Zamieć pyłowa

Zamieć pyłowa

Nie jest chyba dla nikogo nowiną, że na znacznym obszarze kraju od miesiąca w zasadzie nie padało. Dzięki temu w wielu miejscach gleba jest znacznie przesuszona i wystarczy niewielki nawet wiatr, żeby unieść jej wierzchnią warstwę w powietrze. Kłopoty zaczynają się, gdy zaczyna wiać mocno, a tak jest dzisiaj, szczególnie w pasie od Pomorza, przez Kujawy po Mazowsze. Silny wiatr, osiągający miejscami w porywach ponad 20 m/s spowodował w wielu miejscach istne zamiecie pyłowe, które widać było nawet na zdjęciach satelitarnych:

Zdjęcie: MODIS/Aqua

Jak zwykle nie zawiodły media, które w wielu przypadkach obwieściły dotarcie do nas „burzy piaskowej znad Sahary”, co oczywiście nie jest prawdą. Pył znad północnej Afryki w istocie do nas dotrze, ale dopiero za kilka dni i co najwyżej zmieni nieco kolor nieba i zasmuci właścicieli samochodów.

Zdjęcia: Miłosz Nagrodzki/Express Bydgoski


 

Print Friendly, PDF & Email

612 Replies to “Zamieć pyłowa”

  1. Cóż, wiele lat ciężkiej pracy przy wycinaniu drzew, usuwaniu zadrzewień śródpolnych, alei drzew, osuszania mokradeł, bagien, odwadniania pól, itp. daje rezultaty. Dobrze, że ciężka praca nie poszła na marne. ;-)

  2. To, że Polska, a w szczególności Wielkopolska, stepowieje to fakt znamy od lat, a reszta to Nasza ciężka praca, o której wspomniał Grzybiarz. „Brawo My”

    1. @Gripen – zgadza się. W Wielkopolsce coraz bardziej widać postępujące zubożenie roślinności w związku z coraz niższymi sumami opadów. W maju jadę na cały dzień do Rogalina, obejrzeć słynne dęby, a także te, które rosną na nadwarciańskich łąkach. Niestety, przyszłe pokolenia obejrzą te dęby raczej tylko na zdjęciach. ;-(

      1. No chyba nie, u mnie dęby szypułkowe wyrastają na wielkie drzewa w kontynentalnym borze mieszanym (Querco roboris-Pinetum), gdzie gleba jest bardzo słaba (klasa V) a wody gruntowe są bardzo głęboko.

        1. @FKP – a w jakim rejonie mieszkasz? Czy rosną u Ciebie dęby 400-500 letnie? Te w Rogalinie niestety umierają, a ich następcy już nie chcą rosnąć.

          1. Mazowsze Płockie, w lesie o którym pisałem rosną dęby najwyżej 200-250 letnie, dominują ok. 50-100 letnie.

          2. Siewek też jest pełno, sadzą je głównie sójki, orzechy włoskie, leszczynę zresztą też, dąb w młodości rośnie skrajnie wolno, może w Rogalinie młode rośliny są wykaszane?

          3. @FKP – dziękuję za odpowiedź. 200-250 lat dla dębów to nie jest jakichś spektakularny wiek, ale to już coś. Te dęby w młodości miały – być może – lepsze warunki do wzrostu, pytanie, jak poradzą sobie obecne siewki i podrosty w zmieniającym się klimacie.

            W Rogalinie problemem są coraz mniejsze sumy opadów, ale i czynnik ludzki, też może mieć tu wpływ, o czym słusznie wspomniałeś. Zresztą, na wycieczce będę z człowiekiem, który zna dokładnie temat i problem rogalińskich dębów, to dowiem się o nich więcej.
            Pozdrawiam. ;)

  3. Czytam sobie właśnie artykuł z Nature Climate Change o tym, jak obszary suche rozszerzą się na świecie pod wpływem globalnego ocieplenia [1]. Tak, tego w co fanatycy nie chcą uwierzyć wbrew faktom.

    I wcale nie wykluczone że już druga sucha wiosna pod rząd w Polsce to nie część tego procesu.

    PS. Przeniosłem ten komentarz do lepszego wątku.

    [1] Huang i inni, 2015, Accelerated dryland expansion under climate change, Climate Nature Change, https://doi.org/10.1038/NCLIMATE2837

    1. @Arctic Haze – „Czytam sobie właśnie artykuł z Nature Climate Change o tym, jak obszary suche rozszerzą się na świecie pod wpływem globalnego ocieplenia [1]. Tak, tego w co fanatycy nie chcą uwierzyć wbrew faktom”

      – podczas Świąt spotkałem się w większym gronie rodzinnym i cieszę się, że już po Świętach. Przy stole poruszyłem temat antropogenicznego ocieplania się klimatu, co spotkało się ze znacznym sprzeciwem i kontrargumentami, najczęściej w postaci: „Nie ma żadnych dowodów naukowych na wpływ człowieka na zmiany klimatu” lub „wszystkie wyniki, publikacje i rzekome badania na takowe wskazujące to próba zarobku na naiwniakach i pisanie sponsorowanych artykułów temu sprzyjających”…

      Ponieważ nie chciałem psuć świątecznej atmosfery i odejść od stołu, zastosowałem „zmiękczenie” i z uśmiechem powiedziałem: „Jak dobrze się nam rozmawia, musimy się częściej spotykać”…

      Przypomina mi to mojego śp. znajomego, nałogowego palacza, któremu pokazywano na zdjęciach ruiny jego płuc, a on stwierdził, że „Stachu palił jeszcze więcej i dożył do 90-tki”. Mój znajomy nie był niestety klonem Stacha i użyźnił glebę w wieku 42 lat…

      Dodam jeszcze, że oczywiście ciotki-klotki-dewotki stwierdziły, że też przesadzam, bo Bozia nie dopuści do tego, żeby ludzie zniszczyli Ziemię.

      Stwierdziłem, że znacznie łatwiej im się żyje. Nie widzą problemu to go nie ma, a ja niepokorny, ciągle ich szukam…

      Żal patrzeć na rozkład intelektualny i to bliskiej rodziny…

        1. Ano skoro tak, to…
          Po dwóch ostatnich intensywnych opadach w okolicach Szczecina gdzie mieszkam (okluzja – dwa burzowe dni, suma opadów od kilkunastu do kilkudziesięciu l na m2)…

          I. Konferencja ogólnopolska: Zmiany klimatu a zagrożenie suszą w Polsce. Stop suszy! Warszawa, 22 marca 2019r. We wnioskach (z prezentacji http://wide-vision.pl/wp-content/uploads/2019/03/7_Stop-Suszy_ZMIANY-KLIMATU_MOsuch_22-03-19.pdf), zauważono dla Polski:
          slajd 20: „Znaczne różnice w oszacowanych zmianach w zależności od modelu”
          slajd 26 – Podsumowanie i wnioski (dla okresu 1971-2100): „…wzrost liczby dni z opadem, wzrost intensywności opadu, zwiększenie liczby dni z opadem większym niż 10, 20 i 30 mm/d, – POPRAWA warunków wilgotnościowych (pozytywne trendy SPI12), mniej susz spowodowanych deficytem opadu”

          II. Raport IPCC (https://www.ipcc.ch/site/assets/uploads/2018/03/ar5-wg1-spm-3polish.pdf), str. 5. Tabela SPM.1 „Wzrost intensywności i/lub długości trwania susz – szacowanie wkładu antropogenicznego w zaobserwowane zmiany: NISKI stopień pewności.” Prawdopodobieństwo dalszych zmian w I połowie XXI wieku: niskie, a w drugiej połowie XXI wieku: średnie.

      1. @Grzybiarz osobiście znam ludzi, dla których zeszłoroczne lato było przeciętne i przecież „bywały dużo cieplejsze” :), słusznie zrobiłeś, że nie kontynuowałeś dyskusji, bo to nie miało najmniejszego sensu, np. Moja rodzina uważa, że zimy się tylko ocieplily, za to lata dramatycznie ochlodzily ;)

          1. @Arctic Haze zgadzam się, niestety w prognozach pogody często jest wychwalana a „piękna” gorąca i słoneczna aura, a zimno/norma nawet przy pogodnej aurze, od razu pietnowane, np. Latem „niestety koniec pięknej i upalne pogody, od jutra tylko! 25 st., będzie pogodnie, ale niestety zimniej”, a później ludzie nie wierzą w globalne ocieplenie bo przecież upał latem to powinna być codzienność, a termometr służy tylko po to aby wiedzieć jak się ubrać. Nie mówię żeby pietnowac od razu ciepłą pogodę, ale w prognozach pogody, bardzo często powinien być poruszany problem globalnego ocieplenia oraz jaka jest normalna temperatura dla danego miesiąca, może wtedy by spadły klapki z oczu…

      2. Dopóki ludzi nie dotknie to osobiście to niestety takie będą głosy w społeczeństwie. Dla większości liczy się tylko pełna micha, pieniądze i dobry samochód. Zapominają tylko że „dom” w którym żyją robi się coraz gorszy do życia ale to kolejna cecha krótkowzrocznego myślenia i podobno typowo polskiego podejścia „jakoś to będzie”. Oczywiście nie może się obyć bez spiskującego wroga i propagandy.
        Chciałbym wierzyć że to wszystko to tylko kwestia czasu, tylko że go coraz mniej, i uda się tak jak lata temu udało się z freonem i dziurą ozonową.

          1. @AD

            Wpływa na stratosferyczną cyrkulację strefową bo ona zależy od temperatury stratosfery polarnej (prosta zależność geostroficzna, wręcz idealny przykład na wykład z fizyki atmosfery). A przez to i na inne elementy klimatu, także w niższych szerokościach . Z tym, że dotyczy to bardziej południowej półkuli [1] niż północnej, bo tam dziura ozonowa była (i nadal jest) znacznie większa niż na północnej.

            [1] Dla przykładu Thompson i inni, 2001, Signatures of the Antarctic ozone hole in Southern Hemisphere surface climate change, Nature Geoscience, https://doi.org/:10.1038/NGEO1296 z którego zacytuję fagment abstraktu:

            The influence of the ozone hole on the Southern Annular Mode has led to a range of significant summertime surface climate changes not only over Antarctica and the Southern Ocean, but also over New Zealand, Patagonia and southern regions of Australia. Surface climate change as far equatorward as the subtropical Southern Hemisphere may have also been affected by the ozone hole.

  4. No u mnie na Kujawach wieje dziś strasznie, aż nie da się iść. Przypomina mi się okropnie patologiczny marzec br, a zwłaszcza wietrzna pierwsza i druga dekada, co znacznie zmniejszało temperaturą odczuwalną. Dziś tez aura nie zachęcała do aktywności. Wiac jeszcze ma jutro, ale juz znacznie w mniejszym stopniu, a potem ocieplenie aż do weekendowej burzy, która nieco złagodzi obecną posuche.

    1. Zamiecie pyłowe zawsze się u nas zdarzały, we wszystkich porach roku, nawet zimą. Ale w ostatnich latach (przynajmniej) u mnie na Mazowszu są coraz częstsze i dotkliwsze. Przyczyny tego są oczywiste; przede wszystkim (chyba) trwały już, wieloletni proces pogarszania się KBW i co za tym idzie, naruszania (osłabiania) struktury gleby, która staje się coraz lżejsza, bardziej lotna.

      1. @Ben wawa

        O zamieć pyłową zimą łatwiej niż wiosną. Wystarczy tylko mróz bez śniegu. Natomiast wiosna u nas powinna być dość wilgotna, przynajmniej jej pierwsza część zanim majowe słońce (największe usłonecznienie w całym roku) osuszy glebę po wiosennych roztopach.

        Teraz natomiast duża część kraju zimą prawie nie ma śniegu, a kwiecień przypomina dawny maj co łącznie powoduje, ze wiosny są znacznie suchsze niż dawniej. Widać to było nawet na globalnych mapkach w artykule, który wczoraj tu linkowałem. U nas najwyraźniejsza tendencja do wysuszania była właśnie wiosną.

        1. PS. Zapomniałem dodać, ze gleby lessowe są skutkiem przenoszenia przez wiatr suchych ziarenek skały zmielonej przez lądolód. I działo się to właśnie zimą gdy obszar tuż przed czołem lodowca wysychał. Zmrożona gleba jest bardzo „pylna” jeśli tylko nie była mokra w momencie zamrażania, albo jeśli lód zdążył już wysublimować (czy jak brzmi czasownik od rzeczownika sublimacja).

        2. „Transformacja” naszych sezonów wiosennych – bodaj najbardziej widoczna wczesną wiosną – to jeden z najbardziej niepokojących objawów ewolucji polskiego klimatu, niosących poważne zagrożenia, o których od dawna (od lat) publicznie alarmuję. Ale wielu ludzi ciągle nie chce o tym słuchać (czytać).

  5. No u mnie na Kujawach wieje dziś strasznie, aż nie da się iść. Przypomina mi się okropnie patologiczny marzec br, a zwłaszcza wietrzna pierwsza i druga dekada, co znacznie zmniejszało temperaturą odczuwalną. Dziś tez aura nie zachęcała do aktywności. Wiac jeszcze ma jutro, ale juz znacznie w mniejszym stopniu, a potem ocieplenie aż do weekendowej burzy, która nieco złagodzi obecną posuche.

  6. Jacob, pod koniec sierpnia widziałem gdzieś komentarze tego typu, że lato było przeciętne, bo „pamiętam lata kiedy było po 37 stopni i upały trwały non stop”, a teraz było raptem kilka dni w przedziale 30-32…
    W mojej rodzinie jest tak jak w Twojej – zimy, kiedyś to były zimy. A lata zawsze były upalne, bo jak jest lato to musi być gorąco :/

    1. Akurat w zeszłe lato temperatury maksymalne były dalekie od rekordów – szczególnie w lipcu i sierpniu, minimalne były bardzo wysokie. Bardzo wysokie temperatury maksymalne to na przykład lipiec 2006 czy sierpień 2015 (jeśli chodzi o średnią). A zimy… takie jak 1953/1954, 1955/1956, 1962/1963, 1969/1970, 1978/1979, 1984/1985, 1986/1987 czy 1995/1996 prawdopodobnie się już nie powtórzą. Mam nawet wątpliwości czy powtórzy się zima taka jak 2002/2003 pod względem mrozu oraz zimy 2005/2006 i 2009/2010 głównie pod względem śniegu (choć mrozu trochę też).

      1. @Robert93 zeszłoroczne lato w całości było goretsze. W 2006 i 2015 to były pojedyncze miesiące, np. Na N Polski w 2015 czerwiec z lipcem były chłodne, więc ja bym nie oceniał lata przez wzgląd na to, że żaden miesiąc nie przyniósł rekordu. Z zimami to sam nie wiem, wydaje mi się że póki co taka zima jak np. 2002/03 bez problemu może się powtórzyć, albo nawet jeszcze zimniejsza, wystarczy że trafi się incydent podobny do przełomu lutego i marca 2018, a reszta zimy po prostu chłodna. Siarczyste mrozy będą się nam dawać we znaki, ale coraz rzadziej to moja skromna teoria, czy prawdziwa to czas pokaże

      2. Żeby cała zima wyglądała tak jak na przełomie 2005 i 2006, albo 1996 i 1997 roku, będzie już ciężko, ale nawet w ostatnim dziesięcioleciu mieliśmy epizody (miesięczne, lub trochę krótsze/dłuższe) z naprawdę srogą zimą jak za bardzo dawnych lat. Dlatego mówienie że nie ma zim, albo zimy są byle jakie, to moim zdaniem na razie nadużycie. Jak najbliższe dwie-trzy zimy znowu będą ciepłe, to coś już będzie na rzeczy, z mojej perspektywy jednak zima nie zmieniła się jakoś drastycznie – choć namiastki grudni 1996/2001/2002 już dawno u mnie nie było.

        1. Fakt od 2013 mamy serię wyjątkowo ciepłych grudni, ale prędzej czy później trafi się jakiś zimniejszy, podobnie było że styczniami w latach 1988-1995, wszystkie co najmniej ciepłe. Fajna by była powtórka grudnia 2002, piękny słoneczny i mroźny miesiąc z niewielką pokrywą śnieżną, a Święta jak w bajce. Z resztą cała zima była przepiękna i bardzo dobrze ją pamiętam, więcej mrocznych i pięknych zim było w poprzednim wieku, ale ich nie pamiętam :), niestety kolejne mroźne zimy w XXI w. to porażka

        2. Ostatnie 6 lat to faktycznie jeszcze trochę za krótko by powiedzieć że zimy ciepłe i co najwyżej normie to już oczywisty standard, tym nie mniej jednak ostatnia chłodniejsza zima to 2012/2013 (z wyraźną przewagą mrozu i ujemnych anomalii) i ludzie mogą mieć ją już w pamięci jako odległą. Zima 2016/2017 to jednak tak pół na pół (fala największych mrozów była krótka), a najchłodniejsze jej okresy były suche, więc nie była szczególnie śnieżna (choć z dość długo utrzymującą się pokrywą). Chociaż następne sezony zimowe mogą przynieść korektę trendu, to jednak trudno w dobie GO mieć wrażenie, że niektóre miesiące nie będą chciały się szybko ocieplać.

          1. @Robert93 u mnie zima 16/17 była w normie, jednak przyniosła wyjątkowo mało śniegu, dużo cieplejsze, a zarazem o wiele bardziej śnieżne były 2 ostatnie zimy, co do serii ciepłych zim to zdarzały się dłuższe np. 1987/88-1994/95, a mało kto pamięta że wszystkie zimy od 2008/09 do 2012/13 były poniżej normy (fakt że 2 z nich ledwo, ale jednak)

          2. Zima 2008/2009 ma anomalię krajową +0,20 od normy 1981-2010 (poltemp), od normy 1991-2018 mogłoby to być już odchylenie lekko ujemne, tym niemniej jednak to tyle co nic (podobnie jak zimy: 2016/2017 z anomalią krajową +0,05 czy 2003/2004 z wynikiem -0,06 oraz 1998/1999 z odchyleniem +0,09).

          3. Lokalnie anomalia tamtej zimy to dok. -0,08K dla 1981-2010, a w Polsce jednak powyżej tej normy

          4. Z resztą chciałem powiedzieć, że łatwo zauważyć że ostatnie lata na przemian przynoszą kilkuletnie serie zim ciepłych jak i chłodnych (zazwyczaj ok. 5 z rzędu), więc jak przyjdzie mroźna zima, to można stwierdzić że kilka kolejnych również będzie chłodnych/w normie, a jak zostanie przerwana ciepłą zimą, to można się spodziewać że kilka kolejnych również takie będą

  7. Ja odpuściłem rozmowy o tym jak na naszych oczach zmienia się klimat. Jedynie osoby i to mnie najbardziej zaskoczyło, w podeszłym wieku, dostrzegają, że jest zdecydowanie ciepłej,niż w czasach ich młodości. Dla reszty, czyli osoby koło 40, tematu nie ma. Przykre

    1. Pamiętajmy o jeszcze jednej grupie ludzi – są tacy (i jest ich wielu), którzy uważają że owszem – globalne ocieplenie istnieje – ale dla nas w Polsce to same korzyści i należy mu kibicować, a nie walczyć z nim.
      Słyszałem ostatnio taki argument – Piotrek, a co ci to przeszkadza? Przeszkadza ci że będziesz mniej płacił za ogrzewanie zimą, że latem będzie łatwiej o dobrą pogodę na urlop, że dłużej będzie ciepło, że będzie można uprawiać więcej gatunków roślin? Wolisz żeby było zimno?
      Wtedy zawsze próbuję wytłumaczyć to, że AGW nie dotyka tylko nas, lecz jest sprawą globalną, a w większości miejsc na świecie „korzyści” nie będzie. Tylko że ten argument nie zawsze trafia do świadomości takiego człowieka, bo niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna…

      1. Piotrek – akurat im cieplej, to lepiej dla rolnictwa np. Nie chciałbyś chyba powtórki ze średniowiecznej epoki lodowej i klęski głodu z tamtych lat? Tak się składa, że ludzkośc się rozwijała, kiedy właśnie klimat się ocieplał. Na przykład epoka Renesansu zaczęła się wtedy, kiedy kończyly się średniowiecznie mrozy. Polska przed zaborami swój rozkwit tez miała w końcówce średniowecznego optiumum. Także są plusy i minusy.

        1. Szczyt potęgi polskiego państwa to przełom XVI i XVII wieku (czyli słynne czasy kiedy hetman Żółkiewski jako pierwszy Europejczyk złupił i zdobył Moskwę) a więc czasy gdy zaczynała się już mała epoka lodowcowa. A to że w dalszej części XVII wieku nastąpił regres polskiej państwowości to bardziej kwestie wewnętrzne i agresywna polityka sąsiadów (notabene poza Turkami żyjącymi w surowszych od naszych klimatach) aniżeli zmiany klimatyczne na polskich ziemiach.

        2. Właśnie rolnictwo w zeszłym i w tym roku dzięki ciepłu i suszy!!! nie ma łatwo. W tym roku zresztą póki co jest gorzej i może być wielka katastrofa. Zboża jare usychają, trawy…

          1. Chciałeś napisać dzięki suszy, bo ciepło w naszym klimacie sprzyja rolnictwo i nie od dziś to wiadomo.

          2. Chciałem napisać że jedno współgra z drugim. Przez ciepłą zimę nie było wiosennych roztopów więc pola szybko obeschły a że teraz nie pada to zwiększa ryzyko upałów latem czyli suszy

      2. ,,Pamiętajmy o jeszcze jednej grupie ludzi – są tacy (i jest ich wielu), którzy uważają że owszem – globalne ocieplenie istnieje – ale dla nas w Polsce to same korzyści i należy mu kibicować, a nie walczyć z nim.” Z tego powodu rzadko Tutaj wstawiam komentarz bo wielbiciele skutków AGW na terenie Polski są tu na blogu gdzie bardzo aktywni : @:Podlasianin, osowa ,fkp,pyton itd. Uważam ,że osobnicy Ci w dobie udowodnionej bezsprzecznie tragicznych skutków dla Ludzkości , o których tutaj informują Profesjonaliści ,już w najbliższych 80-100 latach są nieodpowiedzialni a nawet ,,inteligentni inaczej”. Żegnam na 3-4 tygodnie.

      3. A temp. latem ok 30 st to takie sa upragnione na urlop???? Co w takiej temp można robić oprócz szukania ochłody? Poza tym kto ma 6 m-cy urlopu? Nie pojmuję, dlaczego w PL, gdzie mamy raptem 1 śmieszne morze, nie jest bardziej korzystna temp umiarkowana, w której można przyjemnie i aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu, nie ociekając potem………………Nie, ja jednak miłośników upału nigdy nie zrozumiem ;-) nie mieści się to ani w mojej głowie, ani w moim odczuwaniu komfortu termicznego, który przy 30st w cieniu, kiedy w słońcu jest ????- jest po prostu totalnym, bezgranicznym DYSKOMFORTEM!!

        1. Dorka, ja również miłośnikiem upałów nie jestem. Różnimy się tym, że ja je toleruje, kilka dni w roku o temperaturze 30-31 stopni jest przeze mnie wręcz pożądanych. Ale tylko kilka i w suchej wersji. Oczywiście ma to swoje uwarunkowanie w tym, że w Nowym Sączu aż 9 dni upału w roku jest normą, a w historii były tylko dwa roczniki bez temperatury 30 stopni – 1978 i brr!1980. Tak więc w zdrowej ilości toleruję wysokie temperatury, nawet podczas pracy daję radę. W czerwcu ubiegłego roku zdawałem egzamin na certyfikat językowy B2 z języka francuskiego w sali na poddaszu, w której było chyba 40 stopni i wytrzymałem – zdałem :)
          Nie rozumiem natomiast ludzi, dla których bez upałów nie ma lata i ich koniecznie potrzebują. Jakby temperatury około 25 stopni im nie wystarczały. Dla mnie powyżej 32 stopni to już piekiełko, i to nawet na wczasach. Dlatego lubię Bałtyk, a w południowej Europie preferuję wyspy i urlop w czerwcu/na początku lipca albo we wrześniu. Sierpień w takich Włoszech to patelnia, a o krajach typu Egipt czy Tunezja nawet nie myślę – nigdy tam nie byłem, a jeśli kiedyś pojadę to tylko zimą. W Polsce ryzyko fal upałów to dwa-trzy miesiące w roku, ewentualnie możliwe są epizody w maju i wrześniu. To w skali roku niewiele, ale po co więcej? Chyba tylko dla tych, którzy lubią się smażyć. A takich jest u nas sporo…

          1. Ja to w ogóle nie wiem, jak można jechać na wczasy np do Egiptu gdzie jest 35-45 stopni-nie dość że nie ma tam wtedy grama deszczu to jeszcze mocna klimatyzacja, i te różnice temperatur są po prostu koszmarne. Jak wtedy nie chorować, jak wchodzisz do pomieszczenia klimatyzowanego zalany potem?

          2. Przy t.maks. 25 st. jak najbardziej da się poczuć lato ale 30 st. akcentuje je bardziej, do tego temp. wieczorno-nocno-poranne są wtedy letnie a przy tym pierwszym przypadku nie zawsze tak jest.

        2. GDZIE DO CHOLERY masz W POLSCE 30°C i lato przez 6 MIESIĘCY???!!!
          Natychmiast podawaj przykład albo zamilcz! Od takich komentarzy to dopiero odczuwam bezgraniczny DYSKOMFORT!!

          A tak na poważnie to policz sobie ile w ogóle jest w Polsce dni z temperaturą >=30°C. Zapewniam, że kilkunastokrotnie mniej niż tu wypisujesz.

          1. W Zielonej Górze od niedawna jest lato przez pół roku. Upały 30 stopniowe pojawiają się już od maja i przedłużają się do listopada. tak było w ubiegłym roku – nawet październik był upalny (przy zimnych nocach) – nigdy przedtem to się nie zdarzało.

          2. Czy ja dobrze widzę?
            W październiku 30 stopni nie było nigdy i nigdzie. Temperatury były owszem wysokie, ale kończyły się na 25 stopniach. Trzecia dekada czerwca była zimna, a poza tym rok 2018 był jednym jedynym takim w całej historii, także w Zielonej Górze. Półrocznego lata nigdy wcześniej nie było, a upały przez pół roku będą może za 500 lat.

      4. Wy tu gadu gadu o tym globciu, ale zjawisko o którym traktuje dzisiejszy artykuł jest bezpośrednio słabo z nim skorelowane. Spójrzmy na bardziej przyziemne przyczyny takie jak bardzo intensywna produkcja rolna, stosowanie nawozów sztucznych, melioracja wszystkiego co się da, zanik łąk i naturalnych lasów, obniżenie wód gruntowych itd..

        1. Ja rozumoem, że Oliver chciałby pewnie zimy od października do kwietnia, a potem pewnie takiego lata jak w latach 70-tych? Sorki, ale w polskim klimacie musi tez coś rosnąć, a ludzie musza miec też pogodę na atywność na swięzym powietrzu oraz do pracy (rolnicy, ogrodnicy).

          1. Od początku twojej obecności Tutaj komentarze wstawiane przez Ciebie to poziom ,,nierozgarniętego przedszkolaka”.

          2. Oliver – wywołałes mnie do komentarza, obraziłes od przedszkolaka, a ja użyłem dość sensownych argumentów. Ja rozumiem, że Ty lubisz akktywność na powietrzu w temperaturze zera stopni albo grubo poniżej w deszczu, ale zrozum, że jestes w mniejszości, zreszta chyba nie potrafisz dyskutować na argumenty, wiec przepraszam admina z góry zza off topic, ale Oliver wywołał mnie do tablicy.

  8. Już nie mogę się doczekać najbliższego ocieplenia oraz następujących po nim umiarkowanych burz. Mam nadzieję, że opady będą solidne i popada okresami ze 3-4 dni w sumie do 50 mm. Coś na wzór 17.04.2016 tylko kilka dni pod rząd i było by pięknie.

  9. Kiedy przestanie tak wiać? Dzisiaj było u mnie 19 stopni, ale jakoś w ogóle tego się nie odczuwało przez wiatr :(
    Co do majówki to chyba jeszcze nie wiadomo jaka będzie pogoda…

    1. Jutro juz troszkę mniejszy wiatr, a jeszcze słabszy w czwartek i piątek. Co do początku maja to mamy co rusz spore rozbieżności, choć GFS wieczorny bardzo sympatyczny na początek maja. Ale do GFS trzeba podchodzić z rezerwą bo nie ma dnia, żeby coś tam nie fantazjował za bardzo.

    2. @adek Nie wiem co Ci przeszkadza ten wiatr jak jest 20 stopni i jeszcze pali i ogrzewa przyjemne słoneczko.

      Chciałbym bardzo takiej lampy i temperatury przez cały rok niżli miałbym wybierać między patologią z całkowitym zachmurzeniem przez pół dnia przy bezwietrznej i wilgotnej aurze…

      Dodam tylko, że przy temperaturach plus minus 20C wiatr NIE CHŁODZI.

  10. jutro najsilniejsze wiatry mają przenieść się na północny-wschód, ale w głębi Polski też ma wiać mocno, więc kolejne zamiecie piaskowe są możliwe, dzisiejsze są o tyle silne i uciążliwe ze wieje bardzo mocno wiele godzin, a nie np. podczas przechodzenia chłodnego frontu.

  11. patrzyłem się na zdjęcia satelitarne to pył i kurz z Polski leciał daleko w głąb Bałtyku, więc niewykluczone że ziemia z Polski wyląduje gdzieś np. w Szwecji.

  12. Model ECMWF to jakieś marzenie, 30-50mm w 4 dni (27-30.04), a potem piękna majówka z komfortem termicznym (18-20 stopni), słoneczkiem i w końcu pewnie PRAWDZIWĄ zielenią. Inne modele widzą niestety tylko koło 15mm opadów, co już jest czymś, ale z pewnością za mało byśmy mówili o prawdziwej pięknej wiośnie (dla mnie wiosna to także zieleń…)

    1. @kmroz z jednej strony fajnie jakby się sprawdziło z drugiej lepiej jakby było więcej dni z umiarkowanym opadami, a nie 4 dni z średnią sumą miesięczną…

      1. W obecnej chwili to potrzeba tych 4 dni z sumą miesięczną i na pewno nie będę z tego powodu płakał :)
        Oczywiście w maju liczę na bardziej regularne opady – w końcu „w maju jak w gaju”

        1. @kmroz faktycznie, ale jestem też przygotowany na to że znowu zostaną przesunięte, miały być już w minioną niedzielę i cały czas były przesuwane na przód, niby tylko niecałe 4 dni do soboty, ale mnie już nic nie zdziwi :(

          1. Miałem na myśli że opady były prognozowane na MINIONĄ niedzielę (czyli 21.04) i cały czas były przesuwane na przód

          2. To bardziej kwestia przesunięcia o kilkadziesiąt kilometrów na wschód, niż w czasie, bo we wschodniej połowie kraju opady się pojawiły w niedzielę, miejscami dość mocne (30mm w okolicy Radzynia Podlaskiego, 18mm pod Garwolinem)

    2. Plusem opcji z wieczornej prognozy ECMWF byłoby to, że główne opady (rzędu 20 mm) skoncentrowałyby się na dniach przejściowych (pon. 29.04 i wt. 30.04), a nie na dniach w największym stopniu „wolnych”.
      Natomiast wcześniej dłużej potrzymałaby aura gorąca i w przewadze sucha (w piątek 26.04 Tmax nawet ok. 28°C), a później umiarkowana termicznie i ponownie częściej pogodna.

  13. fajnie że znowu przytrafia mi sie kilka godzin opadów, tym razem nie będzie to za dużo, ale zawsze coś, juz około 2 mm. napadało, coś tam roślinki skorzystają no i nie będzie się kurzyć w razie czego jutro.

  14. Susza to chyba jest/moze byc w Arabii Saudyjskiej, a nie w takim klimacie… Jakbyśmy mieli lampę non stop przy temperaturach 32-38C codziennie
    przy totalnym braku opadów w miesiącach kwiecień-pazdziernik to wtedy dopiero byscie zobaczyli co to susza… Polecam wybrać się nawet nie na południe Europy, ale chociażby do takiego Damaszku w Syrii. Kto się nie boi.

    Dlaczego tak nie narzekacie na brak Słońca przez cały rok tylko wymyślacie jakieś wyimaginowane problemy typu lekka posucha (nie susza!)? Przecież taki to klimat, że deszcze prędzej czy później nadejdą… A jak nadejdą to pogoda może się zkiepścić na długie tygodnie (znając nasz zimny klimat).

    Pomijam już fakt zazwyczaj beznadziejnych polskich wakacji, gdzie dominuje patologiczna konwekcja która psuje urlopy osobom które chcą normalności pogodowej w lato jak np w Rumunii.

    Ciekawy jestem jak rolnicy sobie radzą w krajach srodziemnomorskich, w Izraelu czy w innym ciepłym suchym kraju. Tam to chyba masowe samobójstwa muszą popełniać :P

    1. @Podlasie

      Hydrolodzy suszę często definiują jako anomalię wilgotności gleby. W tym sensie susza może wystąpić nawet w Skandynawii. I ma to sens bo zarówno naturalna roślinność, jak i uprawy na danym rejonie są przystosowane do średniej temperatury i wilgotności… tego rejonu, czyli mają problem gdy jest mniej wilgotno, nawet jeśli jest to nadal bardziej wilgotno niż w większości świata.

