Zimny maj #3

Zimny maj #3

Chłodów ciąg dalszy. Dziś śnieg spadł w okolicy Nowego Sącza (autor zdjęć @PiotrNS):

Dodatkowo informujemy, że od dziś powinny się tworzyć codzienne prognozy anomalii GFS, dostępne pod poniższym adresem i archiwizowane w katalogu daily.

https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/

Wg prognoz dzisiejszych czeka nas ocieplenie i wzrost anomalii miesięcznej powyżej -2.0K (dolny wykres).

Print Friendly, PDF & Email

150 Replies to “Zimny maj #3”

  1. Nie lekceważąc skali obecnej fali chłodu (w dwoma apogeami), nadal przypuszczam, że w całości miesiąc wypadnie termicznie między przypadkami z 2004 r. a 2015 r. (anomalia wokół -1,5/-1K z ew. niewielkimi odstępstwami), niż wyraźniej poniżej tej z 2004 r. (de facto bliżej 1991/1980 r.).

    Dlaczego? Sprawa nadrzędna to czekające nas w skali kolejnych ok. 7 dni wyraźniejsze ocieplenie – średnio o rząd 10 st. względem stanu obecnego, czy ok. 03-07.05.
    Ale i też wątpię, aby rozbudowa wyżu gdzieś na wyższych szerokościach geogr. w porze ciepłej wcześniej, czy później nie prowadziła do okresów z częściej dodatnimi anomaliami. Ta blokada ewoluuje ku spychaniu chłodu na SW Europy oraz rozrastaniu się obszarów ponadnormatywnie ciepłych na N/E kontynentu, a więc będziemy mieli coraz lepsze warunki do odcinania się od źródła najsilniejszego chłodu jakim teraz staje się adwekcja gdzieś z rejonu Grenlandii/Svalbardu, przy niżach nurkujących nad obszary na NE od Polski.

    Anomalii poniżej tej z maja 2004 r. nie wykluczam – ale uważam, że docelowo wcale nie będzie ku temu aż tak wyraźnych przesłanek jakie mamy po samej I połowie miesiąca.

    Tak, czy inaczej obecna fala chłodu jest najwyraźniejszą od blisko 14 miesięcy i zarazem przypada w porze ciepłej, kiedy trudniej o wyraźniejsze ujemne anomalie. Poza tym, utrwala zimowe warunki pogodowe w górach, w których to ostatniej zimy i tej wiosny śniegu nie brakuje…

    1. Sądzę, że pomimo niezaprzeczalnie przedwiosennego/wczesnowiosennego incydentu podczas tegorocznego maja, warto przemyśleć twierdzenie, że subiektywne metody oceny stanu pogody nie przydadzą forum jakości…

  2. To klątwa roku 2018! Magicznymi mocami poprzestawiał liczby i dwójkę zamienił na dziewiątkę! Jest naprawdę wściekły za te inwektywy pod jego adresem. Módlmy się o przebaczenie inaczej w lipcu w Nowym Sączu spadnie śnieg i przymrozi :D

    1. A tam klątwa. Badziewna pogoda z dużymi ochłodzeniami i opadami ciągnęła się od października 2015, także na 2016 i 2017 roku, zwłaszcza na północy kraju. Rok 2018 podejrzewam, że to był wyłom w pogodowym maraźmie, który trwa juz z małymi przerwami od kilku lat.

      1. W Polsce, zwłaszcza północnej połowie normą jest badziewna pogoda przez cały rok, raz na sto lat zdarzyło się takie cudo jak 2018 jak słusznie zauważył Tutejszy.

          1. Te 3 pierwsze to nieprawda, a jak już to bezpośrednio przez działalność człowieka a nie pośrednio przez jego wpływ na procesy klimatyczne.

          2. Rok temu u mnie padał deszcz, a w tym roku nie pada. Rok temu od kwietnia było super gorąco, w tym roku jest zimno.

          3. Czy wy naprawdę nie rozumiecie, że susza wynika w dużej mierze z parowania, a nie z samych niskich sum opadów?
            Aby bezpiecznie „pokryć” letni kwiecień i maj, z ekstremalnym usłonecznieniem powinno spaść co najmniej 100mm przez te dwa miesiące w centrum. Było do tego dość… daleko.

            W tym roku również spora wina była parowania – luty, marzec i kwiecień miały wysokie usłonecznienie i bardzo wysokie temperatury. Przy takich warunkach jak dzisiaj to by wystarczył opad raz na tydzień rzędu 3-5mm i by nie było najmniejszego problemu suszy.

          4. @kmroz

            Dokładnie tak. Myślenie w kategorii susza = brak opadów jest chyba skutkiem niewłaściwego uczenia o tym w Polsce. A wystarczy przez chwilę pomyśleć: jak to jest, że w lipcu mamy największe opady, a gleba jest latem najsuchsza?

          5. A Ty dalej nie rozumiesz, że marzec nie miał wysokiego usłonecznienia tylko niskie a kwiecień nie miał bardzo wysokich temperatur. Co do późnej wiosny/wczesnego lata 2013 to w centrum niestety nie było tak bajkowo, sporo ochłodzeń i ciemnych dni na przemian z ciepłymi i przeciętnymi ale Podlasie rzeczywiście miało fajny ten okres, szczególnie uwzględniając tamtejsze mizerne normy.

          6. Żeby to wyjaśnić raz na zawsze, na tle marców 2010-2018 mógł faktycznie wydać się pochmurny, od 2010 nastąpił niesamowity skok pod względem usłonecznienia marców. Niemniej, co też istotne, usłonecznienie często było ograniczone przez ponure poranki, a w okolicy południa w zasadzie dzień w dzień się wypogadzało – a kiedy najmocniej słońce świeci (i przy okazji najmocniej wpływa na parowanie…) to dobrze wiemy. Przy takim marcu jak 2019 powinno spaść co najmniej 40 mm deszczu, a po takim lutym jak 2019, to nawet 50mm by nadrobić.

          7. No cóż, podczas gdy Płock miał 12 pogodniejszych marców, to Kozienice 6, Sulejów 5 a Łódź 4.

          8. No, fajne macie tu parowanie przy 12 stopniach i pochmurnym niebie. Z pewnością ta posucha w tym roku z tego wynikało.
            Niech nie pada przez 10 lat. Ciekawe, czy potem będziecie pisać, że susza wynika z parowania.

  3. To nie tak miało być…
    Śledziłem gdzieś do przedwczoraj prognozy na następne dni i wcale nie pokazywały Tmax = 8°C na całym SW. Jest już 13:30, a w wielu miejscach (nawet we Wrocławiu) wciąż nie ma 8°C, jest po prostu ziąb i strasznie brzydko. Przełamanie nastąpi dopiero koło czwartku/piątku i jeśli się nie zepsuje to jednak SW ominie na szczęście rekordowo zimny maj. Ale to chyba jednak nie koniec chłodnych dni tego maja.

    1. u mnie takie badziewie dominuje od 27 kwietnia. Pełno szarych chmur i temperatury wokół 10 stopni w środku dnia. Dzisiaj jest jeszcze chłodniej, około 7. Ale czy to robi jakąś róznicę? 7 czy 10 stopni to taka sama nędza w połowie maja.

      Jedyne udane dni w tym okresie to 30.04 – 2.05, 8,10 i 11.05. Reszta zimno i ciemno. Nie interesuje mnie już, jaka będzie anomalia tego miesiąca. Bo jak się teraz zrobi 25 w dzień i 15 w nocy w wilgotnym powietrzu to anomalia szybko stopnieje, na koniec maja będzie pewnie -1 albo nawet norma. Ten miesiąc jest przeze mnie skreślony przez tą ilość marcowo/listopadowego gówna za oknem. Udany maj potrafi być takich dni pozbawiony. Ten maj ma ich co najmniej 1/3 w całym miesiącu.

