Zimny maj #4

Zimny maj #4

Wczorajsza anomalia temperatury dobowej (okres referencyjny 1981-2010) uśredniona do obszaru całego kraju osiągnęła około -6.7K. Średnia anomalia miesięczna spadła do -3.3K.

Szczególnie anomalnie wyglądają tu południowo-zachodnie krańce kraju, gdzie anomalia miesięczna spadła już poniżej  -4.0K (a w Karkonoszach nawet do -4.5K). Średnia miesięczna temperatura powietrza za pierwsze 14 dni maja na Śnieżce wynosi zaledwie -1.4°C, 9.8°C we Wrocławiu, 9.1°C w Zielonej Górze. Wczorajsze średnie temperatury dobowe w całym kraju plasowały się poniżej 10.0°C, a w Nowym Sączu nawet poniżej 5.0°C. Wg prognoz GFS pierwsza połowa maja zamknie się uśrednioną anomalią równą -3.34K (okres referencyjny 1981-2010).

Chłodniejsza od tegorocznej pierwsza połowa maja miała ostatnio miejsce w roku 1980, przy czym była od niej znacznie chłodniejsza – jej anomalia sięgała -5.23K. Także lata 1978 i 1979 charakteryzowały się zimniejszą I połową maja, niż ma to miejsce w tym roku.

Ekstremalnie zimna I połowa maja wystąpiła w 1941. W Poznaniu średnia temperatura dla okresu 1-16 maja 1941 wyniosła zaledwie 5.0°C (anomalia w okolicy -7.5K), jednak ponieważ średnia pozostałych dni miesiąca była już stosunkowo wysoka, ostatecznie maj ten zamknął się średnią przekraczającą 10°C. W skali kraju maj 1941 był cieplejszy od maja 1980.

Poniżej: przebieg temperatury w maju 1941. Źródło: Ogimet.

Print Friendly, PDF & Email

199 Replies to “Zimny maj #4”

  1. Prośba do Admina – czy są dostępne jakieś informacje jak wyglądał rekordowo zimny maj 1864 roku, a jeśli tak to czy możemy jakoś je poznać? Ta anomalia na NE i zresztą w całym kraju wygląda obłędnie, maj 1980 to przy nim lato.

      1. Dziękuję serdecznie :) Pierwsza dekada była jakimś obłędem, dni 4-6 maja to praktycznie zima. Później jeszcze potężne ochłodzenie w trzeciej dekadzie, średnia 4,3 24 maja robi wrażenie. Ciekawe czy podczas ocieplenia z połowy maja notowano jakieś pojedyncze i lokalne zbliżenia/przekroczenia 25 stopni, szansa chyba była. A „dwudziestek” w Warszawie niemal na pewno było więcej niż w maju 1965,kiedy taka temperatura zdarzyła się tylko raz.
        Jeszcze raz bardzo dziękuję za te dane :)

      2. fajnie tam wygląda maj 1841 z upałem w II połowie, średnie dobowe prawie 25 stopni :) W Katowicach najcieplejsza doba po 2000r była w maju 2005 i wyniosła tam 24,5 st. Tmax tego dnia ponad 32.

        Zauważyłem, że wtedy dużo częściej było bardzo zimno w pierwszej połowie maja. Średnie dobowe nawet poniżej 5 i to regularnie. A w II połowie równie często było upalnie.

  2. Nigdy nie umiałem na Ogimecie wejść w te starsze dane, jeśli ktoś wie jak to mogę zrobić to proszę o wskazówkę.

    A na SW kolejny bardzo zimny dzień. Dzisiaj jeszcze zimniejszy, bo z wartościami poniżej 7°C w dzień (jak na razie Bogatynia tylko 4.1°C i nie zanosi się na dużo więcej!). We Wrocławiu miało być dzisiaj do 12°C, a z trudem będzie 7°C. Już nie wspomnę o paskudnej pogodzie. Osobom twierdzącym, że taka aura nie przeszkadza w aktywności na świeżym powietrzu polecam codzienną aktywność właśnie w temperaturze 5-7°C przez kilka dni. Z bólem serca oglądałem dwoje ludzi, którzy ledwo biegli w potrójnych warstwach kombinezonów sportowych, w czapkach, szalikach i rękawiczkach. W takiej temperaturze chce się co najwyżej żreć i nie wychodzić z domu dla zaoszczędzenia ciepła i energii, a nie spędzać go aktywnie na świeżym powietrzu, o! Sam teraz ograniczam wychodzenie z domu do minimum, chociaż uwielbiam codziennie spacerować i ciężko mi normalnie funkcjonować bez jakiejś aktywności fizycznej.

  3. u mnie tez na razie około 5 stopni, leje i wieje, wiec dzisiejsza doba dołoży spory minus na dolnym śląsku, ciekawe jak gorąca musiała by być druga połowa maja na dolnym śląsku, aby maj wyszedł w normie.

    1. Wystarczy, że średnio będzie tak jak w przeciętnym lipcu, czy średnie dobowe ok 19-20C. Tmax 25, Tmin 14-15 do tego wystarczą.

    1. Tylko czekać jak dość sucha Skandynawia się zacznie nagrzewać… jestem bardzo ciekaw tegorocznego lata. Sucha Skandynawia i gorąca Rosja nie jest dobrym prognostykiem…

  4. Czyli jednak I połowa mieisąca poniżej -3K ( tak jak przypuszczałem). Mieliśmy zby tniskie temperatury aby anomalia była wyższa niż -3K. Prawdopodobnie jeszcze przez 2 doby będziemy mieli ujemne anomalie w skali kraju tyle że znacznie mniejsze niż do tej pory a to oznacza że anomalia nieco wzrośnie. 17 maja ma być w okolicach normy a od 18 maja do 21 maja powyżej normy ale nie widać żeby anomalia dodatnia miałabyć jakoś niezwykle wysoka jak na potenjcał. Mają być przekroczenia 25 stopni ale nie wszędzie. Obstawiam że jednak przed kolejnym większym ochłodzeniem anomalia nie wzrośnie powyżej -2K ( nie zdąży wzrosnąć). Jeśli te prognozy się ziszczą maj 2019 może się nawet skończyć z anomalią ok -3/-3.5K. Zobaczymy jednak jakie będą kolejne prognozy. Szanse jednak że ten miesiąc zakończy się choćby w normie są już bardzo małe opierając się na tych prognozach. Z przesądzaniem jednak myślę że trzeba się jeszcze wstrzymać przynajmniej do 20 maja bo prgnozy mogą się zmieniać

    1. Dziś temperatury są niższe niż w prognozach chyba jednak przynajmniej jeszcze dziś anomalia będzie niższa od wczorajszej. Więc prawdopodobnie zacznie rosnąć dopiero od jutra

      1. Tak, ciepło ze E kontynentu postępuje wolniej niż prognozowały to modele, ale jednak postępuje. Główną tego przyczyną jest chyba to, że idzie ono łukiem najpierw ku NW przez Ukrainę i/lub Białoruś, a dopiero potem zaczyna „wykręcać” na SW w kierunku Polski.

        Dzisiejsza doba (15.05) będzie miała anomalię też bardzo niską – ale myślę, że już bardziej ok. -5/-4K niż jak wczoraj. Przełom w kierunku dodatnich anomalii w skali całego kraju nastąpi chyba jednak dopiero około piątku 17.05. Zrobi się przyjemnie ciepło i – po przejściu bardziej wilgotnych stref – także pogodniej, z tendencją do zanikania opadów.
        Ale… no właśnie… jeszcze nie wiadomo, czy cieplejsze masy (wzg. normy) zdominują II połowę maja, czy też jednak po 21-22.05 znak aktualnej anomalii ponownie zmieni się na „minus” (?).

        Mamy więc pierwszy miesiąc od marca’2018 kiedy w takim stopniu to dodatnie anomalie są deficytowe (a nie ujemne). Zobaczymy, czy takich miesięcy będziemy mieli teraz więcej i to także w porze ciepłej (a nie jak w okresie 2009-2013 głównie w porze chłodnej, kiedy nań jest większy potencjał), czy też nadal będą to jedynie pojedyncze przypadki? Mam tu na myśli dalszą część roku i kolejne roczniki na razie powiedzmy do ok. 2022.

        1. Raczej będzie i mocno w górę i mocno w dół, ale tylko do pewnego momentu. Niestety za wiele więcej powiedzieć nie mogę na forum publicznym z czego się bierze obecna aura, bo większośc odesłałaby mnie do Tworek :).

        2. No i właśnie niezbyt imponująco wygląda to większe ocieplenie na przełomie II i III dekady maja – narazie w fusach wygląda na kilkudniowe i nie wykluczone jest kolejne ochłodzenie z tmax ok 10-15°C co znowu obniżyłoby anomalię maja.

        3. Lucas, jak niejednokrotnie pisałem latem 2018 roku, niewiele rzeczy w pogodzie tak by mnie ucieszyło, jak kilka chłodniejszych (zwyczajnie ciepłych) roczników począwszy od 2019 roku. Bo to „wahnięcie” rozpoczęte mniej więcej w lutym 2014, skutkujące trzema rocznymi rekordami w ciągu pięciu lat jest dla mnie bardzo niepokojące.

          1. @PiotrNS właściwie to już w II połowie kwietnia 2013, po strasznie zimnym przełomie marca i kwietnia było przejście niemal do lata, później do lutego 2014, chłodniejsze były tylko wrzesień i styczeń. Małym przerywnikiem był rok ruchomy od października 2016 do września 2017 (choć i tak były w między czasie gorące miesiące). Ciekawe czy teraz w końcu wejdziemy w zimniejszy okres, oznaką będą niezbyt ciepłe/chłodne lato i jesień i wyrazniejsza zima.

          2. Chłodne lato już było na południu Polski, w 2014 roku. Według 1981-2010 było by ono w normie ale już według 1991-2018 wyraźnie poniżej niej, -0,5K w Katowicach. Czerwiec był wtedy kontynuacją wiosny z krótkimi falami gorąca, lipiec gorący i burzowy, sierpień naprawdę chłodny i dość brzydki.

            Wiosny lata i jesienie są co roku mniej więcej takie same, duże odchyły się zdarzają na pojedynczych miesiącach, raczej nie na całych porach roku. Jeżeli rocznik wypada chłodniejszy to przede wszystkim przez zimę, gdzie wciąż jest potencjał na miesiące z anomaliami -5K albo nawet jeszcze niższymi. Taki 2010r. wyrobił swoją ‚zimność’ przede wszystkim wyjątkowo zimnym styczniem i grudniem. Październik oraz luty miały nieco mniejsze ujemne anomalie, zaś reszta miesiecy była albo normalna albo ciepła.