    2. @Podlasie
      No więc coraz słabiej sobie radzą w krajach śródziemnomorskich, np. : https://wiadomosci.onet.pl/swiat/hiszpania-powoli-zamienia-sie-w-pustynie-a-temperatury-ciagle-rosna/67jd9x7.
      A co do letnich urlopów w Polsce, to ja już ledwo pamiętam kiedy miałem nieudane (zimne/deszczowe). W zeszłym roku pływałem w mazurskim jeziorze, którego woda była jak dla mnie nawet zbyt ciepła (miała 27 stopni).
      Twój komentarz to przykład – jakże częstego w Polsce – zaklinania rzeczywistości.

      1. Zgadza się. Ja w ostatnich latach też nie pamietam jakichś okropnie paskudnych pogodowo okresów latem, o ironio największa namiastka takowych była latem 2018 (praktycznie cała III dekada czerwca i II dekada lipca). W 2017 brzydkie dni jeśli zdarzały się, to pojedynczo, w 2016 trochę słaba (ale na pewno nie tak ciemna jak dwa lata później) była II dekada lipca, latem 2015 paskudnego okresu dłuższego niż 2-3 dni w lipcu nie przypominam sobie, w 2014 podobnie (na upartego początek czerwca, ale to też raptem trzy dni). Idąc dalej- w 2013 roku słaba była I i III dekada czerwca i dopiero w lecie 2012 rzeczywiście można znaleźć więcej słabizny pogodowej (ale też bez tragedii), no i rok wcześniej słynny lipiec 2011.

        1. Mam identyczne odczucia odnośnie lata 2018 na tle paru wcześniejszych. Trzecia dekada czerwca i druga dekada lipca to był pogodowy dramat, zwłaszcza to pierwsze, bo w lipcu przynajmniej nie było tak zimno, max-y na ogół lekko powyżej 20.
          Lato 2017 było wyśmienite poza falą upałów w sierpnia. Żadnych złych dni z powodu zimna/deszczu sobie nie przypominam, kilka razy w lipcu zdarzało się że rano padał deszcz, a wczesnym popołudniem wypogadzało się nawet do bezchmurnego nieba. Całkowicie straconych dni nie było.
          2016 rok, to fatalne dni 15-18 lipca, kiedy w sąsiedniej gminie doszło do podtopień i ogłoszono alarm, oraz „epizod jesienny” w sierpniu, który na szczęście był krótki.
          2015 to około tygodnia/dwóch słabej pogody w drugiej połowie czerwca i na tym koniec. Lipiec i sierpień to lato jakiego nigdy tu nie było.
          Ostatni naprawdę fatalny okres w lecie, to sierpień 2014, kiedy lało przez 22 dni (największa liczba deszczowych dni w sierpniu w historii), na początku miesiąca omal nie było powodzi w okolicy, usłonecznienie było najniższe od 1994 roku, a trzecia dekada była prawdziwym wstępem do jesieni, przypominała standardowe końcówki sierpnia za komuny. Ludzie zaczynali palić w piecach.
          No a wcześniej to legendarny lipiec 2011 z drugim najniższym usłonecznieniem w historii (nawet lipce 1979 i 2000 były pod tym względem trochę lepsze!) i jedną z najwyższych sum opadów (wyższe notowano tylko w 1960, 1997 i 2001). Lata 2012 i 2013 były ok poza krótkimi epizodami, no może w czerwcu 2013 nieprzyjemnej pogody było więcej.

          1. Jak będziemy traktowali kilka dni z Tmax-ami latem poniżej 20 jako dramat, a upały jako normalną kolej rzeczy, to daleko nie zajdziemy w świadomości i walce z ociepleniem klimatu/zmianami klimatycznymi.

          2. @PiotrNS
            W uproszczeniu można powiedzieć, że okresy pogód mokrych i stosunkowo chłodnych w sezonie letnim to jest ta główna cecha polskiego klimatu, która od tysiącleci umożliwiała w naszym kraju istnienie lasów i pojezierzy, zamiast stepów (ewentualnie lasostepów). Coś za coś.

          3. @robert93
            Nie wiem jak dla Piotra, ale dla mnie dramatem był w zasadzie zupełny brak słońca w okresie 11-19.07.2018, w trzeciej dekadzie czerwca w sumie nie było dla mnie tak zle, bo jakieś pogodniejsze chwile występowały.
            Sierpień 2014 to nawet przy tym nie stał w moim regionie, ostatni równie paskudny okres latem to może czerwiec 2013, albo lipiec 2011.
            Temperatury poniżej 20 stopni nie są dla mnie problemem, słoneczna, chociaż termicznie już jesienną końcówkę sierpnia 2007 wspominam dobrze (taki przykład)

      1. Ben – Przecież deszczowe lata były całkiem niedawno. Na północy Polski lato 16 i 17 były tragiczne, non stop lało. Nie wiem jak było wtedy w Warszawie

        1. To, że mamy gdzieś obszary, do których niże się na dłużej „przyczepią”, a dookoła na sporych obszarach brakuje opadów – to też nic dobrego.
          Ja przede wszystkim dostrzegam coraz mniej stref z umiarkowanym opadami, z grubsza „gładko” przechodzącymi przez nasz kraj z W (NW/SW) na E (SE/NE).
          W zamian za to, albo mamy strefy z rozmywającymi się opadami, albo „strumień” wycelowany w nas (co sprzyja także wietrzeniu i konwekcji również). Albo blokady – eskalujące skrajności termiczne i/lub (bez)opadowe.
          Ale zaznaczmy… Tendencja jest ogólna i dotyczy nie tylko samej Polski, wszak pogoda i klimat granic nie znają.

      2. Nie można go traktować jak trolla, bo mnóstwo ludzi w Polsce rozumuje i argumentuje tak, jak on. Niestety. Dlatego trzeba z tym dyskutować, wyjaśniać i przekonywać, bo nasze społeczeństwo powinno być jak najlepiej przygotowane do tego, co nas czeka w związku ze zmianą klimatyczną.
        A czekają nas narastające kłopoty, które będą wymuszać poważne zmiany w gospodarce i stylu życia. Bardzo wielu Polaków ciągle o tym nie wie, albo nie chce tego przyjąć do wiadomości.

        1. W zeszłym roku mieliśmy tu takiego (nie pamiętam nicka), który brodził w błocie po kolana gdy prasa fachowa już pisało o możliwych stratach w rolnictwie w wyniku suszy.

          Może nie troll ale żył wyrażnie w alternatywnej rzeczywistości.

          1. Kmroz – nie frazesów, tylko proszę sobie zobaczyć ilość dni z deszczem i sumy opadów na północy w 16-17, zwłaszcza w okresie letnim i innymi częściami kraju. Tak wiem, że na południu Polski aura była zupełnie inna i cięzko pewnie niektórym zrozumieć, że na północy było inaczej. Zresztą prasa w 2017 i 2016 roku też pisała o rekordowych opadach na północy kraju.

          2. @Osowa
            Nie pierwszy raz słyszę ten mit słyszę, wiele razy go już obalalem. Ale wy dalej swoje.
            Jak wrzesień i październik to dla ciebie miesiące letnie to nie mam pytań 😂

          3. Stan klęski nie został w kraju wprowadzony nigdy, choć są takie przepisy. Prawdopodobną przyczyną jest to, że często takie kataklizmy wypadają w roku wyborczym, a po wprowadzeniu stanu klęski trzeba wybory przesuwać. W roku 2010 premier twierdził, że wprowadzi stan klęski tylko jeśli pojawi się jeszcze trzecia fala powodzi.

        2. A ja myślę, że szkoda energii i czasu na odpowiadanie denialistom. jak mówi Greta Thunberg, aktywistka, jakiej nam trzeba:
          – How do you respond to climate-deniers?
          – I don’t.

    3. @ Podlasie
      Gdyby u nas nie padało w półroczu ciepłym to nie mielibyśmy w ogóle lasów. W przywołanych przez Ciebie krajach lasy są tylko wyłącznie na wyżej położonych terenach gdzie latem trochę jednak pada (opady konwekcyjne). No ale jeżeli fascynują Ciebie krajobrazy stepowe to za niedługo być może takowe już będą we wschodniej Wielkopolsce. Tez jestem „ciepłolubem”, ale jednak jeżeli nasz klimat ma się ocieplać to niech idzie bardziej w kierunku klimatu np. Parany w Argentynie, gdzie ilość opadów jest wystarczająca na bujną roślinność mimo bardzo wysokich temperatur i największe opady są właśnie w lecie.

    4. Po pierwsze – na południu (np. w Izraelu) dominuje inna roślinność niż u nas – także w uprawach. Nie da się w Polsce uprawiać tego, co u nich, bo zimą mamy mrozy, a poza tym mniej światła (bo krótszy dzień!). Po drugie – Izrael to mały, bogaty kraj (który dostaje poza tym dotacje od USA) i nawadniają pola odzyskując wodę m.in. z kanalizacji (widziałam na filmie), doprowadzając rurociągami z Jeziora Tyberiadzkiego, mogą też odsalać wodę morską. U nas trudno byłoby nawodnić tysiące hektarów zboża wodą przywozoną z Mazur, znad morza po odsoleniu albo z kanalizacji, bo byłoby to za drogie, a po wtóre – nasze rośliny gorzej znoszą suszę. Tymczasem poziom wody w rzekach latem jest bardzo niski, a o wodach gruntowych nie wspomnę.

  15. Podawać Onet jako godne źródło informacji…

    Polska to nie Hiszpania i uważam, że to Hiszpanie mają prawo narzekać na suszę, a nie Polacy.

    Wśród moich znajomych 3/4 lubi suche klimaty i nikt nie planuje urlopu w Polsce, a na pewno nie nad zimnym Bałtykiem. Tam to już patola ogromna jest. Częste konwekcje i niestabilne letnie warunki pogodowe skutecznie odstraszaja do spędzenia urlopu w tym kraju.

    1. Tylko weźmy pod uwagę, że nasza fauna i flora ewoluowała stopniowo adoptując się do NASZYCH warunków klimatycznych – których obecna skala zmian jest bezprecedensowa. Poza tym, nasza infrastruktura bardziej była (i nadal jest) dostosowana do zagrożeń/uciążliwości jakie niesie ze sobą w większym stopniu pora chłodna, niż ciepła. A tymczasem widać jak coraz wyraźniej wzrasta zapotrzebowanie na klimatyzację (bardzo energochłonną i zarazem niezdrową przy niewłaściwym użytkowaniu), jak i na bardziej efektywną gospodarkę wodną (zbiorniki retencyjne, właściwa melioracja/gromadzenie/nawadnianie), itd. Większość naszych upraw wymaga bardziej równomiernych i regularnych opadów – inaczej niż w strefach bliżej zwrotnika. Nie pozostaje nam nic innego jak coraz lepiej adoptować się do zmian klimatycznych, które będą niosły coraz więcej uciążliwości i zagrożeń w porach ciepłych. A przy tym dokładać swoją „cegiełkę” (także przykładem!) na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych.

      Natomiast samo porównywanie do innych stref klimatycznych jawi mi się trochę tak jakby oceniać sprawność jednego sportowca przez zestawianie go z innymi, ale z innych dyscyplin…

    2. @Podlasie

      Nie masz racji bo sytuacja jest niedobra. Tak wygląda indeks anomalii wilgotności gleby SMI wg. europejskiego obserwatorium suszy. Stan na 22 kwietnia 2019:

      Brązowy kolor oznacza SMI < -2, czyli właśnie suszę. A co gorzej, w zeszłym roku o tj porze wygląfało to jeszcze całkiem przeciętnie. Pogarszać zaczęło się dopiero później.Z mojego, klimatologicznego, punktu widzenia nie jest ważne czy mój piksel ma susze czy nie. Ważna jest sytuacja ogólna w Europie Środkowej. Bo to może spowodować katastrofalną fale upałów tego lata. Warunki niestety są. I niech nas ręka boska broni, bo nie wygląda to dobrze. Ostatni raz gdy tak wcześnie wiosną było tak sucho w dużej części Europy (ale nie u nas), skończył się to zabójczą fala upałów na zachodzie kontynentu. Był to rok 2003. Trochę lepiej wyglądało to w drugiej dekadzie kwietnia 2012 roku (sucho na południe od nas) i... skończyło się suszą hydrologiczną w Małopolsce.

      1. Ten rok 2012 to była niezwykle ciekawa sytuacja. Często padało, usłonecznienie tez bez szału, a Wisła osiągnęła najniższy poziom w historii w Warszawie….
        Jedyne co wg mnie tłumaczy sytuacje, to wcześniej skrajnie sucha jesień 2011 i Wgl cały rok 2011 poza lipcem (gdyby nie lipiec 2011, to padały by rekordy najniższej rocznej sumy opadów ze sporą nadwiązką).

        Z tego też wniosek, że nawet jak teraz zacznie częściej padać, to problemy mogą być wciąż poważne.

        1. @kmroz

          Ja właśnie na przykładzie lata 2012 na południu Polski zrozumiałem, że same opady to nie wszystko. Liczy się różnica opadów i parowania (P-E). Oczywiście hydrolodzy zrozumieli to już wcześniej i zaczęli szukać indeksów opartych o coś innego niż same opady. Indeks SMI, czysto „glebowy”, który dziś pokazywałem pochodzi z 2008 roku [1], a SPEI, opierający się właśnie o P-E, o którym już kiedyś pisałem z 2010 [2]. Czyli nie byłem specjalnie opóźniony w stosunku do hydrologów, mimo że nie śledziłem wtedy jeszcze ich literatury.

          [1] Sridhar V. i inni, 2008, Development of the Soil Moisture Index to Quantify Agricultural Drought and Its “User Friendliness” in Severity-Area-Duration Assessment, J. Hydrometeorology, https://doi.org/10.1175/2007JHM892.1

          [2] Vincente-Serrano S. M. i inni, 2010, A Multiscalar Drought Index Sensitive to Global Warming: The Standardized Precipitation Evapotranspiration Index, J. Climate, https://doi.org/10.1175/2009JCLI2909.1

        2. Liczy się różnica opadów i parowania.
          Ale i też struktura opadów. Wyobraźmy sobie, że spadnie teraz w 2 dni średnio 40-50 mm wody. A potem kolejny miesiąc bez opadów lub z niewielkimi sumami. Tego typu opady stworzą więcej zagrożeń spowodowanych swoją intensywnością w krótkim czasie (zwłaszcza na obszarach bardziej betonowo-asfaltowych) niż korzyści wynikających z załagodzenia posuchy.

          1. Wiem, że zalanie np. stacji metra to rzecz bardziej spektakularna medialnie, ale ważniejszy jest aspekt długofalowy: rosnący udział tego typu opadów (krócej trwających i intensywniejszych) jest niekorzystny dla naszego środowiska naturalnego i rolnictwa, gdyż słabiej łagodzą one skutki częstych/dłuższych/silniej zaznaczonych okresów posusznych, niż to robią dłuższe okresy opadów umiarkowanych. A niekiedy nawet te skutki pogarszają.

          2. Ale w 2012 chyba i parowanie za wielkie nie było. Słoneczny bardzo był tylko maj, w miarę tez lipiec, ale bez przesady. Również temperatury wyraźnie powyżej normy tylko w tych dwóch miesiącach pory cieplej. Dla mnie jedynym logicznym wyjaśnieniem takiej sytuacji pozostaje skrajnie sucha jesień z 2011, która zostawiła po sobie gigantyczna niedobór opadów.

          3. PS. O lipcu 2012 tak pisał tutejszy blog:

            Tym razem anomalie temperatury (w stosunku do okresu bazowego 1961-1990) wzrastały z północnego zachodu na południowy wschód. Na północno-zachodnich krańcach regionu lipiec był w normie, miejscami lekko poniżej średniej wieloletniej. Na południowym wschodzie znacznie tą normę przekroczył, miejscami o ponad 5°C. Niektóre stacje odnotowały wręcz rekordowo ciepły miesiąc w całej historii obserwacji.

            Temperatura o 5 stopni większa od normy to zdaje się parowanie potencjalne większe o jakieś 50%.

          4. Po danych widzę, że faktycznie temperatury i usłonecznienie na południu były wysokie (w przeciwieństwie do moich regionów, gdzie tylko lipiec był wyraźnie ciepły i dosyć słoneczny) , ale jakoś ekstremalnie to nie było.

            A co do lipca 2012, to z mapek widzę, ze on ekstremalnie ciepły był na Lubelszczyźnie, Podkarpaciu i częściowo… Mazowszu. Nie w Małopolsce. W Małopolsce było 19-20 stopni avg, czyli spora cześć lipców w tym wieku była cieplejsza….
            Także… wciąż mnie troszkę dziwi, dlaczego akurat w 2012 roku był ten rekordowo niski poziom wody w Wiśle, a także susza hydrologiczna. Jedyne co przychodzi do głowy, to jak wcześniej pisałem. Skutki sporej posuchy na jesieni 2011, a także tego, od czego zaczęliśmy temat- że już w kwietniu 2012 było niezbyt ciekawie.

          5. Czy wiosenna susza jest warunkiem koniecznym czy dostatecznym wystąpienia ekstremalnych upałów latem? I z jakim rodzajem suszy mamy obecnie do czynienia? Atmosferyczna, rolnicza czy hydrologiczna?

          6. @Marcin

            Już wiele razy pisałem, ze koniecznym ale nie dostatecznym. A co do obecnej suszy to oczywiscie, ze jest atmosferyczna (nie pada) i rolnicza (niska wilgotność gleby), ale jeszcze nie hydrologiczna (na to jest o wiele za wcześnie).

  16. Zamiecie pyłowe nie tylko ograniczyły widoczność wraz z transportem pyłu z naszych wysuszonych obszarów (gł. rolniczych i piaskowych), ale i zwiększyły znacznie zanieczyszczenia groźnymi dla zdrowia pyłami zawieszonymi np. PM10:
    https://dobrapogoda24.pl/artykul/zamiecie-pylowe-jakosc-powietrza-polska

    Przy czym, zarówno w tym artykule, jak i np. w komentarzu synoptyka do prognozy ICM, słusznie zwraca się uwagę, że nie ma to na razie żadnego związku z pyłem saharyjskim. Ten zacznie nadciągać dopiero stopniowo w kilkudziesięciu kolejnych godzinach (przez 2-3 doby), wraz z adwekcją PZ znad N Afryki – a co najszybciej zacznie się w wyższych warstwach troposfery. Na szczęście wiatr w tym czasie ma wyraźniej słabnąć – do poziomu dla mnie optymalnego, tzn. średnio 2-4 m/s.

    Jak więc widać, nie tylko bezwietrzne i zimowe (mroźne) dni stwarzają nam tego typu zagrożenia. Tym razem mają/miały one miejsce także w dni dość ciepłe, wietrzne i zarazem w oddali od źródeł największych zanieczyszczeń.

    Gdyby podobna sytuacja pogodowa miała miejsce latem mielibyśmy ogromne zagrożenie suszą i pożarami (wówczas na większą skalę), a w najcieplejszych okresach także falami upału – a o które to znacznie łatwiej przy mocno wysuszonej ziemi.

    Przy okazji zaznaczę, że ja w żaden sposób nie wpływałem na treści różnych artykułów – także tego podanego na wstępie, a w którym to jest nawiązanie do nasilania się tego typu zdarzeń jak zamiecie pyłowe, wraz z postępującymi zmianami klimatycznymi. Po prostu okresy suche (lub ogólnie ze słabymi opadami) sukcesywnie się nam wydłużają, natomiast opady następują w coraz krótszych ramach czasowych – co sprzyja także ich coraz większej nieregularności i nierównomierności.

    %%%

    A prognozy na dalsze dni bez większych zmian. Ciekaw jestem jak bardzo gorący okaże się zwłaszcza piątek 26.04 – w tym, czy gdzieś stuknie już pierwsza „30-tka” w skali kraju (?). A także, czy stopniowa zmiana prognozowana od weekendu 27-28.04 zapoczątkuje okres z bardziej regularnymi opadami (?), czy nadal nie – a te będą tylko przejściowe i niezbyt dużej skali…(?). Samo zaś ochłodzenie – po 2-3 gorących dniach – jawi się przynajmniej na razie na umiarkowane, dając nadzieję na typowo „majowe” temperatury podczas majówki (a nie na przejście ze skrajności gorącej dość szybko w zimną).

    1. Dawno juz nie było chłodnego i deszczowego maja, ostatni chyba w 2014? Ryzyko takiego wzrasta więc z każdym rokiem, ale temperatury na maj jak na razie zapowiadają się całkiem przyjemne, bez skwaru jak rok temu ale też bez arktycznego badziewia i trochę potrzebnych opadów.

      1. Że pominąłeś maj 2015, to się sam dziwię. Co do ryzyka opadów, to pogoda nie ma pamięci, że akurat maj w danym roku był mokry, równie dobrze więcej opadów może być w czerwcu – tu sumy nie ulegają większym zmianom na przestrzeni wielu lat. Jeśli chodzi o temperaturę, to miesiące chłodniejsze są w zdecydowanej mniejszości i łatwiej o miesiąc w normie lub nieco poniżej w półroczu chłodnym, w pozostałych miesiącach jest to już dość trudne (nawet 1981-2010).

      2. Dawno juz nie było chłodnego i deszczowego maja, ostatni chyba w 2014? Ryzyko takiego wzrasta więc z każdym rokiem

        To jest tzw. statystyka głupiego Jasia. Już o tym tu pisaliśmy, że ludzie tracili fortuny w kasynach na podstawie tak błędnego rozumienia statystyki. Jeśli temperatury czy opady w kolejnych majach byłyby niezależne (korelacja zero) to prawdopodobieństwo mokrego maja nijak nie zależy od tego co było w poprzednim. Gdyby istniała autokorelacja o zasięgu 1 roku (dodatnia korelacja wartości w sąsiednich majach), to prawdopodobieństwo to byłoby odwrotne niż w Twoich wyobrażeniach. Aby bylo tak jak piszesz musiałaby istnieć silna antykorelacja dla sąsiednich majów.

        Nie mam danych dla opadów ale dla temperatur w serii POLTEM istnieje niska dodatnia autokorelacja temperatur majowych, nieistotna statystycznie. Czyli po suchym maju jest nieco większa szansa na kolejny suchy niż po mokrym. I proponuję ze statystyka się nie gryźć bo nikt na tym jeszcze nie wyszedł dobrze.

  17. No skoro piszecie o suszy nawet niektórzy mnie traktują jak trolla (?) ) to fachowcy w tej dziedzinie może mi wytłumaczą, jak z susza radzą sobie w miejscach, gdzie przez pół roku nie spada ani kropla deszczu, a jest wiele takich miejsc na Ziemi. Tam to muszą chyba sztucznie nawadniać tygodniami. No powiem szczerze że tam gdzie bywam oprócz rolników nikt zbytnio nie narzeka na suszę czy nadmiar Słońca. A w Arabii Saudyjskiej to chyba codziennie jest jakaś katastrofa w związku z suszą. No ale ten zieleni praktycznie nie ma, a na siłę próbują stworzyć chociaż jej pozory.

    Przez te tygodnie powiem szczerze, że poczułem się przez chwilę jak w kwietniu 2017 w Atenach. Chociaż tam też często wiosna/jesienią pada, ale też często jest tak że tygodniami pali Słońce i to jest niezależne od pory roku.

    Zaznaczam,ze moje posty są w 90% subiektywne bo wiem, że zmian klimatycznych nie zatrzymam, mogę jedynie dołożyć mała cegiełkę do ich powstrzymania, ale niestety to tylko mała kropla w oceanie potrzeb.

    W Hiszpanii co rok jest susza i jakoś ludzie/rolnicy sobie z tym radzą,a na pewno na sam klimat nie narzekają. Nie ma takiej opcji. Z biegiem czasu owszem Hiszpania może stać się jeszcze bardziej sucha i tutaj już widzę problem, bo warunki jakie teraz obecnie panują w Hiszpanii uważam za optimum dla moich preferencji pogodowych. Nie trzeba mi więcej tego typu „atrakcji”.

    Jedyne czego bym chciał w Polsce to jakiejś konkretniejszej STAŁEJ PEWNEJ pory suchej jak w krajach południowych lub nawet z tylko konkretnym latem (jak Bałkany czy Rumunia). Ma to miejsce od konca marca do teraz. Moim zdaniem, zima powinna być jak w Hiszpanii, czyli mogłoby lać non stop, a potem lato konkret. Zresztą nawet zima są tam tygodnie słonecznej aury. Nasz klimat jest, lekko mówiąc słaby i tak uważa 95% Polaków.

    Suszę może i występują ale o wiele wiele rzadziej jak w krajach typu Hiszpania, Włochy czy Grecja. O takiej Algierii czy Syrii nie wspominając, a o Arabii to już w ogóle nie ma co pisać.

    Są sposoby na walkę z susza. Jak sobie radzą na południu kontynentu to i Polacy potrafili by się przystosować do nowych warunków. Mamy niedaleko Atlantyk i takie hiszpańskie czy syryjskie warunki nam nie grożą przecież. Nie te położenie geograficzne.

    Minusem jest to że nie mamy przystosowanych ludzi i infrastruktury na takie coś, ale to tylko wynika z faktu że mamy beznadziejny klimatycznie kraj. Katastrofy są wszędzie, a w niektórych miejscach występują o wiele częściej niż u nas i o tym fakcie należy pamiętać.

    1. Zimą niech leje tygodniami, a latem niech grzeje tygodniami… I jeszcze do tego z oceną w tle:
      „Nasz klimat jest, lekko mówiąc słaby i tak uważa 95% Polaków.”

      ->>> Jeżeli taki odsetek ludzi uważa, że opady są potrzebne w okresie ze znacznie słabszym parowaniem, a w okresie ze znacznie silniejszym parowaniem i zarazem rozwojem wegetacji już nie – to trzeba byłoby uznać, że Polacy to GŁUPI naród (przynajmniej w kontekście tej wypowiedzi).
      Przy okazji zwrócę uwagę, że opady deszczu a śniegu zimą to nie zupełnie to samo – bo w tym drugim wypadku chodzi o zapasy wilgoci jakie daje stopniowe kurczenie się pokrywy śnieżnej w czasie (przed)wiosennych roztopów.

      „(…) mamy BEZNADZIEJNY klimatycznie kraj. Katastrofy są WSZĘDZIE, a w niektórych miejscach występują O WIELE CZĘŚCIEJ niż u nas i o tym fakcie należy pamiętać.”

      ->>> Logiki przedstawionej w tej puencie za bardzo nie rozumiem. Krytyka dla krytyki, podczas gdy obecna „beznadziejność” wiąże się raczej z tym co sam uznajesz, że coś bardzo pożądanego w sezonie letnim, o ile jeszcze znacznie bardziej się nasili…

    2. Znasz w ogóle specyfikę rolnictwa? Przytaczasz przykłady innych krajów gdzie struktura rolnictwa jest całkiem inna niż w Polsce Niemczech czy Francji. Są to państwa produkujące po kilkadziesiąt milionów ton zbóż czy kilkanaście miliardów mleka.
      Kraje takie jak np. Egipt, Arabia Saudyjska są importerem tych produktów. Owszem mógłby je produkować „sztucznie” ale wiąże się to z ogromnymi kosztami.
      Wg ciebie susza w Europie centralnej to również nie problem bo możemy produkować „sztucznie”?
      Przykład z poprzedniego roku i ceny warzyw. Warzywa w Polsce są uprawiane konwencjonalnie czyli korzystają z błogosławieństwa deszczu ale również uprawy są wspomagane deszczowaniem że studni głębinowych ( myślę że to ok 10% upraw warzyw w naszym kraju). Ubiegłoroczna susza spowodowała że konwencjonalne uprawy nie wydały plonu, a ceny warzyw poszybowały do kosmicznych wartości( np pietruszka 2017-2zł, 2018-8zł). Rozumiem że wg ciebie wzrost cen żywności o kilkaset procent to żaden problem?

      Jeśli chodzi i uprawy zbóż, rzepaku, kukurydzy. To nawet jeśli rolnicy w Polsce chcieliby je nawadniać to jest to całkowicie nieopłacalne ponieważ jesteśmy zalewani surowcami z Ukrainy Rosji Brazyli(!!!) więc rolnicy nie byliby w stanie nawet pokryć dodatkowych kosztów. Analogicznie z mlekiem, wieprzowiną, wołowiną.

      Pewnie urodzi ci się myśl że jeśli nie opłaci nam się produkcja to możemy przestać produkować i wszystko importować. Możemy, ale gdzie wtedy bezpieczeństwo żywnościowe kraju.
      Jestem rolnikiem i bardzo chętnie chciałbym podyskutować merytorycznie.

      Arctic Haze super grafika z tym indeksem anomalii wilgotności.

      1. Ale nie rozumiem tej paniki. Za jakis czas zapewne obudzi sie uśpiony Atlantyk i wszystko wroci do naszej wspaniałej normy. U mnie w mieście prognozy juz zapowiadają ukochane opady deszczu prawie cały tydzień dzień po dniu. @Lucas Wawa żyjący tym forum od świtu do zmierzchu- nie dojdziemy do „konsensusu”. Nie lubię pogodowego urozmaicenia jak ty. Poza tym piszę z komórki i nie czekam, aż „dojdzie” nowy komentarz cały dzień, żeby na niego odpowiedzieć się”przyczepić”. Katastrofy są wszedzie- czego tu nie rozumiesz. Chyba nie ma na teraz zakątka na Ziemi, gdzie by ich nie było. Basen Morza Śródziemnego od corocznych upałów normalnie umiera… A ludzie chodzą uśmiechnięci od rana do wieczora. Też nie słyszałem o jakichś większych katastrofach w ów krajach. A na pewno mogę coś powiedzieć o tym jak tam bywam. Dubaj chyba też płonie… Pisze subiektywnie bo zmian nie zatrzymam i basta. Też chciałbym aby świat był od tego wolny, ale ja nie jestem Panem Bogiem.

        Ja pisze tylko o swoich preferencjach pogodowych. Niech popada tak, aby suszę złagodzić i niech potem znowu świeci Słońce. A to że lubię konkret lato jak w Rumunii to już moja osobista sprawa. Nie uważam, że 3 miesiące stałej lampy doprowadziłoby nasz kraj na skraj ubóstwa, jak biedniejsza Rumunia sobie z tym radzi.

        Dla naszego kraju przydałyby się też solidniejsze jednorazowe opady. Takowe bardzo skutecznie zwalczają suszę w ów południowych krajach. Dlatego je lubie, bo jak raz solidnie popada to potem jest 4dni pełnej lampy. I o suszy nie ma mowy.

        1. @Podlasie

          Piszesz jakby przychodzenie wyżów i niżów to był proces w pełni losowy. Ewidentnie nie jest, a przynajmniej nie zawsze. Jakoś po suchej wiośnie latem lubi nad osuszonym obszarem stawać stacjonarny wyż. Mechanizmu jeszcze do końca nie rozumiemy [1] ale tak ewidentnie jest. I dlatego sucha wiosna jest tak niebezpieczna bo może spowodować jeszcze suchsze lato.

          [1] Najprostszym wyjaśnieniem byłoby znane z subtropików powstawanie wyżu na zachód od rozgrzanego obszaru (wyż azorski jest niezłym przykładem), połączone z cyrkulacją zachodnią naszych szerokości wpychającą go nieustannie z powrotem nad rozgrzany obszar. Jednak nie wiem czy jest to takie proste.

      2. Moja uwaga dotyczyła głównie kwestii „beznadziejności” naszego klimatu – niewiele później z zaznaczeniem jakoby gdzie indziej było znacznie więcej katastrof pogodowych (jak rozumiem). Tego powiązania nie potrafię ze sobą pogodzić…
        I to jeszcze wszystko pisane w okresie, kiedy narasta posucha, przy miesiącu z dużym usłonecznieniem i zarazem kolejnym cieplejszym (nawet wzg. refa 1991-2018) – a nie chłodniejszym i/lub bardziej pochmurnym i/lub bardziej mokrym.
        Poza tym, dla mnie to jakieś nieporozumienie jak ktoś sugeruje, że zimą powinno dużo padać, a latem padać mało/rzadko. Widać, że zupełnie nie rozumie się kwestii znacznie większego zapotrzebowania na regularne opady (ale nie bardzo intensywne i rzadkie) w naszych realiach przyrodniczo-rolniczych głównie właśnie w porze ciepłej.

        „Za jakis czas zapewne obudzi sie uśpiony Atlantyk i wszystko wroci do naszej wspaniałej normy”

        ->>> Jak rozumiem określenie „wspaniałej normy” to sarkazm? A czy na tą naszą wspaniałą normę czasami nie pracują także takie okresy jak ostatnio? I ogólnie ciepłe i/lub suche i/lub pogodne? Widzisz tylko jedną stronę medalu, a drugiej nie dostrzegasz – i co najgorsze, zagrożeń także w kierunku zbyt suchym i ciepłym (gorącym/upalnym). To, że w Rumunii sobie z czymś radzą nie jest równoznaczne z tym, że skrajności także w takim kierunku są dobre.
        Poza tym, do końca nie wiadomo kiedy „obudzi się” Atlantyk i w jakich okolicznościach (?). Aktywniejszy Atlantyk też nie jest gwarantem odpowiednio dużych sum opadów u nas w porze ciepłej (jak „strumień” zmierza zbyt daleko na N) i zarazem nie stanowi żadnych zagrożeń dla krajów bardziej na S (jak tworzą się tam bardzo mokre niże odcinania).