  4. Marzec w maju poczyna coraz większe szkody w przyrodzie, sikory nie mogą wykarmić lęgu, słowiki, wilgi nie śpiewają, wszystko stoi jak zaklęte w miejscu. Za taką patologię t. min. powinna w III dekadzie maja nie spadać poniżej 25 st. przy burzach i deszczach a t. maks. poniżej 35 st. przy pełnej lampie, ale to by była po takim chłodzie przesada nawet dla mnie. Nie mniej rekordowy czerwiec i kolejny rekord lata i jesieni przyjmę z miłą chęcią.

    1. @Fkp to żeś pojechał po bandzie, po co Ci te 35 st.? Musi być znowu rekord, tym razem Abs. Tmax? A tmin 25!? U mnie rekordowa tmin z sierpnia 1992, to 22,3 st.
      Myślę że nawet największych fanów ciepła zadowoli, w III dekadzie tmax 20-25 st i tmin 5-10 st. A twoje marzenia, są trudne do spełnienia nawet w środku lata :D

      1. No nie zadowoli, nawet maj jako całość z lodowatymi nocami 5-10 st. nie zadowoli. Niektórym tutaj przydałoby się doświadczyć naprawdę gorących nocy, takich po 30-40 st., wtedy by przestali pisać głupoty, że 15-20 st. to niby gorąca noc.

        1. Naprawdę tmin w maju 5-10 st. To lodówa? U mnie maj 2002 z rekordowa tmin miał średnią tmin 10,8, a zeszłoroczny maj 10,6. To byly jedyne maje w których sr tmin przekroczyła próg 10 st, a były też maje z średnim tminem < 5 st.

          1. Śr. t. min. w tym przedziale miał kwiecień 2018, październik 2018, w maju oczekuję więcej, rekordowy maj miał śr. t. min. 11,1 st. u mnie.

          2. W Płocku średnia minimalna majowa tylko 6 razy po 1950 roku przekroczyła 10 stopni – 1963,1969,1983,2002,2013 i 2018. Średnia minimalna wg NAJNOWSZEJ normy (1991-2018) to +8.5 stopnia, do tego warto pamiętać, że normę wyrabiają pochmurne i pogodne noce – te pierwsze może i średnio mają bliżej 10 stopni (o czym się przekonamy podczas najbliższych kilku pochmurnych i bardzo ciepłych nocy), ale te drugie około 6-8 stopni!

            https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352190360&par=tn&max_empty=2&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6

          3. W Płocku średnia majowa minimalna tylko 6 razy po 1950 przekroczyła 10 stopni – w 1963, 1969, 1983, 2002, 2013 i 2018. Wg NAJNOWSZEJ normy (1991-2018) średnia majowa minimalna wynosi +8.5 stopni, czyli w praktyce 10-11 stopni w pochmurne noce i około 7 stopni w pogodne noce.

      2. „Myślę że nawet największych fanów ciepła zadowoli, w III dekadzie tmax 20-25 st i tmin 5-10 st. A twoje marzenia, są trudne do spełnienia nawet w środku lata :D”
        @Jacob
        Takie wartości to są lekko powyżej normy w III dekadzie maja i takie temperatury są możliwe do osiągnięcia w marcu.

      3. Lubię ciepło ale to co zaproponował to jakiś żart xD
        35 stopni w dzień i 25 stopni nad ranem to nie ma w krajach śródziemnomorskich w maju, ba nawet w środku lata nie zawsze tak jest.
        Osobiście przyjąłbym na maj pogodę ze wschodniej Polski z ub. niedzieli czyli 20-22 stopnie w dzień, 10-15 w nocy, opady deszczu i burze. Jak dla mnie w maju mogłoby codziennie padać, byle by było ciepło i pojawiało się troszkę Słońca każdego dnia. Susza zażegnana no i chłodu nie ma.
        Oby tylko taka pogoda którą chciałbym w maju nie przyszła w ciągu kolejnych 3 miesięcy bo to oznacza zepsute lato.

    2. Strasznie odleciałeś. Takie temperatury i średnia dobowa wyniosłaby ze 30°C. W nocy byśmy się podusili i wykończyli, a w dzień byśmy poumierali, zwłaszcza teraz w maju, a w ciągu następnej takiej nocy nawet Ci najwytrwalsi by pozdychali. Taka sytuacja jest możliwa u nas wyłącznie na przełomie lipca i sierpnia, a i tak w większości kraju takie wartości Tmin byłyby rekordowe. Nawet latem w najcieplejszych chorwackich zatokach z wysokimi Tmin i podczas fali upałów to się prawie nie zdarza.

  5. Mam wrażenie, że dzisiejszy dzień na południu Polski przynosi jakieś rekordowo niskie dobowe temperatury jeśli chodzi o maj. Wiadomo, że w okolicach zimnych ogrodników często, gęsto były przymrozki ale przy wyżowej i pogodnej pogodzie. To co teraz za oknem – deszcz z silnym wiatrem, przy odczuwalnej w granicach zera, to zakrawa na kpinę.

    1. U mnie na Mazowszu w okolicach zimnych ogrodników nie było nigdy przymrozków na 2m, chyba, że przed 1980.

  6. Tym razem najzimniejszy dzień maja mamy akurat na samych tzw. zimnych ogrodników – choć akurat nie w sensie najniższych Tmin (bo te już mieliśmy w okresie 05-08.05).
    Za to…
    – anomalia dobowa może być jeszcze niższa niż dnia 05.05, kiedy spadła ona do -5,91K (ref. 1981-2010),
    – Tmax poniżej 10*C może zanotować dzisiaj więcej niż połowa stacji (lokalizacji) w kraju.

    W Warszawie Tmax nie przekroczy dzisiaj nawet 9*C (wobec zapowiadanych najczęściej 10/12*C), przy całkowitym zachmurzeniu i niezbyt silnych, ale dość regularnych opadach jakich dawno tu nie mieliśmy. Skojarzenia ze sporą częścią października 2016 r. są dzisiaj w pełni uzasadnione…

    A co do tego, że mimo wszystko zmierzamy ku lecie (a nie zimie) będzie się można przekonać za kilka dni, kiedy w części Polski Tmax wzrośnie do ok. 25*C (miejscami wyższej), przy Tavg-dobowej ok. 20*C…

    1. Myślałem że Warszawa uchroni się przed tak zimnym dniem, ale jednak całkowite zachmurzenie i opady skutecznie blokują wzrost temperatury. Plusem ale głównie dla przyrody i pośrednio dla nas są upragnione tutaj opady.Poza tym zupełnie nic pozytywnego nie można powiedzieć o tej pogodzie. Mimo ze mamy maj to wpadliśmy pod bardzo mało przyjemny przedział 5-10 stopni w znacznej części kraju który jest mocno chrakterystyczny dla marca i listopada i w cieplejsze zimowe dni grudzień-luty. Odpowiedź jednak na pytanie czy to maj będzie tym pierwszym miesiącem poniżej normy od marca 2018 (chociaż wg nowej klasyfikacji IMGW lekko chłodny był styczeń 2019) pozostaje wciąż otwarte

      1. Co do końcowego zapytania – sprawa oczywiście jest jeszcze otwarta.
        Jednak już na ok. 80-90% przeczuwam, że będzie to pierwszy miesiąc zaznaczony jednoznacznie na niebiesko w tabelach i na mapach z końcowymi miesięcznymi anomaliami termicznymi – licząc od marca’2018.
        Większe zapytanie dotyczy skali anomalii. Jeżeli III dekada maja wypadnie średnio powiedzmy w okolicach normy (choć przynajmniej jej początek będzie cieplejszy) – to anomalia końcowa maja wyniesie ok. -1,5/-1K (ref. 1981-2010). Ale jeszcze zobaczymy jak to się do końca ułoży (?).

        Tak, czy inaczej jakiś przełom – większy niż w II poł. listopada ub.r., czy w styczniu b.r. – w tym względzie mamy.