            Żeby zrównoważyć wyjątkowo zimny styczeń potrzebne są dwa wyjątkowo ciepłe miesiące letnie. +2,5K anomalii od 1981-2010 to latem już dość dużo. A potrzeba dwóch takich miesięcy by zapchać dziurę po jednym bardzo zimnym w zimie. Dlatego też najcieplejsze roczniki odnotujemy tam, gdzie zim prawie że nie ma. A w ostatnich latach mieliśmy od cholery takich roczników. Czy w 2015 roku było coś szczególnego poza sierpniem? Może lipiec na południu Polski. Reszta miesięcy nie zachwycała. Chłodna wiosna, zimny październik. Ale za to miesiące zimowe bardzo, bardzo ciepłe. Styczeń i grudzień w zasadzie bez zimy. Listopad bardzo ciepły, luty normalny. Żadnych silnych fal mrozów w tym roczniku. No i to wystarczyło na rekord.

  5. Ciekawostka…
    Obecnie – z bardziej popularnych miejsc na mapie pogodowej – najcieplej jest w… Suwałkach, gdzie notujemy ok. 15°C. Natomiast najchłodniejszy jest nietypowo SW kraju, gdzie (nawet nie licząc gór) w miastach jak Wrocław, czy Opole, w statystycznie najcieplejszym okresie dnia notujemy zaledwie ok. 8°C.

    I co ciekawsze, nie jest to przypadek z odchodzącym na E ciepłem (kiedy taka polaryzacja jest częstsza), lecz dokładnie odwrotny. Ciepło jednak nie napływa wprost z SE, lecz łukiem na NW przez Ukrainę i Białoruś i dopiero stamtąd na SW w kierunku Polski. U nas szybciej zacznie się ocieplać od jutra i piątku, kiedy to adwekcja zmieni się już na wprost ze E/SE.

    Tak więc biegun zimna (przynajmniej w porze chłodnej) jest obecnie naszym biegunem ciepła. Z takimi przypadkami częściej mieliśmy do czynienia np. w sezonie letnim 2014, kiedy to E i N Europy zdominowane było w największym stopniu przez ciepłe (gorące/upalne) masy napływające z głębi Azji, natomiast chłód (znad N Atlantyku)napierał głównie nad SW Europę.

    1. Do Suwałk mam ok 50 km. Już czuć na twarzy powrót upragnionego ciepła. Choć raz zanosi się na to, że ujemna anomalia zimnego miesiąca nie będzie najniższa na NE Polski. Mamy tu przerąbane. Nie dość, że najzimniej, to jeszcze najzimniejsze miesiące mają tu najsilniejsze anomalie. A czy musi tak być? Według mnie E Polski powinien zgodnie z prawem kontynentalizmu być latem najcieplejszy. Polska ma dziwny klimat. Dla Europy charakterystyczne jest to, że jadąc z Zachodu na Wschód zwiększa się kontynentalizm, tutaj zwiększają się amplitudy roczne i maleje ilość dni pochmurnych. Tymczasem najbardziej kontynentalny klimat ma Toruń, Łódź i Sulejów. Suwałki, Białystok czy Terespol mają klimat znowu bardziej przejściowy.

      1. ” Tymczasem najbardziej kontynentalny klimat ma Toruń, Łódź i Sulejów. Suwałki, Białystok czy Terespol mają klimat znowu bardziej przejściowy.”
        No chyba coś Ci się myli człowieku, wschód Polski ma chłodniejsze lata bo leży średnio wyżej niż zachód n.p.m.. Toruń leży w kotlinie, stąd takie amplitudy temp..

  6. A jednak to GFS miał rację widząc jeszcze jednocyfrowe tmax i tak właśnie jest np. W niektórych miejscach na zachodzie i południu Polski. Ocieplenie na wschodzie jest niezbyt imponujące. Tylko we Włodawie przy wschodniej granicy Polski jest ok 18°C.
    Może kogoś zdenerwuje ale dzisiejszy poranek to przypomniał mi listopad (jednocyfrowa temperatura Stratus mżawka sporo wilgoci w powietrzu i mgła!)
    Ogólnie o I połowie tegorocznego maja mogę powiedzieć że to ciepły kwiecień z epizodami majowymi i incydentami listopadowo-marcowymi.

  7. Dzisiaj u mnie cały dzień leje jak z cebra przy jednocyfrowej temperaturze. Wczorajszy i dzisiejszy dzień wygląda identyko co na przykład… 22 grudnia 2018. Taka sama temperatura, również zero słońca, również sporo deszczu. Różni się długością dnia oraz rozwiniętą florą. Co tu dużo gadać, dramatyczny ten maj. Coś tak czułem, że ta wybitnie ciepła Arktyka o tak późnej porze roku może nam tu nabruździć. Zwykle jest ona ciepła w zimie, a na wiosnę te anomalie schodziły na jakiś bardziej cywilizowany poziom. W tym roku jest nieco inaczej.

    1. „Zwykle jest ona ciepła w zimie, a na wiosnę te anomalie schodziły na jakiś bardziej cywilizowany poziom. W tym roku jest nieco inaczej.”

      ->>> Tak, też to zauważyłem. Zresztą u nas częściej i/lub na dłużej robi się chłodniej, gdy w Arktyce jest wyraźnie cieplej. Ostatniej zimy było przeważnie odwrotnie – a zmiana ku temu trendowi zaczęła się wiosną, by teraz przynieść nam chłodny maj. Zobaczymy co będzie dalej (?).

  8. Na taki deszcz, jak dziś czekałem, ponad 2 miesiące, pięknie leje, sporo jeszcze do nadrobienia. Mogło by być ciut ciepłej, mimo to nie marudzę, niech pada

    1. No właśnie, sporo do nadrobienia. W ostatnie 4 dni spadło znacznie więcej niż wczesniej przez dwa miesiące, a mimo wszystko to jest jak nic. Malutko. A opady wielkoskalowe dobiegają już niestety końca, od jutra punkciki tylko, które jak wiemy, unikają suchą glebę.

  9. Zwrócę tylko uwagę, że jeszcze kilka dni temu wcale nie było takie pewne, że obecne opady dotrą do centrum, mogły zatrzymać się na południu. Więc cieszy mnie wyjątkowo ciemnica, zimnica i przede wszystkim zacny deszcz. Żal było patrzeć jak wszystko usychalo. Jak przyjdzie zapowiadane ciepło, to te opady, szybko ziemia zaabsorbuje.

  10. U mnie pogoda od niedzieli po prostu fatalna, jeszcze gorsza niz w poprzednim tygodniu. Totalny brak słonca, silny wiatr z północy, a temperatura odczuwalna przez to w granicach 8 stopni. Jedyny plus to spore opady deszczu, które zaczęły się dzisiaj i mają trwać do piątku, co na pewno mocno zniweluje posuchę. W tym miesiącu naliczyłem dwa dni, w których dało się zaznać aktywności na swiezym powietrzu, były to 1 oraz 11 maja. Pozostała część miesiąca jak widać jest pod tym względem totalnie stracona, zresztą jak prawie cała wiosna. Najpierw przez silne wiatry, a potem dwa mocne chłodne incydenty. A w trzeciej dekadzie widać znów spływ arktycznego badziewia. U mnie nawet zimnoluby pochowali się do swoich domów, nie widać prawie nikogo na rowerach, rolkach poza nielicznymi dzieciakami. Zimnoluby mają na pewno swój raj, choc ja wczoraj próbowalem korzystac z aktywnosci na swiezym powietrzu, ale po prostu wiecej jak 30 minut przy silnym, zimnym wietrze sie nie dało. Pozostaje czekać na lato, bo nic innego nie pozostało.

    1. Jak narazie dni 1-15 kwietnia w Gdańsku były dużo bardziej wiosenne niż 1-15 maja. Tak jak Gdańsk miał lampę na niebie przez większość dni kwietnia, tak teraz temperatura nie chce przekroczyć tych 15 stopni, a na SW Polski nawet 10 stopni wydaje się barierą do niepokonania. Nie ma nic gorszego niż stacjonarny niż i wiatry z W. Dużo, dużo lepsze są wiatry ze składową N obecności wyżu, latem często adwekcja z tego kierunku przynosi najlepszy możliwy typ aury z dużą ilością słońca, błękitnym przejrzystym niebem i suchym powietrzem.

      1. Ja głównie okres 1-15 kwietnia zapamiętałem z bardzo dużą iloscią dni z silnym wiatrem. Dni bezwietrznych, w których można było funkcjonować w miarę poprawnie na zewnątrz można było w tym okresie policzyć na palcach jednej ręki. Cała ta wiosna najpierw przez wiatry w marcu,kwietniu a potem przez chlody jest juz stracona.

  11. Jak myślicie – czy jest jeszcze szansa na to, żeby nadchodzące lato było gorące i słoneczne, bez takiej patologii jaką mamy teraz za oknem?

    Bo prognozy CFS na okres czerwiec-lipiec-sierpień są na szczęście optymistyczne – ma być sucho z temp. powyżej normy.

    Jednak musiałaby być trwała przebudowa pola barycznego. A do tego jest potrzebna radykalna zmiana wskaźników NAO oraz AO.

    1. Od razu mówię – niepotrzebne mi są do szczęścia upały 33-35 stopniowe. Wystarczy, jak przez całe lato będzie 25-30 stopni z okresowymi „wachnięciami” do 21-23 stopni oraz do lekkiego upaliku rzędu 32 stopni.

      1. No to taki lipiec 2006, najlepszy miesiąc letni. Więcej niż 32 stopni to tam często nie było, większość dni była od 28 do 31.

  12. U mnie pojawiają się w dniu dzisiejszym regularnie umiarkowane opady, piach/pył pije ile się da ale dla gliny to już o wiele za dużo. Oby nadeszło w końcu ciepłe (25-30 st.) i słoneczne lato, właśnie z takimi zrównoważonymi opadami i okresowymi burzami najlepiej nocami.

  13. U mnie dziś największy opad w kraju, 20 mm przez 24h (14 mm od 8 do 20). Temperatura dramatycznie niska, cały dzień mniej niż 10. Ale idzie ciepło, na wschodzie Polski jest już około 15 stopni. To dość wysoka temperatura wieczorem. Zwłaszcza w porównaniu do tej masakry która tutaj panuje od początku maja (końca kwietnia nawet) z niewielkimi wyjątkami.

    Jakby było trochę cieplej to bym nawet na te deszcze tak nie narzekał, zwłaszcza jakby po nich miała przyjść aura gorąca/upalna i sucha. Ale temperatury 10 albo poniżej przez cały dzień w połowie maja to jest jakaś pomyłka. Rok temu jak przyszły takie ciągłe deszcze to jednak było te 13-14 stopni a nie połowa z tego. Nie dało się tego dnia pomylić z jakimś ciepłym i wilgotnym dniem w środku zimy.