    3. „(…) jak z susza radzą sobie w miejscach, gdzie przez pół roku nie spada ani kropla deszczu (…) Tam to muszą chyba sztucznie nawadniać tygodniami. ” I tak tez czynią – mają stałe nawadnianie, tylko że to kosztuje. Mają też zupełnie inne rośliny. Już o tym gdzieś powyżej pisałam. My uprawiamy rośłiny odpowiednie dla klimatu umierkowanego i nie przerzucimy się nagle na cytrusy, granaty i ananasy, bo zimą nam zmarzną. Długość dnia i nasłonecznienie też są ważne. O ile da się nawadniać małe poletka warzyw (tylko skąd brać tyle wody w kraju z takim jej deficytem?) Nie jest łatwo nawadniać hektary zbóż. Nawet nasze drzewa cierpią latem od suszy, a pinie, palmy i cyprysy niekoniecznie się u nas sprawdzą, co potwierdzają wpisy miłosników egzotyki wklejane na forach ogrodniczych. Nie bylibysmy dla Hiszpanii konkurencją sprowadzając wodę wodociągami (skąd jej tyle brać?), osłaniając pola namiotami i sztucznie doświetlając uprawy w miesiącach zimowych (bo cytrusy owocują m.in. w grudniu).

      1. PS: A myśląc tropem forumowicza „Podlasie”, to i pod kołem polarnym da się uprawiać to samo, co w Hiszpanii, jeśli tylko lato będzie upalne na Spitsbergenie, czyż nie?

  18. Przecież to całe śmieszne ochłodzenie da temp….w normie. Czyli nic się pod tym względem nie zmieniło. Klimat się ociepla jak szalony. Pewnie czeka nas kolejne chore lato. Garąc i susza. Oto polska nowa rzeczywistość w porze ciepłej. Płakać się chce 😦

    1. No najlepiej niech się ochłodzi do -5/-10 stopni w nocy i niech zmrozi jeszcze dodatkowo wszystko co już powoli usycha w naszym kraju i będzie spokój. Przecież teraz najważniejsze są deszcze a nie to czy się ochłodzi do normy, czy do temp. 2 stopnie poniżej normy…

          1. No pewnie, skoro jest 10 stopni powyżej normy to niech będzie i 10 poniżej, niech całkowicie to zrujnuje naszą gospodarkę, najważniejsze by FKU był usatysfakcjonowany.

          2. Jakoś ominąłem ten wątek, to odgrzeje kotleta.
            Skoro dni 11-13.04 to tylko 3-4 stopnie poniżej normy, to ja naprawdę bym nie chciał anomalii poniżej -5K. Oczywiście równie zbędne anomalie powyżej +5K, ale jednak równą tyle anomalie miał całkiem sensowny dzień 24.04.

  19. Widzę, że na forum zaczyna się robić ping – pong.Ujmę to jednym zdaniem, jakiekolwiek odstępstwa od normy, na dłuższą metę nie przynoszą nic dobrego.Doceniam słońce i piękną pogodę ale regularne opady są niezbędne dla przyrody i dla Nas jako jej części też.

  20. ECMWF wczoraj wieczór prognoza na 29.04 23mm opadu. Łącznie za dni 26.04.-29.04 miało spaść 30-40 mm.

    Prognoza dziś rano za dni 26.04- 29.04 ma spaść 4mm.
    Zastanawiam się na jakimkolwiek sensem obserwowania tych prognoz. GFS tak samo

    1. Hmmm, nie wiem o czym mówisz, bo akurat sumy opadów z każdym dniem w modelach rosną, a nie maleją. Ciekawe cherry picking tutaj widzę.

        1. Bo to nie rośnie liniowo, ale z każdym kolejnym dniem jednak średnio widać coraz więcej :p jeszcze ze 3-4 dni temu to wydawały się mocno wątpliwe te opady, teraz już są nie tylko pewne, ale i widać, że całkiem mocno popada. Warto patrzeć nie tylko punktowo, ale też na mapki (np kachelmannwetter)

          1. OK. Jak się bawimy w cherry picking i patrzymy po punkcikach, a nie obrazie ogólnym, to dla porównania dam Szczecin. Bo czemu nie? Punkcik jak każdy inny ;)
            https://www.yr.no/nb/værvarsel/daglig-tabell/2-3083829/Polen/Vest-Pommern/Szczecin/Szczecin

            A tak na poważnie. Widać wyraźnie, że przejdzie przez Polskę strefa bardzo obfitych opadów w dniach 27-30.04, w dodatku trochę się pokręci po kraju w cyklonalnej trajektorii (typowy niż), ale po prostu nie ma pewności, czy trafi równomiernie na całą Polskę. Statystycznie to się dzieje rzadko przy takich strefach. Przykładowo ulewy z 26-28.04.2017 też na całą Polskę nie trafiły tak obficie, podobnie myśle większość największych historycznych stref opadowych.

            Tak tak wiem, zostało kilka dni, jeszcze może się zmienić itd., ale zbyt wiele jest prognoz wieszczących obfite strefy opadów, by w to wątpić. Nie wiadomo tylko kompletnie jak, i w które regiony trafi najwiecej potrzebnego deszczu.

            Sumy opadów do końca kwietnia wg czterech najbardziej popularnych modeli średnioterminowych. Kolejno: ICON, ECMWF, GFS, GEM.
            https://kachelmannwetter.com/de/modellkarten/german/polen/akkumulierter-niederschlag/20190501-0000z.html

            https://kachelmannwetter.com/de/modellkarten/euro/polen/akkumulierter-niederschlag/20190501-0000z.html

            https://kachelmannwetter.com/de/modellkarten/standard/polen/akkumulierter-niederschlag/20190501-0000z.html

            https://kachelmannwetter.com/de/modellkarten/can/polen/akkumulierter-niederschlag/20190501-0000z.html

            Zaraz ktoś powie- jednorazowy obfity opad niewiele da. I będzie miał racje. Tez mam nadzieje, że w maju będzie padac regularniej i bardziej wieloskalowo, ale też niekoniecznie tak mocno, jak w dniach 27-30.04.

          2. @kmroz

            Jeśli mówimy już o wybieraniu wisienek, to właśnie Szczecin jest w tym wypadku takową bo front który przyjdzie z zachodu wg. GFS z 12h zatrzyma się na Odrze i skręci na północ. W wyniku tego w okolicach weekendu najdłużej będzie padało właśnie w Szczecinie, a wszędzie oprócz zachodniej Polski, prawie wcale.

          3. Modele synoptyczne są (całe szczęście) zupełnie innego zdania – najnowszy ECMWF akurat widzi najmniejsze sumy na Pomorzu (także Zachodnim), miejscami nawet poniżej 10mm za 27-29.04!, a w całej reszcie kraju bardzo duże sumy opadów. Niektórzy się dalej upierają, że będzie inaczej, ale nie wiem po co. Chyba po to, by nie zapeszać…

    2. Ja też widzę raczej zmniejszenie (niż zwiększenie) sum opadowych w ostatnich prognozach – choć m.in. dla Warszawy sumarycznie 10+ mm do końca kwietnia pokazuje większość realizacji różnych modeli. Zobaczymy tylko ile z tych sum spadnie faktycznie, a ile nad suchym gruntem wyparuje (dosłownie i w przenośni)…?

  21. Odnośnie prognozowanych opadów deszczu, napiszę krótko – zobaczę, uwierzę. Już wiele razy przeliczyłem się na modelach, a zwłaszcza, gdy mamy coraz większy problem z ich niedoborem. Kilka dni wcześniej człek się podnieca, że wreszcie porządnie popada, a gdy przychodzi wyczekiwany dzień, Słońce wypełza zza skąpych opadowo chmur, z których dochodzi do „poświęcenia” głowy oczekujących, czyli 1-2 mm (tu strzeliłem focha na pogodę, a że nie ma go jak opisać, to kończę komentarz smutną buźką). ;-(

    1. To już zaczyna wyglądać coraz śmieszniej-prognozowane jest zachmurzenie bez opadów… Chciałoby się poczuć w końcu wiosenną ulewę, bo jednak przyroda rozwija się za wolno jak na 3 dekadę kwietnia mimo wysokich temperatur a ogród to już całkiem stoi w miejscu. A grzyby to chyba tylko w atlasie albo na zdjęciach przez najbliższe miesiące będziemy podziwiać.

  22. A prognozy NAO za kolejnym spadkiem indeksu do poziomu ujemnego. Wiem, że na statystyczną Tavg już to nie ma wpływu – jednak może oznaczać to c.d. blokady/osłabienia W cyrkulacji strefowej z takimi, czy innymi skrajnościami pogodowymi.

    1. Dawniej w maju ujemne nao to było zwiększone ryzyko wyżu nad północno zachodnią europą i wędrówkę niżów genueńskich np. taki 2010 a teraz to raczej wyż plus sucho

      1. Też to zauważyłem. W porach chłodnych blokady/osłabienia strefy to częściej ujemne anomalie, w porach ciepłych to częściej dodatnie anomalie. Jednak w obu przypadkach coraz częściej oznacza to rzadsze (niż częstsze) opady.

  23. Czyli kwiecień 2019 raczej powyżej normy, ale bez dużego odchylenia dodatniego ( ostatnie dni kwietnia najprawdopodobniej ponownie obniżą anomalię dodatnią). Po 4 miesiącach termicznie nadal będzie największe podobieństwo do roku 2014 ( jeśli porównamy przebieg temperatur w poszczególnych miesiącach następujących po kolei po sobie).choć wtedy kwiecień był cieplejszy. Co do opadów to trudno stwierdzić, niemniej niektóre prognozy pokazywały duże sumy opadów w końcówce miesiąca co może oznaczać lokalnie nawet osiągniecie lub przekroczenie normy. Na pewno kwiecień będzie za to miesiącem wietrznym podobnie jak marzec.

          1. @kmroz
            Mówimy o trendach w szerszych granicach czasowych i przestrzennych – a nie o pojedynczych przypadkach na wybranych obszarach.

          2. Chodziło pewnie o ten mróz w dniach 01-04.03, że był suchy. Potem 16-21.03 był jeszcze nieco słabszy (ale i tak mocny jak na marzec) oraz początkowo spadło nieco śniegu (poza północą kraju), natomiast od 18 marca była już przewaga suchej i w miarę słonecznej pogody z powolnym słabnięciem i ustępowaniem mrozu.

    1. Faktycznie 4 pierwsze miesiące tego roku przypominają te sprzed 5 lat. Jednak kwiecień 2014 też nie miał jakiegoś wielkiego odchylenia (+1,88 od normy 1981-2010), nawet brakowało tam temperatur powyżej 25 stopni, jedynie że miał stabilne ciepło w drugiej połowie (10-16.04.2014 też chłodniejsze, podobnie jak tym roku) oraz więcej opadów niż tegoroczny. Większą różnicę widzę w przebiegu pogody w styczniu. Niby anomalia prawie taka sama, ale jej rozmieszczenie przestrzenne znacznie się różniło – w 2014 roku najchłodniejsza była północ (szczególnie północny-wschód) oraz najcieplejsze południe, natomiast w tym roku widać było wyraźny podział na cieplejszy zachód (szczególnie północny-zachód) i chłodniejszy wschód. Dodatkowo w 2014 były pierwsze 2 dekady bardzo ciepłe, a trzecia lodowata, natomiast w tym roku pogoda była znacznie bardziej zrównoważona – umiarkowany pod względem temperatury początek miesiąca, jedyna większa odwilż w połowie miesiąca (która stopiła dużo śniegu) i chłodniejsza 3 dekada z lekkim ociepleniem na końcu. W lutym i marcu większych różnic z 2014 rokiem już nie było.

      1. W 2014 roku luty był lepszy (zwłaszcza bardziej słoneczny) a marzec 2014 to już w ogóle był zdecydowanie lepszy od marca 2019. Tegoroczny marzec był dobry pod względem pogody. Ale „tylko” dobry – nie idealny.

        1. Mam zupełnie odwrotną opinie ;) Luty 2014 miał za zimne noce i za dużo dni ze stratusami (tak, tak!) bym go uznał za idealny, chociaż przed 2019 był chyba i tak moim ulubionym. Co do marca 2014, to wciąż nie mogę mu darować ciemnicy z pierwszych 7 dni, mroźnych nocy podczas tego pierwszego „ocieplenia”. Druga połowa była już wspaniała, chociaż ten wyskok „gorąca” był zbyt krótki i zbyt gwałtowny.
          Co do lutego i marca 2019, to moje JEDYNE uwagi, to zbyt mocne epizody z wiatrem, akurat na drugi i trzeci weekend marca.

  24. mozna było sie spodziewać że taki wyz skandynawski sprowadzi ponownie pożary do Skandynawii, ale nie spodziewałem się że zaczną wybuchać tak silne już w kwietniu, a jakby tego było mało to spadek NAO może sprowadzic kolejny wyż skandynawski.
    Za to południe Europy tonie.

  25. Co do suszy hydrologicznej – nie wiem na ile jest to miarodajne, ale w sierpniu 2015 mieliśmy na Wiśle taką sytuację (10 sierpnia)
    Puławy 100 cm
    Dęblin 139 cm
    teraz:
    Dęblin 152 cm
    Puławy 127 cm.
    Dla Warszawy trudno zrobić porównanie bo zamiast punktu Port Praski mamy punkt Bulwary.

    1. @zaciekawiony

      Nie jestem hydrologiem ale mam wrażenie, ze Wisła w środkowym biegu nie jest chyba miarodajna dla suszy hydrologicznej (przynajmniej Mazowsza), bo w jej definicji chyba bardziej chodzi o poziom wód gruntowych niż rzek płynących skądinąd. Poziom Wisły mówi o występowaniu suszy hydrologicznej (lub nie) głównie w południowej Polsce.

    2. W lasach chyba też nie jest aż tak sucho, skoro wilgotność ściółki nie spada codziennie poniżej 10% i nie można wprowadzić zakazu wstępu do lasów, a takowe były już niegdyś wprowadzane.
      Czyli jeśli dobrze rozumiem, to bywało gorzej i bardziej sucho, ale latem, bo wtedy jest większe parowanie i po fali upałów susza może być silniejsza. Teraz jest ekstremalnie, czy wręcz rekordowo sucho jak na obecną porę roku, ale nie rekordowo w ogóle.

    3. Bulwary i Port Praski to z grubsza to samo miejsce choć po przeciwnych stronach rzeki. Śmiało można zestawiać te dane. Zapewne przeniesiono stację pomiarową na drugi brzeg rzeki tak gdzie zrobiono bulwary.

  26. O wiele przyjemniejsza pogoda była w zeszłym tygodniu (środa-piątek) pomimo, że była podobna temperatura. Dzisiaj znowu 19 stopni, a odczuwalna jakieś 12-13… mam nadzieję, że jutro wrócimy do normalności, bo dzisiaj to nie da się normalnie na dworze przez ten wiatr funkcjonować…

    1. To już ostatnie godziny, a wręcz minuty tego silniejszego dmuchania. Teraz już wiatr będzie wiał średnio do maks. 5 m/s (przeważnie wokół 3 m/s). I tak co najmniej do końca dłuższego weekendu majówkowego (może z wyjątkiem okresów z konwekcją) – bo zarówno układy niżowe, jak i wyżowe mają być coraz słabiej wyrażone nad Europą C i przyległymi obszarami.
      A temperatura? Albo powyżej normy (przejściowo silniej), albo w jej okolicach – co jak na maj oznacza wartości coraz bliższe komfortowi termicznemu.

  27. Dzisiaj pogodynki w TV przez połowę (jeżeli nie więcej) zapowiedzi na noc i na jutro o opadach i burzach – zwłaszcza na E/N Polski. A tymczasem te będą tylko lokalne (punktowe) i na bardzo ograniczonym obszarze kraju – tzn. obejmą nie więcej niż 5%, a nie jak wg tych rozmaitych ikonek +/- połowę kraju. Przykładowo, prognozowana na jutro rano dla Warszawy burza z przelotnym opadem (poprzedzające największe ocieplenie) już została wycofana…

    W ogóle w prognozach widać wyraźnie jak niże nad Europą się wypełniają – także ten, który sprowadzi nam teraz duże ocieplenie. Z zapowiadanych jeszcze niedawno niżów nad Bałtykiem coraz mniej pozostaje, tzn. mają wycofywać się na SE, wobec rozwoju kolejnych wałów wyżowych nad kontynentem i NE Atlantykiem.

    1. Jednym słowem dalej brniemy w suszę i to chyba znacznie gorszą niż przed rokiem. Nic nie wskazuje aby miało być inaczej. Rok temu w kwietniu bywało jeszcze trochę burz i czasem padało a teraz nic. Strach pomyśleć co w tym roku czeka rolnictwo.

  28. Od poniedziałku znów gfs widzi spływ zimna z NE przez wyże z północy. To się wciąż powtarza i powtarza w ostatnich tygodniach. Przez to nie może spaść solidny deszcz nawet jak się ochłodzi.

    1. Dzisiaj jadąc rowerem widziałem połamane gałęzie, a nawet pojedyncze drzewa, więc wiatr był naprawdę silny. Tak jak wczoraj na zachodzie i w centrum, tak i tutaj były dziś zamiecie pyłowe i ograniczona widoczność. Czegoś takiego w moim regionie nigdy nie widziałem.

    2. Miejmy na względzie, że wraz z postępami pory ciepłej wyże nawet z N Europy coraz rzadziej same z siebie sprowadzają wyraźniejszy chłód (a co jest czymś oczywistym w porze chłodnej) – zwłaszcza jak powietrze coraz dłużej „krąży” nad coraz cieplejszym lądem. W coraz większym stopniu potrzeba do tego wspomagania niżami po ich E stronie (najlepiej „nurkującymi” z N na S) .
      I dlatego też, pomimo prognoz z kolejnym wyżem rozwijającym się od strony Skandynawii na początku kolejnego tygodnia (od 29-30.04) większość obecnych prognoz optuje raczej za temperaturami umiarkowanymi (z Tavg już wokół powiedzmy 12/13°C) niż faktycznie niskimi – na razie przynajmniej do końca długiego majówkowego weekendu.

  29. Widzę, że o tym, że najnowszy ECMWF przywalił znowu mocno sumą opadów prawie w całej Polsce na dni 27-29.04 to już nikt nie napiszę. Ponad 50% Polski z sumą powyżej 20mm za te dni. ICON również za pięknym pasem solidnych ulew od Ziemi Lubuskiej, przez centrum aż po Mazowsze i Podkarpacie – nieco mniej szerokim, za to jeszcze obfitszym. Wcale nie tak punktowo daje szanse na sumy 40+ mm za 3 dni.
    Wszyscy tylko piszą o rzekomym „odwoływaniu opadów” co jest w obecnym momencie komiczną bzdurą. Naprawdę mam dzisiaj średnio czas tu pisać, ale muszę prostować nieprawdziwe informacje, bo tego bloga też czytają ludzie, którzy nie znają modeli i polegają na naszych wpisach.

    P.S. Zaraz mi ktoś wyskoczy z GFS że ograniczył obfite opady tylko do południowej i wschodniej Polski. Ja odpowiem na to, że po pierwsze to jest nasz kochany wywalający skrajności gfsik (to nie tylko moja opinia), a po drugie jego średnie wiązki także w centrum widzą konkretne sumy opadowe (dwucyfrowe do końca kwietnia w każdym razie). W tej kwestii powinna rozjaśnić temat poranna odsłona (na 18Z to chyba tylko laik by polegał, szkoda nocnego snu by to sprawdzać)

      1. To akurat było oczywiste od dawna, dla osób, które nie ograniczają się do GFSa – że i w sobotę jeszcze będzie prawdziwie letnia temperatura we wschodniej połowie kraju.

        1. A w TV patrzą tylko na GFS i prognozują w sobotę już na 80% pow. Polski poniżej 20°C za dnia – choć na +/- połowie obszaru będzie jeszcze podobnie gorąco co w piątek. I zarazem jeszcze bez opadów.

          1. Dlatego nie oglądam prognoz w TV (ani nie czytam na portalach internetowych). Czasem tylko sobie zobaczę, by wiedzieć co krytkuję :D

    1. Ja sobie poczekam na prognozy UM i to do 1-2 dni, a potem w jakim stopniu i to się sprawdzi (?). Przynajmniej ja nie przeczę, że ponownie sumy nie będą więcej niż symboliczne, bo jest spora szansa na największe opady od połowy marca – tylko po prostu chciałbym się w realu przekonać, że wraz ze zbliżaniem się tych stref większa część „objętości” opadowej (uwzględniając sumy i przestrzeń) po prostu nie będzie zbyt redukowana. Bowiem zapasy wilgoci są tak małe, że „rozruch” opadowy jest mocno utrudniony…

      1. ” Przynajmniej ja nie przeczę, że ponownie sumy nie będą więcej niż symboliczne, bo jest spora szansa na największe opady od połowy marca”
        Jest spora szansa na największe opady od lipca 2018… Te opadziki z marca, głównie z konwekcji, to przy tym wydają się śmieszne, już większy był opad 21 lutego, wielkoskalowy i całkiem mocny, jak na luty nawet bardzo.

      2. „Bowiem zapasy wilgoci są tak małe, że “rozruch” opadowy jest mocno utrudniony…”
        W 2017 roku na południu Polski po wielomiesięcznej suszy też w końcu trafiły się wyjątkowo obfite opady w połowie sierpnia. Gdyby susza nie miała szansy być przerywana (czy po prostu kończona) bardzo obfitymi opadami, to już dawno bylibyśmy stepem….

          1. @kmroz
            Łatwiej przeciąć mechanizm sprzężenia zwrotnego: coraz bardziej sucho -> coraz cieplej -> coraz większe parowanie -> coraz bardziej sucho… wówczas, gdy kontynent się już tak nie nagrzewa (a wręcz już ochładza), niż w obecnym okresie roku.
            Ja nie piszę tu o pewnej regule (bo takiej nie ma), tylko o tym co i kiedy jest łatwiej – a co wynika z praw fizyki. A przy tym nie chodzi mi o opady zlewne i rzadkie, tylko bardziej regularne i umiarkowane.

    2. Kmroz, już zdążyłem się przyzwyczaić do tego, że szeroko komentowane są tu przede wszystkim prognozy, którym da się przypisać coś złego, albo jakąkolwiek sytuację. Przypomina mi to ubiegłoroczne lato, kiedy prognozy upałów były wyolbrzymiane, a te z ochłodzeniami – marginalizowane tak długo jak tylko się dało. Teraz jest podobnie z opadami ;) U siebie (i nie tylko) widzę naprawdę zacne deszcze. Szkoda że akurat podczas okolic księżycowego nowiu, kiedy planowałem zapolować na wiosenne galaktyki, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Nie będę zły na pogodę, choćby miało lać całą majówkę.

      1. Dokładnie. Największe podobieństwo sytuacji z 2019 do 2018 widzę… na tym forum. Czyli zauważanie tylko prognoz suchych i/lub ciepłych i odrzucanie innych…… W 2018 przynajmniej to z tym „ciepłe” się zazwyczaj sprawdzało, ale przecież nie musi zawsze tak być, co już pokazał okres w połowie tegorocznego kwietnia i prawdopodobnie pokaże przełom kwietnia i maja.

    3. Przynajmniej ja nie przeczę, że i tych opadów (więcej niż symbolicznych) na pewno nie będzie, tylko, że… wolę przedwcześnie nimi aż tak się nie cieszyć dopóki nie nadejdą i nie poprawią istotniej sytuacji wodnej.
      Pamiętajmy jednak, że tu nie chodzi o to, aby spadła norma miesięczna (a tym bardziej więcej) w 1-2 dni, a potem ponownie bardzo mało/rzadko padało…

      1. Argument który… przewidziałem w jednym ze swoim wpisów.

        gdyby od początku maja miał wrócić trend z kwietnia (oby nie!), to te opady tym bardziej należy docenić.

        1. Jakiekolwiek opady są ważne, ale jeszcze ważniejsza jest ich regularność.
          W przeciwnym razie trend ku standardom opadowym ze stref (pod)zwrotnikowych byłby u nas wręcz pożądany…

  30. Nie popadam w hura optymizm,co do prognozowanych opadów.Wierzę, że tym razem modele się nie „wysypią” i solidnie popada. Na tą chwilę prognozy są piękne i oby tak zostało.

    1. Mnie ostatecznie uspokoi/upewni jak ten GFS, oraz GEM (który dziś wieczorem postanowił olać aktualizację) dołączą do prognoz z ECMWF i ICON. Obie rzeczy wyjaśnią się dopiero rano (GFS z 18Z jest rzeczą do pominięcia). Wtedy już będzie można się kierować w stronę hurraoptyzmimu.

  31. Model UM widzi ładną strefę burzową z opadami deszczu (ulewnymi) na zachodzie kraju z 26/27 kwietnia. Ciekawe czy to się sprawdzi. Swoją drogą oprócz deszczu występuje też kompletny brak burz.

      1. Możemy zatem uznać, że podwaliny pod letnie upały mamy chyba lepsze jak rok temu. Szczególnie jeżeli maj przyniesie kontynuację takiej pogody.

    1. Miejscami w Skandynawii może nie padać przez 10 kolejnych dni. Słabo to wygląda. Dla Polski też prognozy nie są wybitne, północno-centralna część kraju także pozostanie sucha. Jakis czas temu pisałem, że rejony Bałtyku pozostaną suche i rzeczywiście tak moze być.

  32. No i GFS ładnie poszedł u mnie po bandzie. Od soboty do środy opady, a wręcz ulewy przez praktycznie cały czas. 30 kwietnia i 1 maja widać jednocyfrową TMax – no jak to jest ochłodzenie do poziomu normy, to ja jestem Jarosław Kret junior ;)

    1. A jakie jest prawdopodobieństwo (choć z grubsza), że tym razem sprawdzą się te najchłodniejsze i najbardziej mokre prognozy, do których nawiązujesz?
      A nie, że skończy się na 1-2 strefach średnio 10-20 mm, a potem ponownie będzie rzadko padało przy temperaturze zbliżonej do normy (?) – a co wynika z większości realizacji:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

        1. Możemy mieć miejsca, gdzie spadnie ponad 30 mm, ale i też takie, gdzie spadnie mniej niż 5 mm (w skali kraju). Przy prognozowanej sytuacji będzie to loteria – choć bliżej gór faktycznie z reguły łatwiej o silniejsze opady.

          1. Ja bym w ogóle był za tym aby nie dyskutować każdej prognozy po kolei ale poczekać ile naprawdę spadnie deszczu. Mój pesymizm wynika w dużym stopniu z tego, że uważam, że większość modeli (jeśli nie wszystkie) nie doceniają efektu wysuszenia gleby na opady. Stąd te wszystkie płonne nadzieje.

          2. @A.H.
            Na to co napisałeś w puencie też zwracałem uwagę wczoraj wieczorem. Moja polemika (gł. z @kmroz, czy @PiotrNS) bierze się stąd, że oni patrzą tylko na modele i to jeszcze uwypuklając te najchłodniejsze i najbardziej mokre prognozy. Tymczasem one są „tylko” algorytmami, nie „czującymi” praw fizyki. Nie ma cienia wątpliwości, że te bardziej sprzyjałby większym sumom opadowym, gdybyśmy mieli większe zapasy wilgoci po bardziej śnieżnej zimie, czy częściej mokrych ostatnich tygodniach. Ostatnie opady – najczęściej znacznie słabsze niż wynika to z zapowiedzi, nawet UM w terminie 1-2 dni naprzód – zresztą to potwierdzają.
            Może nastąpi w tym względzie jakieś przełamanie (?), ale – tak jak napisałeś – to musi mieć miejsce w realu, a nie w prognozach i to jeszcze tych wybranych…
            Pozostaje jeszcze kwestia, o której też napisałem @kmroz wczoraj wieczorem, że na dłuższą metę potrzebne są bardziej regularne i umiarkowane opady – a nie takie, że w jednych miejscach w ciągu 1-2 dni spadnie +/- miesięczna norma, podczas gdy w innych miejscach, czy okresach opadów nie będzie wcale lub sumy będą znikome. To jest właśnie znamienne dla stref, w których fale upału i susz są wyraźniejsze (dłuższe i/lub silniejsze) – a gdzie też przecież w krótkim czasie potrafi spaść nawet 100-500 mm wody.

  33. Sytuacja podobna co w trzeciej dekadzie czerwca 2018 najpierw upał na krótko a potem długi ciąg zimna i deszczu. Padać może ale czemu od razu musi być 10 stopni za dnia. To już prawie maj a nie ciepła zima.

    1. @alewis
      Dlaczego? Dlatego, ze nie mamy już 2018 roku i teraz znowu, jak od zawsze w naszym klimacie okresy dużego ciepła, będą się przeplatać z okresami dużego zimna. Nic nowego. Zresztą to i tak nie będzie jakaś wielka anomalia..:

    2. Większość prognoz na większość dni w okresie 28.04-05.05 opiewa za Tmax 15/20°C oraz Tmin 5/10°C – to są okolice normy, a nie jakieś duże zimno.
      Poza tym, więcej opadów (tam, gdzie pojawią się strefy opadowe) zapowiadanych jest zwłaszcza na 28-29.04, potem ma być ich ponownie zdecydowanie mniej i/lub rzadsze.
      Jak dla mnie przejściowe pogorszenie pogody i nic więcej. A przyroda po tych opadach, przy umiarkowanych temperaturach (po 27.04), a z czasem także i powrocie okresów pogodniejszych może się jeszcze bardziej rozwinąć:-)

  34. Takie poranki jak dzisiaj to ideał, bezchmurne niebo, ciepłe promienie Słońca, 20 stopni o 9 rano. Niestety tylko na 2 dni ..
    Wieczorna prognoza ECM wyglądała nieźle, opady u mnie miałyby się skoncentrować tylko do jednego dnia, a mianowicie poniedziałku (suma ok 35mm, czyli powyżej miesięcznej normy), a potem umiarkowanie chłodna majówka (16-19 stopni), ale przynajmniej bez deszczu i z przejaśnieniami. Prognozy z dziś rana niestety znów się skiepściły.

    1. 35mm to nie jest norma dla kwietnia. Zresztą jakie to ma znaczenie, skoro nie padało cały miesiąc i jeden dzien z deszczem nie załatwi tematu.

    2. 16-19 stopni to nie jest umiarkowanie chłodna majówka tylko normalna majówka. To co było rok temu to była gorąca majówka. Nie co roku będzie się to zdarzać nawet w dobie AGW.

      1. @Mateusz
        35 mm to jest delikatnie powyżej normy. Dla Łodzi kwietniowa norma opadów z okresu 1980/2010 to 34,2 mm.
        Norma wg. tabel, ale przeciętny Polak przywykł już, że w Majówkę oczekuje przynajmniej 20 stopni. Tradycja otwierania majówkowego sezonu grillowego nie wzięła się z siedzenia wieczorami w kurtkach przy +10 stopniach.

        1. A jednak +10/+13 stopni to typowy majówkowy wieczór. Niektórzy zapominają, ze to wiosenne, a nie letnie święto (długi weekend).

          Dajmy się pocieszyć tej wiośnie w tym roku, w zeszłym roku takowa w ogóle nie istniała.

        2. Tradycja otwierania majówkowego sezonu grillowego nie wzięła się z siedzenia wieczorami w kurtkach przy +10 stopniach.

          Powiedzmy sobie szczerze, ze nie jest to długa tradycja. Za mojej młodości o grillu nikt nie słyszał a 1 maja albo maszerowało się na przymusowym pochodzie albo ryzykowało konsekwencje nie brania udziału. I raz pamiętam deszcz ze śniegiem podczas tej nielubianej imprezy.

  35. Już ECMWF się wycofał z ciepła w niedzielę, więc gfs wygrał. Teraz oby przynajmniej trochę spadło deszczu, bo wariant suche zimno z przymrozkami na początku maja to będzie tragedia dla upraw.

    1. Przecież niedziela (28.04) od dłuższego czasu w prognozach już ma być poza tą gorącą falą. Z drugiej strony, prognozowane np. dla Warszawy Tmin 10°C oraz Tmax 16°C to nie są jakieś niskie wartości.
      „Dylemat” dotyczył raczej soboty (27.04), która na E/NE Polski będzie jeszcze bardzo ciepła lub gorąca.

      1. Chodziło mi o spływ PA/Ppk z NE/N po niedzieli. Wcześniej ECMWF tego nie widział i prognozował albo ulewny deszcz albo umiarkowane ciepło.