  7. A na SE jak lało, tak leje. Gleba już jest tak nawodniona + średnie stany rzek, że gdyby przywędrował w najbliższym czasie jakiś niż genueński, to byłoby nieciekawie. Na szczęście w najbliższych dniach widać poprawę pogody.

  8. Fan klimatów podzwrotnikowych takie pytanie od kiedy obecny maj przypomina Ci marzec? Od kiedy w marcu średnia temperatura wynosi w Polsce blisko 10 stopni? Pytam bo twierdzisz, że marzec w maju poczyna coraz większe szkody. Co jest faktem przymrozki szkodzą o tej porze roku ale czy to marzec? Jeśli już to ciepły październik jak już porównywać lub ciepły kwiecień.

    1. A dzisiaj jednocyfrowe temperatury maksymalne, całkowite zachmurzenie i opady w wielu regionach Polski nie przypominają marca/listopada? Dobowa tavg będzie z pogranicza marca i kwietnia bo tmin była dzisiaj w okolicach 4-5°C dzięki pochmurnemu niebu.

      1. Bo wszystko zależy, czy mówimy o jakiś wybiórczych zdarzeniach, czy ogólnie o całej I połowie maja. Wybiórczo to możemy doszukać się czegoś zarówno na podobieństwo do marca, jak i do czerwca również (krótko, ale jednak – jak w niedzielę na E kraju). Natomiast w całości I połowa maja przypomina… nieco cieplejszy kwiecień (w uśrednieniu za 3-4 ostatnie dekady).

        1. Ok. Jeśli chodzi o całą I połowę maja to faktycznie przypomina ona lekko ciepły kwiecień jeśli chodzi o dotychczasową tavg maja.

          1. Ale przejściowo było jak w czerwcu. Tak jak niektórzy przywołują marzec tylko przez wybrane aspekty pogodowe.

          2. @Lucas Wawa
            Podsumowując to co napisałem do Ciebie w odpowiedzi powyżej można stwierdzić, że w tegorocznym maju jak narazie znacznie częściej występowały epizody „listopadowo-marcowe” niż „czerwcowe”.

        2. @Lucas Wawa
          Jeśli już porównujemy to policzyłem, że w maju do tej pory mieliśmy aż 8 dni kiedy gdzieś w Polsce tmax była poniżej 10°C i tylko 2 może 3 dni kiedy gdzieś w Polsce tmax przekroczyła 20°C.

    2. Może śr. t. przypomina kwiecień ale usłonecznienie w tym miesiącu jest na poziomie przeciętnego marca a dzień trwa już blisko 16 h i Słońce góruje na wysokości prawie 60*, to tragedia dla przyrody, że nie może z tak krótkotrwałych sprzyjających warunków solarnych w naszym klimacie korzystać, za 2,5 miesiąca dzień będzie już krótszy :(

      1. U mnie akacje i najpóźniejsze dęby dopiero zaczynają wypuszczać liście… nawet w 2013 roku nie było takiego opóźnienia jak w tym. No ale wtedy po zimie przyszło od razu lato, a w tym roku po styczniu przyszedł marzec, potem kolejny marzec, potem nieco cieplejszy marzec z 3 dniami maja i mamy znowu marzec z 2 dniowym majem.

        1. Trochę śmieszne nazywać kwiecień o prawie 2 stopnie cieplejszy od normy marcem…..
          Był jeden kilkudniowy marcowy epizod (9-13.04). I tyle. Reszta w normie, lub często powyżej.

          1. Dokładnie Kmroz, gdyby taki kwiecień jak w tym roku był marcem, to zmasakrowałby rekord z 1990 roku. A rekordowo ciepły marzec nie jest i nie będzie typowym marcem.

          2. Tak samo nie wiem, jak można nazwać poprzednie lato nieznośne, skoro w Białymstoku średnia żadnego miesiąca nie osiągnęła 20 stopni…

          3. @Kmroz
            No to widzisz, ciężko nazwać to co było rok temu w Białymstoku czymś nieznośnym, wręcz przeciwnie okres III dekada kwietnia I dekada września był zapewne najprzyjemniejszym okresem w historii Podlasia, co potwierdzają ludzie, oraz zbiory.

        2. ja mieszkam na dolnym śląsku, a akacje dopiero zaczynają wypuszczać liście, dzisiaj rano miałem około 0-1 stopnia a w dzień około 6-7 stopni czyli dobowa będzie bardzo niska, czegoś takiego nie pamiętam w połowie maja.

          1. U mnie dęby dopiero zaczynają wypuszczać liście. Z daleka lasek „dębina” na wzgórzu nieopodal mojego domu wygląda prawie jak w zimie. 14 maja 2017 miał już niemal pełne ulistnienie, a 2018 – nie ma co porównywać, wtedy las był „skończony” już 30 kwietnia. Nie pamiętam drugiego takiego opóźnienia wegetacji tych późniejszych drzew za mojego życia. W 1991 roku nie było mnie na świecie, ale podejrzewam że na pewno było lepiej niż teraz (10-12 maja 1991 było całkiem solidne ocieplenie, 12-go było termiczne lato). Zresztą początek maja 1991 nie był jakoś drastycznie zimny, dramat był w II połowie.

          2. No ale ja słyszałem już takie wypowiedzi, jakoby na początku kwietnia 2014 w niemal całym kraju było intensywniej zielono niż m. in. teraz w połowie maja, o ile dobrze pamiętam FKP o tym pisał.

          3. Wegetacja w tym roku faktycznie jest bardzo opóźniona. Nie pamiętam żeby w połowie maja były drzewa z małymi praktycznie nierozwiniętymi liśćmi. Nawet akacje zwykle do połowy maja mają już pełne ulistnienie. Rok temu to już kwitły no ale wtedy wszystko było bardzo do przodu.
            Prawdziwy dramat jest natomiast w górach. Na terenach górskich drzewa startują zwykle pod koniec kwietnia / na początku maja i bardzo szybko czasem nawet w tydzień nadrabiają zaległości. Polecam spojrzeć na kamery z Zakopanego… liści praktycznie brak, jak gdzieś pod koniec marca. Dziś cały dzień (!) była pokrywa śnieżna – w Zakopanym, nie gdzieś tam w górach, a temperatura nie przekroczyła bodajże +2. Jutro ma być podobnie i dopiero w czwartek jakaś poprawa. Nie pamiętam takiej sytuacji. W połowie maja to w górach nie ma już śniegu tak do wysokości 1 300 – 1 500 m npm

          4. No cóż… Przy tak długich ciepłych „maratonach” zapominamy, że o ‚normie’ stanowią też okresowo ujemne anomalie. Po prostu mamy chłodniejszą i bardziej pochmurną I połowę maja, co ma prawo też mieć miejsce. I nie piszę tego jakobym taką aurę wolał – tylko, że to też stanowi o normalności (skoro mamy również takie maje jak np. przed rokiem).

          5. U mnie dęby o początku maja w większości mają większe lub mniejsze liście. Oczywiście, że obecnie jest dużo bardziej zielono niż na początku kwietnia 2014, chociaż w tamtym marcu i kwietniu wegetacja była najbardziej zaawansowana od 1990.

        3. W lutym pisałem posta , który brzmiał następująco:
          „Oby te 10-15 stopni które często bywało w lutym nie ciągnęło się aż do maja”.
          Jak widać, niestety wykrakałem :(
          Dlatego wolę z dwojga złego jak zima jest ostrzejsza i przeciąga się na marzec (2013,2018), niż zbyt szybki start wiosny z chłodnymi niespodziankami jak obecnie czy dwa lata temu.

          1. Tak, wiosny 2013 i 2018 to zdecydowanie najlepsze wiosny w moim życiu, a maj 2013 to po prostu ideał, idealniejszy od maja 2018.

          2. @FKK

            Oczywiście niefajnie, że mamy tak ekstremalnie niskie temperatury obecnie, co nie zmienia faktu, że to słaba wymówka, dla fanów mroźnego lutego i marca. Korelacja anomalii termicznej lutego/marca z kwietniem/majem ujemna przecież nie jest, a nawet chyba dodatnia.