  14. u mnie to nawet rzęsiście pada jak nie ma chmur na radarach, już blisko 20 godzin z różnym natężeniem, taka już wilgotność panuje, ale nie ma co narzekać niech ziemia pije, choć w prognozach pojawił się kolejny niż z południa na początku przyszłego tygodnia.

  15. Niedawno temu byłem z psami na zewnątrz i powiem szczerze, że tu w Warszawie już wyraźnie czuć cieplejsze powietrze – takie bardziej typowe dla maja. Temperatura wzrosła już do nieco ponad 13°C i w nocy już raczej nie spadnie (co najwyżej nieznacznie).

    Jest wilgotno – ale i zarazem powietrze jest świeże. A spadło tu w 3 ostatnich dniach w sumie nieco ponad 10 mm – najwięcej dzisiaj, bo do tej pory ok. 7 mm. Jak na dotychczasową sytuację wodną w tej części Polski sumy nadal niezbyt duże – mamy już jednak w tym względzie chociaż jakiś kolejny krok naprzód.

    Podgląd satelitarny ujawnia cyklonalny kierunek napływu powietrza coraz bardziej ze E (wszak mamy niż na S od Polski), ale przy zmianie struktury zachmurzenia na coraz bardziej porozrywane oraz przy opadach w postaci komórek, a nie zwartej strefy z opadami jednostajnymi jak na czole frontu ciepłego jaki zmierza coraz bardziej na W kraju.

    Są szanse, że już jutro za dnia będzie ok. 20°C przy aurze przynajmniej okresowo pogodniejszej. Przyroda zapewne się bardziej ożywi. Z tym, że opady w coraz większym stopniu będą miały charakter konwekcyjny, a więc i zarazem nierównomierny. Trochę wątpię w te sumaryczne ok. 40-50 mm jakie prognozował zwłaszcza ECMWF do piątku [wcześniej nawet ok. 80 mm!] – choć jeszcze zobaczymy (?). Najważniejsze, że skrajnie suchy, jak i najzimniejszy okres maja dobiegł już końca.

  16. Zakładając za dzisiaj -5.5 i biorąc prognozowane anomalie ze strony „GFS: anomalie temperatury” (-0.6, 1, 3.6, 4.5, 4.7, 3.9, 4, 3.1, 1.9 – jakaś ciepła odsłona?) w dniu 24-go maja anomalia wyniesie -1.07. Gdyby od 25-go anomalia wynosiła 0 to miesiąc zamknie się z -0.83, niby niewiele ale podniesienie tego do 0 wymagałoby żeby ostatnie dni (25-31) miały odchylenie +3.7 co wg prognoz nie jest możliwe. Właściwie to stabilność tego ciepła też jest bardzo ruchoma, np. tutejszy wykres wygenerowany z innej odsłony zakłada 24-go znów jakiś mordor co prowadziłoby do docelowej anomalii przy identycznych założeniach równej -1.28 (z wymaganiem za ostatnie dni -7.8 by dobić do -3).

  17. Chciałbym aby tegoroczny maj był taki jak w 1980r – który wygląda mi na bardzo słoneczny. Nie chciałbym aby lato było jak 80-tym

    1. W północnej części kraju ten maj trochę go przypomina. Nie ma aż tak zimno i jest trochę mniej słońca niż w maju 80 ale wygląda to zgoła inaczej niż na południu Polski. Tutaj anomalia jest największa, ponadto jest bardzo mało słońca i dużo opadów. Ten maj przypomina 1991.

  18. Wbrew prognozom zapowiadającym na dziś temperaturę rzędu 11-12 stopni, w Nowym Sączu już czwarty raz w tym miesiącu (nieoficjalnie piąty), temperatura maksymalna nie osiągnęła 10 stopni. Tym samym pod względem ilości temperatur jednocyfrowych, maj 2019 już teraz okazuje się „najchłodniejszy” od 1984 roku. W całej historii pomiarów (a więc od 1954 roku) tyle samo lub więcej jednocyfrówek w maju notowano tu tylko w latach: 1957, 1962, 1971 i wspomniany 1984. Dziś do tego grona dołącza maj 2019.

    1. Ten miesiąc nawet gdyby miał anomalię ostatecznie niewielką to jest już stracony, to jest niebywałe że tuż po Świętym Roku 2018 jeszcze taka zakała może się zdarzyć w ciepłej połowie. Na g.śląsku to pasmo zimna, deszczu i chmur jest już autentycznie przytłaczające, na szczęście to koniec, przynajmniej na chwilę. W piątek/sobotę atak na tmax marca, trzeba będzie to uczcić (jeśli się uda).

    2. @PiotrNS
      No to tegoroczny maj u Ciebie się wyróżnia jeśli chodzi o występowanie incydentów marcowo-listopadowych czyli tmax poniżej 10°C i pochmurnego nieba.

  19. W Gdańsku wreszcie w miarę pada, gdzieniegdzie dobijamy do 10 mm za dobę – to pierwszy taki opad od wielu tygodni! Ziemia się cieszy a ja z nią :) Przydałoby się jeszcze kilka takich mokrych dni.

  20. Ja już nie wierzę żeby maj był chociaż w normie. Kwestia ocieplenia, które podobno do nas idzie trochę podniesie anomalię, ale nie wydaje mi się żeby znacząco, bo 22 stopnie za dnia w drugiej połowie maja to nic nadzwyczajnego… i wszystko wskazuje, że ochłodzenie kolejne jest już na horyzoncie – jaka będzie jego skala to pewnie się na dniach okaże.

  21. Na północnym-wschodzie w wielu miejscach solidnie dziś popadało i to jest najważniejsze. W następnych dniach szykuje się mokre ciepło i dobrze czekamy na następną porcję opadów w wielu miejscach na północy i w centrum Polski.

    1. Bardzo lubię napływy wilgotnej, ciepłej masy z E/SE. Tym razem okazało się to zbawienne, przełamało to w końcu suszę.

  22. Kraków ponownie w strugach deszczu,
    generalnie od końca kwietnia to tyle napadało deszczu, że spokojnie u mnie mogłoby być 2 tygodnie bez kropli deszczu i 25 C i by się nic nie stało – co innego na północy kraju.
    Nie myślałem ,że to powiem, ale tęsknie za suchą i ciepłą aurą.

  23. U mnie na wschodzie czuć wyraźnie ocieplenie. Po północy jest 15 stopni, bez obaw wietrzę pokój. Jutro są szanse na burze.

  24. Wilgotny napływ z SE spoko, zwłaszcza w maju jak jest jeszcze względnie chłodno. W końcu jakieś cieplejsze dni będą. Dość śmieszna sprawa, w najbliższych dniach temperatury MINIMALNE będą wyższe od tych notowanych w pełni dnia przez jakąś połowę dni tego maja!

    W lipcu i sierpniu jednak wolę suchy upał niż ten tropik w postaci 29 stopni przy pochmurnym niebie i punkcie rosy 21.

  25. Czwartkowego poranka (16.05) – przynajmniej z ważniejszych miejsc na mapie pogodowej – najcieplej w Warszawie, bo ok. 14/15°C. Mokro, wilgotno, szaro, buro, ale… ciepło. W ten sposób rozstajemy się z zimnym obliczem maja.

    I nareszcie sensownie popadało (słowo „nareszcie” zostało świadomie tu użyte…), ale bez niebezpiecznych opadów nawalno-burzowych. Dobrze, że tym razem główna strefa opadowa poszła torem bardziej torem C-N, niż S. I oto właśnie chodziło.

    Kolejna kwestia, która mnie cieszy to fakt, że może się jeszcze trochę opadów pojawiać, ale i także w coraz większym stopniu na zmianę z rozpogodzeniami – im bliżej weekendu, tym wyraźniejszymi. A temperatura – coraz wyższa, ale bez „przegięć” w gorąco-upalnym kierunku. Tym razem, inaczej niż w ostatnią niedzielę (na E kraju) przedział dość przyjemnych jak dla mnie temperatur (wokół 25°C za dnia i wokół 15°C nocami) powinien utrzymać się kilka dni (na razie do ok. 22-23.05).

    Później może się nieco ochłodzić, ale wygląda na to, że i tak będziemy już znacznie częściej balansowali między wartościami typowymi dla maja/czerwca, niż jak dla kwietnia (a miejscami/okresowo i marca) jak w I połowie maja.

    Przynajmniej jak dla mnie stan obecny, jak i prognozy na dalszą część mają jawią się optymistycznie – o ile tylko nie wykręcimy znowu ku jakimś skrajnym scenariuszom….

  26. u mnie powoli się ociepla, już jest więcej niż przez ostatnie dwie doby, ale dzisiaj może być jeszcze dość chłodno, modele pokazują około 12-14 stopni, ale wiatr przycichł.
    Za to Ukraina będzie gorąca, na wschodzie może być w najbliższych dniach nawet powyżej 30 stopni.

  27. Wklepywałem dziś dane z mojej stacji meteo do arkusza Exel i rzuciła mi się w oczy ciekawa rzecz. Od początku roku do 17 tygodnia temp minimalna tylko raz w 10-tym tygodniu (4-10 marzec) zbliżyła się do granicy +5st a tak to szoruje lekko ujemne wartości niemal przez cały luty i tylko max +2 poza wspomnianym 10-tym tygodniem. Wyraźne przełamanie jest dopiero 17-tym tyg po czym ta średnia minimaln znowu spada w okolice +5st. Tłumaczy to dlaczego mamy takie tyły w postępach wegetacyjnych. Bez ciepłych nocy wszystko tkwi(ło) na pewnym standbayu, do tego susza i mamy to co mamy na drzewach. Choć po opadach w tym tygodniu nie jest już tak łyso jak do niedawna. Ogródek warzywny który wraz z żoną sieliśmy w zgodnie z tradycją w Wielki Tydzień „pojawił się nad ziemią” w tym tygodniu i to też dość niemrawo. Ciepłych nocy zdecydowanie brak jednym słowem.

  28. Ciepłe oblicze kontynentalizmu, czyli jak w porze ciepłej (sezonie letnim) być powinno:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=20&date=2019051600
    Widać, że wały wyżowe z N Europy, wespół z niżami z S zaciągają coraz cieplejsze masy powietrza ze E/ESE. Przy ujemnym NAO to ten kierunek jest bardziej „uprzywilejowany” do adwekcji mas wyraźnie cieplejszych (gorących, upalnych) o tej porze roku, a także w całym okresie letnim (a nie SWS/SW).

  29. A u mnie na Kujawach leje prawie codziennie od niedzieli, z wyjątkiem wtorku. Posucha do soboty na pewno zostanie zlikwidowana. Teraz deszczu wystarczyc bedzie tylko mokrolubom, bo spokojnie bedzie wystarczyc jak porządnie popada raz na kilka dni.