  36. Z doświadczenia z ostatnich lat mógłbym się założyć że po tak długim suchym okresie nadejdzie w końcu bardzo wilgotny okres gdzie sumy opadów będą przekraczać normę w krótkim okresie czasu. W 2018 roku duże sumy opadów przypadły na lipiec może nie cały ale znaczną część tego miesiąca. Był to również dość długi okres z codziennymi opadami. Wcześniej jednak jeszcze w na przełomie czerwca/lipca był krótszy okres z opadami. Gdybym miał się bawić kiedy przyjdą wilgotniejszy okres to stawiałbym na kolejny miesiąc. Przypuszczam że przełom kwietnia/maja będzie wstępem do wilgotnego maja gdzie np. po krótkiej przerwie wrócą spore opady lub będzie już właściwym początkiem takiego okresu. Opady są oczywiście potrzebne, ale mam nadzieje że nastąpi „przegięcie” w drugą stronę z podtopieniami czy powodziami. Wszystko oczywiście zweryfikuje rzeczywistość.
    Subiektywnie zaś oceniając obecny stan suszy trudno się doszukiwać zalet, ale porównując to z drugą skrajnością czyli nadmiernymi opadami to poza stratami w przyrodzie ( w tym rolnictwo, pożary-najczęściej spowodowane jednak przez ludzi), przynajmniej jest to pogoda przy której można spędzać przyjemnie dzień na zewnątrz i jesteśmy pozbawieni plagi komarów i kleszczy a te z pewnością pojawią się wraz wilgotnym powietrzem i dużymi opadami. Także świadom jestem że opady są potrzebne i mam nadzieje z jednej strony nadejdą ale w rozsądnych sumach i ilościach ale z drugiej obawiam się że będzie tj napisałem wyżej

    1. Może tak być, ale i nie musi – akurat teraz od maja. Tego jeszcze nie wiemy (?).
      Na razie stan jest taki, że Siły Natury (mówiąc obrazowo) „muszą włożyć więcej niż normalnie wysiłku” w to, aby sumy opadowe były odpowiednio wyższe.
      Tymczasem na tych wykresach widać kolejne spłaszczenie realizacji opadowych w okresie od 30.04:
      http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-rrrcum-warsaw.gif

      PS. Ja wolę poczekać co przyniesie aura w realu, aby w tym roku nie było z opadami jak w tamtym roku z temperaturą – kiedy np. @PiotrNS nie dawał wiary w to, że po tak ciepłym kwietniu jeszcze tak długo w takim stopniu dodatnie anomalie mogą przeważać – pomimo przejściowych okresów chłodniejszych. Skąd wiadomo, że w tym roku podobnie nie może być z opadami…? Przynajmniej ja tego nie wiem, więc z dalszymi ocenami (na kolejne miesiące) wolę się wstrzymać…

      1. Oczywiście że wszystko wyjdzie w realu, ja też tego nie wiem bo tego się nie da przewidzieć, więc traktuje to wyłącznie w formie zabawy. Szybciej założyłbym się że jeśli nadejdzie wilgotny okres to będzie on bardzo intensywny z sumami nawet przekraczającymi normę miesięczną w ciągu kilku dni, tygodnia, góra 2-tygodni niż to nastąpi to już w maju. Z przewidzeniem opadów jest trudniej niż temperaturami.

  37. I doczekaliśmy się kwietniowego „przeplatania” w tym wypadku już bez wątpienia z epizodem letnim. Stanie się to później niż przed rokiem i bardziej typowo bo na 2-3 dni. Ale i też zima w tym roku dość szybko się z nami rozstała i zarazem mieliśmy znacznie więcej termicznego przedwiośnia i umiarkowanej wiosny.

    Wraz z obecnym ociepleniem zaczęła napływać już sucha masa PZ z drobinami pyłu znad Sahary, którego największe stężenie będziemy mieli jutro, a na E kraju może jeszcze częściowo w sobotę (nie było nim natomiast zapylenie w minionych 2 dniach spowodowane suchowiejem).

    Nie wiem jak Wy, ale ja dzisiaj idąc po drodze przez park czułem się już niemalże jak w środku lata – jutro to odczucie może być jeszcze wyraźniejsze. Z drugiej strony w środku lata w podobnych okolicznościach notowalibyśmy pewnie Tmax rzędu 35/40*C…

    Osoby obawiające się trwalszego i zarazem zbyt ekstremalnego lata mogą jednak przynajmniej na razie być „spokojne”. Za 3-4 dni powinno popadać (choć jeszcze zobaczymy do końca ile?), a przez większą część majówki temperatura być w pobliżu normy. A później zobaczymy, czy ponownie wyraźniej się ochłodzi, czy też Natura i w tym roku oszczędzi nam tzw. „zimnych ogrodników”…(?).

    Na razie „cieszymy się” (albo i nie?) kwietniowym latem…:-)?…:-(?

    1. Tak jak czasami koryguje Twoje wpisy, bądź się z nimi nie zgadzam, tak tutaj się podpisuje – sam miałem w planie napisać coś podobnego, ale dublowanie jest bez sensu, i tak liczba komentarzy na tym forum jest olbrzymia :-)

      Od siebie tylko dodam, ze coraz to kolejne scenariusze w odsłonach, pokazują niż na NE od Polski, który miałby jeszcze w trakcie majówki ściągać do nas konkretną porcje zimna z północy, niemniej to się wcale nie musi sprawdzić. Scenariusze 7+ dni to tylko ciekawostki, niemniej widać już, ze po tym epizodzie mocnoopadowym się od razu nie ociepli, a – biorąc pod uwagę lepsze warunki do spadku w nocy- moze nawet ciut ochłodzi…

    1. @Ash

      Dokładnie jak podejrzewałem. Modele zazwyczaj zdrowo przesadzają z opadami z pierwszego frontu po suchym okresie co moim zdaniem jest skutkiem nie asymilowania danych o suchości gleby lub nieprawidłową paramilitaryzację strumienia ciepła utajonego w funkcji tej wielkości fizycznej (jak znam życie stosują jakiś uproszczony wzór „harcerski” albo w ogóle nic).

  38. Jesteście śmieszni z tym swoim biadoleniem na temat gorąca i suszy. Raptem 3 dni z normalnymi do życia temperaturami. A co mają powiedzieć na Węgrzech gdzie marzec był cieplejszy od naszego kwietnia?. Nie słyszałem aby ich rolnictwo upadało od suszy i gorąca. To biadolenie potwierdza że bliżej nam niestety do ponurej Skandynawii niż do ciepłego południa.

      1. A ja się zgadzam z tutejszym.

        Powtarzam, że problemem polskiego klimatu są częste acz słabe opady. hiszpańskie czy portugalskie opady są o wiele intensywniejsze a występują o wiele rzadziej. Co roku niby susza tam jest b0 w lato bardzo rzadko pada, ale w pozostałych porach o wiele wiele rzadziej owa występuje. To pokazuje że.jestesmy beznadziejnie usytuowani geograficznie. Niby dzisiaj lampa i 24C w Białymstoku, ale na mnie żadnego szału nie robi taka temperatura, nawet przy lampie mocno przeciętna.

        Brakuje.mi na forum aktywności cieplolubow typu pyton1990 z Lublina. Gdzie on się podział?

  39. Dziś naprawdę gorący dzień, nawet chyba największe Ciepłoluby przyznają że gorący jak na kwiecień, maj już za pasem, prognozy dają nadzieję, że będzie to pierwszy chłodny/normalny miesiąc od ponad roku… Przyznam szczerze że w tym roku poza latem bardzo oczekiwałem również chłodnego maja, czemu? To trochę zasługa @kmroza, pod czas jednej z dyskusji uświadomił mi że nie mal wszystkie ciepłe maje w odróżnieniu od wrześni przynoszą nie znośne, upalne okresy, przestudiowałem wszystkie maje XXI w. W Toruniu i opiszę je w skrócie :
    2001- tutaj pojawi się sprzeczność z tym co pisałem po wyżej, choć ten maj był (tylko) lekko ciepły. 1 dzień miesiąca okazał się paradoksalnie najcieplejszym dniem miesiąca tmax 27,4 st., później tylko 4 maja zostało przekroczone 25 st, cały maj był bardzo pogodny i w sumie mogę go śmiało uznać za najlepszy w tym wieku.
    2002- to był taki lipiec 2018 w majowym wydaniu, tylko że tu najpierw uderzyło silne gorąco (szczególnie od 3 do 12 V), a końcówka miesiąca była identyczna do tego co się działo na początku i w połowie lipca 2018, generalnie tu anomalie miesiąca podciagnely rekordowo ciepłe noce. Okropny miesiąc
    2003- trzeci najcieplejszy w obecnym wieku, z uslonecznieniem też się nie popisał, a pierwszy upał zanotowano już 6 V, również niezbyt ciekawy miesiąc
    2004- nie wiem czy kto kolwiek o nim pamięta, ale był to najzimniejszy maj po 1991, mimo iż praktycznie niczym nie przykuwał uwagi. Jedynie co to był bardzo pochmurny i miejscami zanotowano opady śniegu w III dekadzie miesiąca, termicznie raczej dość spokojny pod tym wzgl. Identyczny jak maj 2010
    2005- ten dla odmiany bardzo dynamiczny, ale również paskudny, moja uwagę przykuł bardzo zimny okres od 5 do 20 V, na palcach można policzyć dni z tśr > 10 st., w III dekadzie przyszły już pierwsze upały jednak na niezbyt długo bo w ciągu 2 dni tmax wróciła u mnie do 15 st., również fatalny
    2006- ten był bardzo udany, termicznie w normie, ale przyniósł stabilną i piękną pogodę, również mógłby kandydować na miano najlepszego w obecnym wieku ;)
    2007- kiedyś @kmroz idealnie go opisał „3 akty tragedii” :D, najpierw patologicznie zimny początek, potem 2 mokre i pochmurne tygodnie i na pocieszenie upałek. Tj mówi tytuł, po prostu tragedia (ale nie taka jak 3 lata później)
    2008- maj identyczny jak 2 lata wcześniej, tylko bardziej sloneczny i skrajnie suchy, również mogę go zaliczyć do grona najfajniejszych.
    2009- kolejny świetny maj, choć trochę niezrownowazony opadów, I połowa miesiąca kontynuowała posuchę z kwietnia, druga zaś przyniosła sporo opadów i miesiąc ten opadów przekroczył normę, mimo to oceniam go bardzo dobrze i śmiało mogę również zaliczyć do najlepszych :).
    2010-… UGHHHH… No właśnie, chyba nie ma sensu opisywać… W dodatku marna suma uslonecznienia wyrobiona niemal w całości w III dekadzie… Tu śmiało mogę dać mu tytuł Najgorszego miesiąca pogodowo w Polsce w XXI w.(!)
    2011- mimo pamiętnego początku szybko przyszła ciepła i bardzo słoneczna pogoda, w moim odczuciu bardzo fajny miesiąc, trochę mniej od innych bo jednak przyniósł upalną końcówkę.
    2012- chyba był to maj z rekordową ilością gwałtownych ociepleń i ochlodzen… Np. 8 maja tmax- 16,5 st., 11 maja tmax- 30,0 st., 13 maja- 14,2 st., byly też podobne okresy, ale ten najbardziej rzuca się w oczy, nie był jakiś okropny miesiącem, ale średnim…
    2013- powiem szczerze okres od listopada 2012 do czerwca 2013 był chyba najgorszym pogodowo jakim przeżyłem, więc ciężko znaleźć tu coś pozytywnego. Maj sam w sobie beznadziejny, kolejny rok z przeplatanka i 28 st/12 st. itp. W dodatku bardzo pochmurny…
    2014- przyznam że pamiętam go przez mgłę, ale zapamiętałem go jako bardzo negatywnie i taki naprawdę był, w przewadze chłodny i bardzo pochmurny, w III dekadzie pojawiły się 3 dni pochodzące pod upał i właściwie głównie tutaj było pogodnie
    2015- cudny maj… Abs. Tmax 24,9 st., a poza pierwszym dniem miesiąca wszystkie miały tmax > 15 st., czy może być coś lepszego niż stabilna piękna aura? Ma spora konkurencję, ale chyba ten wg. Mnie był najlepszym w obecnym wieku.
    2016- pierwsza połowa cudowną, druga wręcz przeciwnie, najpierw pazdziernikowy incydent 16-18 V (niby krociutki, ale do dziś go pamiętam), a III dekada, dosłownie środek lata, oceniam go dobrze, ale głównie przez I połowę, szkoda że druga tak odwalila.
    2017- generalnie identyczny jak maj 2011, jednak ten był dla mnie znacznie lepszy, ponieważ nie przyniósł upałów/dni podchodzących pod upał, również go bardzo dobrze oceniam, ale trochę traci za okres 3-11 V (paradoksalnie najzimniejszy 9 V był tylko pogodny)
    2018- w sumie był w porządku, naprawdę nieznosnie było dopiero od 28 V, no i gorąco też było (jak na ten okres) na przełomie I i II dekady, ale całkiem znosnie, oceniam go pozytywnie, ale w gronie ulubionych niestety się nie znajdzie.

    Więc @kmroz miał rację że ciężko o ciepły ładny i nieupalny maj, najbliżej były maje 2001 i 2017, ale miały one niskie anomalie wzgl. 1981-2010, wg. Nowej normy były by już poniżej, za to było wiele wrześni które nadal są powyżej nowej normy, a były ciepłe (a nawet rekordowo) i nie przyniosły upału (1999,2006,2009,2011,2014) jak widać 2 najcieplejsze wrześnie w historii nie przyniosły ani jednego dnia z upalem! Niestety upały przyczepily się do ciepłych majów jak rzep do psiego ogona, stąd moja nadzieja, że ten ciepły nie będzie (oczywiście w chłodnym jak najbardziej też się mogą pojawić, ale wiadomo że rzadziej)

    1. Oj tak, ta niestabilność i skoki to zmora prawie każdego maja. Maj 2015 był tutaj naprawdę chlubnym wyjątkiem, który nie przyniósł ANI JEDNEGO dnia z temperaturą, która by mi w maju nie odpowiadała. Najzimniejszy dzień (jeśli chodzi o tmax) to u mnie 27.05, przy okazji jedyny max poniżej 15 stopni (14.2 bodajże)- w tym dniu naprawdę sporo się przeszedłem i było mimo wszystko całkiem przyjemnie, typowo wiosenny dzień, szkoda tylko, że do 18:00 całkowicie pochmurny…. Na wieczór się pięknie wypogodziło. Za to 19.05 był leciutko gorący (+25.6), ale całkiem przyjemny, w dodatku przyszła po południu burza, która przyniosła ulgę od gorąca i spadek temperatury. Gdyby dodać do tego usłonecznienie z Torunia i Poznania (i wgl jak w tych regionach wyglądał) to maj bezkonkurencyjny, ale u mnie niestety za mało słoneczny i to w zasadzie jego jedyny mankament (dodałbym też ewentualnie pogłębiającą się posuchę przez niskie sumy opadów, która swe apogeum osiągnęła trzy miesiące później….)

      1. Pytanie, czy w sobotę w W-wie będzie jeszcze bardzo ciepło, czy już przyjdzie ochłodzenie? Bo prognozy są jakieś niejednoznaczne……….

        1. Dorka, to będzie dzień przejściowy – będzie jeszcze ciepło, ale już nie gorąco. Szykuj się na 28 stopni jutro, ale bądź pewna że to tylko jednodniowy „strzał ciepła”, nie to co rok temu :) Pozdrawiam i życzę mimo pogody udanego i miłego piątku :)

          1. Dziękuję Piotrze :) wzajemnie udanego piątku! Nawet dla mnie, taki letni epizod jest nie straszny, bo jest krótki.
            Na prawdę, wbrew pozorom, to poprzedni rok dał mi się we znaki, a takie lata jak 2016-2017 wspominam bardzo ok. Choć pamiętam, że @kmroz mi pisał,że wtedy były fale gorąca……..Ale nie na tyle nawet, żebym to jakoś specjalnie zapamiętała. Jak na razie wbił się bardzo negatywnie w pamięć rok 2015, a 2018 niestety jeszcze, o wiele go pobił.
            A jak będzie dalej, to czas pokaże ;-)

          2. W 2016 roku był krótki, ale bardzo silny atak gorąca w III dekadzie czerwca. 24 i 25 czerwca temperatury średnie mocno przekraczały 25 stopni, a noc łącząca te dni była tropikalna z temperaturą 22,3 stopnia. 25 czerwca 2016 był w Warszawie pod każdym względem cieplejszy od 2 sierpnia 2018 (najgorętszy dzień ubiegłego roku), więc podejrzewam że był to dla Ciebie trudny dzień, ale z uwagi na to że ekstremalnie ciepły epizod był krótki, szybko odszedł w niepamięć. Później w 2016 roku była jeszcze fala gorąca pod koniec lipca, ale w dość pochmurnej wersji, no i ocieplenia w sierpniu które były jednak łagodne, tylko jeden dzień 30+.
            W 2017 roku były dwie fale upałów w sierpniu – pierwsza na samym początku miesiąca, z apogeum 1 VIII, który był skrajnie gorący z nocą tropikalną. Druga była w dniach 9-12 sierpnia (maksimum 11 sierpnia, dzień taki jak najcieplejsze dni lata 2018), ale było trochę zachmurzenia i nawet opadów, więc na pewno były chwile ochłody. No a potem już koniec upałów :)

      2. Maj 2015 na południu kraju miał wyjątkowo słabą trzecią dekadę. Fakt, temperatury nie były skrajnie niskie ale 36h słońca przez 11 dni w maju to żart. Z tych 36 większość wyrobiona w dwóch pogodnych dniach, pozostałe 9 praktycznie kompletnie ciemne.

        I tak w braku słońca niepobity będzie maj 2010 (20h słońca w pierwsze 22 dni), ale ten z 2015 w ostatniej dekadzie też się nie popisał. II połówka czerwca 2015 to też padaka straszna.

        Problem polskiego klimatu polega na takich padakach które się zdarzają nawet w okresie kwiecień-wrzesień. To że w zimie jest pochmurna nędza nikogo nie dziwi, większa część Europy ma w tym okresie nędzę. Ale trafić na dwa tygodnie deszczu i szarych chmur w maju czy lipcu? U nas niestety nie takie rzadkie.

        1. @alewis27 no faktycznie dramat zwłaszcza 21-28 V, taki tygodniowy powrót do maja 2010, brrr, u mnie akurat te ww okresy z 2015 były ok, za to w lipcu były dwa takie kilkudniowe okresy

        2. U mnie bardzo brzydka pogoda (w sensie zachmurzenia, bo padało tylko 20.05 i 25-26.05) panowała w okresie 20-27.05. Reszta maja spoko, ale brakowało takich naprawdę słonecznych dni.

  40. Dzisiaj pierwszy dzień w tym roku, kiedy można się poczuć jak latem. Modele niedoszacowały skalę ocieplenia, bo tmax na dzisiaj był podawany rzędu 21-22 stopni, a tymczasem o 15:00 było 24,4 i cała Polska ma podobne temperatury. W Tarnowie nawet przekroczyło 25 stopni, również pierwszy raz w sezonie. Efekt mocno wysuszonej gleby i już całkiem wysokiego nasłonecznienia.

    Ta „sucha” masa zwrotnikowa ma więcej pary wodnej, niż w zasadzie jakikolwiek dzień w kwietniu do tej pory. Podczas wielu bezchmurnych dni tego kwietnia mieliśmy wyjątkowo niskie wartości RH oraz AH, np. 20 kwietnia +20 stopni przy punkcie rosy -6. Dziś punkt rosy waha się ok. +8 / +10 stopni. Dzięki temu „czuć” to lato w powietrzu, w przeciwnym wypadku taki gorąc bez prawie żadnej wilgoci to warunki jak w suszarce do grzybów.

    Ciekawe czy jutro gdzieś temperatura dobije do 30 stopni. Jest to mało prawdopodobne ale nie niemożliwe.

  41. Jacob, zaimponowałeś mi chłopie :) Nie będę sobą jeśli nie popełnię podobnego podsumowania, ale na razie ograniczę się do majów do 2010 roku, co by się za bardzo nie rozpychać:
    – Maj 2000 – do ubiegłego roku miesiąc moich marzeń. Rekordowo wysokie usłonecznienie (wyższe niż jakiegokolwiek czerwca!), niska wilgotność i wspaniałe bardzo wysokie temperatury, z drugiej strony bez gorących ekstremów. W połączeniu z drugą połową kwietnia bajeczny czas, poza przymrozkiem 3 maja (mimo że majówka była bardzo ciepła, to średnie dobowe były poniżej normy). Moje dzieciństwo sielskie, anielskie :)
    – Maj 2001 – najlepszy miesiąc brzydkiego roku. Początek maja przyniósł zadośćuczynienie za jeden z trzech najgorszych kwietni XXI wieku i dał prawdziwie letni epizod, na szczęście bez zbyt gorących ekscesów. Od 6 do 14 maja typowa polska późna wiosna – temperatury w normie, trochę deszczu, trochę burz i trochę słońca. Po tym urozmaiconym dniu dominowała słoneczna pogoda termicznie odpowiadająca przełomowi wiosny i lata, bez dni gorących. 23 maja było niebezpiecznie blisko przymrozku. Popsucie aury przyszło na sam koniec, jako preludium do fatalnego lata.
    – Maj 2002 – dla mnie miesiąc ani dobry ani zły. Po niepozornym kwietniu z bardzo niskim absolutnym maksimum temperatury nadeszła upalna majówka, kolejna taka, która wypędziła ludzi nad wodę. Tym razem jednak nadeszło apogeum gorących majówek. 29 stopni 3-go i 30 4 maja, to w NS najwcześniejszy upał, pobity dopiero w 2012 roku. To nie był koniec, bo gorąca i niestety niekiedy parna pogoda trwała do połowy maja. Później, do 21 maja mieliśmy trochę oddechu od gorąca (jednak i tak dominowały dni letnie), a 23 maja nadszedł Wietnam. Gorąco, parno i pochmurno naraz. 24 maja odnotowano w zaokrągleniu zanotowano 27 stopni przy całkowicie zachmurzonym niebie, co rzadko się zdarza nawet w pełni lata. Grzmiało i padało niemal codziennie, co przywodziło na myśl koszmar z lipca 2001. Pamiętam że 26 maja była I Komunia mojego kuzyna i tego dnia burza trwała cały dzień. Moje wspomnienia potwierdza Ogimet, faktycznie tak było. 29 maja Wietnam odpuścił i znacznie się ochłodziło (nadal w deszczu). 30 maja było Boże Ciało, które okazało się najzimniejszym dniem maja. Lało cały dzień, więc w subiektywnych odczuciach wielu ludzi maj 2002 mógł pozostać jako bardzo mokry miesiąc. Doceniam jego starania (do 28 maja codziennie powyżej 20 stopni), ale to nie to. To nie był maj marzeń, co nie zmienia faktu że jest u mnie najcieplejszy, zarówno pod względem Tśr i TMax pokonuje maj 2018.
    – Maj 2003 – drugi ekstremalnie ciepły maj z rzędu, do 2018 roku na drugim miejscu pod względem temperatury (ex aequo z majem 1958). Majówka bardzo ciepła, znowu letnia. Przyniosła jednak trochę urozmaicenia, codziennie coś pokropiło. 5 maja na kilka dni nadeszła fala silnego gorąca – na szczęście w słonecznej i suchej wersji. 6 maja – upał. Mało brakowało, a rekord najwcześniejszego dnia upalnego z 2002 został pobity po roku. W kolejnych dniach pogoda zaczęła się łamać, nadeszły częste burze i skoki temperatury. Dni letnie rozdzielały dni, które opływały w deszcz przy temperaturze około 10 stopni. 13 maja nad Sądecczyzną przeszło gradobicie. 24 maja zaczął się czerwiec 2003. Gorąco (a 26 maja w zaokrągleniu upalnie), sucho i słonecznie. Przyjemny wstęp do przyjemnego lata.
    – Maj 2004 – zły miesiąc, choć znowu z ciepłą majówką. Niestety prawie letnich temperatur można było nie poczuć z powodu dużej ilości chmur i mojego najbardziej wyraźnego wspomnienia z maja 2004 – nawałnicy z 3 maja. Kiedy to piszę, oczami wyobraźni widzę ciemnozielone (!) niebo tuż przed uderzeniem wiatru i trzaski piorunów blisko mojego domu. I tęczę jaka pokazała się tuż po przejściu burzy. Jeszcze 7 maja temperatura przekroczyła 20 stopni, a na kolejne takie ciepło trzeba było czekać do… 19 maja. A po 19 maja (fart że trafiło mi się akurat na urodziny xD) – do 31 maja. W międzyczasie dużo chmur, niemal codzienny deszcz i temperatury nierzadko poniżej 15 stopni – zwłaszcza w lodowatą niedzielę 23 maja, kiedy chodziłem w zimowej kurtce. O godzinie 13 było 6 stopni i deszcz! W ostatniej dekadzie maja… Maj 2004 i maj 2010, to jedyne w XXI wieku maje bez abi jednego dnia gorącego – ten był w 2004 roku jednym z najpóźniejszych w historii, bo nadszedł dopiero 8 czerwca, a lokalnie – w lipcu. W Nowym Sączu maj 2004, to trzeci najzimniejszy maj po 1980 roku – chłodniejsze wystąpiły w 1987 i 1991.
    – Maj 2005 zaczął się bez niespodzianek. Znowu gorąca majówka. Choć 1 maja było deszczowo i termicznie przeciętnie, to już 2 i 3-go panowało lato, a temperatura pięła się ku upałowi. Następnie – pogodowa beznadzieja jak przed rokiem która z krótką przerwą panowała do 21 maja. A wtedy pogoda postanowiła wyrównać krzywdy i po kilku gorących dni w granicach rozsądku, zesłała trzydniową falę upałów, która przyniosła rekord (32,7). Był też rekord zimna – 13 maja 2005 nastąpił najpóźniejszy w Nowym Sączu przymrozek w XXI wieku. Miesiąc pełen skrajności zapisał się jako prawie-normalny (lekko ciepły).
    – Maj 2006 – jego początek brutalnie przerwał trwającą od 1996 roku serię ciepłych majówek. Było chłodno i pochmurno, ale od 4 maja do końca drugiej dekady miesiąca trwała najnormalniejsza pogoda, jaką można sobie wyobrazić. Temperatury około 20 stopni, dużo słońca i trochę deszczu, wszystko w zdrowych proporcjach. Jedynie na 17-21 maja pogoda trochę się skiepściła. 22 maja był jedynym dniem gorącym. I wtedy nadszedł tragiczny, trzytygodniowy czas paskudnej niepogody i zimna, takich ilości deszczu, że nad miastem zawisła groźba powodzi. Taki trochę 1962 rok. Jednak dzięki temu w lipcu 2006 można było poczuć się jak w raju, wystarczyło sobie to przypomnieć ;)
    – Maj 2007 – tragedia w trzech aktach, podpisuję się pod tym z całkowitym przekonaniem. Najpierw majowy rekord zimna, potem chłodny i deszczowy epizod, a od 13 maja (z krótką przerwą) – lipiec 2018. Nie lubię :(
    -Maj 2008 – dość niepozorny miesiąc. Pierwsza dekada była bardzo kiepska – mało słońca i ani jednej „dwudziestki”. Od 11 do 17 maja trwał jednak piękny czas. Dużo pogodnego nieba, deszczu pod dostatkiem i prawdziwie majowe temperatury (jedynie 17 maja było gorąco). Wszystko pięknie kwitło, a zieleń była bardzo soczysta. Niestety 18 maja pogoda się zepsuła i aż do 26-go znów było chłodno i pochmurno (20 maja jednocyfrowy chłód). Miłym wynagrodzeniem okazała się końcówka, stanowiąca wstęp do super fajnego lata (zwłaszcza czerwca). Gorąco (ale przyjemnie) i mnóstwo słońca. Jeśli miesiąc poznaje się po tym jak kończy, to maj 2008 miał klasę :)
    – Maj 2009 – bardzo udany miesiąc, rozpoczęty umiarkowaną termicznie, a zarazem bardzo słoneczną majówką. Później – lato przeplatane krótkimi ochłodzeniami, dużo słońca, ale zarazem sporo opadów, zatem pogoda bardzo korzystna dla rolników i sadowników. W moim odczuciu bardzo ciepły miesiąc (m. in.) z powodu bardzo wysokiego usłonecznienia, taka trochę kontynuacja kwietnia, ale jednak zapisał się w termicznej normie. Winę za to ponosi końcówka, kiedy doszło do załamania pogody w mokrej i zimnej wersji (a wtedy teoretycznie powinno być najcieplej, tymczasem 29 maja Tśr wyniosła 8,5 stopnia). Dnia 11 maja 2009 roku nie zapomnę do końca życia, ale dlaczego to dowiecie się w 10-tą rocznicę :)
    – Maj 2010 – szkoda gadać. Najbrzydszy i najsmutniejszy miesiąc XXI wieku, miesiąc tragedii tysięcy ludzi. Dla mnie również nie było w nim nic dobrego – może jedynie to, że dzięki niemu fala upałów w czerwcu 2010 była dla mnie przyjemnością ;)
    Na plus oceniam maje: 2000,2001,2009
    Na minus oceniam:
    2002,2004,2005,2007,2010
    Reszta jest mi obojętna :)

        1. Idąc od końca
          Maj 2009 miał u mnie akurat bardzo późne spadki temperatur, lokalnie w centrum występowały przymrozki. No i taki letni ten maj to nie był.
          Maj 2008 od początku bardzo słoneczny (tylko 18-25.05 także pochmurne) i końcówka zbyt gorąca raczej nie była.
          Maj 2007 akurat na dobre ciepły u mnie zrobił się od 20.05, a parny jak lipiec 2018 dopiero od 25.05 (20-24.05 lampeczka i sucho)
          Maj 2006 końcówka chłodna i dość pochmurna, ale nie ma porównania do tego co na S bo prawie na padało ;) początek czerwca to Wgl- u was ulewy i ciemnica, a u mnie piękna pogoda.
          No i majowa cześć majówki nie była słaba.
          Majówka 2003 nie była taka ciepła akurat w moim regionie
          Maj 2002 nie miał tego co u was w końcówce i ogółem nie padało w nim jakoś bardzo często.

          To takie najwyraźniejsze różnice.

    1. @PiotrNS bardzo (nie)ciekawy przypadek ten 2004, lato wtedy przyszło wyjątkowo późno i było bardzo krótkie (choć wolę już coś takiego niż to co rok temu), pierwsza dwudziestka dopiero 1 maja, pierwsze 25- 11 czerwca, potem… 23 VI, 1 i 8 VI (tak do połowy lipca tylko 4 dni z tmax > 25 st.), aż w końcu 17 lipca przyszedł pierwszy (i na miesiąc ostatni) upał, do końca lipca jeszcze było tylko 5 dni z tmax >25 st. Trochę te braki nadrobily pierwsze dwie dekady sierpnia były naprawdę gorące (ale tylko z jednym upalny dniem), w III dekadzie to krociutkie lato skończyło się na dobre, dużo osób się skarżyło na lato 2017 pod wzgl. Długości, a w 2004 tak naprawdę trwało ok. Miesiąc (17 VII- 20 VIII), w sumie po 2018 taki przypadek byłby dla mnie miłą odmiana, ale wtedy z pogodą było naprawdę kiepsko

      1. lato 2004 pamiętam z wyjątkowo podłego urlopu w Juracie (3-10 lipca) i kiepskiej wiosny, temperatury długo nie chciały wchodzić na ‚letnie’.

        ale jak tak patrzę na poszczególne miesiące w 2004 to aż takiej padaki nie było

        IV – pogodny i dość ciepły, nie było incydentów z tmax <5 stopni (tylko 2 dni poniżej 10C). Choć wyskoków powyżej 20 też nie było dużo, tmax 21 stopni w całym miesiącu.

        V – zimny i pochmurny, średni tmax zaledwie 17,5. Drugi najniższy po 1991 roku (najniższy ma 2010)

        VI – nieszczególny miesiąc o tmaxie zaledwie 26 stopni, wyczyn w XXI wieku niepowtórzony. Nie był tak zły jak 2009 ale do prawdziwego lata daleko.

        VII – w Katowicach nie był to zły miesiąc, tylko dni 12-15 lipca były zimne, reszta raczej ciepła. Średni tmax tego miesiąca 23.3 nie powala ale bywało dużo gorzej. Usłonecznieniowo też nie jakaś padaka, nie było np. tego co w 2016 (tydzień bez słońca ciągiem)

        VIII – bardzo udany letni miesiąc, dużo gorących dni i wysokie usłonecznienie

        IX – do 20go dnia był to aneks do lata, kupa słońca i codziennie po 20 kilka stopni, dopiero w ostatniej dekadzie brzydziej.

        X – również piękny i ciepły, większość dni pogodna. Pod koniec miesiąca podobne "upały" co w 2018 roku – 30 X średnia dobowa aż 17,7C.

        Okres kwiecień-październik jako całość jednak o wiele przyjemniejszy niż w 2017. Nie było brzydkiego przedwiośnia w kwietniu, nie było późnej jesieni we wrześniu, nie było 10-dniowych ciągów szarugi w październiku. Lipa pogodowa w 2004 dopiero od listopada przyszła, w 2017 już 2 września. A że lato bez wielkiej ilości upałów? To dla wielu nawet dobrze. Lato 2017 miało dużo upałów, zwłaszcza w sierpniu. Ale za to jesień najgorsza padaka odkąd żyję. W 2004 bardzo ładna jesień i umiarkowane lato.