          3. @kmroz
            Przy tego typu ocenach (także moich) chodzi o coś innego. A mianowicie o to, że jak losowo kiedyś częściej zdarzają się ujemne anomalie, to część osób woli jak nawet przedłuży to zimę, niż jak potem prowadzą one do przedłużonej na porę ciepłą zimnej nijakości.
            Oczywiście możemy mieć non-stop cieplej (licząc za całe miesiące), ale tu rozważamy przypadki kiedy jednak mają miejsce jakieś miesiące choć nieco chłodniejsze od normy (a których to w świetle AGW dobrze, aby nie brakowało…).

          4. W maju 2013 roku nie było żadnych przymrozków i niemal stale bardzo ciepło i dużo opadów. W 2007 i 2014 zimna była m. in. majówka, w 2014 roku był masakrycznie zimny czerwiec. W 2002 był suchy maj. A zimowy marzec to żaden problem, jak jest dużo słońca tak jak 2013… a czerwiec 2013? W miód idealny po prostu, najchłodniejsza noc to +8,4!

          5. Skoro gadamy o preferencjach, to ocenie 5 najzimniejszych lutych, marców, kwietniów i majów w tym wieku

            Lute
            2012 – tragedia
            2011 – bardzo słaby
            2003 – poza końcówką okropny
            2018 – tragedia
            2006 – bardzo słaby
            Marce
            2013 – bez przekleństw go nie ocenie
            2006 – okropny, końcówka uratowała resztki honoru
            2005 – bardzo słaby
            2018 – niezbyt ciekawy
            2009 (?) – ponury i bylejaki
            Kwietnie
            2001 – okropny
            2017 – bardzo nieprzyjemny
            2003 – pierwsza połowa tragiczna, ale druga rewelacyjna
            2013 – jak wyżej
            2015 – fantastyczny kwiecień
            Maje
            2004 – taki sobie
            2010 – okropny
            2015 – jeden z najlepszych, pod względem termicznym MARZENIE
            2009 – wspaniały
            2008 – niemal idealny

            Czyli w przypadku lutego i marca jest dość jednoznaczna sytuacja, jeśli chodzi o kwiecień już ciut lepiej, natomiast maj pół na pół, a nawet 3 z 5 najzimniejszych majów oceniam zdecydowanie pozytywnie.

            Więc cóż… w moim przypadku nie mam wątpliwości, że wolę zimny maj, a nawet kwiecień, od marca/lutego.

          6. Kwiecień 2015 to tragedia, jeszcze 17-tego trza było wór wungla zakupić…

          7. @Podlasianin

            „W maju 2013 roku nie było żadnych przymrozków i niemal stale bardzo ciepło i dużo opadów”

            >> Przy okazji paskudnie i ponuro, majówka 2013 i ostatnia dekada, włącznie z Bożym Ciałem to po prostu jakiś żart, szkoda gadać. A nawet jak było słonecznie, to od razu parno i duszno. W dodatku tu nie chodzi o to, żeby spadały trzycyfrowe sumy na miesiąc, tylko żeby padało regularnie, sumy mogą być nawet poniżej normy!

            ” W 2007 i 2014 zimna była m. in. majówka”

            >>Była, ale do masakry z 2013 jednak sporo brakowało.

            „w 2014 roku był masakrycznie zimny czerwiec”

            >>Po pierwsze nie rozumiem jak jakikolwiek czerwiec można nazwać masakrycznie zimnym, co była średnia miesiąca poniżej 10 stopni? Nie sądzę. Po drugie od kiedy czerwiec to wiosna?

            „W 2002 był suchy maj”

            >>No i? Nie był jakoś katastrofalnie suchy, ani zbytnio słoneczny, dla mnie akurat gorąco było dość uciążliwe, ale dla Ciebie wątpie by to było problemem ;)

            ” A zimowy marzec to żaden problem, jak jest dużo słońca tak jak 2013″

            >>Tak, zdecydowanie żaden… Dodatkowy miesiąc przy którym ograniczasz swoją aktywność na zewnątrz do tej koniecznej (a nawet tej starasz się unikać). I to w miesiącu, który może mieć takie dni jak 4.03 b.r., w których wieczorem możesz chodzić w krótkim rękawku!!! O takim 21.03.2014, czy 31.03.2017 to nawet nie wspominam. To nie jest już miesiąc zimowy, w którym alternatywą jest „lekkoplusowa”, „jednocyfrowa” aura.

            „a czerwiec 2013? W miód idealny po prostu, najchłodniejsza noc to +8,4!”

            >>Czerwiec, w którym poza drugą dekadą ciągle lało, a słońce było najwyżej na zdjęciach… No super. Druga dekada faktycznie fajna, z przyjemnymi stosunkowo rześkimi nocami i to jedyny plus. Do tego dość wilgotny upał na przełomie drugiej i trzeciej dekady… Nie, serdecznie dziękuję. Po raz drugi też dodam, że czerwiec to nie wiosna.

          8. @Kmroz po prostu ty lubisz temperatury 5-20 stopni niezależnie od pór roku, a jak dla mnie temperatury 0-12 stopni mogłyby w ogóle nie istnieć, najlepsze są takie przejścia jak w 2013 albo 2018.
            A w tym roku w marcu to był jakiś odczuwalnie ciepły dzień? Nie przypominam sobie, codziennie chodziłem w bluzie, kurtce i czapce. W 2013 roku w marcu były przynajmniej ładne widoki na zimę, a nie paskudne gołe badyle i sama szarość jak w tegorocznym, co ciągnęło się od lutego…

          9. 4.03, 7.03, 8.03, 9.03, 17.03, 21.03, 22.03, 23.03, 24.03, 28.03, 30.03, 31.03. Piękne, cieplusie, cudowne dni. Do tego wiele cudnych wieczorów.

          10. Nie musisz mi wmawiać, że 5-12 stopni to są „cieplusie” temperatury, bo jest wtedy mało cieplej niż na mrozie, moja aktywność na dworze zaczyna się dopiero 15+ jak jest ciepło i można chodzić w bluzie lub 20+ w krótkim rękawku. A że ty nie odczuwasz zimna przy +5/10 to już inna sprawa, 99% ludzi odczuwa.

          11. Marzec 2013 to dobry dla osoby, która 28.02.2013 zapadła na miesiąc (a właściwie na 40 dni) w śpiączkę. Tyle w temacie z mojej strony.

          12. Wszystkie wymienione dni miały maksy powyżej 10 stopni i tylko jeden z nich (9.03) miał poniżej 12 stopni.

          13. Dni 4.03, 17.03, 23.03 i 31.03 były nawet powyżej +15 stopni.

            Swoją drogą, nie wierzę, że dla ciebie +10 i -10 to żadna różnica, to jest technicznie niemożliwe ;)

          14. Cuda: 17,03, 21,03, 23,03
            Niecałkiemcuda: 04,03 (zachmurzenie prawie całkowite od ok. 11 do wieczora), 07,03 (przewaga zachmurzenia), 31,03 (za chłodno jak na ostatni dzień marca).

          15. Tutaj muszę przyznać rację kmrozowi, 4 marca powiew wiosny, piękna rzecz, zimowy marzec choćby miał 10 000 h Słońca w zenicie nie zrówna się z choćby jednym takim dniem.

  9. To już powoli zaczyna być denerwujące… nie dość, że temperatury (oprócz soboty i niedzieli) są takie, jakie notowano przez część lutego i większość marca to w ogóle nic nie pada! Takie bezproduktywne chmurzaste badziewne zimno, przypomina się typowy cieplejszy dzień z zimy… tylko że mamy połowę maja a wieje arktyczny niemal mroźny wiatr i trzeba chodzić w kurtce i bluzie oraz czapce… a sobota i niedziela były takie wspaniałe… Maj plecień bo przeplata 5 dni „zimy” 2 dni lata.