    1. Akurat to zweryfikują jakieś dłuższe ciągi z wyższą temperaturą. To co spadło w wielu miastach to tak naprawdę norma do połowy maja, nic więcej, a i to nie wszędzie. w Łodzi mam za maj dopiero 10mm, Warszawa 19mm. Za kwiecień + maj Łódź ma 28mm, Warszawa 20mm. To naprawdę nie jest dużo i nawet kilka suchych dni z temperaturami +25 szybko by to obsuszyło.

      1. W naszym wilgotnym i zimnym klimacie o opady nie należy się martwić. Przyjdą zawsze, prędzej czy później. Ja się zastanawiam, czy w maju doczekam choć kilku słonecznych i ciepłych dni z temperaturą 20-25 stopni? W naszym klimacie posiadanie czegokolwiek, co wiąże się z aktywnością na zewnątrz jest pozbawione sensu.

        1. Nie wiem o czym Ty mówisz. Trafiło sie raptem 2-3 tygodnie kichy, a Ty siejesz defetyzm. Jestem gotów się założyć, że lato będzie powyżej normy, a któryś miesiąc może wypaść spokojnie 2 stopnie na plus. Poczekaj do jutra – już wtedy będziesz miał słonce i 20 stopni.

          1. Nie sieje, u mnie prognozy mówią o codziennym deszczu i burzach. Deszcz w tej fazie roku potrzebny, nikt nie ma wątpliwości. Ale to nie 2-3 tygodnie kichy, tylko cały ten rok jest w pogodzie fatalny. Styczen, marzec, maj. Fajnie były tylko luty i druga część kwietnia oraz kilka dni w 3 dekadzie marca.

          2. dokładnie rok temu też przyszedł mokry niż i w wielu miejscach polało, ale do końca maja susza rolnicza była niemal w całej Polsce, teraz jest znacznie lepiej przeważnie na południu tu opady od końca kwietnia są częste, długotrwałe i solidne miejscami napadało przez ten okres 100-150 mm, ale pozostała część Polski jeszcze ma sporo do nadrobienia, zwłaszcza ze będziemy mieli znacznie większe parowanie, a i teraz opady są nierównomierne w różnych rejonach.
            A kolejne dni to głównie opady pochodzenia burzowego, choć jest możliwość mokrego niżu około 21-22.5

          3. Jako przykład podam właśnie zeszły rok – właśnie wtedy w połowie maja w Łodzi spadło niemalże 40mm – 2x tyle co od początku kwietnia na Okęciu. Co z tego skoro z końcem maja było sucho jak pieprz., trawa żółta. Obecnie wielu osobom może się wydawać, że zrobiło się bardzo wilgotno (poza południem). Jest chłodno, siąpi. Wystarczy jednak, że porządniej przygrzeje i wszystko obeschnie błyskawicznie. Dobrym przykładem jest też lipiec zeszłego roku. W 2 dekadzie spadło wtedy w Łodzi miejscami 100mm. Wbrew pozorom przy wysokich temperaturach szybko to potem obeschło, jak się dodało do tego wcześniej panującą suszę.

        2. @Osowa
          Pewnie nieświadomie byś się cieszył, gdyby Natura docelowo torowała drogę ku sytuacji np. w W Rosji w 2010 r….

          1. Lucas – na razie w maju u mnie były dwa dni, które sprzyjały aktywnosci na zewnątrz. To jest 1 i 11 maja. To nie jest normalne o tej porze roku…

          2. @Osowa
            Ja bym powiedział, że nie jest to po myśli części z nas (zapewne większości, choć nie wszystkich).
            Ale jak najbardziej jest to normalne w sensie możliwości ziszczania się takiego scenariusza w maju, w Europie C.

          3. Łukasz – no tak, w naszym klimacie ciepło tylko bywa. Normalnoscia jest przedłuzanie sie pogodowej beznadziei do maja albo i dluzej jak np dwa-trzy lata temu podczas lata na polnocy kraju :).

    2. @Osowa, zapomniałeś dodać, że „mokroluby” dzielą się na błotolubów, plucholubów, mglisto/mżawkolubów, chlapolubów, ciapolubów, wilgotnolubów, itd. Teraz nabardziej będą zadowoleni wilgotnoluby w odmianie ciepłej, bo będzie i ciepło i wilgotno. Wilgotnoluby w odmianie chłodnej będą usatysfakcjonowani w 50%. ;)

  30. Chłód zniknął ze wschodniej Polski, ale na zachodzie dziś będzie jeszcze dość zimno. Dopiero jutro tempertura w Polsce będzie w okolicach normy, a później po raz pierwszy w maju będziemy mieli anomalie dodatnią, choć może już 17 minimalnie uda się ją przekroczyć. Co w III dekadzie to wciąż znak zapytania bo model gfs jest chwiejny. Dzisiejsze poranne wydanie jest cieplejsze niż wczorajsze, nadal jednak wskazuje finalnie na maj na minusie ale już nie takim dużym. Dużo się tu pisze o wegetacji. Na Mazowszu jeśli chodzi o drzewa to jedynie takie opóźnienie widać było po dębach, ale też niezbyt wielkie. Niemal wszyskie drzewa zazieleniły się po prostu przed począkiem maja. Rekordowo zaawansowany w wegetacji wg mojej obserwacji był rok 2014 dzięki wyjatkowo cipełemu marcowi i bardzo ciepłemu kwietniowi. Dodatkowo w kwietniu mieliśmy kilka dni solidnych opadów przy temperaturze nieco ponad 10 stopni więc ne było zimno co dodatkowo przyspieszyło wegetację. W maju 2014 przyszło na 2 dni bardzo duże ochłodzenie, ale były to tylko 2 doby bardzo zimne w tym tylko jedna z temperaturą maksymalną poniżej 10 stopni, w efekcie końcowym maj zakończył się w normie a po takim kwietniu 2014 już niewiele zostało do zazielenienia. Wyjatkowo szybko zielono się robiło w kwietniu 2018 ale zieleń na koniec tego miesiąca nie była tak zaawansowana jak nakoniec kwietnia 2014

  31. Generalnie dzisiejsze odsłony nie widzą większych chłodów (w stylu 10-12 stopni) do końca miesiąca jak jeszcze miało to miejsce wczoraj… od soboty do środy-czwartku bardzo ciepło, ale mokro, a potem w ok. 17-19 stopni….

    1. 17-19 stopni w 3 dekadzie maja to jakis niesmieszny zart. To dobra temperatura na druga połowe kwietnia, w 3 dekadzie maja smialo powinnismy miec pierwsze upały

    2. Sugerowałeś się zapewne najchłodniejszymi realizacjami GFS.
      A zdecydowana większość z nich wskazuje na to, że nawet przy późniejszych ochłodzeniach temperatura będzie już coraz częściej późnowiosenno-wczesnoletnia.

  32. Wg mojego deszczomierza w ostatnich dniach spadło aż 24mm deszczu. Dzisiaj w radiu słyszałem od Pani z IMGW że norma opadów dla Wielkopolski wynosi ok. 75%. Tym samym wydaje się że w kraju Warty susza (przynajmniej ta powierzchniowa) przeszła do historii 😆 Dzisiejszy dzień mimo że pochmurny to już zdecydowanie cieplejszy. Teraz tylko słońce, coraz wyższe temperatury, opady co kilka dni (najlepiej też typu konwekcyjnego) i pogoda idealna 😀

  33. Z tego co teraz zauważyłem mają być bardzo ciepłe noce, czyli jednak anomalia dodatnia może być dość spora. Noce z temperaturami ok 15 stopni to już bardzo ciepłe noce zwłaszcza że mamy jeszcze maj

  34. Aby w Zamościu maj wyszedł w normie (14 st.) potrzeba by od jutra w nocy 14 i w dzień 24 do końca maja. Jest to możliwe. Ale jak wówczas zapamiętamy maj 2019?.

  35. Rzuciłem okiem na Pakistan, gdzie mamy wciąż okres suchy. I temperatury można by rzecz również raczej niskie jak na tę porę roku. Większość stacji synoptycznych z Tmax poniżej 40C (najwięcej raptem 43,5), nocami niewiele ponad 25. Na wysokościach ponad 2000 metrów poniżej 20 stopni, a nad ranem nawet poniżej 10. Jak na Polskę byłoby to bardzo gorące lato, ale u nich to są temperatury poniżej normy.

  36. No, u mnie się też powoli ociepla. Obecnie jest 12 stopni. W marcu może bym to nazwał ciepłem, w maju to raczej nie jest ciepło.
    Nadal jest bardzo pochmurno, ciemnica jak zimą. To piąty dzień bez słońca pod rząd i już dziewiąty w tym miesiącu!

    Zimą to rozumiem że się może trafić padaka bo zachmurzenie przynoszą nie tylko niże ale i wyże. Wyże to chyba nawet częściej, bo niz sobie przemknie raz dwa a zgniły wyż wisi 2 tygodnie. A tu mamy już prawie lato, a na niebie ponuractwo jak w najgorszych miesiącach w roku (listopad-styczeń). Stacjonarny kręcący się niż to chyba najgorszy rak jaki się może trafić w porze ciepłej.

    1. Dokładnie. Tej wiosny brakuje dużego wyżu stacjonarnego, który by trzymał przez 2-3 miesiące w naszej częsci Europy. Takiego brakowało, bo mocno wiało na przykład w kwietniu i stąd te różne zawirowania w pogodzie od marca. Niby był wyż rosyjsko-skandynawski, ale on przyniósł tylko zimno w pierwszej połowie kwietnia.

    2. Alewis
      Cyt: „To piąty dzień bez słońca pod rząd i już dziewiąty w tym miesiącu”

      Że Tobie chce się to liczyć… Ja to nawet nie pamiętam czy wczoraj było pochmurno… Widocznie masz za dużo czasu i siedzisz często w domu i się tym zamartwiasz niepotrzebnie. Ja na takie pierdoły czasu nie mam. Po prostu patrzę na prognozę, ubieram się odpowiednio do pogody i wychodzę, czy to pobiegać czy coś pozałatwiać, czy z dziećmi do lasu czy po prostu spotkać się z kumplem. I czy jest słońce czy go nie ma, nie ma to żadnego znaczenia dla mojego codziennego funkcjonowania. Słońce czy będzie to patrzę tylko jak mam nad jezioro z rodziną jechać. Proponuję Tobie tak jak ja robię (nawet często w okresie zimowym jak nie ma dużych mrozów) raz w tygodniu się wykąpać w jeziorze po wcześniejszym joggingu. Myślę że wtedy przestaniesz płakać bez przerwy na forum jak ci to słoneczka brakuje…

      1. W sumie to dobre rady, ma to wszystki sens. Tylko że maj jest już takim miesiącem, kiedy z natury rzeczy oczekuje się więcej ciepłych i słonecznych scenariuszy, więc jak niepogoda trwa długo, to potrafi trochę zmęczyć, tak jak zbyt długa „lampa” w lecie także się nudzi.