        1. @alewis27 parę uwag ;).
          W skali całego kraju (a nie tylko u mnie) maj 2004 był zimniejszy od maja 2010 (ten był tylko chlodniejszy na zachodzie Polski, więc u Ciebie raczej też), głównie przez zimniejsze noce.
          Co do czerwca, to u ciebie też mogło być inaczej, bo u mnie z dwojga złego już w 2009 było ciut lepiej (ale dosłownie ciut).
          Co do upałów to się zgadzam że dobrze, ale u mnie 2017 miał… 4 upalne dni, po 2 w lipcu i sierpniu, ale wiem że u ciebie I połowa sierpnia była okropna pod tym wzgl. A ja akurat sierpnia 2004 dobrze nie wspominam, bo pomimo 1 upalnego dnia było wiele dni którym nie dużo do niego brakowało, a w 2017 o wiele mniej.
          Dla mnie w porze ciepłej wygrywają:
          Kwiecień: 2004
          Maj: 2017
          Czerwiec: 2017
          Lipiec: 2017
          Sierpień: 2017
          Wrzesień: 2004
          Październik: tu mam problem, bo oba dla mnie były podobne, tylko 2004 znacznie suchszy, więc w sumie raczej 2004
          Czyki dla mnie jednak 2017 lepszy, obie pory ciepłe miały po 2 tragiczne miesiące, w 2004 były to maj i czerwiec, w 2017 kwiecień i wrzesien. Dla mnie pora ciepła 2004 nie była zła były o wieeele gorsze dla mnie w obecnym wieku (2001,2002,2016 i chyba 2018 też (oczywiście kwiecień, maj i październik super, ale to co się działo w pozostałej części to kpina)). Więc nie wiem czy się zgodzisz, ale to 2004 wygrywa miano najmniej letniego (w sensie termicznym), bo prawdziwe lato trwało od 18 VII do 20 VIIII (mówiąc „prawdziwe lato” mam na myśli tmax > 25 st.), przez całą porę ciepłą było jeszcze 7 takich pojedynczych dni. I mówiąc że inne dni nie były letnie, absolutnie nie mam na myśli że były nie przyjemne (w moim odczuciu wręcz, lepsze) :)

          1. a we wrześniu 2018 co nie tak? Piękny słoneczny miesiąc, upałów już nie było, co najwyżej jakieś 28 stopni przy niezbyt parnym powietrzu. W 2018 można by marudzić na nieco zbyt parno-duszny okres 20 lipca – 10 sierpnia. Zależy też gdzie kto mieszkał, na zachodzie Polski w tym okresie mieliśmy całkiem znośną wakacyjną pogodę czyli 30-35 stopni przy niskiej wilgotności powietrza.

            W 2019 roku takiej wysokiej anomalii okresu kwiecień-wrzesień (czy nawet kwiecień-październik) na pewno nie będzie. Już na samym kwietniu będziemy mieli prawie 3K róznicy. Tegoroczny będzie po prostu umiarkowanie ciepłym kwietniem o anomalii zapewne ok. +1,5K, w skali lokalnej od 0.7K do nieco powyżej 2K. A że jest to suchy miesiąc? Nie pierwszy i nie ostatni raz. W kwietniu 2015 też prawie nie padało, podobnie jak np. w 2002, 2004, 2005, 2007 i 2009. W kwietniu zwykle nie ma konwekcji, a stabilne układy wyżowe nie dopuszczają wielkoskalówek przez nawet parę tygodni. W tym roku jest duży problem z posuchą, gdyż mieliśmy niespotykanie ciepły okres w 2018, po którym przyszła kolejna już pseudozima, będąca zimą tylko z nazwy przez większą część jej trwania. Troszeczkę zimy było w styczniu i w pierwszej dekadzie lutego, na tym koniec. Od lutego nie było śniegu (ani roztopów), było dużo słońca, niskie sumy opadów oraz dużo wietrzenia, najczęściej bardzo suchym kontynentalnym powietrzem. Stąd ta sucha gleba. Brak opadów w kwietniu 2005 czy 2009 nic złego nie uczynił, jak te kwietnie przychodziły po tak śnieżnych zimach i wilgotnych marcach.

          2. @alewis27 pierwsza połowa września była super, niestety druga przyniosła najpierw upał na przełomie 2 i 3 dekady, potem koszmarna końcówka, wypisz wymaluj wrzesien 2017, ale paradoksalnie tamten miał piękną końcówkę. Poza tym przeżyłem full lepszych wrześni, nawet taki 2016, niby identyczny, ale po równie silnym ochlodzeniu w III dekadzie nie przyniósł takiego badziewia

        2. Dla mnie okres maj- sierpień też lepszy w 2017, chociaż wszystkie miesiące letnie zarówno w 2004, jak i 2017 mi się podobały całkiem. Kwiecień, wrzesień i październik oczywiście lepsze w 2004.

          Latem 2004 wkurzające było jednak to, że najpierw tego gorąca zupełnie nie było , a jak przyszło to trzymało miesiąc prawie bez przerwy (swoją droga piękna blokada skandynawska). Ale większość tych gorących dni to było takie 26-28 stopni, nic strasznego. To zupełnie co innego, niż rok później, kiedy od 5 do 17 lipca było non stop wokół 30 stopni. Gorzej tylko, że od połowy lipca do połowy sierpnia prawie nie było rześkich nocy (chociażby poniżej 13 stopni) :(

          Ja wolę regularną przeplatankę latem pomiędzy temperaturami wyższymi i niższymi, a w tamtym roku się to skumulowało na dwa osobne bloki.

          1. @kmroz lata 2004 i 2005 miały identyczne pod wzgl. Anomalii, ale zupełnie inne, to drugie odczuwalnie było zdecydowanie cieplejsze w dodatku wcale nie miało tak mało dni upalnych, w dodatku jeszcze pojawiły się w maju i wrześniu. Ja jednak znacznie lepiej oceniam to drugie lato, czerwiec i II połowa sierpnia były super. Lipiec też nie najgorszy, ale daleko mu do fajnego. Za to w 2004 fajne były, III dekada czerwca, III dekada lipca i III dekada sierpnia (xD). Najgorszy był dla mnie czerwiec, zwłaszcza okres 5-20 VI, pierwsza połowa lipca też nieciekawa, dla mnie tamten lipiec to sucha wersja lipca 2011 (a tamten też miał przyjemne okresy)… sierpień w przewadze za gorący

  42. Niestety w obecnej sytuacji nie ma już sensu powracać do tego co działo się w przeszłości. W ostatnich kilku latach nastąpiła gwałtowna zmiana wzorców pogodowych . Na skutek zmian w Arktyce, zmniejszenie się powierzchni lodu i utrata lodu wieloletniego spowolnił prąd strumieniowy i uległ deformacji a to spowodowało zakłócenia w cyrkulacji opadów, przesunęły się bardziej na południe i północ Europy. Moim zdaniem nie mamy szans na zmianę już tego co się stało bo nic nie robimy ze stężeniem gazów cieplarnianych w atmosferze. To co teraz obserwujemy to nie jest anomalia tylko stały trend. Renomowany brytyjski rządowy Met Office prognozuje mega suszę dla Europy Środkowej w tym roku., Kto nie wierzy może sobie to sprawdzić w necie. Prezydent Finlandii podczas spotkania rok temu z Prezydentem USA Trumpem powiedział: ” Jeśli stracimy Arktykę stracimy całą Ziemię”

  43. No i 24 stopnie mamy :) Pięknie się nam krajobrazy zielenią, mamy najpiękniejszy wiosenny okres właśnie :) jutro praktycznie brak opadów :( ale za to 26 stopni :) i praktycznie wszędzie gorąco…

  44. Czwartek bardzo ładny i niemalże gorący jak w lecie. Rano chmury „przytrzymały” ciepło dzięki czemu u mnie na S Mazowsza tmin wyniosła 11 stopni, później się rozpogodziło i dzięki słońcu szybko wzrosła do 25 stopni – pierwszy raz w tym roku. Dzisiaj w końcu przełom, że temperatura są wyższe niż 22-23 stopnie, bo wcześniej najwyższa tmax wynosiła bodajże coś w okolicach 22,5*C. Temperatury są wyższe niż przewidywane przez GFS o 1-2*C (zwłaszcza na wschodzie Polski), bo na zachodzie Polski tmax są niższe przewidywano – najwyższej 26 stopni, a miało być dzisiaj 27-28 stopni.

      1. Miejscami na zachodzie takie fusy GFS wywalił. Ponadto w lokalnym radiu słyszałem, że tyle miało dzisiaj być na zachodzie. Owszem jutro 27-28 stopni może się pojawić, kto wie czy nawet miejscami nie będzie 29 stopni. Wzrost temperatur będzie zależał od rozwoju ewentualnych konwekcji (burz).

  45. Coś ciekawego dzieje się w okolicy Szczecinka. Piękny cumulonimbus który nie drgnął nawet od ponad godziny. Widzę go z okna około 130 km na zachód. Na radarach widać też „solidny” opad… Mogą dziać się tam niemiłe rzeczy ale i tak patrzę na to z zazdrością bo w moja okolica wysuszona już na wiór :(

    1. Biorąc pod uwagę, że przez Polskę ponoć przechodzi front zimny, praktycznie bez chmur, to ta pojedyncza stacjonarna komórka konwekcyjna dobitnie pokazuje jak jest sucho.

      Z tym, ze ciekawe że ta jedna się uruchomiła i dlaczego tak stacjonarnie. Pewnie orografia pomogła: ta konwekcja wystąpiła na przecięciu frontu z wzgórzami morenowymi.

  46. Na radarach pięknie widać jak ruszyła konwekcja, póki co punktowo, w okolicach Szczecinka. A w Warszawie dziś letni dzień, jutro jeszcze ciepłej.

  47. jest szansa że przynajmniej na całym południu mocno doleje zwłaszcza od niedzieli do wtorku, modele jeszcze różnie to widzą, choć to właśnie południowa Polska ma szanse na opady za cały kwiecień albo i więcej, bo front jeszcze bardziej jest opóźniany.

  48. Ranny ECMWF wywalił u mnie 40 mm opadu od niedzielnego popołudnia 28 kwietnia do poniedziałkowego popołudnia 29 kwietnia, czyli cała miesięczna norma wyrobiona w jedną dobę. Krótko, konkretnie i norma odfajkowana, zamiast codziennie bździulić po 1 mm deszczu.

    1. Jak na tak bliski termin (mowa o dniach 28-29.04), tak duży rozrzut zapowiedzi opadowych – dla Warszawy przykładowo od 0 do blisko 50 mm:
      http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-rrrcum-warsaw.gif
      … świadczy o bardzo dużej komponencie konwekcyjnej lub też o mocno losowych smugach opadowych (a nie bardziej jednolitych opadach wielkoskalowych).

      Póki co jednak UM na niedzielę dużych opadów dla Warszawy nie zapowiada:
      https://www.meteo.pl/um/metco/mgram_pict.php?ntype=0u&fdate=2019042512&row=406&col=250&lang=pl
      Może się to wszystko jeszcze zmieniać, ale warto już teraz zwrócić uwagę jak te najbardziej mokre opcje ECMWF są wyraźnie skrajne i zarazem mocno niepewne (wcale nie mniej niż te wskazujące mniej niż 5 mm).

      1. Jak UM sięgnie poniedziałkowego wieczora, to będziemy mogli go traktować jako odniesienie. Na razie zawiera on zaledwie 1/6 okresu, w którym jest możliwość intensywnych opadów.

      2. Jedno jest pewne. Te opady problemu suszy nie rozwiążą, ale za to poprawią statystyki. Jak gdzieś chluśnie 50 mm, to może wyjść na papierze nawet mokry kwiecień, mimo iż prawie cały miesiąc w ogóle nie padało.

  49. Dzisiaj (25.04) mieliśmy bardzo wyrównaną temperaturę w całym kraju – z wyjątkiem obszarów blisko morza i w górach, na zdecydowanym obszarze zanotowano Tmax w widełkach 23/26°C (lokalnie pewnie i wyższą). W Warszawie na stacji Okęcie odnotowano równo 25°C, czyli wartość zbliżoną do statystycznej Tmax dla najcieplejszego lipca już w ostatnich dekadach (dla normy 1991-2018 jest to 25,2°C).

    Obecnie mamy bardzo ciepły wieczór, z temperaturą w Warszawie jeszcze blisko 20°C – niedawno temu byłem na zewnątrz i odczuwalnie jest ciepło jak w środku normalnego termicznie lata…

    A jutro aura jeszcze bardziej letnia, gdyż nie tylko będzie jeszcze średnio z 2-3 st. cieplej (goręcej), co i także zarazem jeszcze pogodniej – tylko na W kraju może dawać o sobie już znać przybliżający się front ze zmianą aury. Osobiście z takiej sposobności zapewne skorzystam nadkładając nieco drogi przez obszary „zielone”, gdzie – pomimo posuchy – jest tak, czy inaczej przepięknie:-)

    A zmiana aury w sobotę przypomina mi analogiczną jaka nastąpiła… u progu okresu wakacyjnego przed rokiem…

    1. Chwilowo zapanowały umiarkowanie letnie temperatury, a to dopiero koniec kwietnia. Już 24 kwietnia miał Tavg krajową blisko 15 stopni (14,62 dokładnie), a 25 i 26 kwietnia z pewnością przekroczą ten letni próg. Zatem „wakacyjny” klimat nie tylko w szkołach, ale i w pogodzie;)

  50. Ciekawe, jak w końcu ułoży się sprawa z prognozowanymi opadami. Scenariusz (chyba) najbardziej prawdopodobny to zbawienne opady na południu i kontynuacja suszy w kierunku północnym. Wrocław chyba też niezbyt wiele otrzyma, a potrzeba deszczu jest ogromna.

    W załączeniu kilka fotek z dziesiejszego spaceru po Parku Szczytnickim. Wygląd popękanej ziemi i wysychającego bajorka pod koniec kwietnia to chyba co najmniej anormalny stan…

    Żeby nie kończyć dnia w ponurym klimacie, następne fotki znacznie przyjemniejsze – jedne z moich ulubionych drzew Parku – dąb przy ul. Różyckiego, buk na polanie i drugi o kandelabrowym pokroju oraz jeden z ulubionych egzotów – cypryśnik błotny.
    https://drive.google.com/drive/folders/1tMNFsddYOMREvUCPvhMzGAiRVq6hM5S9

    1. Grzybiarz akurat u nas szansa jest na opady ciągłe, bo strefa bedzie najprawdopodobniej szła na południowy-zachód, ale zobaczymy, na razie na pewno ochłodzenie od jutra, a potem to nawet akcenty zimowe modele widzą, ale to za jakiś tydzień więc może się jeszcze wiele zmienić, jedno jest już pewne przedłużony weekend majowy zrobi psikusa przynajmniej pierwsze kilka dni, ale jeśli poleje to wszyscy w końcu skorzystają.

      1. @daniel – tak, jak pisałem wyżej. Zobaczę, uwierzę, chociaż trzymam mocno kciuki, żeby wreszcie porządnie popadało, bo naprawdę jest bardzo źle.

  51. Jeśli konwekcja nie przeszkodzi to szanse na pierwsze 30C dzisiaj są. Gleba we wierzchniej warstwie dość sucha, napływ PZ, powieje może niezbyt silny, ale jednak fen. U mnie o 8 rano 16 stopni. Szkoda tylko, że tak krótko. Mogłyby przejść ze 2-3 burze i taka pogoda pozostać na majówkę, która z każdą kolejną prognozą maluje się w coraz gorszych barwach. Jeszcze przedwczoraj wg ECM było to 16-19C, a wczoraj już tylko 14-16C. Poranek bardzo ładny, niemal bezwietrzny, temperatura 17C.

  52. Dzisiaj (26.04) zanosi się nie tylko na najwyższą anomalię podczas tegorocznego kwietnia (a może i całego roku, jeżeli przebijemy tą z 04.03), ale i już niemalże na pewno na dobowy rekord ciepła za dzień 26.04.

    Jak dla mnie niemalże idealna pogoda na letni wypoczynek, czyli bardzo ciepło (gorąco), ale jeszcze bez uciążliwych upałów lub „tropików” i przede wszystkim pogodnie. Takich dni w sezonie letnim mogłoby być jak dla mnie z połowę – a reszta, tak aby nie zabrakło potrzebnych opadów, zachmurzenia (które w umiarze też jest potrzebne) i zarazem nie eskalowały się jeszcze bardziej zmiany klimatyczne…

    PS.
    A w prognozach, po króciutkiej przerwie, c.d. osłabienia cyrkulacji W (atlantyckiej) – tym razem z niżami oddziaływującymi głównie z SE i kolejnymi wyżami rozrastającymi się od Morza Norweskiego i Skandynawii. A to zwiększa ryzyko dalszych skrajności pogodowych, choć – jak się wydaje – w tym roku niekoniecznie głównie w kierunku ciepłym i suchym (a przynajmniej w takim stopniu jak przed rokiem)…

      1. Jest to scenariusz wysoce nieprawdopodobny. -5 na 850 hpa. Dobry żart GFSika. Poleciał na te dni ewidentnie poniżej najzimniejszych wiązek. Jak by się sprawdziło to byłby to raj dla zimnolubów i zwolenników zakładania zimowych palt w maju.
        Na szczęście też wg prognoz byłby to bardzo krótki epizod.

          1. Jest wręcz tragicznie zimny, kto wie, czy coś takiego przymrozkami się nie skończy. I to dopiero byłaby tragedia dla upraw. Niedostatek opadów jedynie hamuje wzrost, natomiast przymrozki zbiory mogą zniweczyć w jedną noc.

          2. @chochlik
            To co teraz prognozują gfs i ecmwf, poniżej -5 na 850hPa i pogodne niebo, to na 100% przymrozki.
            Niestety jest spora szansa, że to się sprawdzi i wszystko wymarznie.

          3. @Chochlik
            Tak jak rok temu była klęska urodzaju, tak w tym roku jak mawiał klasyk „nie będzie niczego”….

        1. Ciekawe jak długo potrwa ta kolejna blokada islandzko-skandynawska?
          Bo teraz jeszcze szybciej i łatwiej przy takowych o przerodzenie się okresów z anomaliami ujemnymi w okresy z anomaliami dodatnimi – z czasem coraz częściej oznaczające dni gorące/upalne.
          Zwłaszcza jak przy spływie z N chłód odsuwa się na E, a od W aktywność niżowa na N Atlantyku zaczyna ponownie sprowadzać nam ciepło – a ku czemu zmierza np. końcówka prognozy ECMWF.

          Tym nie mniej trzeba nastawić się już na to, że dni w większym stopniu „wolne” (27.04-05.05) przyniosą nam więcej zadowolenia tym, którzy oczekują opadów i/lub bardziej „wiosennych” temperatur…

          1. Takie dni musiały kiedyś nadejść. I bardzo dobrze, że nadejdą. A znając złośliwość polskiego klimatu, to było do przewidzenia, że się trafi akurat na 9 dniowy majowy weekend xd

    1. @lucas
      Ja to widzę raczej, że od 2.05 ma panować NIŻ nad Skandynawią (a blokada rzeczywiście koło Islandii). Modele są już w tym zgodne i to nie od dzisiejszej odsłony.
      Wbrew pozorom to wcale nie musi przynieść chłodu, tak swoją drogą- możemy znaleźć się po tej cieplejszej stronie niżu. Chociaż na chwilę obecna prognozy iście „marcowe” na 4-5.05….

      1. Ciekawe ile z tego wszystkiego spadnie deszczu w moim rejonie(Warszawa) To bardziej interesuje niż jakieś odległe mityczne ochłodzenie w „fusach” Arctic Haze wspomniał że modele nie doceniają skali przesuszenia gleby.
        UM od niedzieli wieczora widzi do poniedziałku opady i trzymamy kciuki by się sprawdziło.

  53. Zastanawiam się, czy gdzieś dzisiaj w Polsce pęknie 30 Myślę, że jest na to spora szansa. Jeśli opady nie dotrą do zachodniej części naszego kraju, to przy sprzyjających warunkach,będziemy mieli pierwszy upalny dzień w tym roku.

  54. W miejscu gdzie mieszkam yr.no już całkiem zrezygnował z deszczu w weekend. Jakoś mnie to nie dziwi w związku z tym co pisałem o problemach modeli meteorologicznych z suchą glebą. Szerszy obraz pozostawiam kmrozowi ale też nie spodziewam się wodotrysków (sorry for the pun).

    1. U mnie yr.no (ECMWF) od kilku odsłon widzi po 20-30mm do końca kwietnia. Nie zmienia to się. I nie jest to lokalne „cherry picking) bo takie same, lub wyższe opady widać w ponad połowie Polski.
      Również UM widzi w moim regionie dość mocne opady (prawie 20mm), chociaż sięga on na razie tylko poniedziałkowego poranka. Mniejsze opady, ale i tak większe niż symboliczne widzą GFS i ICON – po około 10mm. Ale 100 km na S ode mnie także te modele widzą ponad 20 mm.

      Wyglada na to, że cała Polska oprócz Pomorza (w tym właśnie Gdańska) i ewentualnie Mazur, dostanie porządnym deszczem. Najbardziej S/SE, gdzie sumy przeważnie powinny zbliżyć się do około 50mm, a na pogórzu prawdopodobnie przekroczyć te wartość, miejscami znacznie.

      Mój komentarz „z głową” do tego co widzą modele :
      Sądze, że faktycznie popada słabiej niż to widzi ECMWF. Będzie to jednak wielogodzinny opad ciągły i suma raczej dzięki temu będzie zauważalna. (Mimo iż silny opad to zdecydowanie nie będzie)
      Bylby to pierwszy krok w kierunku ratowania sytuacji. Kolejnym może się okazać sprawdzenie się prognoz tego samego modelu ECMWF na majówkę, zwłaszcza dni 3-5.05, które by miały znowu być deszczowe i pochmurne, do tego bardzo zimne (10 stopni w dzień na początku maja już inaczej się nie da nazwać)

      1. Strefy opadowe będą napierały głównie znad Ukrainy przez Polskę na W. Będą jednak ułożone łukowato i pasmowo – tak, że do końca trudno stwierdzić, gdzie i jakie sumy spadną (nawet z grubsza), bo możemy mieć spore dysproporcje.
        Zauważmy jednak, że podobnie było np. w lipcu ub.r., co jednak problemu suszy (w skali szerszej, ogólnokrajowej) do końca nie rozwiązało. Jak będzie w tym roku – oczywiście jeszcze nie wiadomo (?).

        Z drugiej strony, tego typu opady, czyli rzadsze, ale i silniejsze (+ w większym stopniu nieregularne i nierównomierne), są bardziej znamienne właśnie dla stref (pod)zwrotnikowych. A zmierzanie ku takim scenariuszom jest także u nas coraz częstsze – wraz z obecnymi zmianami klimatycznymi.

        1. Pojedyncza strefa dwudniowych wielkoskalowych opadów, nawet o dużej sile, nigdy nie rozwiąże problemu suszy, jeśli po jej odejściu wróci trend do niskich sum opadów. Susza jest samonapędzającym się mechanizmem i jedyny sposób, żeby się skończyła, to musi po prostu zmienić się ogólny obraz, a nie tylko popadać przez kilka dni. Czy to się stanie już od początku maja? Obecnie prognozy na to wskazują, ale wiadomo, że to nic pewnego.

        2. @Lucas wawa – mi się wydaje, że jednak wiadomo. Otóż zmierzamy do jeszcze większej suszy niż w zeszłym roku i tyle. Mam tylko nadzieję, że jednak się mylę jako amator meteo i nie-jasnowidz. Ale przesłanki ku niej są „imponujące”… ;-(

          1. Sytuacja jest rzeczywiście skrajnie niepokojąca (widoki jak na pustynii, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego od tygodnia prawie w całej Polsce i przede wszystkim pierwszy zakaz wstępu do lasu – i to wszystko jeszcze W KWIETNIU). Prognozy jednak są całkowicie odwrotne do niepokojących – sporo opadów, mało słońca i nie za wysokie temperatury, oraz potencjalny rozwój niżu skandynawsko-ruskiego od początku maja – najlepszy przepis na chłodną i deszczową pogodę w porze ciepłej. W obecnej chwili to najlepsze co może być, mimo tego, że wielu ponarzeka na zepsutą majówkę. Cóż, takie życie. W sierpniu 2015 tygodniami nie padało, a tego dnia kiedy wybrałem się na AirShow w Radomiu, to akurat lunęło porządnie…. I się z tego mimo wszystko cieszyłem, bo czasem ważniejsza natura, niż własna wygoda.

        3. I ten znów z tymi opadami… Pokaż mi DANE, które to potwierdzają. Bo pisanie: „to wynika z praw fizyki” jest nieporozumieniem. Chodzi mi o wykres regularności* opadów w funkcji czasu, np w latach 1951 – 2019 w Polsce / konkretnej polskiej miejscowości.
          Miarę regularności można jakoś umownie ustalić – np poprzez odchylenie standardowe różnicy czasowej między kolejnymi opadami, czy też np percentyl 5 i 95% max sumy miesięcznej opadu w danym miesiącu. To są tylko luźne propozycje. Kiedyś obrabiałem podobne dane (IMGW) dla Katowic i nie widziałem ŻADNEJ zmiany regularności opadów. Trend był ~stały.

          1. „I ten znów z tymi opadami”

            ->>> Czyżby klimat na zewnątrz już aż tak podgrzewał „klimat” dyskusji…???

      2. Dziś rano @kmroz pisał:

        Wyglada na to, że cała Polska oprócz Pomorza (w tym właśnie Gdańska) i ewentualnie Mazur, dostanie porządnym deszczem. Najbardziej S/SE, gdzie sumy przeważnie powinny zbliżyć się do około 50mm, a na pogórzu prawdopodobnie przekroczyć te wartość, miejscami znacznie.

        Patrzę zatem w yr.no i co widzę? Dla Gdańska do końca miesiąca ok 2 mm (w dwóch małych częściach). To by się zgadzało. Ale dla Warszawy ok. 25 i dla Krakowa 18 mm a to jest znacznie mniej niż te 50 mm, które miały padać właśnie na południu Polski. @kmroz, coś Ci ostatnio mocno nie wychodzi…

  55. Może będzie to nie na temat, dziś mija kolejna rocznica katastrofy w Czarnobyla, pamiętam, że to też był ciepły dzień. Dziś strefa wykluczenia wokół Czarnobyla, to jeden z najbardziej dzikich rejonów Europy, bo nie ma tam ludzi.

      1. Mój znajomy tam był. Można zwiedzać, ale tylko w ramach zorganizowanych wycieczek z przewodnikiem, które zaczynają się w Kijowie. Nie wolno schodzić ze szlaków ani niczego dotykać, a na koniec wycieczki każdy przechodzi kontrolę pod kątem przyjęcia promieniowania na organizm i ubranie. To musi być dość stresująca chwila, bo jeśli stężenie promieniowania przekroczy dozwoloną normę, to wszystkie rzeczy osobiste które taki pechowiec miał przy sobie, są niszczone. Niemniej jednak to musi być bardzo ciekawe przeżycie, szczególnie dla miłośników opuszczonych miejsc.

  56. A nie wiem, czy zauważyliście, że pomimo braku opadów mamy straszne skoki temperatur. Nie było jeszcze chyba okresu dwóch tygodni, aby temperatura ustabilizowała się na przyjemnym poziomie 18-23 stopni. Albo wieje silny wiatr, albo przez ponad tydzien mieliśmy ruski wyż w kwietniu z temperaturami poniżej 10 atopni, a teraz dwa dni z termicznym latem, a potem powrót w maju do wiosennych typu 15 znowu na kilka dni. Juz lepiej, zeby bylo na przykład 10-15 i padało, a potem przychodziła stabilizacja. Zwariowana pogodę mamy od marca i konca nie widać.

    1. Taka jest po prostu wiosna -` nie tylko zresztą u nas, bo w wielu innych regionach (także na naszych szer. geogr.) mają jeszcze większą zmienność.
      Zresztą obecna wiosna, jak każda inna pora roku (po zimie 2016/17) – i tak jest średnio cieplejsza nawet względem refa 1991-2018 – na razie za III i IV średnio nawet o 1-2 st…

    2. Niekoniecznie, pamietam wiosny 2014,2015,2018 które nie przyniosły żadnych incydentów zimowych i nie miały takich gwałtownych skoków temperatur jak teraz i to jeszcze nawet popadało (poza 2018). Na razie wiosna taka sobie.

        1. 2018 nie liczyłem, bo potem właśnie po tym incydencie żadnych innych już nie było. W 2015 również po tym zimnym przełomie marca i kwietnia potem był już spokoj do czerwca. Najbardziej denerwują mnie incydenty zimowe w późniejszych okresach – późna wiosna, wczesna jesien.

          1. @Osowa jak tak patrzeć to się zgadza, ale nie zmienia to faktu że wiosna 2018 była najbardziej zimową po 2013

          2. Ja już wolę króciutkie epizody zimna w kwietniu, niż przedłużającą się zimę w marcu. Ponad moje siły była jednak sytuacja z 2017 roku, kiedy to zimno ciężko nazwać krótkim epizodem.

          3. @kmroz u mnie to zależy od wielu czynników. Marzec 2018 nie był zły ponieważ przyniósł sporo słońca i mało śniegu, najgorszy pod tym wzgl. Był ostatnio przełom marca i kwietnia w 2013

          4. U mnie w marcu pragnienie ciepła i wiosny jest tak silne, że nie umiem dostrzec pozytywu w chłodnym marcu. Niestety :( W kwietniu zresztą też nie jestem fanem zimnej pogody, nawet jak jest pogodnie, różnica z marcem jest taka, że w kwietniu już bardzo lubię temperatury w normie i dużo więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Natomiast ujemne anomalie już naprawdę mi się potrafią podobać mniej więcej od początku maja, o ile jest w miarę ładnie.

          5. @kmroz tegoroczny kwiecień też miał kilka takich dni wg. Mnie w marcu jest z tym ciężej, ale wolę już nawet syberyjskie mrozy, brak śniegu + slonce, niż pluszowe badziewie, szarówa i zaspy śniegu

  57. Nie lubię chłodnej/deszczowej pogody, zwłaszcza wiosną i latem. A jednak, mimo to, widząc obecne prognozy na najbliższe dni, odczuwam coś w rodzaju ulgi. Do tego doszło.

    1. Widząc co się dzieje w przyrodzie (ściślej mówiąc w poszyciu), to chyba każdy w miarę trzeźwo myślący człowiek, powinien czuć taką ulgę. Ja czuję niesamowitą, chociaż jeszcze zobaczymy, czy te opady realnie coś zmienią. Prawdopodobnie do wypełnienia minimum bezpieczeństwa, będzie potrzeba jeszcze dużo więcej deszczu.

      1. A burze dojdą do mojego regionu, a potem juz dalej zanikną :(. Zupełnie inaczej jak w 2016,2017 kiedy opady szły głównie przez północ Polski, a południe cieszyło się ładnym latem.

  58. Zwrócę uwagę na jeszcze jeden aspekt. Przyjmuję opcję optymistyczną, że solidnie popada i, że kolejne wilgotne prognozy na majówkę, też się sprawdzą. Zastanawiam się tylko, czy wyschnieta na wiór ziemia przyjemnie wodę, czy bardziej, bo twardej jak beton suchej ziemi woda po prostu splynie, bez znaczącej absorbcji.

    1. Jeśli opad będzie miał charakter ciągły, ale natężenie umiarkowane (kapuśniaczek), część wody w nim zdeponowanej zaabsorbuje przypowierzchniowa warstwa gleby. Jeśli zaś natężenie będzie silne (opad nawalny) – z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością spłynie jak po kaczce.

  59. Ja mam pytanie odnośnie sum opadów za ostatnią dobę, prezentowaną na mapie IMGW. Wczoraj w woj. zachodnio-pomorskim wykluła się stacjonarna burza, która dała punktowy, większy opad deszczu. Na mapie sum opadów w ogóle ich nie widać. Czy dobrze myślę, że cumulonimbus zawisł w miejscu, gdzie na ma żadnej stacji pomiarowej i stąd wynik „zero” opadów na mapie?
    http://pogodynka.pl/hydro/suma/

  60. Południe kraju nie będzie jednak takie złe z tą pogodą. Brzydka pogoda przez weekend oraz w poniedziałek (zero słońca i zaledwie ok. 8-10 stopni w dzień), od wtorku więcej słońca i niewielkie szanse na opady.

    Nie będzie to letnia majówka bo za dnia będzie 16-18 stopni a nocami 2-6, ale w sumie tyle wystarczy. Jak jest 18 stopni i słońce to jest już ciepło. To słońce świeci już pod dużym kątem. Nie wygląda to na przejście pogody w drugą skrajność typu maja 2010, co najwyżej ochłodzenie i nieco więcej opadów (zasadniczo od 20 III nie ma ich niemal wcale)

    A co będzie po majówce to na razie jest gdybanie. Pod koniec stycznia też zapowiadało się na porządną zimę w lutym a wyszło gówno, kolejny luty zimowy tylko z nazwy. I to mimo tak sprzyjających okoliczności na atak porządnej zimy.