  10. Powoli zaczynam mieć deja vu z 11.07.2018 roku. Dzień wcześniej (10.07) wybrałem się na spacer i obserwowałem tragiczne skutki suszy w przyrodzie – było równie fatalnie jak pod koniec sierpnia 2015. W minioną niedzielę (12.05) dokonałem podobnych obserwacji. Teraz jest ten moment, co we wspomnianym dniu, zaczęło na dobre padać i wg prognoz będzie padać „bezlitośnie”, niemal identycznie wyglądało to 10 miesięcy temu. Różnica jest taka, że tym razem ciemnica z ulewami raczej tak długo nie potrwa – od piątku już dużo słońca, chociaż niemal codziennie możliwe pokaźne burze, dzięki wysokiemu CAPE i wilgotnej masie powietrza, także na 700hPa. Jednak to co nas czeka od piątku, to raczej z podobieństwem już nie do drugiej, a trzeciej dekady lipca 2018 (z analogicznie niższą temperaturą oczywiście, podobna anomalia).

  11. W weekend będzie szok termiczny, 23-25 stopni i to przy dość wilgotnej masie powietrza. To prawie 20 stopni więcej niż dzisiejszy wyjątkowo zimny dzień. Jeszcze jutro ma być dramat pogodowy.

    Usłonecznienie to jest nawet gorzej niż marcowe. Połowa maja i zrobione 64 godziny słońca. Przeciętny marzec ma około 120 godzin ale bierzcie też poprawkę na długość dnia w marcu a w maju. Nie osiągniemy patologii pokroju maja 2010 (by pobić ten rekord to musiało by być ZERO słońca praktycznie do końca maja), jednak jest to niewątpliwie okres wyjątkowo pochmurny i zimny.

    I dlatego wiele osób nazywa tę pogodę marcem w maju. Przynajmniej tutaj na południu Polski. Kwiecień w latach 1991-2018 przynosił średnią temperaturę 9 stopni i usłonecznienie 180 godzin. O ile temperatura nawet by się zgadzała (ta I poł maja jest prawie idealnie w kwietniowej normie), o tyle usłonecznienie już na pewno nie. Przy tak pochmurnych dniach temperatury w dzień są bardzo niskie, od jeszcze większej anomalii ujemnej ratują ciepłe noce które przynoszą tmin przeważnie 4-7 stopni. I ja tu nawet nie mówię o kwietniach 2009 czy 2018, zwyczajny kwiecień pokroju 2016 ma o niebo lepszą aurę niż tegoroczny maj. Nie ma opcji, by ponad połowa dni nie przynosiła żadnego słońca.

  12. Wróciłem z psem ze spaceru – wymarzłem jak w grudniu i to podczas chłodniejszych dni. Myślałem że zostanie mi dużo opału po tej ciepłej zimie, tymczasem dalej go zużywam bo w domu zimno. Maj już skreślony choćby nie wiem co się stało. Wegetacja całkowicie zastopowała.

  13. Jeśli porównujemy już marzec do maja to jeśli chodzi o tavg najcieplejszy marzec nie miał takiej średniej jak najzimniejszy maj przynajmniej od 1951 tak ogromna jest przepaść między marcem a majem, więc porównywanie tych dwóch jest bezsensu. bardzo duża różnica jest między kwietniem a majem. Oczywiście najcieplejsze kwietnie miewały wyższe tavg za cały miesiąc niż maj, ale generalnie wygląda to tak że najzimniejszy maj 1980 miał i tak wyższą średnią niż przeciętny kwiecień nawet wg dzisiejszych norm. Nie można więc porównywać maja z marcem bo to jakaś abstrakcja a co najwyżej z kwietniem i to w co najmniej ciepłym wydaniu. Natomiast pojedyncze dni owszem, ale trzeba zaznaczyć że nawet w środku lata mogą się zdarzyć się temperaturami rzędu kilkunastu stopni które mogą przypominać kwiecień lub październik, ale przecież nie napiszemy np że lipiec jest jak kwiecień bo to jest zupełnie inny poziom

    1. Jedyne maje jakie można porównywać z marcem, to te horror-maje z XIX wieku. Maj 1864 wygląda wręcz na godzien porównań z bardzo ciepłym lutym…

    2. ale poszczególne dni mogą mieć takie same średnie w marcu i w maju. I takie dni się zapamiętuje, przeciętny człowiek nie zastanawia się jak przebiegał cały miesiąc tylko zapamiętuje skrajności i na ich podstawie wyciąga błędne wnioski. Juz niedługo wraca lato więc spokojnie. Miedzy czasie przybędzie 1000 komenatrzy o tym kto co lubi, jakie temperatury chciały mieć i czy maj w 1985 był chłodniejszy czy cieplejszy. Komedia

      1. „przeciętny człowiek nie zastanawia się jak przebiegał cały miesiąc tylko zapamiętuje skrajności i na ich podstawie wyciąga błędne wnioski”

        ->>> Więc warto, aby tu ktoś prostował te naciągane oceny. Wszak w takim miejscu wskazany jest PONADPRZECIĘTNY poziom myślenia i pisania.

      2. To trochę racja, zwłaszcza odnośnie preferencji, ale teraz akurat na SW trudno zapamiętać coś innego niż dobowe, które pamiętamy z tegorocznego lutego. Ba! Niemal cały luty miał wyższe temperatury w dzień niż dotychczasowy maj. Ziąb niemiłosierny i to nie odczucie, a realny rekord zimna maja EVER. Trzeba przypominać o tym, że gdzieś u nas jest również bardzo zimno i zapisać to dla pamięci zmarźluchów, bo do wielu to najwyraźniej nie dociera i uważają ignorancko i głupio, że to jakaś przesada albo jacyś kolejni maniacy jak oni. Dane mówią jednak co innego. A kiedy tylko pojawią się prognozy kilku dni z gorącem/upałem to od razu pojawia się lawina komentarzy przerażonych i zmartwionych osób ocieplaniem się klimatu lub po prostu dostających histerii na każdą wyższą temperaturę czy słońce. Wtedy dopiero pojawia się lawina bezsensownych i tylko nakręcających się komentarzy. Tylko, że większość takich prognoz jest przeszacowana i zostaje przede wszystkim nakręcony w komentarzach strach, niepokój, przerażenie, histeria i inne dorki, natomiast obecnego zimna na SW żadne modele nie przewidziały i go mocno niedoszacowały. Dzisiaj we Wrocławiu ciężko było w środku dnia wyjść bez zimowej kurtki z domu. To powinno dać niektórym do myślenia. Już nie wspomnę o wariactwach w stylu śniegu lokalnie na południu…

  14. Swoją drogą pasuje to do prognozy sezonowej Accuweather która mówiła o chłodnym i opóźnionym sezonie wegetacyjnym, sąsiadującym z obszarem suszy.
    Mam nadzieję że prognozy sporych opadów w centrum kraju się sprawdzą, to by zażegnało suszę.

      1. Zależy gdzie. Na Mazowszu i ogólnie w cemtrum oczywiście tak, ale na przykład w moim regionie na przełomie kwietnia i maja nie była ani trochę przyspieszona, bardzo przeciętna. Teraz jest mocno w tyle, jeszcze bardziej niż w 2017.

        1. Teraz to nic dziwnego, aby był postęp to musiało by być cirka 20 stopni w dzień i oczywiście dużo słońca. Ale większą część wiosny było jednak do przodu.

          1. Na początku kwietnia było mocno do przodu, już około 5-6 kwietnia drzewa „chwytały” zieleń i magnolia brała się za kwitnienie. Już na końcu marca widywałem listki na drobniejszych drzewach. Potem wszystko się zatrzymało i dopiero w Wielkim Tygodniu delikatnie ruszyło do przodu. 25-26 kwietnia przyśpieszył, ale bez szału, największą zmianę dostrzegłem na brzozach, które rano były ledwo zielone, a wieczorem (26 IV) miały już dużo liści. Potem zaczęła się stagnacja, która z krótkimi przerwami trwa do teraz. Dębowy lasek dalej świeci gołymi gałęziami, w 2017 roku o tej porze maja miał już niemal pełne ulistnienie. Podejrzewam że nawet w 1991 roku o tej porze było lepiej, a później to już tylko 1995, 1997 i wspomniany 2017 mogą startować do rywalizacji z 2019.