        1. FKU – na tym forum jest bardzo dużo ogrodników, rolników jak ja których praca jest wrecz uzależniona od pogody. Trudno wiec oczekiwać, żebyśmy mogli się tylko ubrać stosownie do aury, jak od niej zalezy nasza praca.

          1. Osowa
            Zdaje sobie z tego sprawę, ale to nie powód aby cały czas tylko narzekać. Ja też mam swoje ulubione typy pogody ale nie narzekam nawet jak jest 35stopni, albo – 20. Po prostu przyjmuje to i tyle. Martwię się tylko szybkością ocieplania sie klimatu, bo to powoduje wiele zagrożeń w tym skrajności pogodowe np. susza, upały (chodzi mi o starszych ludzi) lub ulewy i (a może przede wszystkim) migracje z Afryki, które pewnie nas zaleja w ciągu następnych 20-30 lat jeżeli ocieplenie nie zwolni. Dlatego też ciągle narzekanie na jakąś wyimaginowaną ciemnice jest dla mnie niezrozumiałe a w kontekście wyżej przytoczonych problemów wręcz irytujące.

          2. FKU – klimat się ociepla i znam tego powód (nie jest co CO2), Niestety, na forum publicznym za bardzo o tym mówić nie mogę, bo większość wysłałaby mnie do Tworek :).

          3. Mogę jedynie podać tylko na priv, a dowody są już w codziennym życiu. Tylko trzeba je zauważać :).

          4. Stężenie CO2 jako główny czynnik wzrostu temperatury został już dawno udowodniony i to podlega dyskusji tylko poza naukowcami zajmującymi się tą tematyką. Nikt nie będzie cię tu uważał za nie wiadomo kogo, ale zachęcamy cię, żebyś zerknął do wiarygodnych źródeł informacji: fachowych artykułów lub wykładów fizyków atmosfery na ten temat.

          5. Mottus – CO2 to tylko jeden z czynników, ale są inne, o wiele bardziej złożone, ale one zahaczają już o parapsychologię i tego typu rzeczy, dla większości mogłoby byc to nie zrozumiałe, dziwne i szalone, dlatego na forum publicznym nie chcę poruszać tego tematu.

          6. @Osowa
            Czyli jak rozumiem otwarcie przyznajesz się do tego, że jesteś klimatycznym denialistą?
            Swoją drogą ja też uważam za bardziej podstawne „martwienie się” o to jak klimat w skali globalnej bezprecedensowo się ociepla (wraz ze wszelkimi tego następstwami także u nas), niż jakimś tam przejściowo „gorszym” okresem.
            A przechodzenia ze skrajności w skrajność – których Ty też nie lubisz – będą coraz to częstsze i niespodziewane (pomijając sam trend wzrostu Tavg).

      2. akurat teraz mam nocki na których się niewiele dzieje i 4/5 zmiany siedzę i pierdzę w stołek przeglądajac neta. Zresztą, na dniówce też to robię tylko przez 2/5 zmiany. Jak zresztą każdy w biurowej robocie.

        I padło akurat że przeglądam prognozy, modele i te forum a nie pudelka czy patostreamy na polskim jutubie.

        1. @FKU napisał:
          „Myślę że wtedy przestaniesz płakać bez przerwy na forum jak ci to słoneczka brakuje…”

          – mimo wszystko brak Słońca może doprowadzić nawet do depresji, a jego niedostatek powoduje właśnie pogorszone samopoczucie i senność. Od maja oczekuje się już znacznie wyższego usłonecznienia.

          @Alewis – szkoda, że mojego forum nie przeglądasz i nie chcesz nic napisać ;)

          1. Podpisuję się, niedawno dołączyłem do tego forum i widzę że to bardzo fajne miejsce :)

  37. Chciałem ocieplenia, ale dzisiejszy dzień to szok termiczny. Wczoraj 9 stopni i mżawka przez cały dzień, a dzisiaj prawie 20. Trochę mało przyjemnie mimo wszystko.

    1. A ja chciałem ocieplenia i się kompletnie zawiodłem. UM dawał jakieś 18 stopi (czyli w praktyce 20-21), ECWMF 19. Tymczasem o godz 16 temp. sięgnęła „zawrotnego” 13,3C i .. zaczęła spadać (obecnie 13,1)! Brak słów. A to miał być początek długiego ciągu dni z Tmax co najmniej 20C…

  38. @Osowa napisał :
    „Lucas – na razie w maju u mnie były dwa dni, które sprzyjały aktywnosci na zewnątrz. To jest 1 i 11 maja. To nie jest normalne o tej porze roku…”
    @Osowa – nie ma złej pogody na aktywność na zewnątrz. Są tylko źle ubrani ludzie. Przepracowałem całe lata w plenerze, dodatkowo wędkarstwo i grzyby. Da się jak się chce.

    1. Wszyscy znają moje podejście do mrozów. A jednak… nawet w ich trakcie staram się ruszać- spacerować, ślizgać jeśli śniegu nie ma, szusować jeśli jest… oczywiście nie jest to w pełni przyjemne, ciężko mówić tu o jakimś komforcie (co innego narty w Dolomitach, w lutym przy mocnym słońcu jak u nas w kwietniu i +10 to jest bardzo przyjemne). Ale mimo to robię to, zamiast marudzić i wegetować.Skoro miliony ludzi potrafią spędzać aktywnie czas przy -10, to dziwi mnie jak ktoś nie potrafi tego przy +10….

      1. Kmroz, ja również pozostaję aktywny w praktycznie każdej pogodzie, nawet przy dużych mrozach potrafię dużo spacerować i spędzać czas na świeżym powietrzu. Jedyna aktywność której sobie wtedy odmawiam to rower, poniżej 5-10 stopni (to zależy od wilgotności), nie daje mi to żadnej przyjemności i szybko marznę. Sezon 2018 zakończyłem 3 listopada, a sezon 2019 rozpocząłem 7 lutego czyli bardzo wcześnie. Podczas poprzedniej zimy jeździłem na rowerze w drugim dniu Świąt BN, 27 grudnia i raz w styczniu.
        Ogólnie chyba jedynym typem pogody, kiedy jestem uziemiony jest plucha przy jednocyfrowej temperaturze, a także mocne opady śniegu połączone z wiatrem. Pół biedy jak jest w miarę ciepło, wtedy jeszcze dam się zmusić do jakiejś aktywności, ale jak jest tak jak wczoraj to ciężko. Jeśli chodzi o upały, to mimo że nie jestem ich fanem, dobrze je znoszę. Do 30-31 stopni przy małej wilgotności jest jeszcze w miarę dobrze, niekomfortowo a przynajmniej mało komfortowo, ale do zniesienia. Mimo to zawsze czekam wieczora, kiedy zrobi się chłodniej i bieganie/jazda na rowerze znowu będą czystym relaksem :)

        1. Akurat rower przy upale to nie taki głupi pomysł, ponieważ wytwarzasz sobie wiatr „względny” o prędkości 15-25 km/h. O wiele lepiej mi się jeździło na rowerze kilkukrotnie w czasie fali tropikalnego upału 2018, niż takiego 6.04 w tym roku, gdy jechałem pod wiatr wiejący ponad 30 km/h (nie w porywach, tylko średni!), czyli w praktyce musiałem włożyć w to ponad 2 razy więcej siły.

          1. Najlepsze na rower są bezchmurne i bezwietrzne dni z temp. osiągającą po południu 27-30 stopni. Gdy się pójdzie na taki rower przy zachodzie Słońca, gdy temperatura już spada, to jest naprawdę wtedy przyjemnie jechać. Tak było np. 22 sierpnia w zeszłym roku i 27 sierpnia w 2016 roku.

          2. Zresztą, ja najczęściej jeżdżę na rowerze przy temperaturach z przedziału 15-30 stopni. Gdy jest poniżej 15 stopni, to wiadomo że jest zbyt chłodno i trzeba ubrać na rower kurtkę, a gdy temperatura przekracza 30 stopni i pójdziemy na rower w samo południe to możemy dostać udaru. Dlatego jak jest gorąco to najlepiej jeździć późnym popołudniem lub wieczorem

          3. 22.08.2018 miałeś takie temperatury? U mnie akurat był to jeden z chłodniejszych dni tamtego sierpnia (przynajmniej przed 25.08), nad ranem pierwszy raz od prawie dwóch miesięcy miałem jednocyfrówkę a po południu „tylko” 23 stopnie (co też było chyba (prawie) najniższym maxem od połowy lipca)

        2. Moja aktywność ogranicza się znacznie tylko przy opadach deszczu lub deszczu ze śniegiem lub przy burzach połączonych z opadami. Ale wtedy też wychodzę z psem np. spacer bo trzeba-niemniej spacer jest bardzo ograniczony. Co do śniegu to ten w zimie w ogóle mi nie przeszkadza bo nie wracam do domu przemoknięty i ubłocony.

      1. Dla mnie „granicą” jest własnie te 10 stopni. W temperaturze poniżej tej wartości jednak zawsze człowiek ma dość i marzy o powrocie do ciepełka. Powyżej tej temperatury jest po prostu mi dobrze i chyba nikt mi tego nie zabroni. W pokoju w porze chłodnej nierzadko miewam poniżej 15 stopni – przy powietrzu z W i umiarkowanym wietrze z tego kierunku często otwieram okna na oścież, uwielbiam takie świeże powietrze przywiane z daleka, moje płuca tym bardziej ;)

        1. 10 stopni to zdecydowanie za zimno na dłuższą aktywność. Na więcej niż godzinę musi być co najmniej powyżej 14-15 stopni.

          1. Za zimno dla ciebie ;)

            Zaznaczam, ze ja mówię o temperaturze w danym momencie, a nie maksymalnym piku w ciągu dnia.

      2. ja na rowerze do roboty jeździłem do 20 któregoś listopada i jak się przyzwyczaiłem to nawet przy tym 0*C dało się jechać. Tyle że potem jak wisiał ten stratus to stężenie pm2.5 było już dużo za wysokie, by codziennie jechać w sumie 15 km. No i trzeba się naubierać, ciężkie to jak cholera i krępuje ruchy.

        Teraz już śmigam autem bo i tak mam tylko 5 km, a na rowerze nieraz było tak, że po południu lało i zmokłem.

      3. @Osowa
        A czy nie lepsze byłoby podejście, że jak pogoda nie sprzyja zajmuję się w wolnym czasie lekturą, majsterkowaniem, czy innym własnym hobby domowym?
        Natomiast dla mnie wyznacznikiem „lepszości” aury jest to, czy np. idąc i mając nawet choć niewielką ilość dodatkowego czasu wejdę do lasu/parku z ruchliwej drogi popodziwiać uroki danej pory roku, a które to – przy odpowiednich okolicznościach – potrafi mieć każda. Maj w tym chłodniejszym okresie (w I połowie) też miał z połowę dni takich, podczas których aura nie była dla mnie zniechęcająca do aktywności na zewnątrz.
        Zwrócę jeszcze uwagę, że mamy niemało aktywności – także w ogrodzie, czy na działce – które to potrafią dodatkowo rozgrzać (także/zwłaszcza zimą), jak i takich przy których możemy się schłodzić (tych jest mniej, ale i okres kiedy tego potrzebujemy w skali roku też jest odpowiednio krótszy).