    1. Co masz na myśli, że było sprzyjające okoliczności na atak zimy w lutym? Po stopniowym ociepleniu pod koniec stycznia, widać było napływ powietrza z SE, który musiał dać ciepło na początku lutego, następnie jedynie niż z opadami deszczu i śniegu, ale po nim znów widać było stopniowe zaciąganie coraz cieplejszej masy powietrza (przecież nie z N/NE, tylko raczej z kierunków zachodnich). Chyba że masz na myśli długoterminowe prognozy, ale one wiadomo, że często się nie sprawdzają.

      1. Jemu raczej chodzi o SSW. Tak przynajmniej myślę. No, chociaż jak sobie przypominam, to jeszcze około 5 lutego wcale nie był pewny ten trwalszy pochód przedwiośnia, ten wyż w fusach był kierowany na północ od Polski.

    2. Jedynym, co zaburzy moje, Twoje i innych odczucie przyjemności łagodnych temperatur z przedziału 16-20 stopni będzie zapewne poziomy ruch powietrza o sile 5 stopni i…

      1. … nie zdziwię się, jeśli moje przypuszczenia – przynajmniej w odniesieniu do regionu, w którym mam przyjemność mieszkać – sprawdzą się, jak zresztą wszystkie dotychczasowe przeciągi tej wietrz/cznej wiosny…

  61. Wg średnich wiązek (zarówno GFS i ECMWF) czeka nas raczej zimna pierwsza dekada maja, z temperaturami na 850hPa rzędu 2-5 stopni poniżej normy.

  62. Czy może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego w tym durnym Rzeszowie tak ciągle wieje? To miasto nie nadaje się do życia. Wiało tu cały marzec, spędzilem z dzieckiem tydzień w Krakowie i codziennie mogliśmy wyjść na spacer – zero wiatru. Gdy tylko wróciłem do Rzeszowa non-stop silny wiatr. Teraz spędziliśmy 12 dni w Zielonej Górze i praktycznie zero wiatru. Wróćiliśmy w poniedziałek do Rzeszowa i od tego dnia ani razu nie wyszliśmy z domu, bo ciągle jest wichura. Patrzę teraz na AccuWeather i widzę że w Zielonej Górze wiatr 13 km/h, w Krakowie 15 km/h, w Tarnowie 13 km/h a w Rzeszowie 35 km/h a w porywach 58. Mam coraz bardziej dość życia w tym mieście.

    1. Ja w Rzeszowie byłem kilka razy w ciągu ostatnich 3 lat i rzeczywiście, kojarzy mi się to miasto z powiewami wiatru. Ja to akurat nie mam nic przeciwko takowym, chyba że temperatura jest poniżej 10 stopni i/lub porywy stanowią zagrożenie (jak chociażby w ubiegły wtorek).

    2. a od kiedy to nie można wychodzić na spacer z dzieckiem z powodu wiatru? :D bez przesady, to nie promieniowanie kosmiczne, nie zabija.

  63. To, że przynajmniej w regionie Polski środkowej czeka nas sporo opadów w najbliższych dniach to już wiemy. Ale pisałem już wyżej, że dla mnie to marna pociecha i żaden przełom (żaden koniec suszy), jeśli po tych opadach wróci dotychczasowy trend.
    Jednak… istnieją powody, aby sądzić, że nie wróci. Po pierwsze zapowiadana sytuacja baryczna, o czym już wyżej pisałem. Po drugie, pierwszy raz od dawna, w wiązkach ensemble całkowicie znikają okresy z płaskimi wiązkami opadowymi. Dla mnie, jako osobę, która się interesuje synoptyką już nieco bardziej, to przekonujące jest raczej to pierwsze, ale to drugie również zwraca uwagę – bo dotychczas, to nawet jak były zapowiadane jakieś większe opady (z których i tak nic nie wychodziło za wielkiego), to widać było, że po nich wracała „płaskość” wiązek opadowych.
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

    Que sera sera, ale taka dawka optymizmu na pewno nie zaszkodzi. Zaznaczam, że ja absolutnie niczego nie przesądzam (chociaż jak słusznie tutaj niektórzy mówili, to nie jest to podobne do warunków w naszym kraju, żeby okresy prawie bezopadowe się ciągnęły miesiącami).

  64. Lidzbark oraz Tarnów 27,6C o 11UTC. O przekroczenia 30C może być dziś jednak ciężko, choć nadal nie da się tego wykluczyć. U mnie w centrum w tej chwili równe 27C – 2 stopnie więcej niż prognozował na tę godzinę GFS i jakieś 3-4 stopnie więcej niż UM.

    1. Sam Tarnów ma jeszcze więcej, aktualnie 29,2C, czyli wzrost o półtora stopnia w godzinę. Zupełnie zmienia to postać rzeczy. Grudziądz 28,5 i parę innych stacji również ponad 28C. Lekka konwekcja ruszyła na północy.

  65. 28 stopni, a szczerze – wczoraj było mi bardziej „letnio” niż dziś. Pogoda nie przypomina mi kwietnia ani maja 2018, tylko czerwiec. Na niebie rozlane mleko, słońce ledwo świeci i ten durny wiatr… Jazda na rowerze pod wiatr to prawie syzyfowa praca, tym bardziej że jest sucho i strasznie się kurzy. Jak na Dzikim Zachodzie w samo południe. Co innego wczoraj – pogodnie, bardzo ciepło, słonecznie. Dzisiaj to jakieś nieporozumienie. Nie mogę się doczekać deszczu, ale to już jutro :)
    PS. Mam nadzieję że nigdzie nie będzie 30 stopni, bo to już byłby skandal ze strony pogody. Jest 26 kwietnia…

    1. @PiotrNS – niektórzy „skandaliści” czekają na te 30 stopni. Masz rację, nie potrzeba nam tego „skandalu”. Dwa wystarczą, w postaci suchości i wietrzności tego miesiąca. Co za skandalowo to niezdrowo. ;))

    2. @PiotrNS
      A niech sobie będzie nawet i 31 stopni – byle spowodowało to wielkoobszarowe opady. Na SW jest już naprawdę sucho. Wilgotność ściółki osiąga nawet 5% przy wilgotności powietrza <25%. Lokalnie obowiązują już okresowe zakazy wstępu do lasów.

  66. Dzisiaj adwekcja PZ i duże nasłonecznienie robi swoje czyli temperatura rośnie błyskawicznie. Niedużo brakuje do 30°C (pierwszego upału) np. Tarnowowi gdzie jest obecnie 29,2°C – jeżeli mnie to nie myli to podobna wartość co najwyższa tmax kwietnia 2018.
    Jeżeli dzisiaj pęknie 30°C to będzie to najgorętszy dzień w kwietniu od 7 lat.
    Mamy już 29°C a najcieplejszy moment dnia teraz przypada bodajże między 15 a 17.

    1. Wydaje mi się że na południu ten najcieplejszy moment już minął. Niebo jest prawie całkowicie zachmurzone, słońce świeci jak przez mgłę i dosłownie minutę temu jak wyszedłem na dwór (na potrzeby tego wpisu), to wydawało mi się że jest ciut chłodniej niż godzinę temu.

      1. No i miałem rację, między 14 a 15 zarówno w Tarnowie jak i w Nowym Sączu nastąpił niewielki spadek temperatury. Nie chcę zapeszać ale chyba szczęśliwie obejdzie się bez „trzydziestki” :)

        1. @Piotr
          Ok ale są też inne miejscowości oprócz Tarnowa gdzie tmax zbliża się do 29°C a czasem najwyższa tmax może być zanotowana o 15 UTC (17 czasu lokalnego).
          Wiadomo że jak cumulus/cumulonibus czy inna chmura przysłoni na chwilę słońce to tmax spadnie a jak się rozpogodzi to może znowu wzrosnąć.

    2. Tarnów godzinę później 29,4C. Czy między godzinami stuknęło 30C pewnie przekonamy się dopiero wieczorem jak nadejdzie depesza SYNOP. Dane z Tarnowca (28,9C) sugerowałyby, że 30 nie było. Gdyby chmury pojawiły się choćby godzinę później upał byłby pewny.

      1. Jeśli wiatr osłabł to w Tarnowie może być i 31°C, bo zaraz przy klatce meteo stoją wkoło domy, jest beton i jeździ komunikacja miejska… Wrocław też ma tu taki betonowy czujnik na Lotniczej. Dzisiaj pokazywał parę stopni więcej niż wszystkie pozostałe i nadal pokazuje ponad 29°C (sic!).

  67. Prawie 30C w kwietniu to i tak bardzo dobry wynik. Dzisiaj nie ma już pelnej lampki jak ostatnio, niebo jest mleczne i czuć taką parówę w tym powietrzu. Według UM jutro ma cały dzień lać a temperatura będzie niższa niż dzisiejszej nocy. Zaraportowany tmax dla soboty będzie z godziny 20:00 dzisiejszego dnia, z pewnością powyżej 20 stopni – i nijak będzie się miał do rzeczywistości, bo jutro będzie zimno jak podczas głębokiej odwilży w środku zimy.

    Południe Polski nie ma jakichś dużych problemów z opadami, bo obecnie trwa pierwszy suchszy okres od listopada. Cała zima była wilgotna, opady co najmniej w normie w każdym miesiącu. Zupełnie inaczej niż w sezonie 2017/8 kiedy począwszy od grudnia na kwietniu skończywszy żaden miesiąc nie wyrobił nawet 50% normy opadów! Pamiętam do tej pory jak mocniej padało ok. połowy marca i były to pierwsze większe opady od…końca listopada. Nadeszły tuż przed dużym ochłodzeniem, z początku padał deszcz, potem już śnieg.

    Z opadami sytuacja nie jest taka sama w całej Polsce. Już sam 2017 rok pokazał jak bardzo różnie może być. Na północy w II połowie tego roku był istny potop, zaś u mnie wyjątkowo dużo deszczu spadło tylko we wrześniu. Od maja do sierpnia było skrajnie sucho, podobnie jak od grudnia do kwietnia (2018).

    1. @alewis27 z tego co widzę jutro w Katowicach ma być 16 stopni, czy to jest środek zimy!? To co jest dzisiaj to końcówka lipca a nie kwietnia, od jutra będzie typowa temperatura dla obecnego okresu… Naprawdę pomimo że mamy zimy jakie mamy to mało która dobila chociażby do 15-tki. Mi odwilż kojarzy się z tmax 0-5 st.

      1. Spojrzałem na dane i były u mnie tylko 4 zimowe dni z tmax >15, z czego 4 w pamietnym lutym 1990, jednak trzeba przyznać że to było niesamowite, drugi przypadek to początek grudnia 1961, w obu przypadkach schyłek zimy, jakby podnieść wymagania do jutrzejszych 16 st. To zostaje tylko 1 taki dzień, więc to nawet nie jest środek ekstremalnie ciepłej zimy

    1. Synop z Tarnowa to ostatecznie Tmax 29,6*C. Było blisko, ale ostatecznie deko zabrakło. Gdyby chmury nadeszły 30-40 minut później 30 pewnie by stuknęła.

  68. W Warszawie Tmax docelowo wyniesie pewnie blisko 28°C, czyli tyle na ile wskazywało większość zapowiedzi. Obecne ocieplenie dało wyraźny impuls do kwitnięcia kasztanowców, bzów, czy migdałowców. Jest pięknie – przynajmniej mi trudno ograniczyć swoje aktywności tylko do „czterech ścian”…

    Z drugiej strony cieszę się na czekające nas opady (średnie wiązki dla W-wy na dni 28-29.04 to 20 mm) i mimo wszystko także na ochłodzenie o ile docelowo nie będzie jakieś silne (zwłaszcza bez przymrozków) – wszak mamy jeszcze wiosnę, a na „konkretniejsze” trwalsze lato przyjdzie jeszcze czas.

    1. zobaczymy jak front zostanie wspomagany przez niż który najprawdopodobniej utworzy się gdzieś na południowy-wschód od Polski, to on zacznie wpychać opady z powrotem na zachód i może mocno wspomóc opadowo, podobnie jak niż górny w Wielkanoc i dlatego miejscami 30 mm napadało.
      Pamiętam jak 1.9.2018 roku niże z południe podesłały tyle wilgoci ze mimo suchej mocno ziemi potrafiło u mnie w dobę napadać ponad 50 mm.

  69. U mnie wreszcie zrobiło się przyjemnie. Wiatr trochę ucichł i już nie przeszkadza, a temperatura jest komfortowa (jak powieje to momentami ma się nawet uczucie lekkiego chłodu na ciele). Niebo całkowicie zachmurzone, ale trudno, może to i dobrze. Idę na rower :)

  70. Warto zwrócić uwagę dzisiaj na duże różnice temperatur maksymalnych na Wybrzeżu np. między Koszalinem a Kołobrzegiem czy między Ustką a Łebą. Pewnie w jednych miejscowościach na wybrzeżu wieje od lądu dlatego temperatury przekraczają 25 stopni, a drugich miejscowościach wieje od morza dlatego temperatura ledwo osiągnęła 15 stopni.

  71. Prognozy na majówkę się klarują i wszystkie modele widzą duży spływ PA od 3 maja co równa się przymrozkom. Różnią się tylko czasem trwania spływu tej masy i jej intensywnością.

  72. Patrzę na najświeższe prognozy UM i potwierdzają się moje przypuszczenia, tzn…
    … może poza S/SE kraju, opady na reszcie obszaru Polski w dniach 28-29.04 to DUŻA LOTERIA. W wielu miejscach może spaść mniej niż 5 mm, a miejscami może i wcale…
    Na ponad 90% po poniedziałku 29.04 na jednych obszarach będziemy sprzątać po ulewach, a na innych nadal będzie sucho i jeszcze raz sucho…

  73. Bardzo wyschnięta jest przynajmniej Polska część Puszczy Białowieskiej tam wilgotność gleby nawet na 7-28 cm spadła do około 20% to jedna z najniższych w Polsce, co po pogodzie jak mogą wybuchać pożary wyganiając ludzi z lasów.

    1. W naturalnym lesie liściastym (grąd kontynentalny) wierzchnia warstwa gleby wciąż wilgotna i dodatkowo pokryta bujnym, wiosennym runem.

    1. ja widziałem w lipcu 2017 takie słupki sięgające 18 mm/h też rozłożone na cały dzień. Suma opadów by z tego była rekordowo wysoka. W rzeczywistości cos tam pokropiło ale było tego łącznie z 15 mm, jak na lipiec żaden wyczyn.

      Ostatnia całodzienna ulewa z wysoką sumą jaką pamiętam to ta z września 2017 – 40 mm. W 2018 roku zdarzyło się kilka dni z wielogodzinnymi opadami ale sumy dobowe nie przekraczały 20 mm.

  74. No i koniec sielanki, ECM jeszcze przedwczoraj dawał nadzieje na wspaniałą sobotę a niby to taki dobry model.

  75. Cudowny, letni dzień. U mnie dzisiaj 27 stopni :) wszystko pięknie się zieleni, czytam że już w kraju już kasztanowce, bzy kwitną. U mnie jeszcze trochę jednak brakuje… wieczór prawdziwie letni, teraz jest aż 22 stopnie i nawet nie czuć wilgoci w powietrzu bo jest mega sucho…

    1. Dzisiaj z godziny na godzinę można było obserwować jak liście się powiększają. Uwielbiam takie dni w kwietniu i maju.

        1. Na tych zdjęciach widać, że liście zaczęły się rozwijać po 18 kwietnia, natomiast kiedyś czytałem, jak ktoś tutaj pisał, że u niego w III dekadzie marca rozwijały się liście na klonach… ale to pewnie chodziło o kwiaty.

          1. Może to ja pisałem?
            Bo faktycznie 24-25 marca 2014 był taka wielkość liści na drzewach jak w tym roku 2 kwietnia. Zresztą, napisałem o tym tam na moim forum w pierwszym poście tematu.

      1. A u mnie na obrzeżach Nowego Sącza nadal większość drzew jest łysa, a przynajmniej tylko częściowo zapełniona. Rok temu o tej porze można było się poczuć jak w lecie, nawet dęby były już prawie „gotowe”, a teraz jest przeciętnie. 1 maja będzie prawdopodobnie podobnie zielony jak w 2015 roku, czyli zwyczajnie.
        Niemniej jednak poczyniłem dziś podobną obserwację, co Fan – brzozy blisko mojego domu jeszcze dzisiaj rano były ledwie zazielenione, a teraz widać już wyraźne, choć na razie małe listki.

        1. U mnie niektóre brzozy 2-3 dni temu też były gołe a teraz są już dość spore liście, niektóre już prawie optymalne rozmiary mają. Kasztanowce tydzień temu miały jedynie pąki a teraz są gotowe do kwitnienia, na lipach z godziny na godzinę też liście „poszerzają swe rozmiary”, nawet niektóre dęby zielenieją już.

          1. U mnie kasztanowce poszły „z kopyta” w ostatnich trzech dniach, za to błyskawicznie. Ogólnie widzę duże różnice między obszarem miejskim a prawie-wsią gdzie mieszkam, choć nawet przy „betonach” dęby są jeszcze gołe, klony za to zielone (w mojej okolicy ich nie ma). Byłem dzisiaj na rowerze w miejscowości położonej na wysokości 500 m.n.p.m i tam w ogóle jest tak, jak w mieście 2 tygodnie temu. Dużo ciekawych rzeczy można teraz zaobserwować w przyrodzie.

          2. U mnie rano większość drzew będzie miała już prawie pełne ulistnienie, jedynie dęby, robinie, jesiony dopiero wypuszczają listki.

    2. To kwitnienie m.in. kasztanowców, bzów, migdałowców (itd.) w Warszawie i okolicach rozpoczęło się „w mgnieniu oka” (z dnia na dzień) wraz z obecnym wyraźniejszym ociepleniem.
      Od jutra/niedzieli może nieco wyhamować, ale na szczęście już się nie cofnąć. Poza tym, plusem tego roku jest większe rozłożenie kwitnienia różnych roślin w czasie – przez co postępy fenologicznej wiosny dłużej „cieszą oko”. A teraz jakby spadło z 10-20 mm wody, po czym utrzymały się już „majowe” temperatury i ponownie rozpogadzało (od 30.04) byłoby całkiem przyjemnie.

  76. No to żegnamy letnią pogodę na długi czas. Mimo że obecny epizod był bardzo krótki, raptem 2 dni miały letnie średnie dobowe – u mnie odpowiednio 18,2 oraz 19,5. Dwa dni o tavg >15 stopni w miesiącu to mniej więcej norma wieloletnia (w refie 91-18 wynosi 3,1 dnia ale we wcześniejszych to były 2 dni)

    Prognoza temperatury i pogody na następne 8 dni:

    So 14 / 0 słońca i deszcz
    Nd 11 / 0 słońca i deszcz
    Pn 10 / 0 słońca i deszcz
    Wt 14 / 2h słońca i około 50% szans na opady
    Śr 15 / 7h słońca i sucho
    Cz 17 / 8h słońca i sucho
    Pt 15 / 4h słońca i przelotne deszcze
    So 10 / 3h słońca i przelotne deszcze

    Nie wygląda to dobrze. Ba, to wygląda jak marzec (II połowa) a nie przełom kwietnia i maja. Nie ma co panikować, wszak jesteśmy dopiero na początku pory ciepłej a nie w połowie października, gdzie takie pogorszenie pogody mogło by oznaczać pożegnanie ze słońcem (w niesymbolicznych ilościach) na kilka miesięcy. Przed nami maj który średnio przynosi 15 dni z tmaxem powyżej 20 stopni oraz 12 letnich (avg pow. 15 stopni). Maje 2007 oraz 2011 też zaczynały się bardzo nieprzyjemnie a były ładne i ciepłe.

    1. @alewis27 ja bym nie porównywal sytuacji z 2007 czy 2011 bo to wgl. kosmos. Nie chcę być czepialski, ale trochę nie rozumiem tego pożądania lata od kwietnia do października (albo i dłużej), to co się działo w 2018 na szczęście nie jest i długo (oby jak najdłużej) nie będzie na normą. I niestety opady, no tak co z tego że miesiąc nie padało… Niech tam płoną sobie lasy, najważniejsze żeby majóweczka była upalna, nie chcę tutaj nikogo umoralniac, ale widzę że nie którym pora ciepła z zeszłego roku nie dała do myślenia…

      1. Lata jeszcze nie chce ale 10 stopni w dzień w maju to przesada w drugą stronę. Średni tmax obecnie wynosi gdzieś koło 19 stopni.

        Padać może przy cieple jak na przykład w lipcu 2018. Lało cały dzień ale przy ok 20 stopniach w dzień oraz w nocy.

        1. W ostatnich dekadach – np. w Warszawie – udział dni bardzo zimnych w maju, z jednocyfrową Tmax, waha się od 1 do 2%. A gdy się popatrzy na czasy dawniejsze, to przekraczał 5%.
          Natomiast gdy podniesiemy poprzeczkę nieco wyżej, czyli Tmax poniżej 15 stopni, to proporcja takich chłodnych/zimnych dni w maju waha się w przedziale 16-19%, a dawniej nawet przekraczała 25%.
          A więc dni zdecydowanie chłodne, choć stanowią mniejszość, to jednak mają u nas pełne prawo obywatelstwa w maju.

    2. Za piątek 26.04 Tavg w Warszawie może być nawet rzędu 20/21°C, czyli jak ‚normalnie’ dla najcieplejszego okresu roku (lata) wg już średnich standardów XXI wieku. Natomiast anomalia wyniesie pewnie blisko +10K. Rekord dobowy ciepła w skali kraju niemalże pewny.
      Pomimo dnia roboczego – na deptakach, skwerkach, a zwłaszcza w parkach, czy placach zabaw dało się odczuć wakacyjną atmosferę. Na razie na krótko, ale przecież lato dopiero przed nami…

    3. W Budapeszcie wszystkie dni w maju są „letnie” wg normy. Naprawdę nie ma co się cieszyć, że mamy „aż” 12 dni z śr. d. >15 st. w maju, tu trzeba płakać nad tym.

  77. A u mnie, w Lasku Bielanskim, jacyś inteligentni inaczej palą na planach ogniska, nadmienię, że w lini prostej dzieli blok, w którym mieszkam, nie więcej niż 100 metrów. Gdybym chciał napisać co sądzę o tych osobach to było by dość mocno niecenzuralnie. O reakcji a raczej jej braku, odpowiednich, powiadamianych służb nie warto nawet pisać.

    1. @Gripen niestety, masa ludzi to ignoranci pozadajacy jedynie suszy i upałów, żeby można się pobawić przy ognisku w lesie, globalne ocieplenie, susza, fajnie, komu to przeszkadza?

  78. Po pięknym dniu i ciepłym wieczorze niestety wracamy do typowej polskiej beznadziei. Dzisiaj pierwszy prawdziwy ciepły wieczór, aż chciało się żyć. Od jutra polska beznadzieja, widoków na normalność nie ma.

  79. Ja bym sobie życzył ciepły, ale burzowy maj. Coś podobnego było w maju 2016 roku… chyba tylko takim sposobem jesteśmy w stanie ograniczyć suszę…. ciągłe opady i brak słońca no i niskie temperatury to chyba najgorszy scenariusz :( ja osobiście nie lubię takiej pogody

  80. Ciekawostka – o północy w Koszalinie (!) jeszcze ok. 20°C (!) i to nadal jeszcze w kwietniu. To zapewne zasługa wiatru póki co nadal jeszcze z SE (czyli zdecydowanie od lądu), jak i coraz większego zachmurzenia – tuż przed zbliżaniem się od W frontem z ochłodzeniem i przelotnymi opadami.
    Tymczasem w pogodniejszej (na razie) Warszawie jeszcze ok. 18°C…

    1. Co za okropny dzień, 28 stopni… Mam nadzieję że przyjdzie nam sporo poczekać na kolejny taki gorący, przydała by się „odsiecz” za tyle gorących dni w zeszłym roku 😌

  81. Wczorajszy dzień (26 kwietnia) z nowym rekordem dobowym: 18,94 stopnia wobec 18,14 stopnia z 1993 roku i z anomalią dobową +8,51K. Anomalia za 1-26 kwietnia podskoczyła już do +1,83K.

  82. modele już zaczynają dostrzegać w poniedziałek dokładnie nad Polską niż, który mógłby bardzo wzmocnić opady na froncie.

  83. Wczorajsze oficjalne maksimum (28,0°C) to nowy rekord ciepła dla Warszawy dla dnia 26 kwietnia. Poprzedni został pobity o prawie dwa stopnie (26,3°C).

  84. Ten front w Warszawie i okolicach już przeszedł czy jeszcze nie? Bo zmiany pogody na razie u siebie nie zauważyłem, dalej pełna lampa i bardzo ciepło a według UM od rana miały panować chmury. Byle znów ochłodzenie nie skończyło się na wietrzeniu przy jaskrawym słońcu.

    1. Sprawy pogodowe posuwają się z grubsza zgodnie z prognozami. Na C Mazowszu już zmienił się wiatr z SE na W i jednocześnie nieco nasilił. Od W/SW widać nacierające coraz większe zachmurzenie, które przeważać tu będzie co najmniej do końca poniedziałku 29.04. Natomiast samych opadów najwięcej ma być chyba dopiero w poniedziałek, a jutro (28.04) raczej niewiele. Modele ostatnio optują za sumami wokół 10 mm, co jak na obecne potrzeby nie jest dużą ilością. Zobaczymy jednak jak będzie w realu (?), bo niespodzianki możemy mieć w obu kierunkach. Tradycyjnie w takich okolicznościach najwięcej opadów czeka SE/S kraju.

      Od wtorku 30.04 ponowna poprawa pogody, ale już przy temperaturach umiarkowanych. Zobaczymy też jak długo potrwa na finiszu majówki spływ chłodu z N/NW (?), bo wg ostatnich prognoz ma nie być aż taki długi.

  85. Ktoś tu pisze o okropnym wczorajszym dniu? Wolne żarty, to nie żadna „parnota” bo przy takiej wilgotności i lampie nie można mówić o takowej to po pierwsze, po drugie 100 razy bardziej wolę taka „parnotę” aniżeli zimnice i deszcze przy 10 stopniach w maju.

    Trzeba zaznaczyć i nadmienić, że 10C w maju jest tak samo możliwe, jak 28C w kwietniu. Nie ma co plakac nad 10C w maju, jeżeli w kwietniu mamy prawie upał, idąc tropem wczorajszego dnia to nawet 4C też w maju to coś rzadkiego, ale nie niemożliwego. I nawet chyba takie coś się jakiś czas temu zdarzyło przy opadach przelotnego śniegu. W maju. Oczywiście pomijając już to, że to skrajnie beznadziejna i bardzo zimna temperatura jak na ten miesiąc, a mi jako skrajnemu cieplolubkowi zdecydowanie bliżej do upałów, nie do zimnicy, lecz jestem realistą

    Osobiście mam nadzieje na kontynuację lampy przy sporadycznych opadach atmosferycznych w następnych nadchodzących miesiącach. Niezależnie od tmaxów.

    Cd. suszy. Byłaby bardziej odczuwalna gdybyśmy mieli piekielne warunki jak Syria czy Hiszpania. Oczywiście jest teraz za sucho i jakieś tam deszcze by się przydały.

    1. @Podlasie polecam czytanie ze zrozumieniem, bo pisałem o parnocie, która była w lipcu 2018, a nie wczoraj, a jeżeli lubisz takową to spoko. Po 2 zapewne na Podlasiu nie było wczoraj tak gorąco jak u mnie, jednak 28 st. Na kwiecień to tyle samo co 38/39 w lipcu, czyli gruba przesada. W kwietniu oczekuje tmax 10-20 st., w maju ok. 13-23. Wiem że jestem zimnolubem, ale nie rozumiem osób oczekujących tak wysokich anomalii w porze ciepłej, naprawdę nasze Polskie normy są przyjemne (zwłaszcza te starsze), a takie nie zawsze oznaczają brzydką i mokrą pogodę, wiele osób (zapewne ty też) wpadła y w rozpacz na myśl powtórki takiego lata jak np. W 1980,mnie o wiele bardziej przeraża lato 2018 i wolę już przyjemne temperatury i beznadziejna pogodę niż się smażyć na słoneczku, niestety

      1. Lato kilka lat wstecz to już marzenie i rumuńskie warunki, więc jak najbardziej oczekiwalbym powtórki a rok 2018 to też już całkiem spoko warunki do życia.

        Jak nie pisałeś o wczorajszym dniu to co to jest ?

        „2019/04/26 23:04 at 23:46

        Co za okropny dzień, 28 stopni… Mam nadzieję że przyjdzie nam sporo poczekać na kolejny taki gorący”

        Zresztą możesz sobie pisać że okropny, mi to rybka. Szanuje preferencje pogodowe każdego, zimnolubow jak ty też. Chociaz zimnolubow nigdy nie zrozumiem. Poza tym, wczorajsze 27C vs. 28C w twoim mieście (u Ciebie byl zapewne silniejszy wiatr, może się mylę to mnie popraw) to praktycznie te same warunki pogodowe. Tak btw to ze na Podlasiu sa niskie temp to nic. Przynajmniej w Bialymstoku zawsze prawie wieje slaby wiatr. No mówią że wiatr przy takich temp już nie chłodzi, ale zauważyłem że wiele osób ma z nim problem nawet podczas ciepłej aury. idealne dla mnie jako cieploluba Zimnoluby w polskim klimacie znajdą wiele atrakcji także nie martw się o pogodę xd

        1. Tak, ale dodałeś w pierwszym komentarzu, że to żadna parnota, a ja pisałem to o lipcu 2018, a narzekając na wczorajszy dzień miałem jedynie na myśli tmax xd.
          Ja też szanuje różne preferencje, jednak skrajnych cieplolubow jestem w stanie jedynie zrozumieć w porze chłodnej (lubię ostrą zimę, ale takie miesiące jak luty 2019 czy grudzień 2015, mogą się zdarzac jak najczęściej :)). Jednak niesadze by ktoś latem zamarzl przy 20 st. I słonecznej pogodzie, nawet moze byc 28 st. (choć jednak wolę 15-25 latem), jednak upały dla mnie to rzecz zbędna :)

          1. Latem 20 i słońce jest rzadko. Chyba tylko przy PA, inaczej jest po prostu fizycznie niemożliwe, bo sucha gleba plus wysokie nasłonecznienie to wyższa temperatura. Takie dni jak 6 czerwca czy 2 lipca 2018 się zdarzają dużo rzadziej niż upalne.

            Latem chłód kojarzy mi się z połową lipca 2016. Szaro buro 6 dni pod rząd, choć w tym smętnym okresie prawie że nie padało. Dużo padało przed tym pogorszeniem pogody.

          2. @alewis27 niestety mało mamy takich dni, w ostatnich latach super pogodę u mnie latem przyniosły pierwsze dwie dekady dwie dekady lipca 2017 i ostatnie dwie dekady sierpnia 2014, gdyby ten miesiąc zaczął się u mnie dekadę później, byłby pięknym miesiącem, ze śr. 16,1 st., a sierpień ma u mnie śr. 18,2 st. (1981-2010), czyli miałby anomalie -2,1K, więc byłby najzimniejszym po 1987, a za razem bardzo ładnym. To doskonały przykład ze latem jednocześnie może być chłodno jak i pogodnie :)
            http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12250&ndays=31&ano=2014&mes=09&day=10&hora=06&ord=REV&Send=Send

          3. „To doskonały przykład ze latem jednocześnie może być chłodno jak i pogodnie :)”

            ->>> Może być owszem, ale nie jest to częste. Bowiem w porze ciepłej (zwłaszcza latem) adwekcja ma mniejsze znaczenie wobec czynników związanych z zachmurzeniem/usłonecznieniem i opadami. A w tym względzie zrozumiałe, że przy aurze pogodniejszej i bardziej suchej statystycznie będzie łatwiej o wyższe temperatury – a co wynika oczywiście z praw fizyki, a które to niektórzy (zwłaszcza denialiści/ignoranci AGW) zdają się negować…

          4. @Zbigniew trochę się jednak różnią szczególnie zimą xD, bo ja lubię mocną zimę, a @kmroz zdecydowanie nie. Z resztą ja znacznie mniej przywiązuje uwagę do tmin ;)

          5. @Lucas wawa to wiem, ale jak widać co kilka lat pojawiają się takie dłuższe okresy latem. Wiem że lampa non stop przy tmax 20 st. Jest czymś niemożliwym i z tym nigdy nie negowalem ;)

          6. @Jacob Dlatego napisałem niemalże (prawie jak) a nie samo takie same (identyczne).
            No dobrze lubisz mocną zimę ale sam napisałeś
            „(lubię ostrą zimę, ale takie miesiące jak luty 2019 czy grudzień 2015, mogą się zdarzac jak najczęściej :)”
            Czyli nie przeszkadzała by Ci też ciepła zima. No dobrze kolejne wyjątek to temperatury min.
            Ty i @kmroz lubicie przeciętne lato bądź szerzej całe półrocze ciepłe (kwiecień – wrzesień).