          2. U mnie wegetacja całą tegoroczną wiosnę przebijała tą 2018, ok. 3 maja się z nią zrównała a teraz to jest wręcz na poziomie 2017…………. Najdłużej spowolnieniu ulegały wiosenne cebulowe typu narcyzy, tulipany, te do ok. 10 maja były na równi z 2018, teraz są nieco tylko bardziej zaawansowane niż w 2017. U geofitów cebulowych lwia cześć wegetacji przypada na drugą połowę zimy/wczesną wiosnę, także ciepłota i nasłonecznienie w tym okresie jest dla tempa ich rozwoju bardzo istotne.

      2. Na SW pod koniec kwietnia w stanie przyśpieszonym, ale w połowie kwietnia był pewien przestój, a na początku maja wszystko się po prostu nagle zatrzymało. Alergia mnie trzymała tak długo jak nigdy z przeklętą brzozą, która nie mogła wyjść ze stadium wyższego pylenia. W sumie dalej pyli albo pyli coś innego, co zwykle dokucza mi w kwietniu. Teraz wegetacja jest tu jakby w tyle lub w starych normach.

    1. @zaciekawiony

      Jednorazowe, nawet spore opady, to za mało aby zakończyć suszę. Nie przypadkiem wiele indeksów suszy (np. SPEI) stosuj się z 6-miesiecznym uśrednieniem. Czyli na stan gleby dziś wpływa różnica opadów i parowania z wielu miesięcy.

  15. W czasie gdy my się zmagamy z wyjątkowo brzydkim i zimnym majem wschód Europy opanowywuje fala upałów. Wczoraj 31 stopni dotarło nawet do Kojans nad Morzem Białym, leży toto na 64N. Nie przypominam sobie, by takie temperatury kiedyś tam docierały w maju. Czasem się zdarzały ale to raczej w środku lata.

    W ten weekend temp wreszcie przekroczy u mnie 20 stopni dochodząc do około 23, 24 przy słońcu i dość cieplej nocy. Jak się pogoda psula pod koniec kwietnia to wiedziałem że żegnamy ‚lato’ na dość długi okres ale nie spodziewał bym się że przez następne 3 tygodnie większość dni przyniesie zupełny brak słońca i temperaturę rzędu 10 stopni w środku dnia.

    Mam nadzieję, że teraz nie zobaczę wartości poniżej 18 w dzień do końca września.

  16. ostatnia doba niezwykle zimna anomalia prawie -6,70, a miejscami prawie -10, u mnie kolejny dzionek szykuje się bardzo zimny może nawet zimniejszy niż wczoraj.
    Ciekawe czy rzeczywiście będą tak wysokie temp na przełomie tygodni, po opadach i wychłodzonym gruncie i powietrzu gdzieś ze wschodu czy południowego-wschodu.
    Przynajmniej w rejonach najbardziej mokrych.

  17. Warte odnotowania…
    Za nami najzimniejsza (w sensie anomalii) doba tegorocznego maja – na razie dla I połowy miesiąca, choć dość prawdopodobne, że dla całego maja. Jak na porę ciepłą i możliwości naszego klimatu w XXI wieku wartość -6,68K (ref. 1981-2010) „robi wrażenie”. A przy tym cała I połowa miesiąca będzie miała dzień po dniu ujemną anomalię, czego zwłaszcza w porze ciepłej dawno nie mieliśmy.

    Idziemy jednak w kierunku zdecydowanie cieplejszym, przynajmniej do 21-22.05. Wartości rzędu ok. 25°C za dnia i ok. 15°C w cieplejsze majowe dni może nie będą jakimś niezwykłym ciepłem, ale jednak zdecydowanie przybliżą nas już ku letnim standardom (oczekiwanym przez sporą część rodaków, choć pewnie i nie wszystkich…).

    Kto czeka na opady i burze też powinien mieć powody do zadowolenia – bo tych w najbliższych dniach nie będzie nam brakowało. Jest szansa, że tym razem strefy opadowo-burzowe będą przemieszczały się także bardziej w pasie C i N Polski (a nie głównie S jak 2-3 tyg. wstecz). Trzeba mieć jednak na uwadze, że zwłaszcza tego typu opady są dość nierównomierne i podczas, gdy na jednych obszarach spadnie ponad 50 mm wody, na innych może to być mniej niż 10 mm (na razie mowa o najbliższych 3 dniach). Dla samej Warszawy średnie realizacje (przy dość skupionej wiązce) wskazują już w samych dniach 15-17.05 na sumy rzędu 40-50 mm, czyli wartości adekwatne do ok. 2/3 normy dla obecnego okresu roku. Zobaczymy jednak, czy faktycznie aż tyle spadnie w realu (?).

    Jednocześnie, wraz ze zmianą cyrkulacji na dominującą E/SE, oprócz konwekcji zmieni się także dominujący typ zachmurzenia na bardziej „w kratkę”, a wraz z nim także okresy pogodniejsze (zupełnie inaczej jak w ostatnich 2 dniach i jeszcze chyba dzisiaj w Polsce C/E/S).

    Natomiast…
    Weekend 18-19.05 zapowiada się całkiem przyjemnie. Temperatura coraz bliżej poziomu 25°C za dnia (i 15°C nocami) i już przy zanikającej skłonności do burz. A przy tym zapewne nie zabraknie okresów pogodniejszych. Po opadach przyroda powinna ożyć, a powiedzenie „w maju jak w raju” nabrać na sile:-)

    Po 22.05 możliwe kolejne ochłodzenie, ale na razie bym się nim nie „martwił” – bo wbrew ostatnim odsłonom GFS wcale nie jest powiedziane, że będzie ponownie silne i trwalsze. Zresztą z dzisiejszej perspektywy są to czyste spekulacje.

    Na razie finiuszujemy z najzimniejszym okresem od marca’2018. Jakkolwiek źle byśmy go nie oceniali (może jednak nie wszyscy…?), trzeba mieć na względzie, że statystycznie takich okresów i tak nam ubywa, a gorąco-upalnych przybywa…

    1. „Na razie finiuszujemy z najzimniejszym okresem od marca’2018. Jakkolwiek źle byśmy go nie oceniali (może jednak nie wszyscy…?), trzeba mieć na względzie, że statystycznie takich okresów i tak nam ubywa, a gorąco-upalnych przybywa…”

      No dokładnie. W ogóle się nie martwię tym chłodniejszym okresem i nie oceniam go źle. Mam na myśli moje regiony (SW) Teraz ze spokojem i zadowoleniem przywitam ciepły weekend. Martwiłbym się jakby taki jak nadchodzący weekend był cały maj. W końcu jakiś miesiąc będzie poniżej normy. Obstawiam – 1 do – 2. Liczę po cichu na podobny (lub w normie) czerwiec.

      1. Ja choć zdecydowanie wolę opcje jakie przed nami (np. w najbliższy weekend) nie będę narzekał na chłody jakie zdominowały I połowę maja (z oczywistego powodu), a tym bardziej na opady w tym tygodniu (także na Mazowszu).

        1. Najważniejsze, że ten Genueńczyk okaże się tylko rozbudowanym niżem zachodnioeuropejskim. Widmo absurdalnych i niebezpiecznych ilości opadów póki co zostało oddalone.

    2. U mnie wczoraj na podkarpaciu anomalia wyniosła -8,0 st.Wczorajsza max. temp to zaledwie 7 st i to ustanowione w nocy (tej ostatniej) O 9 tej rano było w strugach deszczu tylko 2,9 st.Wczorajszy dzień mi przypominał listopad,albo nawet jakiś odwiźowy styczniowy dzień.