        1. Lucas – a skad wiesz, ze nie robie tych rzeczy? Robie, tylko ile mozna je robic, przez 7-8 miesiecy siedziec na konsoli, filmach? Przeciez to sie nudzi, a aktywnosc na powietrzu wiąże się po częsci z moim zawodem (ogrodnik-rolnik). Jestem wiec zawodowo uzalezniony od aury :-). W tym roku sadzenie fasoli, ogorków odbędzie się prawdopodobnie po 20 maja. Najpóźniej to robiłem 1 czerwca 2010. W naszym klimacie trzeba wrecz łapac suche, ciepłe dni.

          1. Jak widzisz po wpisach różnych osób tu piszących można mieć szersze spektrum aktywności na zewnątrz – także jak aura nie jest cały czas „przyjemnie” ciepła i zarazem w decydowanej przewadze sucha, o różnych porach roku.
            Dużo jednak jest kwestią własnych preferencji pogodowych, upodobań co do aktywności oraz nastawienia (psychiki).

          2. Ja uważam, że dla wielu osób tu piszących problemem może być nieodpowiednie ubranie. Ktoś napisał że musi dużo ubrać i to go krępuje. Naprawdę nie musi tak być. Idźcie do jakiego sklepu z odzieżą turystyczną (Decathlon, Go Sport itp) i kupcie sobie tam ciuchy. Naprawdę fajnie wyglądają (szczególnie na płci żeńskiej;)) i zapomnicie o zimnie. Gwarantuje to. Są mega wygodne, jednocześnie człowiek nie przegrzewa się w nich. Dużo lepsze rozwiązanie niż dżinsy. Oczywiście w dzinsach też chodzę… do pracy czy oficjalne spotkania. Ale do lasu, czy każdy inny aktywny wypoczynek to tylko ubrania trekkingowe. Kiedyś jak pierwszy raz kupiłem bluzę, spodnie i buty trekkingowe to miało mi to służyć tylko w wyprawach w góry. To było 3 lata temu. Obecnie mam po 3,4 komplety i nie wyobrażam sobie iść w plener w innych ubraniach. Jak ktoś ma jakieś szczegółowe pytania to chętnie odpowiem.
            Ps. Co do spędzania czasu gdy jest niby zimno. Zdarzało mi się pojechać rano, zimą przy bezchmurnym niebie na hale izerska (mam tam tylko 50km). Polecam taki godzinny spacer. Ja już zaliczyłem taki przy -37stopniach ;) Albo kąpięl w strumyku po saunie w schronisku Orle :) W zimie. Miodzio. Oczywiście nie każdy musi tak samo ale naprawdę pisanie że przy 5,10 stopniach na plusie nie można uprawiać żadnej aktywności fizycznej jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe.

          3. @Lucas wawa
            Myślę, że propozycja sposobu myślenia na zaprezentowany przez Ciebie nie jest idealna, bo ileż można majsterkować czy spędzać czas w domu. Problemem jest fakt, że zimno trzyma od tygodni, a nie tylko kilka dni i spędzanie czasu w deszczu i 5-10 stopniach po tygodniu nie jest już ani trochę przyjemne cokolwiek by się nie robiło i gdziekolwiek by się nie było. Również w domu nie jest przyjemnie, bo jest zimno (nie wszędzie grzeją), jest ciemno, jest szaro i brzydko. Taka przedłużająca się pogoda to tylko krok do nadwagi, depresji, niedoborów hormonów szczęścia i witaminy D czy zaburzeń hormonalnych i metabolicznych. Zwłaszcza teraz w maju to zły omen na lato, bo nasza sylwetka wymaga od nas teraz więcej pracy niż kiedykolwiek, żeby wyglądać estetycznie w wakacje. A nawet spędzając czas w domu człowiek nie ma często wystarczającej siły napędowej do działania.

            Myślę, że musimy się po prostu nauczyć znoszenia takich długich okresów pogodowych, gdzie przez kilka tygodni jest susza i gorąco, a innym razem np. deszczowo i wyjątkowo zimno. Z tym mamy obecnie problem, bo to dla nas trochę nowa sytuacja, czyli raz Islandia raz Hiszpania niezależnie od pory jak widać…

          4. Nie wiem czy taka nowa sytuacja, ten klimat od zawsze jest przejściowy i nic się w tym względzie nie zmieniło.

          5. Zmieniło się o tyle, że obecnie dłuższe są okresy ciągów powyżej i poniżej normy a mniej mieszają się one ze sobą jak to było dawniej. To niestety nie jest dobra zmiana, bo przy czymś takim zmiany pogody mają bardziej szokowy charakter dla ludzkiego organizmu i ciężej się do nich przyzwyczaić.

          6. No chyba nie do końca, w latach 50′ sąsiadują ze sobą nieraz skrajne miesiące, wartości.

  39. Nadal zimnica i zgnilizna, przy takiej parnej pogodzie bez Słońca to powinno być co najmniej 25 st. a nie 15 st.. Zielsko rośnie mocno po deszczach a rośliny uprawne i ozdobne stoją w miejscu, gdzie jest pełne Słońce i „golonce” noce?

      1. No właśnie, niedawno jeszcze modele dawały kilka dni z t. min. 15-17 st., chyba im się z t. maks. pomyliło xD

      1. Ale już widać bardzo popularną tendencje do pogodnych nocy i zachmurzania się w ciągu dnia, co skutkuje oczywiście niższymi t. min., t. maks.. Jeśli te prognozy się sprawdza to absolutna temp. maks. tegorocznego maja wyniesie u mnie……………….. 21 st., czyli najniższa wartość w tym wieku i jedna z najniższych w ogóle, usłonecznienie dokładnie to samo, będzie może wyższe tylko od maja 2010………

    1. W maju „gorące noce” (tmin>15 stopni) to skrajna patologia i występują może w 2% przypadków. Przymrozki są już dużo normalniejsze. Gorąca noc ma prawo wystąpić tylko przy całkowitym zachmurzeniu i bardzo wysokiej wilgotności/punkcie rosy. Albo przy jakiejś ekstremalnej fali gorąca rodem z końcówki maja 2005/2007/2018.

      PS Serio narzekasz na pogodę zapowiadaną na kolejne 7 dni? Jak tak to szkoda mi słów, skoro duże ilości słońca i temperatury rzędu 22-25 w dzień W MAJU to dla ciebie mało, do tego wilgotne powietrze, które zapewni znacznie cieplejsze niż przeciętnie noce.

      1. Ja już dobrze wiem co dla Ciebie oznaczają duże ilości Słońca, czyli marcowe standardy w maju. Co do temp. to może by mi się podobały gdyby panowały przez CAŁY maj przy usłonecznieniu rzędu 280-300 h, teraz to i t. min. 40 st. nie byłaby patologią po tym co się w I połowie tego miesiąca odsiorbało… i to jeszcze po boskim 2018…

          1. Mnie interesuje co ty widzisz, mnie interesuje rzeczywistość, lampić to się będzie Księżyc przy dużo niższych niż zapowiadane t. min., w dzień szybki wzrost zachmurzenie do całkowitego, oczywiście też mogę się mylić i w przewadze pogodnie może być również za dnia, ale pełnej lampy niemal na pewno nie będzie.

          2. Już teraz jest bezchmurnie a temp. już spadła poniżej zapowiedzi na rano…

          3. Już się tak nie martw, chmury z umiarkowanym, lokalnie intensywnym opadem są bardzo blisko twojego regionu (kilkanaście kilometrów?), zaraz się u ciebie zachmurzy i zacznie padac i tak do rana, kiedy opady ustąpią i wyjrzy piękne słońce. Czyli zupełnie odwrotnie niż ty z jakiegoś powodu to przestawiasz.

      2. W maju 2012 była u mnie „gofonca” noc z t. min. 17,6 st. a zachmurzenie przez cały wieczór-noc było przeważnie niewielkie. Taki nocy było więcej, nawet w tym samym maju.

  40. Pelno błota w mojej okolicy , łatwo ugrząznąć. Mimo mizernych sum, w praktyce sytuacja wyglada zdecydowanie dużo lepiej. Nawet „za dobrze”. Padało w końcu dosyć ciągle, do tego przez 3 dni parowanie nie istniało. Takiego stanu pól w moim regionie to od listopada 2017 nie widziałem, szczerze mówiąc.

    Jedynie trzeba pamiętać, ze problem jest „załatwiony” na ledwo kilka dni, a jeśli znowu dłużej niż tydzień nie będzie padac, łatwo wróci posucha… mam wrażenie, ze w dużej mierze wyschnięta gleba nie przyjęła głębiej wody i jak to wszystko wyparuje w końcu po kilku słonecznych i gorących dniach, to znowu będzie za sucho.

    1. Mam wrażenie, że grunt na Mazowszu i dalej w N/E regionach jest tak mocno wysuszony, że przyjmuje wodę tak wolno jak zmarznięty grunt po zimie (mrozach).

      1. No to jedyne wytłumaczenie. Nie pamietam w porze cieplej takich kałuż i błota od 2011 roku, a przecież naprawdę nie padało sumarycznie dużo.

  41. Palenie w piecu CO w II połowie maja to jedna z bardziej absurdalnych czynności jakie w życiu przyszło mi do tej pory wykonać. Palenie w dniu w którym dzień trwa już niemal 16h, a o 20:30 jest wciąż zupełnie jasno – trudno to nawet z czymś porównać. No ale nie dało się inaczej. Średnia Tmax za ostatnie 3 dni to.. 9,9C!
    Byłem dziś na bazarze. Główka młodej kapusty zamiast dalej tanieć .. podrożała (z 4,5 do 6zł za główkę)! Podobnie sałata i pomidory. Wg. sprzedawców winna jest zimna pogoda – warzywa przestały normalnie rosnąć, a część nowych rozsadzonych już wcześniej w ziemi wymarzła w wyniku przymrozków. Do tego to uczucie, że 3 ostatnie tygodnie (jedne z najpiękniejszych w roku) praktycznie uciekły – nie miałem okazji do żadnych większych aktywności (innych niż dojazd rowerem do pracy), poza zeszłotygodniową sobotą.