          7. Moje preferencje pogodowe też są dosyć podobne, jestem tylko trochę bardziej „ciepłolubny”, ale to wynika zapewne z mojego położenia geograficznego, siłą rzeczy u mnie normy latem są wyższe, więc mam inne przyzwyczajenia i oczekiwania :)
            Zimą jest mi natomiast dużo bliżej do Jacoba, bo lubię poczuć prawdziwą zimę ze śniegiem i mrozem. Ale jak ma być tak jak w lutym tego roku, to jestem za :) Najbardziej nie lubię pluchy z temperaturą lekko powyżej 0 i byle jakich odwilży, takich jak np. ok. 13-16 stycznia br. Jak zimą ma się ocieplić, to na całego :)

          8. @PiotrNS ja też nie znoszę zerowego badziewia, jak grudzień-styczeń 2018/19, najbardziej podobają mi się takie szaleństwa jak np. przełom 2015/16, podczas Świąt było 13 stopni, a dekadę później niemal tyle samo tylko że na minusie :)

          9. Akurat grudzień 2018 i styczeń 2019 znacząco się różniły pod względem temperatury i warunków pogodowych, szczególnie na wschodzie Polski. W Kielcach ten pierwszy miał średnią +0,6°C, czyli przewagę przedzimia i zdecydowaną przewagę opadów deszczu w stosunku do śniegu. Natomiast drugi z nich przyniósł u mnie już średnią -2,8°C, co objawiło się wyraźną przewagą opadów śniegu nad opadami deszczu (chwilami były mieszane). Jedyna duża odwilż to połowa miesiąca, choć wiem że na zachodzie kraju wtedy prawie całe pierwsze 2 dekady były ciepłe.

    2. Polemizując na tematy związane z preferencjami nie zapominajmy, że aura i tak wszystkim non-stop nie dogodzi. Ja jednak na tym tle widzę pewną zaletę naszego klimatu, tzn. urozmaicenie, które pozwala zaspokoić choć po części oczekiwania większości z nas. Musiałoby to jednak być urozmaicenie bez trwalszych skrajności i/lub dużej dynamiki pogodowej, a z czym bywają jednak problemy (nie tylko u nas).

      A i na tle nieszczęścia dla całej naszej planety jakim jest AGW możemy się czuć choć po części bardziej szczęśliwi, że mieszkamy w strefie klimatycznej, w której ocieplenie jest i tak „lepsze” od ochłodzenia, ale tylko do czasu…

      Ja w skali roku czuję się umiarkowanym ciepłolubem – tylko zimą (na razie częściej) umiarkowanym zimnolubem. Wystarczy jednak jak aura za jaką najbardziej przepadam trwa powiedzmy przez 30-50% czasu – bowiem ponad moje „widzimisię” przedkładam to co naszej pięknej przyrodzie najbardziej jest potrzebne (zważywszy na jej ewolucję w naszej strefie klimatycznej!) oraz fakt, aby obecne zmiany klimatyczne miały tendencję do wyhamowywania, niż dalszego eskalowania się – a co do czego mam nadzieję, że jeszcze za mojego żywota na trwalej zacznie się ustalać.

      1. To urozmaicenie naszego klimatu to jego największy minus właśnie. Nigdy nie wiesz jaki będzie nastepny miesiąc. Jednego kwietnia może byc 25 stopni, a za miesiąc w maju 10 i liczne przymrozki. Właśnie to w naszym klimacie przydałaby się większa stabilność w pogodzie, bo nigdy nie wiesz jaka będzie następna pora roku, a prognozy trzeba sledzić prawie codziennie jesli ma sie duzo aktywności na zewnątrz.

        1. „To urozmaicenie naszego klimatu to jego największy minus właśnie.”

          ->>> Widać, że nie potrafisz wyzbyć się myślenia tylko przez pryzmat WŁASNYCH preferencji. Jak inaczej zapewnić, aby był „wilk syty i owca cała”…? (ale bez zdecydowanych zmian klimatycznych).

          1. Nie własnych preferencji, tylko dużo ludzi pisało i piszę, że właśnie w polskim klimacie jego największą bolączką jest ta niestabilność, zmienność. Chyba nikt by nie miał przeciwko, aby co jakiś czas solidnie popadało, a potem na tydzien, dwa wracała przewidywalna aura? A tak popadamy ze skrajności w skrajność, bo brak u nas stabilności klimatycznej.

          2. „największą bolączką jest ta niestabilność, zmienność”

            ->>> Czyli jak rozumiem lepsze byłoby „const”, „const” i jeszcze raz „const”…? Tylko jeszcze w jakim kierunku…?
            Poza tym widać, że nie doczytałeś całości mojego wpisu, że problemem są właśnie przedłużające się skrajności i/lub zwiększona dynamika zmian pogodowych – co jednak ma miejsce nie tylko u nas.

          3. No własnie czytałem i napisałem Ci, że to przchodzenie ze skrajności w skrajność wynika właśnie z niestabilności naszego klimatu. Myślę, że aby wszystkich zadowolić idealne by było przejście w kierunku bałkańskim, to jest stabilna wiosna, lato i spore sumy opadów rozłożone w czasie.

          4. @Osowa
            Na Bałkanach też mogą mieć skrajności i/lub zwiększoną dynamikę – tylko przy ogólnie wyższej Tavg (zwłaszcza w porze ciepłej).

  86. Jest już ten 27.04, w którym model obiecywały ciągłe opady w większości Polski (jeśli wierzyć tutejszemu prorokowi opadów). Na razie nie wygląda to wcale ciągle ani mocno. Na radarze widać słabe opady na południu i lokalnie nieco mocniejsze właśnie opuszczające Polskę na północ w rejonie Pomorza Zachodniego. W dodatku te na południu wyraźnie słabną, czyli pary wodnej tam ewidentnie brakuje, przed czym ostrzegałem. Modele znów przeszacowały parowanie z suchej gleby.

    1. Dopóki nie ruszy Atlantyk, to nic nie będzie z dużych opadów na całym obszarze Polski. Model UM już przewiduje tylko śladowe sumy w wielu miejscach w północnej i środkowej Polsce.

      1. Efekt będzie taki, że solidniej poleje tylko miejscami, ale i tak słabiej niż wynikało to z większości wcześniejszych prognoz np. ECMWF.
        Natomiast na 50-70% pow. kraju opady będą w widełkach 0-10 mm, ew. silniejsze, ale takie, które szybko spłyną i/lub wyparują (tam, gdzie będą miały charakter głównie konwekcji).

        A kolejne ewentualne strefy opadowe (od 30.04 naprzód)… na razie w prognozach poza sensownym skill’em, o ile w ogóle…

      2. @mottus

        Ale to jest truizm. To co nazywasz „Atlantykiem” to oczywiście cyrkulacja zachodnia, w tej chwili zablokowana wyżem. Wyż nie daje prawie opadów więc na deszcze potrzeba czekać do jej końca. Problem w tym, że modele nie dają sobie jeszcze rady z prognozowaniem ani początków ani końców blokad.

    2. Największe opady miały być w nocy z 27 na 28 jeszcze zobaczymy co z tego wyjdzie. Obecnie zimno sucho i pochmurno. Kijowa pogoda, szara smęta która nie poprawia niedoboru opadów.

  87. Dzisiaj panuje typowa, jałowa pogoda – zachmurzenie całkowite, zimno, spory wiatr i nie spadła nawet kropla. Dobrze, że po ciepłej nocy drzewa zdarzyły się zapełnić i jest w pełni zielono.

      1. Za to u mnie ECM się spalił na całej linii (w środę/czwartek dawał 28 st.) a GFS sprawdził się idealnie…

  88. Lublin, ciepło i powyżej 20 stopni, ciekawe do kiedy. Po drugie ciekaw jestem czy zmiana pogody wiązać się będzie z burzą??
    Jeśli mówi się, że najwięcej ma padać na SE, to mam nadzieję że tak się stanie :)

  89. Czy od poniedziałku w południowej połowie Polski wracają jednocyfrowe tmax ale przy całkowitym zachnurzeniu i intensywnych opadach deszczu.

    1. Coś ostatnio psują się komentarze. Odpowiedziałem na ostatni widoczny komentarz, a po zaakceptowaniu nagle wyświetliło się kilkanaście odpowiedzi na niego i kolejne sto komentarzy…

  90. W prognozach widać, że na szczęście również w północnej Polsce ma solidnie popadać w nocu z niedzieli na poniedziałek, a także w kolejnych dniach. Oby tak było, bo wegetacja na poziomie kwietnia 2017, a na polach jeszcze mało co rośnie. Do czego to doszło, że nawet ja osobnik sucholubny i meteopata cieszę się z opadów.

    1. „W prognozach widać, że na szczęście również w północnej Polsce ma solidnie popadać w nocu z niedzieli na poniedziałek, a także w kolejnych dniach.”

      ->>> To raczej loteria i tylko w dniach 28-29.04. W kolejnych dniach ponownie bez opadów. Natomiast strefy opadowe mają układać się przeważnie w smugi, a przez co możemy mieć duże różnice (kontrasty). Przy czym w pasie Polski C i N na zdecydowanym obszarze ma spaść 0-10 mm…

      1. Arctic – patrzyłem ostatnio na GFS, ale ten też powli zmienia ilość opadów. A prognozy powoli wariują na następny weekend, ale to pewnie z powodu spadku NAO/AO i wtedy mamy pogodową loterię.

        1. @Morze

          Ale kiedy? Dotąd liczyliśmy prognozowane opady do końca miesiąca. I z tym nie jest wcale wiele lepiej (mokrzej). Łącznie w Gdańsku 5 mm ale pierwszy 1 mm z tego miał spaść tej nocy (mniej więcej teraz), a patrząc na radar meteo, szczerze mówiąc, nie bardzo wiem skąd miałoby padać.

          1. Tyle dawał yr.no na dzisiejszy dzień, ale to była poranna wersja, bo ta wieczorna zmniejszyła opad. Trochę popadało jednak, najwięcej Gdańsk Port Płn -5 mm. Strefy opadu są na tyle wąskie, że nie wszędzie spada tyle deszczu. Suszy to nie załagodzi, ale pozwoli się roślinom bardziej rozwinąć. W każdym razie było to jakiś większy opad od połowy marca.

    1. Coraz więcej prognoz ponownie za mniejszymi sumami opadowymi (zwłaszcza w pasie Polski C i N) w dniach 28-29.04, jak i słabszym i/lub krótszym ochłodzeniem od 03.05 – o ile w ogóle jeszcze bardziej się ochłodzi względem najbliższych dni…

      1. Dokładnie :( ja już chyba pogodzę się z tym, że okolice Poznania dostaną marniutkie, chwilowe opady, brak słów. Więcej jednak nadal słonecznych chwil w nadchodzącym tygodniu widać.

      2. też zauważyłem jak fronty słabną wchodząc nad Polskę i martwi, ale taką sytuację dobrze przewidział UM i to od kilku dni podobnie pokazywał czyli opady na krańcach Polski do soboty wieczora, dopiero nocą miałyby się zacząć ciągłe opady na południowym-wschodzie, 2 tygodnie temu było u mnie już bardzo sucho ale opady idące ze wschodu mimo że strefa nie była jakaś aktywna dała 10-12 mm opadów, zresztą przyjmę nawet 10 mm jeśli spadnie.
        w środkowej Polsce już są straty na polach zwłaszcza w miejscach z największymi zamieciami piaskowymi, jeśli nie będzie padać to będzie katastrofa dla wielu rolników.

  91. Z wielkiej chmury, mały deszcz. W Warszawie, wieje i jest zdecydowanie zimniej niż wczoraj,pełne zachmurzenie i ani kropli deszczu. Prognozowane sumy opadów coraz mniejsze, może jutro coś popada.

  92. A taka ciekawostka. Spojrzałem do poltempu normalne obszarowe tavg dla poszczególnych dni kwietnia 2019 i one lekko wzrosły (o 0,01-0,02*C) w porównaniu z tymi z kwietnia 2018 i 2017.

  93. Patrzę na mapę radarową Polski i widzę, że cienko z opadami. Obecnie pada lokalnie na SE oraz miejscami na NW Polski, a na NE Polski (gdzie jest najcieplej tmax 25-26 stopni) rozwinęły się komórki konwekcyjne z burzami.

  94. Tymczasem w Mozambik uderzył cyklon kategorii 4. Katastrofa humanitarna gwarantowana. Do tego prognozowane anomalie temperatur w Arktyce też robią wrażenie, szczególnie że w porze wiosenno-letniej zazwyczaj nie były tak wysokie, no i globalnie rekordowo niski zasięg lodu morskiego. Ciekawy rok, a raczej w dobie postępującego globalnego ocieplenia każdy kolejny będzie jeszcze „ciekawszy”. Niestety.

  95. Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku było gorąco. Bo o ile wczoraj i w czwartek były podobne temepratury to dopiero dzisiaj praktycznie nie było wiatru i powietrze stało. Pogoda jak latem. Do tego pięknie kwitnące krzewy i zieleniejące się drzewa. Szkoda, że nadchodzi zmiana w pogodzie i to chyba na dłużej, bo nie mam nic przeciwko takiej pogodzie. Byleby trochę popadało. A u mnie raczej już nic nie będzie, bo od 15-tej temperatura delikatnie spada, zaczął wiać silniejszy wiatr…

    1. Obecnie najcieplej na… Suwalszczyźnie – to jeszcze jedyne miejsce, gdzie temperatura nie spadła poniżej 20*C, co jednak i tu niebawem nastąpi.
      Kwietniowe lato jak szybko nadeszło, tak i szybko się z nami rozstaje – ale mieliśmy chociaż namiastkę tego co za 2-3 miesiące jest często już standardem…

      Teraz ciekawe gdzie i ile popada (przykładowo UM nie prognozuje zbyt dużo stref/obszarów z opadami powyżej 10 mm), a także czy w dniach 03-06.05 ochłodzi się jeszcze bardziej, tzn. do poziomu z przymrozkami, czy też Natura nam tego oszczędzi….?

  96. Najsuchszą stacją jaką znalazłem w dostępnych tu tabelach jest jak na razie Płock – ostatni opad miał miejsce 26 marca, przy czym nie był to opad duży (0,8 mm) i poprzedzony jeszcze okresem bez opadów. Łączna suma opadów za 60 dni to ledwie 19 mm.

  97. Na SE po pierwszej porcji deszczu przed południem ,która zamkła się opadami 1,5 mm,wieczorem przyszła druga strefa,która teraz przechodzi w mźawkę,tym razem spadło prawie 5mm co dziś daje w sumie nieco ponad 6 mm.Prognozy na jutro jeszcze dają deszcze,ale na ilu mm się skończy zobaczymy.Nie wydaje mi się jak niektóre portale straszyły że spadnie 50 mm.i całą normę wyrobimy w kilka ostatnich dni kwietnia.U mnie suma opadów w kwietniu tego roku wynosi do dziś 22 mm.Na razie jest dość sucho choć w porównaniu z innymi regionami Kraju i tak jest nie źle.

  98. na razie strefa umacnia się na słowacji, ecmwf poszedł mocno z opadami, um gorzej, choć u mnie daje około 20 mm ale jeśli pojawi się niż to wzmocni front.

  99. Wiadomo już kwiecień finalnie będzie miesiącem ciepłym w stosunku do norm. Tymczasem prognozy na koniec przyszłego tygodnia wskazują na bardzo duży chłód i temperatury w dzień nawet poniżej 10 stopni miejscami. Ciekawe czy się to sprawdzi. Początek maja zapowiada się jako niezbyt ciepły. Może to maj okaże się tym miesiącem poniżej normy. Maj zaś poniżej normy to najczęściej maj wilgotny. Ostatni raz takowy wystąpił w roku 2015. Oby obyło się bez jakichś śnieżnych niespodzianek

    1. Póki co CFS prognozuje dość chłodny maj, znacznie chlodniejszy od tego z 2015, szczególnie na wschodzie kraju, ale czas pokaże, raczej maj nie będzie podobny do zeszłorocznego, w odróżnieniu od kwietnia, przydałoby się żeby by dość mokry (no, ale nie tak jak 9 lat temu) z częstymi umiarkowanymi opadami

    2. Nie okaże się na 99% Nawet to ochłodzenie jest już spłycane w prognozach. Pomijając fakt iż to jednak wciąż „fusy” O miesiąc poniżej normy będzie chyba jednak trudno w porze ciepłej
      Szkoda że opady w prognozach coraz to mizerniejsze. Niestety racje ma Arctic Haze. A w mediach już obwieszczono podtopienia. Chciałbym żeby spadło chociaż te 10 mm wody ale widzę że to marzenia ściętej głowy

    3. „Początek maja zapowiada się jako niezbyt ciepły. Może to maj okaże się tym miesiącem poniżej normy.”

      ->>> Początek kwietnia 2018 r. też był dość chłodny – a wszyscy pamiętamy co działo się później… Nie to, żebym od razu sugerował ekstremalnie/rekordowo ciepły maj, ale i przecież między anomaliami powyżej +3K a ujemnymi jest jeszcze jakaś przestrzeń na inne opcje – tak naprawdę (naj)bardziej prawdopodobna na „strzelanie” jeszcze przed początkiem danego miesiąca (zwłaszcza w porze ciepłej, gdzie rozrzut wartości mamy mniejszy).

      1. Coraz lepszy ten twój „optymizm” pogodowy. Tylko gorąco i sucho i tylko na takie prognozy zwracam uwagę, o nich piszę a inne na pohybel. Może trochę więcej dystansu by się przydało, bo ostatnio kompletnie go u ciebie nie widzę w mailach.

        1. „Tylko gorąco i sucho i tylko na takie prognozy zwracam uwagę”

          ->>> Nieprawda, napisałem już nawet dzisiaj o opadach na S/SE kraju, o ochłodzeniu pod koniec majówki również.
          Tyle tylko, że mój faktycznie lepszy „optymizm” będzie wówczas jak dostrzegę w REALU opady również w swoim (naszym) regionie i to istotniejsze.
          A co do temperatury… też przydałaby się jakaś weryfikacja w realu, bo np. kwiecień, nawet tegoroczny, też rozpoczął się ochłodzeniem, a i tak zakończy się finalnie anomalią bliską +2K (ref. 1981-2010).
          Tak więc ja zwracam uwagę na bieżące zdarzenia pogodowe (jakie by nie były), ale nie zatracając obrazu ogólnej sytuacji.

  100. Wieczorny ECMWF już też „wymiękł” i w dniach 28-29.04 prognozuje dla Warszawy opady jedynie 5-6 mm – podczas, gdy jeszcze niedawno temu dawał 30-50 mm….
    Zresztą zapowiedzi te pokrywają się już z UM, który dla 60-70% pow. kraju też nie daje więcej niż 10 mm.

  101. Ciekawa sytuacja na Oceanie Indyjskim – na północ od równika powstał cyklon Fani a na południe, na tej samej wysokości, cyklon Lorna. Gdy oba były blisko siebie wytworzyły prąd powietrzny płynący wzdłuż równika na wschód, w stronę Nowej Gwinei.

  102. Haha, wyszło jak zwykle. Wszędzie gdzieś grzmi i pada w województwie (nawet widać błyski!) tylko nie u mnie. Na dodatek jeszcze zmieniły się prognozy… do piątku codziennie po 19 stopni i dużo słońca (z wyjątkiem jutrzejszego dnia gdzie pod wieczór niby ma popadać – tak pewnie jak miało dzisiaj)… a ochłodzenie przyszłoweekendowe jest krótkie i przejściowe. Także nie wieściłbym chłodnego maja, bo jak na razie to majówka jest zagadką…

  103. mocno rozpadało się na południowym-wschodzie miejscami już napadało około 20 mm, strefa kieruje się na zachód i północny-zachód więc chyba nie wszędzie poleje, najwięcej chyba rzeczywiście od Podkarpacia po Dolny Śląsk niewykluczone 50 mm, choć jak widać i na północy przechodzą strefy opadowe

    1. Tak jak przypuszczałem – S pas Polski będzie choć przejściowo zaspokojony największym niedoborem opadów. Natomiast sporo obszarów w pasie C i N Polski otrzyma opady w granicach 0-10 mm wody – czyli jak na potrzeby zdecydowanie za mało.

  104. Tak właściwie to mamy przykład na zablokowanie strefy opadowej nad Polską (i w ogóle wokół Karpat) wraz z rozwojem kolejnego wyżu od N. Ruch stref opadowych przebiega wzdłuż (a nie w poprzek) ich osi, co będzie powodowało duże rozbieżności w sumach opadów. Te jednak będą istotnie większe (przeważnie 10-50 mm) tylko na S/SE kraju.

    A w prognozach na dalsze dni (od 29-30.04) ponownie mało opadów, przy temperaturze umiarkowanej i postępujących od N rozpogodzeniach. Zobaczymy, czy coś popada (nie tylko na S) podczas kolejnego ochłodzenia, tzn. w czasie weekendu wieńczącego majówkę (04-05.05)…? Bo później… hmm… chyba jednak znowu pogodnie – tym razem już wraz z ociepleniem…

  105. Nowy GFS chyba źle się czuje – prognozuje u mnie opady śniegu w przyszłą niedzielę 😱 po krótkim ociepleniu 3 maja z temperaturą w normie. Początek maja może być tu jednym z najzimniejszych w ostatnich wielu latach.
    PS. Od wieczora pada bez przerwy, aż miło. Nie przypuszczałbym że kiedykolwiek będę tak się cieszył z podobnej pogody, mimo że dziś z domu wyjdę w kurtce ;)

    1. Wczoraj GFS tak jakby ocieplał nam przyszły weekend, za to dzis zapodal nam typowo marcowe badziewie w towarzystwie a jakże silnego wiatru.

    2. Tak GFS z 0 UTC straszy adwekcją PA i jednocyfrowymi tmax (miejscami nawet poniżej 5°C), przymrozki i miejscami opadami śniegu na 2-3 dni po dość ciepłym 3 maja. Czyli 4-5 maja według jego prognoz grubo poniżej normy. Ale jak pamiętamy z maja 2011 i 2017 takie silne chłody w maju były rekompensowane przez epizody letnie z temperaturami powyżej 25°C (miejscami też upałami) w II połowie maja.

      1. To co właśnie napisałem @RadomirW.
        Oceniamy sytuację bieżącą i prognozy na najbliższe dni, ale i nie zatracając ogólnego obrazu sytuacji, który w 80-90% przypadków przechyla nas potem i tak w kierunku ponadnormatywnie ciepłym (zwłaszcza w porze ciepłej), a ostatnimi czasy także częściej w kierunku suchym i/lub pogodniejszym (gł. w porze ciepłej). Ewentualnie jak obecnie w S/SE części Polski, że przez 80-90% dni nie pada nic lub opady są nieznaczne, a potem norma wyrobiona w 1-2 dni – co podbije statystyki, ale… i tak przy obrazie wyraźnej przewagi dni suchych.

        1. W przyszły weekend czeka nas niezła patologia. 8-9 stopni w dzien i pewnie w niektórych miejscach opady mieszane ech. Powtórka z maja 2017. I znowu incydent zimowy w zgoła nieprzywoitym okresie w roku, czyli późna wiosna. Jak na razie w tym roku nie podobała mi się żadna pora roku. Zima nijaka, wiosna też słabiutka z duzymi skokami temperatur i licznymi incydentami zimowymi.

          1. Jeszcze chciałbym dodać, że prawdopodobnie w związku z weekendową patologią czekają nas pewnie wcześniejsi zimni ogrodnicy. Ale dlaczego akurat na długi weekend?

          2. Jeszcze chciałbym dodać, że prawdopodobnie w związku z weekendową patologią czekają nas pewnie wcześniejsi zimni ogrodnicy. Ale dlaczego akurat na długi weekend?

            Jak to dlaczego? To zapewne kara za liczne grzechy, takie jak nieustanne narzekanie na pogodę na forach internetowych.

          3. „Zima nijaka, wiosna też słabiutka z duzymi skokami temperatur i licznymi incydentami zimowymi.”

            ->>> Tak to już jest jak w lutym (i/lub grudniu/styczniu) anomalie ujemne trwają krócej i/lub są słabsze niż np. w kwietniu, czy jeszcze w maju…

          4. Nie zawsze. Zimy 13/14 i 14/15 były ciepłe, a po nich nastąpiły jeszcze cieplejsze wiosny, gdzie chyba tylko na początku mieliśmy jeden incydent zimowy i to krótki, a potem w ogóle ich już nie było. W naszym klimacie nie ma żadnych korelacji pomiędzy chłodna zima – ciepła wiosna, o czym już kilka osób tutaj pisało, na przykład Alewis.

          5. @Osowa
            A gdzie ja sugerowałem jakąś korelację? Ja tylko wspomniałem o wybranych przypadkach kiedy z częściej dodatnich anomalii zimą (ostatnio głównie w lutym), częściej ujemne zaczynają pojawiać się później.

          6. Lucas – z tym lutym to też jest średnio. Luty 2017 to syberyjskie mrozy do 3 dekady, a wszyscy pamiętamy, co się działo dwa miesiące później. Luty 2016 był z kolei też tylko lekko ciepły, okresami nawet chłodny, a druga połowa kwietnia i większa część wiosny była deszczowa. Jak widzisz w naszym niestabilnym klimacie po chłodnej zimie moze przyjść zimna wiosna, jak i na odwrót. Albo po nijakiej zimie również nijaka wiosna jak teraz.

          7. Jacobs, chyba krótką masz pamięć. W lutym 2017 temperatura potrafiła spaść nocą nawet do -10,12. W większości Polski mrozy ustąpiły po pierwszej połowie miesiąca, w moim regionie w okolicach trzeciej dekady.

          8. Zbigniew dlatego wyżej wspomniałem, że obecna wiosna jest dla mnie nijaka, ale nie napisałem, że jest zimna. Na pewno jest lepsza niż 2016,2017, ale juz zdecydowanie gorsza niż 2018. Zwłaszcza, że nie unikamy incydentów zimowych. A temperatury na poziomie -10,15 w nocy to już raczej temperatury z mała syberyjskie.

          9. @Osowa rozumiem, że możesz nie lubić takich temperatur, ale na naszą normę to co najwyżej zimno, syberyjskie mrozy to tmax > -10 st. i tmin > -20 st. Zobacz sobie taki styczeń 1987, to dopiero była Syberia

          10. @Osowa – patologia to jest to, co ludzie wyrabiają z Ziemią i niszczeniem przyrody oraz klimatu, a nie prognozowane ochłodzenie…

        2. @Osowa
          Obecna wiosna meteorologiczna (od 1 marca do teraz) zapisuje się powyżej normy (bardzo ciepła), a nie chłodna.
          Przesadzasz z tymi syberyjskimi mrozami w lutym 2017. W I połowie lutego 2017 była zima z tmax minus 5-10°C opadami śniegu i spadkami do ok minus 15°C w nocy. Te „syberyjskie mrozy” to były w styczniu 2017, a w lutym 5 lat wcześniej.
          „Luty 2016 był lekko ciepły okresami chłodny”? Też przesada i zaklinanie rzeczywistości bo był to luty anomalie ciepły który w większości Polski nie przyniósł ani jednego dnia z całodobowym mrozem. Oczywiście wyrażasz subiektywne opinie.

  106. W rejonie Tarnobrzega równo pada od kilku godzin. Opady mają się nasilać i w prognozach na jutro opady konwekcyjne. Jeśli się potwierdzą, to 50 mm jest realne. Ze skrajności w skrajność.

  107. im więcej poleje teraz tym większa szansa na opady od początku maja kiedy prognozowane są strefy opadowe z północnego-zachodu.
    Chyba nie często sie zdarza zeby anomalia na dolnym śląsku wyniosła około normy, a na Podlasiu prawie 7 stopni powyżej normy, dzisiaj tam też ma byc najcieplej.

  108. Zwracam uwagę na chłodną końcówkę kwietnia i pierwsze dni maja – niemała część Europy w niebieskich barwach (za 10 najbliższych dni), a czego tej skali nie mieliśmy od… końcówki stycznia:
    https://meteomodel.pl/klimat/gfsanom_eu.png
    Jest to oczywiście skutek blokady w rejonie Islandii i dominacji spływu z N/NW (najchłodniejszy kierunek w porze ciepłej) w najbliższym czasie, z nasileniem się go po 03.05.

    Z przewidywaniami na cały maj wolę się jednak jeszcze wstrzymać, wszak mam na względzie to co napisał wyżej @Zbigniew – ale i zarazem niczego nie przesądzając o całym miesiącu, jak i okresie letnim również.

    Poza tym, w sensie opadowym będę myślał bardziej „optymistycznie” jak strefy z umiarkowanymi opadami będą przechodziły regularniej przez cały kraj (nie pogarszając jednak aury na dłużej), bez tak dużych dysproporcji opadowych na jakie zanosi się obecnie.

    1. Uzupełnię jeszcze, że ECM zredukował już sumy opadowe dla Warszawy w najbliższym czasie do poniżej 5 mm. Dla odmiany już na jutro (29.04) przewiduje Tmax 21°C przy ponownie coraz pogodniejszym niebie…

      Za to daje kolejną „szansę” na istotniejsze opady podczas ochłodzenia ok. soboty 04.05 (to byłoby już z niżu „nurkującego” z N/NE) oraz jeszcze większe przy kolejnym niżu czarnomorskim (to jednak jeszcze czyste „fusy”).

      Nie mniej, przy blokadach trzeba mieć na względzie, że niepewność prognostyczna staje się bardzo duża – zwłaszcza w kwestii opadów, nawet w dość bliskim terminie (np. do 3-5 dni).

      1. Lucas nie wiemy, jak się potoczy sytuacja baryczna dzisiaj, jutro i w najbliższym czasie. Wiem za to jedno, prognozy dla Mazowsza zarówno te opadowe jak i temperaturowe są bardzo różne i takie były w ostatnich dniach. Ty za to skupiasz się od jakiegoś czasu jedynie na tych najsuchszych i widzących możliwości gorąca i tylko o takich nas tu „informujesz”, co powoli zaczyna przypominać klasyczne krakanie i działanie na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Być może tak będzie w rzeczywistości, natomiast nie musisz mnie o tym codziennie „uświadamiać” i do tego jeszcze w tendencyjny sposób by nakręcić atmosferę. Nie lubię takiego czarnowidztwa, wolę o różnych negatywnych scenariuszach nie czytać w ogóle, szczególnie gdy nie są przesądzone na 100%. Wolę żyć nawet mniej prawdopodobnymi nadziejami niż być ich brutalnie pozbawiany. I podejrzewam, że nie jestem w tym jedyny.

        1. @RadomirW
          A nie zauważyłeś czasami, że ma to związek w dwiema kwestiami, tzn.
          1) przecenianymi przez niektórych sumami opadowymi (poza S/SE kraju) w obecnym czasie, w związku z marnymi zapasami wilgoci,
          2) sugerowaniem już teraz jaki będzie w całości maj na podstawie jakiegoś jednego ochłodzenia (w tym wypadku około kolejnego weekendu)…?
          Na razie „grunt” mamy taki, że w sporej części kraju nadal będzie zbyt sucho, a i wszystkie miesiące po styczniu (który był jedynym przerywnikiem od marca’2018) kończą się anomaliami +1/+4K…
          Kiedy i w jakich okolicznościach się to zmieni na razie pozostaje sprawą otwartą.

          1. Zgadzam się z tobą lucas bo u mnie np całe opady w kwietniu to 4 mm. Mocniej pada tylko na południu a reszta kraju dalej sucho, tylko niewielki opady. Poza tym to przyszłe ochłodzenie też raczej bez szczególnych opadów niestety

  109. U mnie jeszcze wczoraj było znosnie, zwłaszcza wieczorem. Obecnie już zimniej, ledwo 9 stopni. I pada. Prognoza to tragedia, temp maksymalne przez 8 dni w przedziale 9-15 stopni, jedynie 3 maja 17 stopni. Od wtorku jakieś słońce może być ale za to nocami zrobi się zimno.

    Majówka ludziom się kojarzy z otwieraniem sezonu grillowego, pochodami pierwszomajowymi, sezonem maturalnym, sezonem komunijnym i tym podobnym. Nie sądzę by ktoś ten okres kojarzył z marznięciem na temp 10 stopni w dzień albo jeszcze niższej. Maj 2004 ze średnim tmaxem 17.5 jest najchłodniejszy w XXI wieku. Oczekiwany średni tmax to prędzej koło 19,20 stopni.

    Eh chciałbym żyć sobie w takim Phoenix czy innym San Diego gdzie nie ziębi ani nie pada prawie w ogóle i nikt nie robi z tego problemów. Mają od wuja kasy i wszystkie niezbędne rzeczy sobie przywiozą z regionów gdzie pada dużo i często.

    1. W San Diego mają trzęsienia ziemi, więc z góry dziękuje za takie atrakcje. Idealny klimat ma dla nas południowa Europa, brak poważnych trzęsien, huraganów, niska wilgotność latem (20%). Nawet na Bałkanach jest już nieźle, a to tylko kilkaset kilometrów dalej na południe. Za tydzien my bedziemy marznąc, a oni będą mieli przyjemne 18 stopni.

      1. Bałkany maja fajny klimat. Lato jest prawdziwe, wiosna i jesień ciepła a zima wciąż bywa zimowa i mroźna za sprawą większej odległości od oceanu. Nie jest to jednak wersja ekstremalna jak np Kazachstan. Bardzo kontynentalne klimaty maja niestety o wiele za długą zimę by być przyjemne. Dwa trzy miesiące ze średnią -17 by było spoko ale oprócz nich masz jeszcze listopad i marzec ze średnimi -5. W efekcie pół roku termicznej zimy wg polskich norm. A termicznego lata wcale nie więcej.