      1. Zastanawia mnie jakie będzie lato w tym roku. Pogoda objęła ostatnio inny tor czy po zimnym maju najprawdopodobniej chłodne kolejne miesiące ? Czy to tylko wypadek przy pracy? Kto wie co nam natura szykuje . Pozdrawiam z szarego Radomia aktualnie mżawka 9,4 st

        1. @Obserwator Meteo
          Ciężko powiedzieć co nam szykuje lato. Możemy na tą chwilę opierać się na danych modeli sympatycznych, np. CFS ktory czerwiec widzi gorący, lipiec poł na pół a sierpień w normie. Co będzie czas pokaże.

          1. Jeśli faktycznie będzie tak jak piszesz, to dobrze. W czerwcu nawet duże anomalie dodatnie mnie wcale nie martwią, powiem więcej, jestem ich zwolennikiem :) A co do sierpnia, to już nie raz pisałem, że chciałbym aby ten miesiąc wystopował, bo ostatnio właśnie sierpnia, a nie lipca można się bać. Jego ocieplanie bardzo przyspieszyło od 2015 roku, jedynie sierpień 2016 to taki „rodzynek”.
            A w lipcu proszę o dodatnią anomalię na północy, bo wybieram się wtedy nad Bałtyk 😁

          2. Jeśli chodzi o prognozę sezonowa CFSv2, to sugeruje ona jeden z najlepszych typów (jak dla mnie) ciepłego lata. Gorący czerwiec, lekko ciepły lipiec (na północy sugeruje normę termiczną) i umiarkowany sierpnien. Ale już nie powiem co sobie mogą wytrzeć tak odległymi prognozami. Uważam że najszybciej można rozważać prognozę czerwca w połowie III dekady miesiąca :), ja bym chciał żeby ten miesiąc przyniósł więcej opadów na N Polski i w centrum

          1. Ja mogę Ci powiedzieć jakie będzie mniej wiecej lato z moich obserwacji przyrody i pewnych wróżb pogodowych :). Lato więc będzie gorące, niekiedy wręcz upalne, ale niestety przerywane bardzo silnymi burzami, które podczas burz będą niestety bardzo gwałtowne. Będzie mniej więcej tak – 2,3 dni upału i burza, kilka dni chłodniejszych i powtórka z rozrywki. Nie będzie więc jak w 2018 roku, kiedy mieliśmy tygodnie upalnej pogody. Aura będzie niestety dynamiczna, a o stabilności w pogodzie będzie można zapomnieć. Chciałbym, zeby to sie nie sprawdziło, bo wszyscy będziemy mieli dosyć takiej pogody, zwłaszcza burz i wichur.

  18. u mnie zimowa kurtka,czapka, rękawiczki mile widziane dzisiaj, około 3-4 stopni, padający deszcz i dość silny wiatr, a strefa z najsilniejszymi opadami dopiero nadejdzie, to może być najzimniejszy dzień maja u mnie, też już bardzo liczę na ocieplenie, choć i dobrze ze te około 25 stopni zapowiadane potrawiją najprawdopodobniej kilka dni, lepiej niech będzie około 20 stopni, aby po opadach przyroda ożyła, a nie została ponownie spalona przez żar zwłaszcza w miejscach gdzie dopiero teraz po opadach się zazieleni, jeśli oczywiście poleje.

    1. „u mnie zimowa kurtka,czapka, rękawiczki mile widziane dzisiaj, około 3-4 stopni, ”
      W większości krajów świata taki zestaw to tylko na najzimniejszy miesiąc (względnie porę roku), u nas jak widać trzeba go mieć pod ręką przez 8-9 miesięcy w roku. W skrajnych przypadkach nawet w czerwcu i sierpniu się przydaje!

      1. Połowa maja 2019 roku, praktycznie za nami. We Wrocławiu było kilka, naprawdę zimnych dni, jak na tą porę roku i to miejsce. Najważniejsze, że podczas tego ochłodzenia solidnie popadało, a i przymrozki oszczędziły stolicę Dolnego Sląska. Prognozowane i zapowiadane ocieplenie, da pozytywnego kopa wegetacji, która we Wrocławiu i tak jest w znacznie zaawansowanej fazie w stosunku do innych regionów.

        Nieśmiało pokazują się grzyby, ale przeważnie pojedyncze i raczej w samym Wrocławiu i jego bliskości. Natomiast jestem ciekawy, jak sytuacja potoczy się w podwrocławskich lasach. Majowe koźlarze, borowiki sosnowe, usiatkowane i ceglastopore a czasami nawet kurki, mają szansę po tych opadach wychylić kapelusze. Ale w praktyce różnie z tym jest. Bywało tak, że warunki na pierwsze grzybowe „wypryski” wydawały się idealnie, a grzyby się nie pojawiły. Trzeba sprawdzić za kilka dni co w ściółce piszczy.

  19. hehe, moj region znowu strefa opadów minie bokiem, dobrze jednak ze tym razem tym drugim bokiem, który naprawdę potrzebował deszczu. Na Podlasiu w końcu pada!

    1. Właśnie obserwuje radary i widze ze cos nad region Warszawy ten deszcz nie może dojść. Swoją drogą UM co i rusz wykłada się na tych opadach i źle je prognozuje.

    2. nie pada, a leje nawet ;) całe szczęście! niech leje ile wlezie! ale dalej zimno, 10 stopni trzeci dzień z rzędu, a miało być 19 ? oczywiście wg prognoz pewnej stacji :)

  20. My się tutaj podniecamy jakimiś 25 st. co może będą w niedziele albo i nie będą (niektórzy to pewnie już szykują sobie schron przed tymi nieludzkimi upałami) i może średnia maja wyjdzie z 11 st. a na Cyprze średnia 13 to dla stycznia i lutego. Jak nieludzko zimny jest nasz klimat obrazuje właśnie porównanie maja polskiego ze styczniem z południa Europy.

    1. @Tutejszy – ja się zastanawiam, dlaczego wiele osób tu piszących, często porównuje nasz klimat i pogodę z innymi krajami, szerokościami geograficznymi, itp. Jesteśmy i żyjemy w takiem, a nie innym miejscu i mamy taki, a nie inny klimat. To porównywanie (a raczej narzekanie) jest dziwaczne.

      Ciekawe, czy w innych państwach jest podobnie? Np., czy na Syberii non stop płaczą, że w takiej Polsce jest tyle ciepła, a u nich 9 miesięcy Królowa Śniegu chłosta po pośladkach. Albo, czy w Sudanie, marzą o polskiej jesieni i zimie bo jajca z gorąca nie chcą się odkleić od nóg?

      „Jak nieludzko zimny jest nasz klimat obrazuje właśnie porównanie maja polskiego ze styczniem z południa Europy” – znowu porównywanie (bez sensu) i czarny patos pogodowy. Gdyby nasz klimat był nieludzko zimny, to kto by tu przeżył? A jednak żyje nas kilkadziesiąt milionów. A co mają powiedzieć ludy dalekiej północy? Gdyby poziom narzekania na pogodę był u nich taki jak u nas, to pewnie popełnili by zbiorowe seppuku.

      Ps. Już widać to patologiczne ;) ocieplenie w weekend. Zrobi się nieludzko gorąco, parno i duszno. Ach, w Bergen na północy Norwegii tak przyjemnie z wiosennymi temperaturami… Rozmarzyłem się… ;-)

        1. Arctic – a co innego można robić w taką pogodę jaka jest u nas od 3 tygodni? Bo o aktywnosci na swiezym powietrzu w temperaturze 8-10 stopni mozna zapomnieć.

          1. 8 stopni to za zimno, żeby pójść na spacer, pobiegać po lesie, czy pojeździć na rowerze? Jeśli aktywność ma polegać na tym, żeby okupować ławeczki miejskie, to tak, ale 8-10 stopni to normalna temperatura kwietniowo-październikowa, a miliony ludzi wychodzi na zewnątrz po coś więcej niż do pracy, albo do sklepu.