    1. trafiła się zakała w takim a nie innym okresie. W 2017 roku zmarnowana była praktycznie cała II połowa kwietnia i spora część I dekady maja, a następnie prawie cały wrzesień i prawie cały październik (jego usłonecznienie wyrobiło kilka zupełnie bezchmurnych dni, zaś 2/3 miesiąca to była tragedia). W 2018 było dużo lepiej, bo tam tylko marzec został zabrany przez zimno, zresztą kto by tam po marcu płakał, nawet jak jest ciepły to jest brzydki i jałowy. No i potem od II połowy listopada kostnica ale wtedy też już nie ma po czym płakać bo to i tak barowa pora roku. W 2018 pogorszenia pogody układały się w miesiącach, w których i tak nie szkoda brzydkiej pogody bo z reguły jest ona brzydka.

      1. W 2017 roku na północy Polski dolicz prawie całe lato z wyjątkiem czerwca, tak samo jak w 2016 roku. W tych latach zmarnowane poza majem (częsciowo w 2017) i czerwcem oraz wspaniałym wrześniem były prawie ciepłe wszystkie miesiące w roku, wiec mieszkancy północy są do tego przyzwyczajeni. A dodajmy do tego beznadziejne październiki w latach 2015-2017. U mnie w bloku też jeszcze palą, nigdy tak długo rury ciepłe nie były. A za niecałe pięć miesięcy ponowny start sezonu grzewczego :))). To pokazuje jak w ostatnich latach, poza 2018 rokiem, nasz klimat lokalnie się subiektywnie ochłodził. Pisze subiektywnie, bo w statystykach aż tak tego nie widać.

      2. W 2018 roku dłuższe okresy ze złą pogodą (w moim regionie) były wyłącznie w styczniu i w grudniu. Nawet listopad, który kojarzy mi się z szarugą nie przyniósł jej jakoś dużo. Były dni słoneczne, zarówno w wersji babiego lata jak i zbliżającej się zimy.

          1. W 2018 było pełno długich okresów ze złą pogodą, dlatego ten rok nie jest przeciwieństwem 1980, w tym dłuższych okresów z dobrą pogodą prawie w ogóle nie było.

          2. U mnie nie było aż tak źle ze słońcem w lipcu. W drugiej dekadzie 3-4 pochmurne i ciepłe dni z deszczem. W trzeciej dekadzie parno i duszno słońca dość mało ale codziennie było, głównie przed południem i wieczorem. Ostatnia dekada czerwca była do dupy, to był chyba najgorszy okres w pogodzie przez całą porę ciepła 2018.

            W ostatnich latach to sierpień coraz częściej jest najlepszym miesiącem lata. Sucha gleba, mniejsza wilgotność powietrza, a upały podobnie duże co w lipcu. Ostatni dobry lipiec był w 2013 roku, może jeszcze 2015 był niezły. Reszta taka sobie. Gdzie im tam do 2006. To miesiąc legenda, do niego podjazd by miał lipiec 1994 ale go nie pamiętam.

          3. Aż 10 dni bez słońca u mnie nie było w lipcu, może takich było 5. Ale nawet wtedy przynajmniej było ciepło, temperatura częściej sięgała 25 stopni niż tylko 20.

          4. No to w moim regionie było już lepiej w trzeciej dekadzie czerwca, bo tylko 24-26.06 bardzo brzydkie. O przepraszam, 24.06 się pojawiły przejaśnienia, późnym wieczorem, jak na zawołanie gdy Kolumbia strzeliła nam 3 gola a ja wyłączyłem TV…
            ale nawet te dni nie były takie złe, bo nie lało cały czas, z drugiej strony to nawet gorzej, bo deszcz był bardzo potrzebny.
            Do drugiej dekady lipca 2018 natomiast to chyba nic nie ma startu, nawet w lipcu 2011 (pierwsza dekada) po sześciu ciemnym dniach przyszły cztery bardzo ładne.

      1. Owszem, blok nieocieplony bo za wysokie koszty….A w swoim duzym ogrodzie w domku zalozylem niedawno izolacje i komfort z tym nieporównywalny

    2. Spokojnie. Już wróciło wspaniałe i jedyne słuszne ciepło. W sumie spoko, po takim deszczu to nawet się przyda trochę letnich dni, przyroda w końcu będzie miała napęd do wybuchu.

      A na porządne rozgrzanie, jak dalej komuś jakimś cudem zimno, polecam nowego GFSa 😂 Marzenie połowy forumowiczów tutaj

    3. U mnie w miejscowości to i w lipcu nierzadko się pali, w 2011 i pod koniec lipca 2015 sam to musiałem robić… Taki zimny klimat, raz na sto lat zdarzył się 2018, muszę to święte zdanie oprawić w ramę i powieść na ścianie.

      1. „U mnie w miejscowości to i w lipcu nierzadko się pali”
        ->>> Zwłaszcza jak nadchodzą fale upału, jak się piecze ciasto w piekarniku…
        Wiem, wiem, że niektórym i w takich okolicznościach będzie zimno…
        Nie pozostaje już chyba nic innego tylko przeprowadzka na Wenus…

        1. Lucas, w moim sąsiedztwie naprawdę ludzie palili w lipcu 2011 (na początku miesiąca), pamiętam też czerwiec w którym przez wiele dni w niebo szły dymy (2004 albo 2005). W sierpniu to już częste zjawisko, ostatnio widziane w 2016 roku.

        2. Nie wiem o co Ci chodzi, było tak zimno, że ludzie autentycznie palili w piecach a fale upału w Polsce nie występują, co najwyżej fale gorąca.

        3. W lipcu 2011 na początku było niewiele ponad 10 stopni w środku dnia przy zimnym wietrze z zachodu i opadach deszczu. Jak ktoś lubi klimat jak na Islandii to ten miesiąc był jak znalazł, zwłaszcza początek.

        4. Nie trzeba daleko szukać, u mnie ludzie palili w lipcu 2017. Noce bywały wówczas chłodne (u mnie było kilka w granicach zaledwie 8 stopni) i do tego dość obficie wiało. A w lokalnych zagłębieniach terenu temperatury pewnie potrafiły spadać do 5-6 stopni.

  42. Piękne opady, u mnie ,leje jak z cebra.Jest ciepło , noc też zapowiada się ciepło. Nie jestem grzybiarzem , ale takie połączenie wilgoci i ciepła to chyba niezły prognostyk dla wszystkich amatorów runa leśnego.

    1. Nareszcie ktoś pisze o cieple, bo zewsząd głosy o zimnie, a tymczasem Tavg za obecną dobę w Warszawie będzie już rzędu 15°C z tendencją wzrostową w kolejnych dniach.

  43. Pierwszy raz w mojej wsi od 9.03 mogę powiedzieć ze po prostu LEJE. Nie kropi, nie pada słabo czy umiarkowanie, po prostu nawala. Długo to jednak nie potrwa patrząc po radarach. I dobrze, taka ulewa to jednak uniemożliwia przebywanie zbytnio na dworze, a pewnie są osoby, które wciąż muszą wracać do domów po codziennych zajęciach.

  44. Wychodzi na to że powietrze płynące teraz ze WSCHODU przynosi (w Polsce) rzadką kombinacje aury ciepłej, wilgotnej, pochmurnej i deszczowej. Wieczór w Gdańsku jest już wyraźnie cieplejszy w porównaniu do ostatnich, można otworzyć okno. Normalnie tego typu aura kojarzy mi się z momentami tuż przed przejściem niżu znad Atlantyku, kiedy bardziej jest aktywna cyrkulacja strefowa. Generalnie szykuje się powtórka z lipca 2017, tyle że w maju.

        1. Oj Lucas – ja dziekuje za taki lipiec 2017i 2016, oby nigdy sie nie powtórzyły. Duszno, parno, wilgotność 100%, pełno much, codzienne opady. Suchy upał najlepszy, jak w 2018.

          1. Akurat Lucas miał na myśli chyba ten „suchy” upał z lipca 2018. Tak suchy ze codziennie padało

          2. Ja miałem na myśli lipiec 2018, bo przykład chociażby Szwecji pokazał co byłoby możliwe u nas z jeszcze większą mocą, gdyby lipiec przejściowo nie „popsuł” nam pogody.

          3. No niestety taka prawda. Przy takiej suchej glebie paskudztwo jak w lipcu 2018 czy w tegorocznej pierwszej połowie maja (zwłaszcza 13-15.05) jest po prostu konieczne. Lipiec 2018 w drugiej dekadzie był koszmarny, czułem się jakbym się cofnął o 38 lat. Ale 10.07, przed deszczami było tragicznie z suszą, więc bardzo się ta parszywa aura przydała.

        2. Jeśli takie „ratowanie” przynosi nam w lecie letnią, ale też dobrą dla wegetacji wilgotną aurę to poproszę o takie ratunki częściej. Dla ludzi lepsza jest sucha pogoda ale po tak długich okresach niedoborów opadów nie może być nic lepszego dla ogółu.

          1. No to niech pada przy tych 20 paru stopniach jak w połowie lipca 2018. Mi się wtedy podobało, padał deszcz ale nie piździało przy tym, mozna bylo iść na letniaka z parasolem a nie w grubym swetrze i kurtce wiatrówce.

            Za takie atrakcje jak 14 maja (6 stopni w środku dnia i cały dzień deszcz) to ja podziękuję. W środku zimy jest cieplej i ja nie mówię tu nawet o fenie. Nawet dzisiaj nie było ciepło, Maks raptem 14 stopni, teraz jest 11. A z Warszawy już grzmią że lato jest!

          2. Też mi się podobała ta pogoda między 15 a 20 lipca 2018. Sporo opadów, ale przy średnich dobowych 21-23C, zapachniało u nas przez chwilę klimatem japońskiego lata. Bardzo przyjemne doświadczenie. Wychodzi się rano o 8 do pracy, niby dużo chmur zewsząd, od czasu do czasu przelotnie popaduje, ale temperatura 22 stopnie. Zdecydowanie potrzebujemy więcej takich okresów w ciepłej połowie roku. W chłodnej oczywiście też, tyle, że wówczas takie poziomy temperatur są niestety niemożliwe.

          3. Opady są potrzebne, ale 10 dni z rzędu bez słońca w lipcu to jednak spora przesada, nawet w lipcu 2011 nie było takiej patoli. I nie wiem co w tym fajnego, ze przy tej pogodzie było często parno i duszno i były nieznośne noce. Okres zdecydowanie nie do funkcjonowania, już mniej najgorsza była ta fala upałów.
            Ale od 11.07 do 5.08 nie było u mnie ani jednego dnia, który się nadawał do funkcjonowania. Taka prawda.

          4. 14 stopni? Fajnie, ale mogłoby być lepiej, np. 18.
            Zresztą u mnie ostatni raz poziom 14 stopni osiągnięto w niedzielę przed południem, 5 dni temu. Dziś Tmin to 10,2C. W dzień niestety prognozy zapowiadają niewiele więcej. Dramat.