        W Polsce zmiany klimatyczne w skali całego roku są dla mnie dość neutralne. Bo w porze cieplej jest poprawa ale w chłodnej jest pogorszenie. Zima coraz częściej wygląda jak trzy dodatkowe listopady następujące po nieco cieplejszym niż kiedyś właściwym listopadzie.

  110. Nawiasem mówiąc IMGW ww ogóle nie wyszła mapa synoptyczna na dziś. Centrum niżu jest zupełnie gdzie indziej niż narysowali:
    http://www.pogodynka.pl/polska/mapa_synoptyczna

    Znacznie lepiej wyszło to brytyjczykom z Metoffice:
    https://www.metoffice.gov.uk/weather/maps-and-charts/surface-pressure/#?tab=surfacePressureColour&fcTime=1496098800

    Radary meteo pokazują, ze ten front wygląda jak na mapie z Metoffice i Gdańsk jest już za nim, czyli chyba więcej opadów nie będziemy mieli. W sumie coś popadało w nocy ale od rana nic.

  111. Niewiele zabrakło by strefa opadów sięgnęła Warszawy, raptem jakieś 30 – 40 kilometrów i mielibyśmy sensowny opad, a tak Gucio.

  112. Mam prośbę do Was a szczególnie do Lucasa, którego wiedzę bardzo cenię o prognozy na najbliższe 5 dni bo z tymi jest coraz gorzej. Miało padać i co? i nic. Za to wszyscy chętnie się wypowiadają co będzie za miesiąc albo za pół roku. Dajcie dobre prognozy na teraz jak robił to starej daty i nieodżałowany Andrzej Zalewski w Eko radio. A co będzie za miesiąc to dajcie sobie spokój. Te prognozy są tyle warte co kilo kitu.

    1. Przecież ja właśnie też daję wyraz temu, że nie ma się co „nakręcać” na takie, czy inne zdarzenia pogodowe, np. opady dopóki nie pojawią się w realu w odpowiednio dużych i częstych ilościach (nie tylko na samym S kraju). Albo na miesiąc chłodniejszy od normy, dopóki nie będzie ku temu realnych przesłanek np. po 20 jego dniach.

      1. Czasami nawet 20 dni to za mało. 20 sierpnia 2016 roku byłem już prawie pewien, że trwający miesiąc będzie najchłodniejszy od 1998 roku, a jednak :)

        1. @PiotrNS dla mnie w tym temacie liderem jest jednak listopad 2018, jego pierwsza połowa była tak odjechane, że wydawało mi się że podobnie jak kwiecień z majem osiągnie rekord ciepła, a tak naprawdę w skali całego kraju pomimo i tak wysokiej anomalii (+1,17K) był siódmym najzimniejszym w obecnym wieku, co po pierwszej połowie wydawało się niemożliwe, ale jednak zimowa końcówka listopada okazała się bardziej zimowa od całej ostatniej zimy :D

          1. „jednak zimowa końcówka listopada okazała się bardziej zimowa od całej ostatniej zimy :D”
            Mam nadzieję, że to był żart?

          2. @podlasianin nie wiem jak było u Ciebie, ale u mnie ostatnia zima była wyjątkowo mizerna. Pierwsze dwa miesiące to paskudne zerowe badziewie, tylko luty był wyraźnie ciepły. Może trochę przesadziłem, bo było kilka zimniejszych dni w styczniu niż w końcówce listopada, ale był to zimny wstęp do wyjątkowo ciepłej zimy

      2. Uzupełnię jeszcze, że z podobną ostrożnością należy podchodzić do ocen, że jakiś miesiąc może być wyjątkowo ciepły, bo na to wskazuje jego początek -jak np. we wspomnianym tu listopadzie’2018.
        Ogólnie jednak – zanim cokolwiek nastąpi – wiadomo, że statystycznie mniej „ryzykujemy” obstawiając, że dany miesiąc będzie (ponownie) cieplejszy, niż że (dla odmiany) będzie chłodniejszy. Zwłaszcza ku temu drugiemu musimy mieć jakieś „mocne” przesłanki, jak np. około połowy miesięcy zimowych a’la styczeń/grudzień 2010 r., czy luty 2012 r.

        1. Wynika to np. z tego, że średnie temperatury cały czas rosną, a my najczęściej używamy refa 1981-2010. Miejsce ‚zerowe’ takiego refa wypadnie 1 stycznia 1996. Teraz przyjmijmy, że klimat w Polsce ociepla się liniowo w tempie 0.3K na 10 lat (zakładamy że np. po 2013 NIE nastąpiła eskalacja i zwiększenie tego trendu).

          Teraz zdaj sobie sprawę, że jesteśmy ponad 23 lata od tego ‚miejsca zerowego’. Obecna ‚norma’ jest o około 0.7K wyżej niż norma dla 1.01.1996 (połowa okresu ref 1981-2010). Oczywiste jest więc, że większość miesięcy będzie POWYŻEJ tej normy. Rzecz jasna różne miesiące wykazują różne trendy (ba, to się różni między miastami, bo np. u mnie czerwiec się mocno ociepla a nad morzem stoi w miejscu) ale tak czy inaczej, obecnie miesiąc o odchyleniu 0.0 względem 1981-2010 to w istocie chłodny miesiąc. I to nawet nie lekko chłodny, -0.7 to już umiarkowanie chłodny w niektórych przypadkach. A taki z odch. +1.0 wcale nie jest ciepły tylko w granicach normalnego.

          Niektórzy to nawet agitowali za używaniem ref 1961-1990, gdzie chłodnego miesiąca letniego nie widziano od prawie 20 lat.

          1. Alewis – w naszym polskim klimacie, żeby przeciętny Kowalski odczuwał miesiąc normalny, przeciętny to średnia dobowa musi być minimum +1.5, 2. Mniej wiecej tak wypadnie tegoroczny kwiecien. Poniżej 1 stopnia to już odczuwalnie zimnica. A co do samej zimy to Jacob ma rację. Przez to zerowe badziewie grudzien pomimo wysokiej anomalii odczuwalnie był chłodny, o styczniu już nie mówiąc. Zresztą listopad, grudzien i styczen nie ustrzegły się kilku poważnych mroźnych incydentów. Chociaz zima i tak zdecydowanie łagodniejsza niż 15/16 i 16/17.

          2. akurat o zimę poniżej normy to ja się nie obrażę, wprost przeciwnie. Zima powyżej normy to badziewna plucha i średnia miesięczna 0…+3. To nie Grecja by styczeń miał średnią +10.

            Żeby zima w ciepłej wersji była akceptowalna to anomalia musi być WIELKA. Taka rzędu 4-5K powyżej 1981-2010. Jak jest +1-2K to mamy badziewną pluchę typu spada śnieg i za 3 dni spływa. To już wolę -4K i zimę trzymającą bez większych przerw.

          3. Alewis – takie by były zimy, które wspomniałem wyżej, czyli 16/17 i 17/18. Wyjmij ciepłe grudnie 2015 i 2016 i zobacz co by było. Zreszta chyba jedna z tych zim wyszła blisko normy i to wlasnie dzieki grudniowi.

          4. u mnie zima 2015/6 była wybitnie ciepła…grudzień z rekordem ciepła, luty wyjątkowo ciepły (ani jednego dnia z mrozem za dnia, pełno pluchy). Jedynie styczeń chłodnawy z krótką mroźną falą na początku. Od 24 stycznia zimy nie było w ogóle (tzn całodobowego mrozu), do końca marca mieliśmy mokrą przedwiosenną pluchę, temperatury za dnia w zasadzie stały w miejscu 2 miesiące.

            Zima 2016/7 – ta była poniżej normy i to wyraźnie. Grudzień w normie, styczeń bardzo zimny (-4K anomalii!), luty w normie. Średnia anomalia całej zimy względem 1981-2010 wyniosła około -1K. Jak na całą porę roku to dość chłodno. Najchłodniejsza zima od 2010/11 jeśli brać samo DJF (z marcem chłodniejsza na pewno będzie 2012/3)

            Zima 2017/8 – a ta już była kolejną pseudozimą. Grudzień jesień, styczeń jesień, luty chłodniejszy, choć do 24-go w normie, chłodny wyszedł z powodu silnych mrozów na przełomie lutego i marca.

          5. Ciekawostką zimy’2017/8 było to, że tak właściwie bardziej zimowe okazały się miesiące JFM, niż DJF – i to nawet w sensie temperatur bezwzględnych.

  113. nad Ukrainą powstaje jakiś większy układ, niewykluczone że przekształci się w mezoskalowy układ konwekcyjny przynoszący spore ulewy na lini lubelszczyzna-dolny ślask

  114. U mnie tymczasem od wczorajszego wieczora nieprzerwanie pada i mogę z radością powiedzieć że na podkarpaciu susza przechodzi do historii przynajmniej na jakiś czas.Woda w Wisłoce znacznie się podniosła i płynie wartko w kolorze kawy.Spadło do tej pory aż 37 mm. i nadal dość mocno pada.Za oknem jest listopad ale taki dzień jak najbardziej był potrzebny.Teraz tylko jak wszystko wybuja to będzie jak w Dżungli,choć oczywiście temp, znacznie niższe,ale nie ma wątpliwości że wszystkie rośliny sporzytkują tą wilgoć.

    1. Widać, że ostatnio opady najbardziej „polubiły” tereny bliżej gór. Także zimą najwięcej waliło tam śniegiem, czego skutkiem była jedna z największych pokryw śnieżnych w naszych górach, pomimo ogólnie dość łagodnej zimy.
      Natomiast spora część Polski nizinnej (np. Mazowsze) nie dość, że miała lichą pokrywę śnieżną, to jeszcze teraz wiosną pada rzadko i/lub słabo.
      Niby taka polaryzacja jest normą, ale obecnie jest ona zbyt nasilona.
      Ciekawe kiedy coś w tym względzie się zmieni (?) – oby bez przegięć w drugą stronę…

  115. dodatkowo modele prognozują powstanie kolejnego niżu dokładnie nad Polską który moze bardzo wzmocnić ulewy, niewykluczone że miejscami do wtorku spadnie powyzej 50 mm.

  116. U mnie trochę więcej pada dzisiaj, bo między 8 rano a 14 w południe było 4 mm opadów. Suma za 24 godziny (od 8 do 8 czasu lokalnego) już raczej nędzna, tylko 2 mm. Zobaczymy ile napadało między 14 a 20.

    Pogoda jest okropna, bo słońca nie ma w ogóle a temperatura oscyluje wokół 10 stopni, często będąc poniżej tego progu. Zaraportowany tmax dla 27 kwietnia wynosi prawie 22 stopnie ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością, tyle wynosiła temperatura 26.04 o godz 18 UTC (20 czasu lokalnego). Sam dzień 27 kwietnia odznaczał się temperaturą o ponad 10 stopni niższą – WSZYSTKIE raporty godzinowe od 6.00 rano do końca dnia podają temp 10-11 stopni. Ani wyższą ani niższą. Rację miał model UM który tyle prognozował. Reszta dawała 14, 16, nawet 17. Ciekawe kuźwa skąd, jak jest całkowite zachmurzenie grubymi chmurami to temperatura będzie STAŁA całą dobę, nawet latem.

    Jak już I TAK pogoda jest tak paskudna to mogło by padać porządnie. 40-60 mm w te kilka bezsłonecznych i zimnych dni. W Maju 2018 spadło 36 mm, w Lipcu 2018 – 51 mm w czasie takich pogorszeń pogody z całodziennymi opadami. Po takich opadach (nie konwekcyjnych) mogło sobie być dalej gorąco i słonecznie, przyroda nie obsychała, wszystko było bujne jak nigdy wcześniej. Te 10 mm deszczu co nabździuli nie zmieni nic, tylko wkurzy ludzi co mają teraz wolne, a pogoda za oknem jak w listopadzie.

        1. Tarnów 45mm, Kraków 42mm. I dalej ma tam padać 😊. A pewnie są stacje gdzie już spadło >50mm. Więc akurat tej obietnicy jak najbardziej dotrzymam 💪🌧

          1. Z tym, że z mojego punktu widzenia to jest właśnie „cherry picking”. Co mi z potopu w na stacjach górskich jak tu prawie nic nie spadło. Bo twierdzenie, ze 7 mm to „bardzo dużo” w kontekście hydrologicznym to absurd.

            Jedyne co mnie pociesza to zapowiadany chłód. Przynajmniej parowanie będzie w miarę małe.

          2. Czy Kraków i Tarnów to stacje górskie to akurat się nie zgodze. Ale oczywiście masz racje co do tego, że strefa tak obfitych opadów będzie mocniej ograniczona, niż wskazywały modele. Na jej ostateczne podsumowanie jednak poczekam do jutra, gdyż dzisiaj w południowej połowie kraju dopaduje kolejna solidna porcja wody.

  117. No i u mnie praktycznie nic nie spadło. Dosłownie nic. Kiedy 50 km dalej lało wczoraj wieczorem całkiem nieźle. No cóż… od jutra w całym moim regionie słonecznie i 19 stopni i tak do piątku.

    1. A w Nowym Sączu deszcz pada nieprzerwanie już od 24 godzin, momentami intensywnie. Nie pamiętam kiedy ostatnio opad deszczu trwał cały dzień, ale na razie nie mam nic przeciwko temu, by tak było. Można powiedzieć – ulga.

      1. A tymczasem na Podlasiu kolejny ciepły słoneczny dzień z rzędu, 20C i Słońce. Niby 2 ostatnie dni prognozy pokazywały praktycznie cały czas zachmurzenie całkowite, a Słońce to praktycznie waliło non stop, no może dzisiaj troszkę mniej ale nie zmienia to faktu że na Podlasiu trwa od końcówki marca uslonecznienie a’la Sevilla. No i przy tym strasznie i rekordowo sucho. Moj ulubiony typ pogody. Aż sam sam się dziwię, że polski zimno- wilgotny klimat dał tak długi czas sloneczno- łampowej pogody.

        Btw dzisiaj troszkę pokropilo, ale ten symboliczny opad trwał może tylko 5 minut. Co jeszcze bardziej zaskakujące, 4 kolejne dni to znowu lampa. Rekordowy kwiecień pod względem uslonecznienia i suchości, tylko te temperatury mogłyby być wyższe.

        1. Była dziś ładna pogoda w przeciwieństwie do reszty Polski, ale jest za sucho dla rolnictwa. Od piątku w końcu pewniejsze opady, ale niestety przyjdą potem przymrozki i wszystko wymarznie.

        2. to na południu kwiecień będzie miał usłonecznienie wyższe od normy ale dalekie od rekordów. 191 godzin, jeśli wierzyć prognozie (0 słońca jutro i 3h we wtorek) to będzie łącznie 194 przy normie ok. 175. Rekordowy kwiecień 2009 ma 290 godziny, więc tegoroczny nawet nie ma podjazdu, całe 100 godzin od rekordu.

          Cechą charakterystyczną jest niewielka liczba dni w przewadze pochmurnych (ale nie całkiem tzn 20-40% usłon.) oraz pół pogodnych. Było 14 dni całkiem lub prawie całkiem pogodnych (bezchmurnych) oraz 8 dni totalnie ciemnych. Zostaje więc zaledwie 8 takich pomiędzy.

          W sumie Podlasie często ma do dupy usłonecznienie, to co się tam działo w październiku 2017 albo przez całe lato 2016 woła o pomstę do nieba.

          1. Za to ostatnio im bardziej na N/NE tym lepiej z usłonecznieniem. To zapewne zasługa wyżów, które często rozwijają się od N Europy.

        3. zależy gdzie, Białystok fakt, był dzisiaj słoneczny i ciepły i z 20 stopniami, ale jak pisałem bez opadów…. wyjechało się kilkanaście km na północ od Bia i pochmurno i ok. 16-17 stopni, czasem nawet pokropiło… taka nierówność pogodowa

    2. W Warszawie naprawdę symboliczne i krótkotrwałe siąpienie (tzw. kapuśniaczek), które już chyba zresztą się zakończyło – przynajmniej w moich okolicach.
      Jeżeli w nocy nie przewali się jeszcze jakaś losowa komórka opadowa – to nic więcej z tego nie wyjdzie. Główny tor opadowy ustawił się S Polski i tylko tam na razie susza będzie zażegnana, a przynajmniej przejściowo wyraźniej zredukowana.

  118. ale powstała rzeka atmosferyczna ze wschodu na zachód wprost na mnie, w miejscu jej przechodzenia może bardzo dolać jak na kwiecień

    1. duży kontrast w maju bywa dość często. Początek maja 2011 – zima w pełni na zachodzie Polski, 20 stopni na Podkarpaciu.

      podobnie na początku maja 2017 (dni ok. 4-6 maja), bardzo nieprzyjemnie (zimno, ponuro) na zachodzie, lato na wschodzie.

      To chyba wynika z tego, że PA wciąż może solidnie przypizgać, a inne masy powietrza są już nieźle wygrzane. Kontynentalna ze wschodu już na pewno nie niesie mrozów jak zimą. Za to latem nawet PA przyniesie względne ciepło jak jest słonecznie. W 2018 to mieliśmy upał płynący z północy. Wygrzany nad suchym kontynentem oraz rekordowo ciepłym bałtykiem.

      1. Tak maj potrafi przynosić duży kontrast termiczny jeśli chodzi o temperaturę maksymalną. Od temperatur ok 0 stopni aż do upałów powyżej 35 stopni. W miesiącach letnich różnica w temperaturach jest znacznie mniejsza. Maje 2011 i 2017 pokazały właśnie duży kontrast – były zarówno krótkotrwałe incydenty zimowe jak i epizody letnie z upałami.

  119. W Łodzi na szczęście konkretnie popadało – na moje oko ze 30 mm. Przydałby się jeszcze jeden taki dzień. Poświęciłbym dla tego nawet jutro dojazd do pracy komunikacją miejską zamiast ukochanego roweru, żeby deficyt opadu mógł zostać złagodzony. Widzę jednak, że modele wycofują się z jutrzejszego deszczu

    1. Wg danych Pogodynki w Łodzi spadło 7 mm.
      A w Warszawie – na Okęciu 1 mm, na Bielanach 0.3 mm, a w Legionowie już 0 mm…

      1. Zaręczam, że spadło dużo więcej niż 7 mm (może z tym 30 mm troszkę przesadziłem) a mieszkam 7 km w linii prostej od stacji Lublinek.

      2. Akurat Lublinek to jakoś pechowo położona stacja jeżeli chodzi o zartówno temperatury jak i opady. Z reguły noce są tam znacznie chłodniejsze jak w mieście (najniżej położony punkt miasta) + opady są znacznie słabsze, burze często Lublina nie sięgają itd. Najwięcej spadło w okolicy Parku Krajobrazewego Wzniesień Łódzkich. Patrząc na radary było to spokojnie ok 10mm

    2. @peter
      7mm z opadu ciągłego przy tak niskiej temperaturze to wydaje się być naprawdę sporo. U mnie wczoraj po wielogodzinnej śladowej MŻAWCE było pełno wilgoci. A po wieczornym półgodzinnym opadzie pojawiło się pełno kałuż. Po prostu dawno nie widzieliśmy konkretnych opadów i stąd takie wrażenie. Jakby u mnie spadło 7 mm to bym się aż dziwnie czuł xD

  120. U mnie na Bielanach 5 minut mocniej popadalo i tyle. Wszystko poszło bokiem, nawet nie patrzę na modele, bo jeszcze kilka dni temu, według prognoz miało dziś mocniej popadać a wyszło, jak zwykle ostatnim czasem.Patrze na radary i szczerze zazdroszczę, widząc jak praktycznie cały dzień leje, nacalym południu. Nawet się nie nastawiam, że nastepne prognozowanie deszcze dla Warszawy się sprawdzą. Zobaczę to uwierzę.

    1. Łódź od Wwy dzieli nieco ponad 100 km w linii prostej, a południkowo 30-40 i to wystarczyło. Front na szczęście mnie zahaczył – wyraźna ulga. Mam nadzieję, że jeszcze popada

    2. Widać, że niżowi z SE nie wystarczyło „power’u”, aby strefy opadowe wyrzucić odpowiednio dalej na N – jak to było wcześniej prognozowane. Wyże z N Europy, wespół ze słabymi zasobami wilgoci skutecznie zredukowały opady w sporej części Polski E/N/W – inaczej niż dalej na S kraju, gdzie wytworzyła się swojego rodzaju aleja opadowa (o kierunku ze E na W).

    1. A na C Mazowszu zamiast zapowiadanych na teraz największych opadów – zza E horyzontu pojawiają się przebłyski Słońca. W nocy już nie popadało, czyli w sumie spadło tu 0-1 mm…
      Od N/NE rozszerza się bezchmurna strefa (lub z niewielkim zachmurzeniem). A wg prognoz dzisiaj za dnia temperatura może przekroczyć nieco 20°C.

      Kolejna szansa na opady podczas ochłodzenia po 03.05. Ciekawe tylko kiedy popada tu wyraźniej coś faktycznie w realu, a nie w samych prognozach…???

      1. Obawiam się, że nie prędko!!! I jak będzie taka susza, to jak będzie wyglądało lato w tej betonowej suszarni, warszawce?? Nie chcę nawet o tym myśleć :(

    2. @daniel – wreszcie i nareszcie u mnie też solidnie pada, ze zmiennym natężeniem. Wrocław wreszcie odetchnął z kurzu i pyłu. Trzymam kciuki, żeby jeszcze chociaż do wieczora padało.

      1. obiecałem ci że będzie padać, że strefa podąży na południowy-zachód, wiem że dużo potrzeba, ale należy się cieszyć zwłaszcza że to ciągłe opady.

  121. Nie pisałem tu nic kilka dni, bo już miałem dość prorokowania i przepychanek, więc czekałem na efekty tych opadówek, które istotnie są w wielu regionach imponujące- zwłaszcza na S kraju, gdzie chyba suszy na pewien czas mówimy do widzenia, zwłaszcza, że… dalej tam ma padać. Jednak jest też sporo regionów, gdzie popadało mizernie, dużo mniej niż wg prognoz…. takim regionem niestety jest moja okolica. Dlatego szczerze mówiąc nie wiem już jak podchodzić do prognoz kolejnych opadów na dni 2-5.05. Chyba najbardziej zaufam modelowi ICON, który mam wrażenie najlepiej przewidział sumy i jako pierwszy mocno ograniczył opady w moim regionie.
    To, co wydaje się pewniejsze od opadów, to spływ bardzo zimnego powietrza. To już potwierdzają wszystkie modele. Chociaż zostały jeszcze 4 dni, to myśle, że akurat ten wątek zmianie nie ulegnie. Dobrze, że podczas tak suchej wiosny zdarzają się bardzo zimne okresy, ponieważ niższe temperatury ograniczają parowanie. Poza tym zawsze to jakieś „odreagowanie” po 2018 roku. Chociaż osobiście bym wolał takie okresy latem. Cieszy mnie też, ze akurat luty i marzec odpuściły większe ochłodzenia, ponieważ w tych miesiącach mi najbardziej zależy na temperaturach powyżej normy.

    1. Wiemy wiemy kmroz. Ty nie lubisz zimy zimą i lata latem :) Co do opadów to jestem zadowolony choć chyba dla DŚ zapowiadano więcej. Jednak ten front dość mocno przyspieszył i nie będzie padać do samego wieczora.

    2. Akurat to patologiczne ochłodzenie nie jest nikomu do szczęścia potrzebne. Argument o słabszym parowaniu jest słaby, albowiem zapowiadane przymrozki mogą być zabójcze dla roślin. Są jeszcze opcje pośrednie nie tylko wybór pomiędzy spiekotą jak w 2018 roku a mrozem do -7,2 stopni jak w 2011 roku. Każdy taki spływ z arktyki z temp -5 na 850 hpa jest aberracją.

    3. Nie wiem czy przymrozki teraz są takie dobre, to jest kluczowy okres dla wielu upraw.
      Wystarczyłoby mniejsze ochłodzenie bez przymrozków, a najlepiej wiele dni pochmurnych z ciągłymi opadami deszczu w północnej i środkowek Polsce, tak jak teraz na południu.

        1. Ale kmroz wie, że są potrzebne, a z kolei bez owoców się obędzie.
          Krzysztof, fajny z Ciebie synek, w wielu kwestiach zgadzam się z Tobą, ale litości – analizuj na chłodno to, co piszesz, bo czasami wygląda to po prostu źle i basta!
          Zostawiam ten mocny w wymowie wpis ku przemyśleniu i idę plewić mikroskopijny ogródek, ale jeszcze tu wrócę (nie ma emotikonki wygrażania paluchem, więc wstawiam :)).

          1. Zauważ, że akurat w tym wpisie słowem nie wspomniałem o przymrozkach. W innym faktycznie wspomniałem, że są mniejszym złem, w porównaniu do zabójczej suszy, która może spowodować równie zabójcza falę upałów.
            W 2017,2014,2011,2007 były przymrozki, miałem mniej owoców latem, ale były normalne temperatury i było pięknie zielono. No, w 2014 lipiec trochę dopiekł w drugiej połowie, ale poza tym przyjemne, łagodne lato.
            Oczywiście najbardziej bym chciał tego co napisałem, czyli ciągłych opadów z natężeniem około 1mm/h, trwających nieustannie przez 5-7 dni przy stałej temperaturze około +10 stopni. Coś takiego by mogło uratować nas przed rzezią, nawet gdyby potem powróciła piękna pogoda. A jak ma nie być takich opadów, to niech chociaż będzie pochmurno i chłodno (niekoniecznie mroźno od razu!)

            PS Jak mówimy o ogródku. Zazdroszczę Ci, że masz pewnie już normalnie zielono w ogródku. Ja ciągle czekam i mam nadzieję, że się doczekam.

  122. Sytuacja trochę jak w roku 2014 lub 2010, kiedy na S kraju padało najczęściej i najmocniej – a im dalej na N, tym z opadami było bardziej „krucho”. Do dzisiaj nie zapomnę wymiany zdań jak to w jednych regionach narzekali na nadmiar opadów, a w innych na wyraźny ich deficyt…

    A dzisiaj sytuacja wygląda z grubsza następująco:
    – ok. 1/3 terenu Polski susza wyraźnie złagodzona, a może i (przejściowo) zażegnana,
    – ok. 1/3 terenu Polski susza tylko nieznacznie złagodzona,
    – ok. 1/3 terenu Polski susza trwa w najlepsze…

    Zobaczymy, czy jakieś istotniejsze zmiany przyniosą w tym względzie kolejne „roszady baryczne” nad Europą po 03.05 (?) – tym razem sprowadzające do nas „oddech” Arktyki…

      1. No raczej w Wielkopolsce, czy Łódzkiem ma już w ogóle nie padać lub padać niewiele. Strefa opadowa ma się wyraźnie kurczyć w kierunku Czech – tak więc raczej nie będzie jak piszesz, na razie co najmniej do 03.05, a później zobaczymy (?).

          1. I właśnie o to mi chodziło, że na obszarach zwłaszcza Polski C, częściowo także N/W, gdzie do tej pory spadło powiedzmy 5-15 mm wody (czyli z grupy środkowej), dzisiaj ma padać już sporadycznie lub nie padać w ogóle.

  123. Gdańskie Wody mają multum stacji pomiarowych w Gdańsku i Sopocie. To skutek działań po deszczach nawalnych, które kilkakrotnie zalały miasto:
    https://pomiary.gdanskiewody.pl/home/rain

    Uśredniając metodą „na oko”, można stwierdzić, że 27.04 spadło w tych dwóch miastach ok. 5 mm deszczu, 28.04 około 0,5 mm, a dzisiaj zero co się już utrzyma z braku jakichkolwiek chmur.

    Efekt? Miło się zazieleniło ale na długo te 5-6 mm nie starczą.

  124. W związku z ochłodzeniem i prognozą jego pogłębienia przy końcu tego tygodnia oraz czytając komentarze niektórych tuzów i piewców jedynie wg nich „słusznej” pogody Sun&Flame, proponuję nowy wątek pt. „stękanie rytualne”. Pojawiają się takie sformułowania, jak pogodowa „patologia”, „masakra”, „tragedia”, „dramat”, itd. Zatem w wątku tym, czarny patos pogodowy mile widziany i pożądany. ;-)

    1. Znam stary amfiteatr miejski, w którym moglibyśmy odegrać tą sztukę. Kostiumów mam pod dostatkiem, ażurowość ich (za sprawą moli) dodaje zmysłowości, tzn. widać byłoby to i owo. Zresztą sceneria owego amfiteatru – z walającymi się zużytymi środkami „przeciwpomysłowymi” oraz opakowaniami po wodach nie zawsze sodowych – sprzyjać może zatańczeniu dance macabre.

      Pozdrowienia stołecznemu Śląskowi Dolnemu miastu śle ten, który – ku uciesze gawiedzi – przelotem je jutro być może nawiedzi. Hej!

    2. te sformułowania moim zdaniem oddają rzeczywisty poziom mentalny piszących :)
      ja choć wybitnie ciepłolubna jednostka, cieszę się z opadów i perspektywy grzybobrania za około 2 tygodnie , bo mimo tych wszystkich stękań na prognozy w kolejnych dniach ma być typowa pogoda dla 1 dekady Maja może nie wymarzona ale przecież NORMA to równowaga między tymi najcieplejszymi a najchłodniejszymi możliwościami i chyba część osób o tym zapomina.

  125. Na Podlasiu (Bialystok) kontynuacja pięknej ciepłej słonecznej lampowej pogody, znowu przyjemne 20C i Słońce. :D

    Swoją drogą współczuję tym z południa, tam to musi być od kilku dni/teraz patola :D 10C przy opadach deszczu, winnicy i ciemnościach… Zdecydowanie mój najgorszy typ pogodowy.

    Ten tydzień ma być piękny, dopiero w weekend pogorszenie aury z 13C w dzień. Swoją drogą nie lubię takiej patologii o tej porze roku. Na szczęście u mnie jest inaczej :))

    1. Nie wiem, jak można współczuć komukolwiek deszczu po miesięcznej posusze. I wcale nie jest tak zimno. Powiedziałbym wręcz, że nawet przyjemnie. Mamy dopiero koniec kwietnia, a nie lipca.

        1. Otóż to, Kamilu, otóż to!
          Mam jednak ogromną prośbę do siebie i do Was: nie karmmy Podlasia, pogódźmy się z jego wizją trollingu:)

          1. Widzę, że osoby skrajnie zimnolubne lubią traktować cieplolubkow jako trolli, no cóż jak lubicie patologie pogodowa tj deszcze ciemności i 10C (pod koniec kwietnia) nie moj problem. Tylko dajcie się cieszyć piękna pogoda innym :)

            Susza bla bla bla haha , pojedzcie sobie do Hiszpanii latem to dopiero zobaczycie co to susza. Bez pozdrowień :D

          2. Wiesz co mnie uderzyło po powrocie z wczasów w Hiszpanii do Polski w czerwcu 2014 roku?
            Piękna, soczysta, pełna zieleń, jaskrawe kolory i mnóstwo kwiatów. Zupełnie inaczej niż tam, gdzie trawa ma kolor żółto-brązowy, wszystko jest wyschnięte na wiór, nawet liście na drzewach są „wyblakłe”.
            Tak więc dziękuję, nie chcę Hiszpanii w Polsce :)

  126. W Hiszpanii owszem latem jest często susza, ale tylko latem. Poza okresem letnim wszystko pięknie jest zazielenione, często pada (solidnie) co skutecznie ja zwalcza., także niejako argument o suszy to chyba jako takie pocieszenia się zimnolubow że nasz klimat nie jest taki zimny… Jakby tu padało jak w Hiszpanii o suszy mowy by nie było. Lato to ma być lato, a nie jego podmianka. Rumunia ma juz spoko. Z całym szacunkiem, ale lato w Polsce wg mojego mniemania jest bardzo bardzo słabe.

    Liczba dni mroznych w tym zimnym klimacie deklasuje liczbę dni upalnych, a zarowno mróz i upał to skrajności. Z powodu mrozu w Polsce co roku umiera multum bezdomnych ludzi. Ale tego zimnoluby nie chca zauważać, tkwiac w tym swoim przekonaniu ze nasz klimat nie jest taki beznadziejny. A ja wam zaręczam że jest :D Te pseudo susze biorą się z tego że tu pada często mało intwnsywnie, a konkretniejszej opady zdarzają się raz na kilka miesięcy. Podrzędne kilka tygodni pięknej słonecznej aury mogą już ja spowodować. (bezdeszczowej)

    1. Czemu tylko mają służyć te nieustanne wybiegi do innej strefy klimatycznej? My i nasza przyroda wyrastamy i kształtujemy się w naszych (a nie ichnich) strefach klimatycznych.
      Poza tym, nasz klimat obecnie już tak naprawdę niewiele różni się np. od tego w Rumunii sprzed 50+ lat.

  127. Lucas Wawa. To prawda, ale niestety ciągle musimy się męczyć z incydentami zimowymi, jak w tym roku na początku kwietnia i za kilka dni na początku maja, czyli późną wiosną i wczesną jesienią. Gdyby nie tak częste ich występowanie w ostatnich latach (2016,2017,2019) nikt by juz nie narzekał na nasz klimat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.