          2. @Osowa
            Nie wszędzie na szczęście jest tak niska temperatura powietrza. W Szczecinie tmax poniżej 10c zanotowano ostatnio 13 kwietnia. Jest chłodno, ale też słonecznie. Nawet za bardzo słonecznie. Potrzeba tutaj na północnym-zachodzie dużo opadów. Obecna pogoda wcale mi nie przeszkadza. Jest chłodno, ale dosyć przyjemnie. Zmartwiły mnie tylko przymrozki i brak opadów. W samym Szczecinie mróz był słaby, ale już w pasie pojezierzy temperatura spadła do -5c. Przy gruncie jeszcze mniej. Średnia tmax od początku maja to 14.1c w Szczecinie, więc da się spędzać czas na powietrzu.

          3. Sory Janek, ale ja wczoraj próbowałem aktywności na zewnątrz ponad godzine przy temperaturze 11 stopni i silnym wietrze. Sorki, ale sie nie dało, nawet zimnoluby pochowały się w ostatnich dniach do swoich domów, mimo że tak zachwalają obecną aurę, która od 2 maja uniemozliwa jakąkolwiek aktywnośc. 8 stopni to jest dobre w marcu, a nie w kwietniu nawet, nie mówiąc o maju.

          4. @Osowa, @ Piotr NS
            „Bo o aktywnosci na swiezym powietrzu w temperaturze 8-10 stopni mozna zapomnieć.”
            „8-10 stopni to norma dla III dekady marca. W kwietniu i październiku to już za mało.”
            Czy możecie mi wyjaśnić czym się różni 8-10 st. w marcu od 8-10 st. w maju? Oczywiście w kontekście aktywności ruchowej. Bo moim zdaniem nie ma różnicy… I w marcu i w maju trzeba się odpowiednio ubrać do rodzaju aktywności…
            Tadek ;-)

        2. @AH
          No właśnie… ;-)
          Przy okazji. Jeśli dalej jesteś zainteresowany zrzutami ekranu zajrzyj do swoich postów (w Zimny maj 2) z zapytaniem o to. Tam w odpowiedzi jest opis jak to zrobić.
          Pozdrawiam.
          Tadek

  21. mimo wszystko ocieplenie musi przyjść bo w Pasiekach jest widmo ogromnego głodu, pszczoły nie mogą zbierać prawie w ogóle nektaru, a i rośliny nie mogą być zapylane przez owady, ale chłód i wilgoć przystopowały tak rzepaki ze już kwitną ze 2 tygodnie a chyba szybko nie przestaną, dodatkowo kwiaty mają niemal do samej ziemi.
    Na szczęście ocieplenie przyjdzie w porę.

  22. Szkoda słów na to co sie dzieje. Jak widać nawet jak zapowiadają obfite opady dzień wcześniej, to nie można ufać, wszystko leci 100 km na N ode mnie. Jak na razie spadło niecałe 10mm w moim regionie od rozpoczęcia tego „deszczowego” okresu w niedzielę. Dzisiaj już została zmarnowana ostatnia szansa na opad wielkoskalowy, od jutra już tylko konwekcje, które w jednym punkcie dadzą podtopienie, a w drugim step.

    1. Bardzo chętnie bym się z Tobą podzielił, u mnie po dzisiejszym dniu prawdopodobnie będzie osiągnięta opadowa norma całego miesiąca.
      Gdybym wierzył w teorie spiskowe to wymyśliłbym teorię o tarczy antydeszczowej rozłożonej nad Warszawą ;)

    2. A gdzie tak się niby nie sprawdzają prognozy UM? W Warszawie miało dziś padać dość słabo po południu i to się jak na razie sprawdza. Silniejsze opady nawet nawalne mają dopiero nocą przejść. Zobaczymy czy tak będzie.

  23. Drogi Grzybiarzu, gdyby taki klimat jak u nas panował w krajach cieplejszych od naszego klimatu to lament byłby znacznie większy niż u nas. My i tak mamy genetycznie przystosowaną znacznie większą odporność na zimno. Ty masz większą niż ja. A ja mam większą niż przeciętny Słowak czy Węgier. Sybirak też się przyzwyczaił do zimna co nie oznacza że jest szczęśliwy. Na Twoje grzybki pogoda jest ok. Ja grzybów nie zbieram więc deszcz w nadmiarze nie jest mi potrzebny. A zimno spowoduje że nie będzie owoców i warzyw. Grzybami tego nie zastąpisz.

    1. @Tutejszy – o, ta odpowiedź jest znacznie lepsza, niż to, co pisałeś wyżej. Co do grzybków i owoców. Najlepiej, jak jest jedno i drugie, a jest to możliwe przy cieple i wilgoci w normalnych proporcjach. Uwierz, daleko mi do ekscytacji obecnym ochłodzeniem (bo za mocno zagalopowało się w dół) ponieważ wiem, że odbije się ono (a zwłaszcza przymrozki) na owocach i warzywach. Pisałem, że w obrębie Wrocławia jest ok. (bo nie było przymrozków, a deszcze są zbawienne ponieważ pod koniec kwietnia było naprawdę bardzo sucho).

      Natomiast podtrzymuję, że ciągłe narzekanie na klimat jest straszliwie przejedzone. I tak to nic nie da, natomiast nakręca spiralę negatywnego nakręcania się. I zgodzę się z Tobą, że jestem dość odporny na zimno, ale czy bardziej od Ciebie? Tego już nie wiem. Wszak znamy się jak dwaj komentujący na portalu. Czyli w ogóle. ;)

      Pozdrawiam!

  24. Pewien znany portal podążając za gfs wieszczy ponownie spływ arktycznego powietrza. Już 22 maja ponownie mielibyśmy zanotować ujemną anomalię na obszarze Polski po czym od 23 maja ujemne anomalie byłby już silne a jeszcze do tej pory nie zanotowaliśmy temperatur w normie ( w dzień lokalnie ponownie poniżej 10 stopni przy czym już na mniejszym obszarze niż teraz). Wg prognoz najbliższych dopiero 17.05 być może zanotujemy temperatury w okolicach normy a później. Mam wrażenie że prognoza wzrostu anomali do 23.05 powyżej -2k jest zbyt optymistyczna wobec powyższego, ale może się mylę. Realizacja zaś najnnowszego scenariusza oznaczałaby że maj 2019 mógłby spokojnie rywalizować z majem 1991-ten miesiąc może być niezwykle zimny przy tych prognozach. Jednak jak wiemy prognozy powyżej 5 dni to fusy niemniej zapowiada się ciekawie w sensie rozwoju sytuacji. W opadach natomiast nastąpił przełom bo susza w regionach powyżej 52N równoleznika jest już łagodzona

    1. Mamy więc już drugi przełom.
      Pierwszy termiczny, bo na ponad 90% będziemy mieli pierwszy więcej niż symbolicznie chłodniejszy miesiąc (wzg. normy) od 14 miesięcy. Zobaczymy, czy będzie to pojedynczy „rodzynek”, czy też czekają nas teraz częściej takie przypadki?
      Drugi przełom to opadowy, bo zanosi się na co najmniej 30-50 mm (jeżeli nie więcej) opadu w 2-3 dni także poza S kraju.

      Choć znak NAO/AO nie ma już teraz (tzn. poza miesiącami XII-III) takiego przełożenia na Tavg w szerszym horyzoncie czasowym, to jednak myślę, że zmiana z tym związana przysłużyła się do obu tych przełomów.

  25. Ocieplenie słabe, tylko t. min. w miarę przyzwoite, za dnia norma lub lekko powyżej przy niedoborze Słońca, potem w fusach powrót marca. Jedyna nadzieja w rekordowo słonecznym i rekordowo ciepłym lecie i odpowiednio takiej samej jesieni. Inaczej rośliny naturalnie występujące na południe od Karpat lub ogólnie z cieplejszych klimatów mogą sobie już darować w tym roku kwitnienie i owocowanie, reszta jakoś przewegetuje w oczekiwaniu na kolejny oby normalny rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.