          5. Jak jest ponad 20 stopni to Słońce nie odgrywa już tak ważnej roli. Fajnie gdyby wszystkie odsłony przynoszące opady były właśnie taką aurą jak ta z 2 dekady lipca 2018.

        1. Sorry, ale na tym co mi wysłałeś, to ja widzę 9 paskudnych dni (cały okres 10-19.07, poza dniem 15.07, a u mnie wyobraź sobie nawet on nie był darowany). Akurat początek nie był z tego co widzę aż tak tragiczny u Ciebie (u mnie już był) , 7h słońca to już jest akceptowalny wynik, No i nie lało większość dnia.

  45. U mnie po ostatnich opadach nocna mgła przed kolejnymi deszczami. Gdyby nie rozwinięta wegetacja i temperatura w okolicach 12 stopni, to bym pomyślał, że jest połowa listopada, a nie połowa maja. Rzadko w maju widać taką mgłę, pewnie przez parowanie. Bardzo negatywne atrakcje jak na maj.

  46. ta doba jeszcze chłodna, na zachodzie nawet bardzo, czyli większa cześć maja będzie z ujemną anomalią nawet jeśli do końca miesiąca bedzie plus, a dzisiejsza minus moze przynieść na dolnym ślasku gdzie noc była chłodna a i kolejna może być chłodna, od dzisiaj zaczną przeważać burzowe opady nad ciągłymi, ale według prognoz więcej burz zacznie pojawiać się od niedzieli, poniedziałku, zwłaszcza w przyszłym tygodniu może być mieszanka wilgoci i ciepła, kiedy moze wtargnąć niż nad Polskę.

  47. Wczorajsza doba była ostatnią z tej serii z Tavg obszarową (krajową) poniżej normy 1981-2010 (ale i pewnie 1991-2018 również). Był to niewątpliwie przypadek warty zapamiętania, ale… jak na realia ostatnich lat, zwłaszcza w porze ciepłej. 16-17 dni pod rząd (dzień 30.04 wypadł niemalże w normie wzg. ref. 1981-2010 ) z ujemną anomalią to sporo, ale zważywszy na to jak potrafi wyglądać to obecnie po ciepłej „stronie mocy” to i tak trudno uznawać takie przypadki jak dotąd w maju za jakąś „patologię”, czy coś nienormalnego.

    Przełom jednak już mamy, który tym razem najszybciej nadszedł na E kraju. Na Mazowszu wczorajsza doba przyniosła już Tavg dobową ok. 15°C, a kolejne będą już znamienne dla okresu letniego (powiedzmy umiarkowanie-letniego).

    W ostatnich kilku dniach spało w Warszawie już blisko 25 mm wody i powiem szczerze, że na razie na kilka dni mogłoby przestać padać. Woda potrzebuje bowiem trochę czasu na wsiąknięcie w mocno wysuszoną glebę (inną niż piaskową). Nie chodzi bowiem o to, aby w krótkim czasie wyrabiane były miesięczne sumy opadowe (a tym bardziej większe), lecz aby padało regularniej (z przerwami na kilka dni) i umiarkowanie.

    Patrząc na zdjęcia satelitarne widać, że do E Polski zbliża się coraz bardziej pogodniejsza strefa znad Ukrainy. Model UM ponownie prognozuje coraz więcej pogodnego nieba przy temperaturze coraz bliższej 25°C za dnia (a nocami nadal ok. 15°C), a co w praktyce oznaczałoby, że cieplejsze dni przyniosłyby już przekroczenia tego progu – zwłaszcza jakby za dnia było pogodniej. Będą jednak warunki do konwekcji, choć raczej nie skali jak wydawało się to jeszcze wczoraj, czy przedwczoraj. Jak dla mnie wystarczyłoby teraz, aby kolejna strefa opadowa wkroczyła wraz z niżem ok. 22.05, a do tej pory już nie padało [choć mam świadomość tego, że może być różnie].

    Po 22.05 czeka nas ochłodzenie, choć wiele wskazuje na to, że już na poziomie majowo-czerwcowych standardów termicznych. Może doczekamy się właśnie teraz już mniejszych skoków termicznych między przypadkami z anomaliami powyżej +5K a poniżej -5K, a przy tym nie będzie już teraz takich skrajności (bez)opadowych i zarazem silniejszego dmuchania (?) – a czego wszystkiego nie brakowało nam do tej pory tej wiosny. Oby – zważywszy na to, że teraz temperatury w okolicach normy (ew. nieco wyższe) dla wielu z nas oznaczają już przyjemne ciepło.

    1. @Lucas:
      „W ostatnich kilku dniach spało w Warszawie już blisko 25 mm wody i powiem szczerze, że na razie na kilka dni mogłoby przestać padać. Woda potrzebuje bowiem trochę czasu na wsiąknięcie w mocno wysuszoną glebę (inną niż piaskową). Nie chodzi bowiem o to, aby w krótkim czasie wyrabiane były miesięczne sumy opadowe (a tym bardziej większe), lecz aby padało regularniej (z przerwami na kilka dni) i umiarkowanie.”

      >>Życzenie jak najbardziej słuszne, ale niestety wieloletnia ewolucja klimatu warszawskiego wskazuje, że ma ono charakter tzw pobożny.

      1. Wiem, niestety.
        Jednak wobec każdego okresu (miesiąca, pory roku, roku), który częściej będzie przynosił takie przypadki, będziemy mieli więcej podstaw do tego, aby oceniać go pozytywnie.

        1. Licząc dekadowo, jeszcze parę lat temu niektórzy sceptycy osuszania się środkowonizinnej Polski wskazywali, że np. w Warszawie w bieżącej dekadzie średnia suma opadu wzrosła w stosunku do poprzedniej; z kolei wartość ta za dekadę 2001-2010 była wyższa od swojej poprzedniczki, 1991-2000.
          To był czołowy argument denialistów osuszania: że nie ma się czym przejmować, bo co prawda jest coraz cieplej, ale i opady rosną.
          Jednak obecnie widać, że rozwój sytuacji opadowej w obecnej dekadzie stawia tę tezę pod znakiem zapytania.
          Średnie sumy opadowe przestały rosnąć, za to średnie temperatury dalej idą w górę; nasila się więc ewapotranspiracja. No i stopniowo spada liczba dni opadowych.
          Bardzo to jest niekorzystna tendencja dla regionu tak wrażliwego na niedobór opadów i utratę wilgoci, jak np. Mazowsze.

          1. I dodajmy jeszcze, że wcale nie jest to dobre – jak sugerują niektórzy – że padać będzie więcej/częściej w porze chłodnej, a w porze ciepłej już nie. Zwłaszcza jakby miał to być głównie deszcz, z którego (inaczej niż z pokrywy śnieżnej) nie mamy stopniowej „dostawy” wilgoci na wiosnę. To tak jakby chcieć na zapas ze sporym nadmiarem podlewać rośliny, a jak nadchodziłby okres kiedy wymagają regularnego (nie „zlewnego”) podlewania robić to z rzadka.

            Moje obserwacje też są takie jak Twoje, tzn. że także/głównie pod względem opadowym będziemy mieć coraz trudniej i trzeba do tego stopniowo się dostosowywać (a niezależnie skutecznie zmniejszać emisje gazów cieplarnianych).

          2. Ludzie jakże często kierują się pozorami i mylnie interpretują to, co widzą. Teraz np. wielu ekscytuje się efektownymi kałużami zalegającymi miejsca jeszcze kilka dni temu suche jak pieprz, i ironicznie pytają: „gdzie tu posucha? pełno wody wszędzie”.
            Sęk w tym, że właśnie te kałuże i rozlewiska w porze ciepłej dodatkowo niepokoją, bo zaświadczają, jak bardzo wyschnięta (na wierzchu pylista, głębiej stwardniała) jest gleba w wyniku posuchy.
            Jak swego czasu byłem w Tunezji, to tak się składa, że w okolicach które widziałem, niewiele wcześniej padało. Gdzie były największe kałuże? W regionie gdzie zwykle jest najbardziej sucho, a roślinność najuboższa (bądź nie ma niemal żadnej).

          3. Skutki ulewnego deszczu nagle spadłego na wysuszoną ziemię można też zobaczyć np. na filmikach pokazujących okolice Ras-Al-Khaimah (ZEA) w dniach 13-14 kwietnia br.: http://strangesounds.org/2019/04/ras-al-khaimah-flooding-uae-united-arab-emirates-video.html.
            A teraz pewnie nie ma już tam po tej wodzie śladu.
            Oczywiście to przypadek skrajny, w Polsce nie żyjemy na pustyni, ale ewolucja klimatu, osobliwie środkowonizinnej części naszego kraju, oznacza krok w takim właśnie kierunku.

        2. W regionie aglomeracji śląskiej , a konkretnie mam na myśli miasta Ruda śląska i Katowice za 16 dni średnia oficjalna w Katowicach (depesze Synop) to tylko 9,5 C a suma opadów już 61mm. Moje pomiary amatorskie w Rudzie śląskiej to średnia temperatura 9,9c a suma opadów 46mm. Opady chyba o około 5mm niedoszacowane bo deszczomierz na balkonie 120cm od ściany w kierunku południowym, chociaż czasami mam wyższe wskazania opadów niż zez stacji IMGW na Katowickim Muchowcu. Wynika to tez z dużego zróżnicowania intensywności opadów na małym obszarze (do Muchowca mam 15km). Jest już dosyć mokro i potrzeba trochę więcej słonecznych godzin ,tak 5-8w ciągu doby. Średnie sumy miesięczne maja to u mnie 75-80mm ,a średnia temperatura maja to 13,5-14,5 C. Lubię lekko-mroźną zimę i nawet chłodniejszy marzec ,ale kwiecień i maj powinny być ,jak dla mnie ciepłe i wilgotne. Kwiecień był ciepły i po prawie trzech tygodniach suszy solidnie popadało. Tez 15 mm więcej w Katowicach niż w R.Śl. Wczoraj rozpogodziło dopiero się o 16-tej i było 3 godziny słońca po 4 dniach tylko z niewielkimi przebłyskami . Wczoraj maksymalna temperatura była o 17:20 (w Rudzie śląskiej 16C, oficjalnie w Katowicach14,7C). Liczyłem na 5-7 godzin słonecznych dzisiaj i 20C ,a tu o 09:20 pełne zachmurzenie- stratus i tylko 13,8C.Czekam na pełne rozpogodzenie i jednak 4-5 godzin słonecznych dzisiaj oraz 17-18 C. Chłody mi specjalnie w aktywności nie przeszkadzają (odpowiednio dobrany strój ),ale siąpiący lub słabo padający deszcz już trochę tak . W innych regionach Świata jest rekordowo ciepło np. na Syberii, w Kanadzie czy Arktyce i AGW wbrew temu co ostatnio daje się przeczytać czy usłyszeć ma się dobrze co mnie nie cieszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.